-

rotmeister : Wspomnicie moje słowa

Tajne towarzystwa, masoneria i zniesienie Jezuitów.

Feliksa Eger, Historia masonerii i innych towarzystw tajnych. Warszawa 1904.

 

Rozdział: Filozofowie i encyklopedyści w stosunku do ustroju religijnego, społecznego i państwowego. Środki ich działania. Zniesienie Jezuitów i reforma wychowania.

 

Od początku XVI wieku zakon Jezuitów zajmował pierwsze miejsce wśród zakładów naukowych. W skład ich bowiem wchodzili ludzie wyjątkowo inteligentni, umiejący doskonale stosować nauki do potrzeb czasu i wpajać w uczniów swoich przywiązanie do religii, kraju i panującego porządku. To było właśnie głównym powodem, dla którego masoni i filozofowie taką nienawiścią ku nim pałali. Plan pozbycia się Jezuitów dawno był ułożony. „Jeszcze w r. 1752 jeden z magnatów angielskich, wolnomularz najwyższych stopni, podróżujący po Włoszech, zapoznawszy się z młodym liberałem, Jezuitą i polubiwszy go bardzo, rzekł mu poufnie, w przystępie wielkiej życzliwości, że jako młody i wolny jeszcze, powinien by pomyśleć o obraniu sobie innego zawodu, gdyż Towarzystwo Jezusowe będzie rozwiązane. Jezuita zdziwiony tonem pewnym z jakim słowa te wyrzeczone były, spytał się Anglika, czym zakon jego na taką zasłużył karę. „Nie myśl, odrzekł, żeby przyczyna wyroku leżała w niechęci do pojedynczych członków waszego zakonu; przeciwnie, jest między wami wielu bardzo zasługujących na szacunek, ale duch ożywiający wasze stowarzyszenie, jest przeciwny naszym widokom filantropijnym. Poddając w Imię Boga wszystkich chrześcijan pod władzę jednego Papieża... trzymacie świat na uwięzi”.

D’Alembert wyraża się w tej materii na kilka lat przed kasatą Jezuitów: „Najtrudniejsze dokonanym zostanie, gdy filozofia pozbędzie się tych grenadierów fanatyzmu i nietolerancji, reszta to tylko kozaki i pandury, którzy się naszej regularnej armii oprzeć nie potrafią”. Mianem pandurów, których się tak łatwo mieli pozbyć filozofowie masoni, określali oni nie tylko wszelkich innych zakonników, ale proboszczów, całe duchowieństwo katolickie i przewodników szkół. Pozbycie się ich stało się zadaniem Konstytuanty, Ciała prawodawczego, Konwencji, a z czasem Internacjonału i Ligi edukacyjnej.

W r. 1761 4 sierpnia pisał Voltaire: „Uciskają Jezuitów i dobrze robią, ale zostawiają w spokoju Jansenistów i źle robią. Chcąc działać z umiarkowaniem i uczciwością, należałoby zadusić autora Nowości Duchownych (dziennika Jansenistów) kiszkami Brata Berthier. W jednym z artykułów który zatytułował: „Wyjątek z gazety londyńskiej” pod datą 26 lutego 1762 r., ośmieszywszy zakony Bernardynów, Benedyktynów, Kartuzów, Karmelitów i inne, grozi uznaniem ich za nieprzyjaciół ojczyzny, jeżeli dobrowolnie nie złożą bogactw swych w ofierze na zbudowanie okrętów wojennych i jeżeli nie nadeślą flocie francuskiej nowicjuszów i profesów na chłopców i majtków okrętowych; kończy zaś tymi słowy: „Nie dbamy o zapisanie się w tym razie braci Jezuitów, gdyż Francja niebawem i tak z nich oczyszczoną zostanie”.

Porównywając zniewagi te i radość okazywaną z upadku Towarzystwa Jezusowego, ze świadectwami pełnymi pochwał, udzielanych w innych razach przez tychże samych ludzi doskonałemu wykładowi nauk w szkołach jezuickich, widocznym jest, że pracowano nad obaleniem ich jedynie dla sprowadzenia upadku nie tylko religii katolickiej, ale wszelkiej religii i narodowości, według celu najwyższych tajnych towarzystw, które od połowy XVIII w. skryte swe działania zamieniły na jawne.

W Portugalii, Hiszpanii, Włoszech i Francji, a nawet i w innych krajach Europy rozrzucono w nadzwyczajnej ilości paszkwile, sprawozdania, powieści, rozprawy w odezwach, broszurach i książkach, pełne fałszu i kłamstwa, przeistoczone, obcięte lub najzupełniej zmyślone. Drukowano i przedrukowywano wszystkie najdawniejsze oszczerstwa lub ich naśladowania. Diderot w liście do O. Castel, a J. J. Rousseau w liście do arcybiskupa Paryża donoszą, że im dostarczono pamiętników i zapewniono dobre pieniądze za wystąpienie piśmienne przeciw Jezuitom, lecz odmówili. Prezes parlamentu paryskiego Rolland zapewnia, że sprawa Jezuitów i kolegiów które miał pokasować lub przetworzyć, „pochłonęła jego własnych funduszów 60000 liwrów, i dodaje, że Jezuici nie byliby wpadli, gdyby nie był poświęcił tej sprawie swego czasu, zdrowia i pieniędzy”. Sismondi, jakkolwiek kalwin i nieprzyjaciel Kościoła, zmuszony był wyrzec te słowa: „Ta zgoda oskarżeń, będących po większej części oszczerstwami wymierzonymi przeciw Jezuitom w pismach tego czasu, jest przerażająca”. Lecz masonia była tyle zręczną, że występując przeciw Jezuitom, występowała zawsze w masce obrończyni dobra publicznego, poświęcającej się dla religii i króla. Wykonawcami jej zamiarów byli: w Portugalu Carvalho, margrabia de Pombal, we Francji - ks, Choiseul i p. de Pompadour, w Hiszpanii - hr. d’Aranda i ks. Elby, w Neapolu - margrabia Bernardo Tanucci. Wszyscy oni smutne w historii pozostawili wspomnienia, wszyscy należeli do towarzystw tajnych, byli ich duszą i sprężynami zarazem.

Sebastian Józef Carvalho-Melho, hrabia Oeyras, późniejszy margrabia de Pombal, człowiek niemoralny, libertyn, porwawszy w młodym jeszcze wieku młodą osobę wysokiego bardzo rodu, ożenił się z nią, lecz oburzonych na siebie magnatów uśmierzyć nie zdołał i do ich grona przyjętym nie został. Mszcząc się za to, poprzysiągł im zgubę. Obłudny aż do podłości, całe usiłowania swoje skierował ku temu, by się dobić znaczenia i pozyskać łaskę i zaufanie króla. Sądząc że wpływ Jezuitów może mu się na co przydać, starał się zrazu zaskarbić sobie ich względy udaną pobożnością. Obłudę swą posunął do tego stopnia, że przyoblekł w suknie tego zakonu syna swego młodszego, dzieckiem jeszcze podówczas będącego. Zazdrosny, chciwy, okrutny i wyrafinowany w swej zemście, „wystawiwszy w myśli swej szafot dla grandów”, we wszystkim co postanawiał, miał jedynie na względzie powiększenie swej władzy, chcąc tym sposobem dojść do zamierzonego celu.

Zostawszy wszechwładnym ministrem słabego Józefa I, wystąpił energicznie z reformami, które miały na celu upokorzenie szlachty i usunięcie Jezuitów, których także łącznie z tymi zgubić postanowił. Tym usilniej zaś pragnął tego od czasu zaprzyjaźnienia się z filozofami masonami, których się trzymać postanowił. Zaczął działalność swą od skonfiskowania wielkiej liczby dóbr w Azji i Afryce, które poprzedni królowie nadali różnym domom Towarzystwa Jezusowego; przeszkadzał małżeństwom między rodzinami szlacheckiemu, zaprzeczał synom tytułów ojców; walczył wszelkimi środkami przeciw jurysdykcji rzymskiej; odrzucił bullę „In Coena Domini” i zależność od Najwyższej Głowy Kościoła. Sprzyjał marynarce, a zaniedbał wojsko lądowe, żeby szlachta nie miała pola zdobywania sobie wawrzynów. Był to człowiek, u którego interes własny miał górę nad wszystkim, stąd też tyle sprzeczności w jego postępowaniu. Wypędził Jezuitów, lecz zachował zakony jałmużnicze, kazał tłumaczyć dzieła Woltera, Russa, Diderota, a spalił dzieło Raynala; przyklaskiwał nowym doktrynom, a zakazał wszelkich pism periodycznych w Lizbonie i nie chciał aby poczta przychodziła częściej, jak raz na tydzień; powściągnął Inkwizycję, lecz potem dał jej tytuł Najjaśniejszej, gdy chciał jej użyć za narzędzie zemsty osobistej, a brata swego mianował W. Inkwizytorem. Popisywał się niewiarą, a popierał cuda biskupa Osma, nieprzyjaciela Jezuitów; obalił potęgę zakonu i szlachty, dla zastąpienia jej despotyzmem ministerialnym; skonfiskował dobra Jezuickie, ale zabrał je dla siebie lub rozdał pomiędzy przyjaciół, którym nie szczędził tytułów, urzędów i zaszczytów. Zaprowadził on w krótkim przeciągu czasu władzę nieograniczoną. Wyroki śmierci były rzeczą powszednią; karze tej ulegali nie tylko oskarżeni o cokolwiek, ale użalający się na nędzę, której zaradzić się nie dało. Powiadają, że ukarał śmiercią jednego dnia stu obwinionych. Obiecał 20,000 kruzadów każdemu oskarżycielowi obywatela, odważającego się przyganiać rozporządzeniom rządowym. Piotr Antoni Cornea Garcao, przezwany Horacjuszem Portugalskim, pozwoliwszy sobie powiedzieć słowa prawdy, wtrącony został do więzienia, gdzie też umarł. Biskup Koimbry wydał list pasterski, przeciw książkom gorszącym, rozsiewanym wtedy z nadzwyczajną gorliwością, za to w podziemnym więzieniu przez Pomballa osadzonym został. Największe jednak oburzenie wywołać musiało skazanie na śmierć, a raczej zamordowanie księcia Aveiro i całej jego rodziny, niesłusznie oskarżonej o knucie spisku przeciw tronowi i wtrąconej zrazu do grot, w których trzymano drapieżne zwierzęta w czasie przedstawień cyrkowych. Śmierć ich tak opisuje p. de Saint-Priest:

„W nocy z 12 na 13. stycznia 1739 r., wzniesiono na placu nad Tagiem szafot wysoki na 18 stóp. Z brzaskiem dnia plac ten zapełniony został wojskiem, na rzece nawet pełno było widzów. Słudzy ks. d’Aveiro ukazali się pierwsi na szafocie, gdzie ich poprzywiązywano, gdyż mieli być żywcem spaleni. Potem wstąpiła margrabina de Tavora z sznurem na szyi i krucyfiksem w ręku; ubranie podarte zaledwie ją okrywało, lecz postać jej była nacechowana hartem i godnością. Dzielna niewiasta ze spokojem położyła głowę dla odebrania ciosu śmiertelnego. Mąż jej, synowie, z których najmłodszy miał zaledwie 20 rok życia, zięć jej i kilkanaście sług zginęło w strasznych mękach. Ostatnim z kolei był ks. d’Aveiro; przywiązano go do koła, ciało okryto łachmanami, ręce i nogi odsłonięto; łamany kołem umarł po długich męczarniach, wśród przerażających jęków i krzyków boleści. Następnie podłożono ogień pod całą maszynę i żywi, trupy i narzędzia śmierci, wszystko zostało spalone i wrzucone do Tagu. Pałac skazanych z ziemią zrównano i posiano solą miejsca na których stały”.

Z okazji tej skorzystano i przyczepiono się do Jezuitów, chodziło bowiem o uderzenie jednocześnie na jednych i drugich. „W dzień aresztowania rodziny Tavora, domy Jezuitów zostały opasane wojskiem; dano rozkaz strzeżenia wszystkich ojców; starszych uwięziono. 00. Gabryela Malagvidę, Jana Alexego de Ponza i Jana de Matos oskarżono o podsycanie spisku, wszystkich innych uznano za wspólników, „wnosząc to ze ślepego ich posłuszeństwa, zgodności nauk i jednakowego postępowania”, jak mówi wyrok. Po trzech latach uwięzienia w podziemiach Tagu, O. Malagridę oddano inkwizycji, zostającej pod przewodnictwem brata Pombala i złożonej z jego wybrańców, a w końcu trybunałowi zwanemu Inconfidenza, utworzonemu przez Pombala i któremu on sam przewodniczył. Pombal skazał Malagridę na śmierć przez uduszenie, a ciało jego na spalenie w uroczystym auto-da-fe „nie jako wspólnika poprzednich, ale jako czarodzieja”, „łącząc tym sposobem, powiada sam Voltaire, najwyższą śmieszność z głupotą i okrucieństwem”.

Jezuici podzieleni zostali na trzy części. Nowicjusze i scholastycy, którzy wykonali pierwsze śluby,, zmuszani byli do wyrzeczenia się swego powołania wszelkimi sposobami: groźbą, obietnicą, uciskiem itp. Profesi wywiezieni zostali do Państwa Kościelnego wraz z tymi z pierwszych, którzy obiecali wystąpić z zakonu. Spędzeni setkami na okręty handlowe, wystawieni na wszelkie zmiany powietrza, bez zapasów żywności, bez chleba i wody, wiatrem zapędzeni zostali do Hiszpanii, gdzie potrzeby ich zaopatrzono do zbytku, następnie do Civitta-Vecchia, gdzie z zapałem ich powitano. Trzy takie transporty miały miejsce jeden po drugim. Ostatni złożony był z misjonarzy przywiezionych z Kafrerii, Brezylii, Malabaru i ze wszystkich miejsc w których 00. Jezuici rozszerzali cywilizację i wiarę katolicką. Jednak więcej niż 200 zakonników, między którymi było kilkunastu Niemców, Francuzów i Włochów, zostało zatrzymanych dla zaspokojenia wściekłej nienawiści Pombala w podziemiach Tagu, w których 81 zmarło w skutek nędzy i cierpień.

W osiemnaście lat później r. 1777, po śmierci niedołężnego króla Józefa I, gdy na tron wstąpiła córka jego Maria, podniósł się krzyk ludów i więźniów stanu przeciw tyranii Pombala. Trybunał złożony z Rady Stanu i ludzi odznaczających się rozumem i uczciwością, został wyznaczony do zbadania sprawy mniemanego spisku i po przesłuchaniu 80 świadków, uznano ich niewinnymi i wrócono im dobre imię i urzędy. Z otwartych więzień ujrzano wychodzących 800 żywych trupów; była to reszta z 9000 wyrwanych krajowi ofiar okrucieństwa, chciwości lub podejrzeń ministra. Wywołała je ostatecznie zemsta za odmówienie synowi jego ręki margrabianki Tavora, z którą jednakże, po tylu krwawych wypadkach syna ożenił.

Pombal skazany został na zwrócenie niezmiernych sum, zabranych pod najrozmaitszymi pozorami, że jednak na każdy zarzut mu robiony odpowiadał: „Król tak chciał”, uwolniono go od wszelkiej kary sądowej i zostawiono przy dobrach, których dochód wynosił 300,000,000 liwrów, lecz skazano na wygnanie o 20 mil od stolicy, gdzie też wkrótce umarł.

W tym to czasie nadeszło pod adresem ministra Pombala 19 skrzyń naczyń srebrnych i drogich kamieni, porwanych z grobu św. Franciszka Xawerego z Goi. Oburzona królowa zwrócić je kazała. W r. 1829 Jezuici przywróceni w Portugalii przez don Miguela, pochowali ciało Pombala, pozbawione pogrzebu do tego czasu. „Któżby przypuścił, powiada mówca na pogrzebie króla Józefa I w Lizbonie r. 1777, żeby jeden człowiek, nadużywający zaufania króla i władzy mu nadanej, mógł przez przeciąg lat 20 zamknąć wszystkie usta, powstrzymać języki, zacisnąć serca, uwięzić prawdę, zapewnić tryumf kłamstwu, zatrzeć wszelkie ślady sprawiedliwości, nakazać cześć dla bezbożności i okrucieństwa i zawładnąć opinią publiczną od jednego krańca Europy do drugiego”.

Całe postępowanie Pombala przekonywa nas, że zostawał pod wpływem filozofów i masonów, jakkolwiek nie ma na to dowodu czy był zapisanym do której loży. W przekonaniu tym utrzymuje nas jeszcze gwałtowna jego chęć sprotestantyzowania Portugalii. Otworzył w tym celu uniwersytet protestancki; kazał w szkołach średnich i niższych odrzucić książki dotychczas używane, a przepisał protestanckie, z niemieckiego tłumaczone; zarzucił kraj dziełami wolnomyślicieli, encyklopedystów, pragnął posadzić na tronie portugalskim księcia Cumberland, przez ożenienie go z księżniczką Beiry. Dążył także do związania się interesem z Anglią, której był agentem i gdzie, jeżeli nie został masonem, to przynajmniej był członkiem Pantheisticonu.

Pierwszy cios przeciw Jezuitom wymierzony został z Portugalii, lecz Pombal nie był sprężyną działania, był on tylko najskorszym wykonawcą podżegaczy opinii publicznej. Sprężyną tą byli tak zwani Filozofowie Masoni którzy we Francji pracowali w tym samym kierunku. „Mieli oni, powiada p. de Saint Priest, nad Choiseul’em wpływ, z pod którego chciał się wyzwolić, lecz któremu zawsze ulegał”. Ile razy zdarzyło się mu zrobić coś niezgodnego z ich dążeniami, usprawiedliwiał się na sposób uległego bardzo ucznia. „Pani de Pompadour na równi z Choiseulem pragnęła wyjednać u Ludwika XV usunięcie Jezuitów. Powtarzali mu oni ustawicznie, że Kościół trwał piętnaście wieków bez ich pomocy, może więc i nadal istnieć bez nich, że Jezuici są nieprzyjaciółmi królów, że knują intrygi mające na celu przyspieszenie wstąpienia na tron Delfina. Ludwik XV podburzany ciągle, nakazał przejrzeć ustawy Jezuitów, dla przekonania się, czy nie zawierają czego przeciwnego moralności, religii i polityce.

Jakub de Flesselles, prezes komisji śledczej, radził utrzymać tak pożyteczne zgromadzenie; ale polecał zaprowadzenie pewnych reform dla zapobieżenia urojonym niebezpieczeństwom. Żądał mianowicie, iżby generał tego zakonu mianował wikarego mieszkającego we Francji, od którego by wyłącznie zależeli Jezuici przebywający w tym państwie. Delfin dowiedział się o intrygach p. de Pompadour, Choiseula i tych, którzy ich podburzali, wziął zatem Jezuitów w opiekę. Miał on już i tak wielu nieprzyjaciół w tych, których rozpusty naśladować nie chciał. Ludwik XV nienawidził go jako cenzora jego złego życia, p. Pompadour przypuszczała, że on wespół z królową i Jezuitami czatuje na pomyślną chwilę rozsądku króla, by go wprowadzić na dobrą drogę; pragnęła zatem zawzięcie obalenia zakonu, dla pozbycia się choć części nieprzyjaciół, pokłócenia Ludwika z rodziną i zasłużenia się filozofom, schlebiającym jej w celu pozyskania sobie w niej współpracowniczki.

Choiseul i filozofowie, których pisma chciwie były rozchwytywane, jako owoc zakazany, korzystali z tej nienawiści kobiecej.... Obwiniano Jezuitów o zły smak w literaturze; zarzucano im przebiegłość w zastawianiu sideł na większe majątki, spekulacje, chęć wywyższenia się, a wreszcie dążenie do panowania nad całym światem, czyli do zaprowadzenia monarchii powszechnej, której pierwszą podstawą miały być misje w Paragwaju. „Najniebezpieczniejszym nieprzyjacielem Jezuitów, mówi p. de Saint-Victor, był parlament. Był on ogniskiem Jansenizmu, sekta filozoficzna miała tam także swoich stronników... Berryer, syn prokuratora generalnego, kreatura i szpieg p. de Pompadour, z naczelnika policji za jej protekcją mianowany ministrem marynarki, przygotował pierwsze sprężyny tej intrygi wskazaniem za pomocników w tym razie trzech ludzi, mających wielką przewagę w parlamencie: ks. de Chauvelin, ks. Terray i l’Averdy. O pierwszym mówi biografia p. Michaud, „że wszystko robił źle, nawet to, co samo z siebie dobrem było” (Il fit tout mal, même le bien). O drugim - że był z liczby tych, którzy za panowania Ludwika XV najwięcej się do upadku moralnego monarchii przyczynili. O trzecim zaś, że z każdej skorzystał sposobności, gdy szło o prowadzenie wojny z duchowieństwem lub biskupami. Takiemu to parlamentowi powierzono sprawę Jezuitów. Naturalnie zaczął on od nagany oględnego dotychczasowego postępowania rządu, a w zapale gorliwości ogłosił, że każda bulla, albo breve papieskie, nadająca przywileje zakonowi, jest nadużyciem. La Chalotais, prokurator generalny parlamentu, przyjaciel d’Alemberta, ks. Mably, Duclosa i wielu innych filozofów masońskich, czytał przed sądem w Rennes sprawozdanie wymierzone przeciw Jezuitom, które gwałtownością swoją przeszło wszystkie inne w tym celu pisane. Wyrywano je sobie, pochłaniano całe ustępy, wierzono lub chciano żeby wierzono wszystkim oszczerstwom, i krzyk ogólnego oburzenia powstał przeciw Jezuitom. Voltaire i filozofowie uszczęśliwieni byli powodzeniem ich zabiegów.

Oto wyjątek z listu pisanego przez Voltaire’a do p. de la Chalotais z 17 maja 1762 r. „Byłem prawie umierającym, gdyś mnie zaszczycił swym listem; pragnę żyć, by móc oglądać owoce Twego doskonałego sprawozdania... Wnioski Twoje wydrukowane zostały w Genewie i rozrzucone po Europie z takim powodzeniem, jakie przynależy się jedynej pracy filozoficznej, która wyszła z za kratek sądowych. Należy się spodziewać, że oczyściwszy Francję z Jezuitów, poczują ludzie, jaką to było śmiesznością ulegać władzy, która ich ustanowiła. Bardzoś równie dowcipnie dał uczuć niebezpieczeństwo lub przynajmniej bezpożyteczność utrzymania tylu zakonów, których fundusze skarb by wzbogaciły”.

Ze wszystkich sprawozdań prokuratorów prowincjonalnych, z których większość pisaną była wyraźnie według podanych wskazówek, mniej lub więcej ogładzonych, parlament paryski wydrukował: „Wyciąg szkodliwych i niebezpiecznych zdań, wykładanych i bronionych przez tak zwanych Jezuitów”, podzielony na 18 kategorii; skazał na spalenie ręką kata 27 dzieł jezuickich, w tej liczbie prace Bellarmina, Escobara, Torselliniego (autora krótkiej historii) i innych. Wszystkim poddanym królewskim zakazano wstępować do Jezuitów, uczęszczać do ich szkół, brać udział w misjach lub znosić się z członkami Zgromadzenia. Ich samych zaś wezwano do złożenia przysięgi i żądano uznania przez nich swobód kościoła gallikańskiego, tudzież tak zwanych 4 artykułów.

Ludwik XV zwołał wyższe duchowieństwo dla roztrząśnięcia konstytucji jezuickich; 45 biskupów i kardynałów wezwanych (z wyjątkiem jednego tylko), prosiło króla o utrzymanie instytucji, tak użytecznej kościołowi i wychowaniu; ale parlament nie zważając na ich prośby i przełożenia, nie wysłuchawszy Jezuitów, bez obrony, bez dowodów, potępił ich, zabronił im nosić suknie zakonne, znosić się ze swym generałem, piastować jakikolwiek urząd, lub pełnić obowiązek, chyba, że wykonają przysięgę królowi, uznają swobody kościoła gallikańskiego i przyrzekną zbijać niemoralne zasady Towarzystwa Jezusowego. Z liczby 4,000 Jezuitów, pięciu tylko wykonało przysięgę. Arcybiskup Paryża pochwalił członków zakonu, co było naganą nielegalnego działania parlamentu; zatem parlament kazał spalić ręką kata list pasterski arcybiskupa, a król skazał go na wygnanie o mil 50. Ulegając w dalszym ciągu intrygom p. de Pompadour i Choiseula, zniósł ostatecznie zakon Jezuitów we Francji.

W jednym skrzydle obszernego gmachu Jezuitów założono sławną lożę masońską, czyli Świątynię 9 Sióstr, w drugim urządzono świątynię Wenery, czyli dom nierządnic.

We Francji, tak jak w Portugalii, majątki Jezuitów, kościoły i biblioteki ich rozdrapano, nie znaleziono jednak tego, czego się spodziewano; przekonano się bowiem po zrobieniu ogólnego rachunku, że dochód wynosił przecięciowo po 350 fr. na osobę. Jednakże i z tego skarb nie odniósł korzyści; rozeszło się wszystko pomiędzy tych, co się prawniczym przeprowadzeniem zaborów tych trudnili. W rozprawie nad dobrami duchownymi wyrzekł już Maury: „Fakt zdarzający się często, świadczy o złej stronie tych praw ekonomicznych (zaborczych). Zanim nastąpiła kasata Jezuitów, mówiono wiele bardzo o ich bogactwach, lecz skoro majątki ich zasekwestrowane zostały, nie wystarczyły na opłacenie skromnej pensji im przeznaczonej. Posiadłości słynnego tego Towarzystwa znikły bez żadnej korzyści dla skarbu”.

We dwa lata po zniesieniu Jezuitów we Francji, przyszła kolej na Hiszpanią. Noszono wtedy w Madrycie kapelusze z dużymi rondami. Gwałtowna chęć reform poddała królowi myśl zakazania ich Minister Squillace zabronił noszenia capas i chambergas, czyli tego rodzaju kapeluszy i wielkich płaszczy; lecz minister ten był Neapolitańczykiem, Hiszpanie słuchać go nie chcieli, zbuntowali się. Oblężono dom ministra, następnie go zburzono, minister ucieczką jedynie ocalił życie. Na próżno straż Wallonów wystąpiła przeciwko ludowi, na próżno król przemawiał do ludu z balkonu swego; ani siła zbrojna, ani powaga majestatu nie zdołały uspokoić tłumów, Jezuici jedni dokazali tego z łatwością.

Okoliczność ta wystarczyła Choiseulowi do wmówienia w króla, że Jezuici są sprawcami zaburzenia. Karol III, widzący jasno rzeczy, nie chciał temu wierzyć i zapewnił im swą opiekę, lecz ulegając potem wpływowi hr. Aranda, zwolennika filozofów i jak mówi Saint-Priest „przejętego jadem nowych doktryn”, pierwszego W. Mistrza masonii hiszpańskiej, który wmówił w Karola III, że życie jego jest w niebezpieczeństwie skutkiem knowań Jezuitów, król przechylać się zaczął na jego stronę”. Reszty dokazali tajni agenci, podrobiwszy (podobno zrobił to sam Choiseul) list jakoby ks. Ricci, generała Jezuitów, w którym ten miał twierdzić, że posiada w ręku dokumenty przekonywające, że Karol III jest synem nieprawego łoża. Tego już było zanadto. Oburzonemu królowi dano do podpisania przygotowany przez Arauda wyrok, który rozesłany został do wszystkich alkadów hiszpańskich w trzech kopertach. Na ostatniej stały wyrazy: „Pod karą śmierci nie wolno otwierać aż 2 kwietnia 1767 r. o zmierzchu”. Był to rozkaz pochwycenia jednocześnie wszystkich Jezuitów i przewiezienia ich do Civitta-Vecchia.

Pozwolono każdemu z nich zabrać brewiarz, tłumok i bieliznę konieczną; i tak 6000 starych i młodych, chorych i zdrowych, bez żadnej różnicy i względu zepchnięto gromadnie na spód okrętów, które miały rozkaz przewiezienia ich do Civitta-Vecchii. Papież widząc całą niegodziwość czynu, jakiem było wyrzucenie na jego terytorium, bez poprzedniego nawet oznajmienia mu o tym, kapłanów innej narodowości, nie chciał przyjąć zesłańców Po sześciu miesiącach tułactwa wysadzono ich na wyspę Korsykę, gdzie doświadczać musieli strasznego głodu i wszelkiego niedostatku. Na koniec Papież widząc, że wszelkie jego w tej mierze kroki są bezowocne, przyjął ich do siebie, żądając tylko, by Hiszpania zapewniła im choć najszczuplejsze utrzymanie.

W kraju zaś ogłoszono publicznie w dzień wypędzenia Jezuitów, że bezpieczeństwo kraju i inne powody „które król zamknął w dostojnym sercu swoim”, zniewoliły go do wypędzenia Jezuitów i skonfiskowania ich majątków Jednocześnie wychwalał król inne zakony, me mieszające się bynajmniej w sprawy świeckie i każdemu Jezuicie przeznaczył na utrzymanie 100 piastrów 90 piastrów laikom, nowicjuszom n mc nie dano. Lecz zapowiedziano przy tym, że jeśliby kiedy wyszło jakie pismo przeciwne temu postanowieniu królewskiemu, całe Zgromadzenie Jezuitów straci prawo do pensji; że kto by mówił za lub przeciw temu postanowieniu, winnym będzie obrazy majestatu, „gdyż nie godzi się ludziom prywatnym sądzić lub objaśniać wolę panującego”.

Że hr. Arauda działał pod wpływem towarzystw tajnych, mamy na to dowód w doniesieniu W. Wschodu hiszpańskiego do „Monde Maçonnique” z sierpnia 1875 r. Czytamy tam co następuje: