-

rotmeister : Wspomnicie moje słowa

William Cobbett, Społeczne skutki reformacji.

William Cobbett. Społeczne skutki reformacji. Londyn - 1947.

 

Życiorys autora

William Cobbett (ur. 1762) był synem drobnego farmera z pod Winchester ; rozpoczął swą pracę jako chłopiec straszący ptaki żerujące na łanach zboża, aż wreszcie z czasem został kwalifikowanym robotnikiem rolnym. Gdy osiągnął pełnoletność powędrował do Londynu i wkrótce zaciągnął się do Armii, w której służył przez osiem lat. W okresie tego czasu każdą wolną chwilę poświęcał na naukę. Po wyjściu z wojska przebywał jakiś czas w Ameryce, utrzymując się z tłumaczeń dla wydawców i udzielając lekcji języka angielskiego francuskim uchodźcom. Po powrocie do Anglii został wydawcą własnego dziennika The Weekly Political Register, oraz wydał szereg broszur, które cieszyły się wielkim powodzeniem ze względu na jego pełen życia styl, śmiałość obstawania przy swoich przekonaniach, oraz nadzwyczajną zdolność z jaką potrafił on kierować uwagę czytelników na fakty wspierające jego dowodzenia.

 

Po „Reform Bill” w 1831 r. został wybrany do Parlamentu. Umarł w 1835 roku. Całe życie był protestantem, więc tym ciekawszą jest jego „History of the Reformation” ogłoszona w formie zeszytów w latach 1824-27. Miało to miejsce w czasach agitacji na rzecz zniesienia ostatnich Penal Laws (ustawy karne, wydane w Anglii, Irlandii i Szkocji w wieku 16-18 przeciw Katolikom. W wieku 19 zostały stopniowo znoszone, a obecnie znikły prawie zupełniej), które oprócz innych ograniczeń, dyskwalifikowały katolików od zasiadania w Parlamencie, oraz piastowania jakichkolwiek urzędów w Zarządach Miejskich. W tym czasie odsetek katolików w Anglii był bardzo drobny i tradycyjna niechęć przeciw nim była głęboko zakorzeniona w społeczeństwie angielskim. Cobbett wykazał niezwykłą odwagę w ataku na tę niechęć, oświadczając, że katolicyzm jest wiarą, która była podstawową wiarą Anglii przez przeszło tysiąc lat i popierając to twierdzenie całą serią umiejętnie dobranych faktów i dokumentów wskazujących, że właśnie w tych minionych czasach społeczeństwo angielskie cieszyło się znacznie większą wolnością i dobrobytem oraz przedstawiając “reformację” jako przyczynę zubożenia dużego odsetka ludności. Późniejsze dociekania wykazały, że oświadczenia Cobbetta były całkowicie uzasadnione, w ówczesnych jednak czasach przez swe wystąpienie wykazał on nie tylko nieporównaną śmiałość swych przekonań, ale także wysoki zmysł dedukcji historycznej w dochodzeniu do swych wniosków. Stanowisko, jakie zajął w związku z tym zagadnieniem jest tym bardziej interesujące, że jego własne przekonania religijne pozostały niezmienione. Umarł, jak żył — protestantem — ale jego protestantyzm nie przesłonił mu prawdy historycznej, która w Anglii w czasie reformacji często ulegała wypaczeniu. Praca niniejsza jest powiązaniem wyjątków z jego dzieła.

A. H. A.

 

Społeczne skutki reformacji. William Cobbett.

 

W jednym z końcowych rozdziałów swego dzieła Cobbett występuje z argumentem, że Anglia z okresu przed reformacją była krajem, w którym ogromna większość społeczeństwa zażywała wolności i dobrobytu i że jak do tej pory reformacja nie tylko nie poprawiła tej sytuacji, ale nawet raczej spowodowała ogólne obniżenie społecznych warunków życia angielskiej warstwy nieposiadającej i robotniczej i że zyskał na niej tylko nieznaczny odsetek sfer majętnych oraz wielka własność ziemska. Kiedy Cobbett mówi o czasach obecnych, to należy rozumieć, że odnosi się to do pierwszej połowy ubiegłego stulecia, to jest czasów w których pisał swe dzieło. Praca jego pisana jest językiem angielskim ubiegłego stulecia, który niniejsze tłumaczenie starało się oddać w jak najwierniejszy sposób, tym też należy tłumaczyć jego styl, który jest wiernym odtworzeniem stylu tego wielkiego polityka i myśliciela. A oto jego słowa :

 

Jeżeli się weźmie pod uwagę, że pisarze przez całe wieki byli uzależnieni od rządu i arystokracji i że ludzie czytający, wierzyli we wszystko co im zostało podane, a w szczególności jeżeli świadczyło to na korzyść “reformacji” i jej skutków, to nie należy się dziwić, że Anglia z czasów katolicyzmu wydaje im się ubogim, żebraczym krajem z niewielką ilością ludności i że wyobrażają sobie, że całe bogactwo, siłę i wolność zawdzięczają “reformacji”, dynastii brunszwickiej i Wigom. To wszystko jest jednym wielkim kłamstwem, które jednakowoż przez wieki cieszyło się uznaniem. Nieliczne zaledwie jednostki próbowały je zdemaskować. Ktokolwiek podjął kroki w tym kierunku ten mógł liczyć jedynie na skromną garstkę nielicznych, słuchaczy i na ruinę, która w tej czy innej formie była zadosyćuczynieniem za jego szlachetne wysiłki. Ale teraz gdy upadamy pod razami klęski, teraz gdy ogólna fama głosi, że nigdy nie byliśmy w gorszym niż obecnie położeniu, może teraz wreszcie ludzie zechcą wysłuchać prawdy, którą im w tym celu przedkładam.

 

Gęstość zaludnienia nie jest łatwym do udowodnienia faktem, gdyż z braku spisów ludności w owych czasach w fakt, że Anglia była bardziej zaludniona w czasach katolicyzmu musimy uwierzyć na podstawie wiadomości, że za czasów panowania trzech pierwszych protestantów tysiące kościołów parafialnych zostało zburzonych, że parafie zostały połączone w ponad dwu tysiącach wypadków i że z obecnych 11.761 parafii w Anglii i Walii ponad tysiąc liczy mniej niż stu członków, licząc mężczyzn, kobiety i dzieci. A teraz rozmiar kościołów. Były one budowane okazale i w zasadzie mogły pomieścić trzy, cztero, pięcio, a nawet dziesięciokrotnie większą liczbę ich obecnych parafian, wliczając w tą ilość także wszystkie zamieszkujące parafię sekty. W jakim celu ludzie budowali tak wielkie kościoły?

 

Mówi się tu o ich pobożności i religijnym zapale. Słusznie, ale przecież potrzeba było więcej ludzi, aby móc wznieść tak okazałe budowle. Bóg mógł wspomagać szlachetność pracy, ale prócz modlitw musiały być ręce do pracy. I cóżby był za cel wznosić z olbrzymich kamieni ściany o grubości czterech stóp, olbrzymie wieże i łuki, gdyby nie było ludności, która by mogła wypełnić te budowle? I jak ta praca została dokonana? Przecież musieli być ludzie, którzy jej dokonali, i czyż ktokolwiek jest w stanie uwierzyć że zostałaby wykonana, gdyby nie było jej konieczności?

 

Często teraz spotykamy ogromne i wspaniałe kościoły, otoczone zaledwie kilku nędznymi chatami w których mieszka od trzydziestu do stu parafian. Nasi przodkowie budowali je na wieczne czasy nie przewidując klęski, która nam grozi (1820-30).

 

Następnym dowodem to pola uprawne, sięgające w miliony akrów, które oni uprawiali, a które my pozostawiamy odłogiem. Może to potwierdzić każdy, kto uda się do Sussex, Hampshire, Dorsetshire, Devonshire i Cornwall. Oni uprawiali zboże na stokach wzgórz, które my zostawiamy odłogiem. Oni formowali te zbocza w schody celem orania i obsiewania płaskich przestrzeni. Te płaskie schody pozostały, a nawet w nielicznych wypadkach są dalej uprawiane, ale w dziewięciu na dziesięć wypadków leżą odłogiem. Dlaczegóż mieliby oni przedsiębrać tak niezmierną pracę gdyby nie nadmiar ust do jedzenia? I jak mogliby wykonać tę pracę bez ogromnej ilości rąk do niej? Na wyżynach Hampshire i Dorsetshire leżą tysiące akrów w jednej połaci, które nawet dziś jeszcze noszą ślady pługa, a które obecnie nigdy nie widują tego narzędzia.

 

Najlepszą odpowiedź jednak co do kwestii zaludnienia znajdujemy porównując ilość i rozmiar kościołów i domów zakonnych. W owych czasach na każde cztery mile kwadratowe na terenie całego królestwa przypadał jeden kościół, a jeden dom zakonny (wliczając różne ich rodzaje) na każde trzydzieści mil kwadratowych. To znaczy kościół spotykało się co dwie mile a dom zakonny co pięć lub sześć mil. To są fakty, których nikt nie może zaprzeczyć. Ilość mil kwadratowych mamy obliczoną przez geografów, liczba zaś kościołów i domów zakonnych jest aż nadto znana, aby być przedmiotem dyskusji i jest zachowana w rozlicznych spisach. Zatem nawet gdyby sam ojciec kłamstwa we własnej osobie pofatygował się do nas z tłumaczeniem, że Anglia z czasów przed reformacją była słabiej zaludniona niż obecnie musi spotkać się z rozczarowaniem, chyba że znajdzie paru kompletnych idiotów, którzy mogliby mu uwierzyć. To samo zresztą, jak podaje Anchdall, odnosi się do Irlandii gdzie za panowania Henryka VIII było 742 klasztory, z których każdy przypadał na przestrzeń sześciu mil kwadratowych, a ponadto na jeden kościół parafialny niewiele co więcej ponad każde dwie mile kwadratowe. Na cóż ta ilość kościołów? Po cóż one były budowane? Kto je budował? I kto był w stanie je utrzymać? Aha!

 

Przecież Irlandia w owym czasie była wspaniałym bogatym i gęsto zaludnionym krajem. Ludność nie była tam wtedy pół-nagą i głodującą. Wtedy nie było planów wspomagania Irlandczyków za pomocą umożliwienia emigracji ich z rodzinnego kraju.

 

Ówczesne bogactwo ich kraju jest zagadnieniem poza dyskusją. Za czasów panowania Henryka VIII bezpośrednio przed “reformacją’’, jak podaje Hume, wszystkie posiadłości w Anglii i Walii zostały oszacowane i roczna suma renty wyniosła trzy miliony, i w tej sprawie Hume cytuje autorytety, które nie pozostawiają wątpliwości. Teraz, ażeby ocenić wartość jaką miały te trzy miliony w przeliczeniu na naszą obecną monetę musimy się zapoznać z aktem parlamentu z 24 roku panowania Henryka VIII, rozdział 3, który mówi “nikomu nie wolno liczyć za wołowinę i wieprzowinę ponad pół pensa, a za baraninę i cielęcinę ponad trzy farthingi za funt dobrej wagi, a po mniejszych cenach w tych miejscowościach, w których obecnie są sprzedawane taniej’’. I to odnosi się do sprzedaży detalicznej, sprzedaży w sklepach rzeźnickich. Tak więc, aby porównać ówczesny ogólny dochód roczny całego kraju, musimy zapoznać się z wysokością obecnych dochodów Anglii i Walii i dopiero wtedy sprawdzić, jakie są obecne ceny na mięso.

 

Nie chcę tutaj poruszać żadnych zagadnień, co do których nie mam zupełnej pewności, a nie mógłbym z całą dokładnością podać wysokości społecznych dochodów rocznych w chwili obecnej, mogę jednak z całą pewnością podać je na podstawie 1804 roku. Zestawienie wydrukowane dla “House of Commons” a datowane 10 lipca 1804 r. stwierdza, że “zestawienie roczne Tax-office (urząd podatków od nieruchomości) wykazuje sumę dochodów rocznych Anglii i Walii w wysokości trzydzieści osiem milionów rocznie”. Tak więc mamy zupełnie dokładną cyfrę dochodowości, boć czyż znajdzie się ktokolwiek, kto by potrafił ukryć się przed wszędzie przenikającym, wszystko oceniającym okiem Pitt’a i jego sfory podwładnych?

 

Nie sposób nawet porównać niedoświadczonego króla Henryka z Pitt’em, którego zdolność wyszukiwania źródeł dochodu ludności przeszła do historii. Sprawozdania Pitt’a zawierały dane co do dochodów z kopalń, kanałów i każdego rodzaju nieruchomości, i ten cały dochód, dochód tak przebiegle wyszukany, nie przekroczył trzydziestu ośmiu milionów rocznie. I to wszystko, zanotujmy sobie dobrze, miało miejsce w czasie ograniczeń bankowych, ogólnej drożyzny, potwornie wysokich czynszów i w czasie wysokich cen na mięso : dokładnie w tym czasie ja sam dałem za dwadzieścia tucznych wieprzy żywej wagi to jest z głowizną i nogami, osiemnaście szylingów; w okresie paru lat owego 1804 roku wołowina, wieprzowina, baranina i cielęcina były przeciętnie ponad dziesięć pensów w sprzedaży detalicznej.

 

A więc, jeżeli edykt Henryka nakazuje sprzedaż mięsa w niektórych połaciach kraju poniżej pół pensa lub trzech farthingów za funt, to jako przeciętną cenę możemy chyba przyjąć pół pensa. Z tego wynika, że pół pensa z czasów Henryka równało się co do wartości dziesięciu pensom z czasów Pitt’a, a więc suma trzech milionów z czasów Henryka równać się powinna sumie sześćdziesięciu milionów z 1804 r., gdy tymczasem jak widzieliśmy ta suma dochodów wyniosła jedynie trzydzieści-osiem milionów. W roku 1833, jak podaje Curwin, ogólna suma dochodów spadła do wysokości dwudziestu milionów. W tym samym czasie jednak i cena mięsa uległa obniżce. A jednak przyjmijmy raczej w naszych dociekaniach sumę z 1804 roku, gdyż na niej możemy się oprzeć z całą pewnością. Jest to pewnik niepodlegający zaprzeczeniu. Nikt nie może poddać faktów w wątpliwość, a świadczą one tylko jedno, że cały naród był znacznie bogatszy przed reformacją, niż jest obecnie.

CDN.

William Cobbett, Społeczne skutki reformacji. Część 2.



tagi: reformacja  anglia  henryk viii  anglikanizm  william cobbett 

rotmeister
5 stycznia 2018 23:31
10     817    13 zaloguj sie by polubić
komentarze:
rotmeister @rotmeister
5 stycznia 2018 23:32

Grzesiu Braun o tym człowieku kilkakrotnie mówił na spotkaniach po projekcji filmu o Lutrze. To poklikałem.

zaloguj się by móc komentować

rotmeister @rotmeister
5 stycznia 2018 23:38

PS. Parasol, rzuć okiem na pocztę;)

pozdr

zaloguj się by móc komentować

ainolatak @rotmeister
6 stycznia 2018 09:10

to dopiero rewelacje, czekam na ciąg dalszy!

zaloguj się by móc komentować

Maryla-Sztajer @rotmeister
6 stycznia 2018 10:17

Też czekam na dalszy ciąg.

.

 

zaloguj się by móc komentować

jolanta-gancarz @rotmeister 5 stycznia 2018 23:32
6 stycznia 2018 11:53

Świetnie, że Pan poklikał;-) Cobbett to bardzo ciekawa postać, jego biografię na tle epoki napisał też Chesterton (wyszła w 2017 po polsku w formie e-booka i pdf-u):

Co ciekawe, władze brytyjskie obawiały się, że po powrocie z USA może on stanąć na czele rewolucji, która groziła wybuchem (tak, tak!) w straszliwie zubożonej i wygłodzonej po wojnach napoleońskich Anglii, w l. 1816 - 1819. Ale mimo ogromnych napięć, zwłaszcza w okręgach przemysłowo - górniczych, do niczego takiego nie doszło, bo posłużono się starymi walsinghamowskimi metodami powszechnej inwigilacji i prowokacji. Między in. przy pomocy takich panów, którzy później (skompromitowani i zdemaskowani) dostali szanse na lepsze życie (i dalsze działanie dla dobra Imperium) w Kraju Przylądkowym: https://en.wikipedia.org/wiki/William_J._Oliver

A carska Ochrana miała dobre wzory do naśladowania. Nie tylko komisarza Vidocqa...

Swoją drogą, metoda statystyczno - historyczna Cobbetta jest genialna!

zaloguj się by móc komentować

rotmeister @ainolatak 6 stycznia 2018 09:10
6 stycznia 2018 22:50

Właśnie kończę robotę;)

zaloguj się by móc komentować

rotmeister @jolanta-gancarz 6 stycznia 2018 11:53
6 stycznia 2018 22:51

W drugiej części jest jeszcze ciekawiej.

zaloguj się by móc komentować

jestnadzieja @rotmeister 6 stycznia 2018 22:51
6 stycznia 2018 22:59

Juz sie nie moge doczekac.

Dziekuje za dzisiejsza przepyszna porcje!  Po posiasciu tych wszystkich informacji (film Brauna i cala masa notek tutaj, powstalo ostatnio tu na SN ostatnio sporo, porzadkujacych myslenie o reformacji) czlowiek czuje sie sfrustrowany, ze nie zdazy przekazac tej wiedzy wszystkim, ktorzy powinni ja miec i przejrzec na oczy. Trzeba sie zdac na Opatrznosc.

 

zaloguj się by móc komentować

rotmeister @jestnadzieja 6 stycznia 2018 22:59
6 stycznia 2018 23:24

Dzięki. Nowa notka gotowa;)

zaloguj się by móc komentować

Czepiak1966 @rotmeister
7 stycznia 2018 12:33

Piękna praca.

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować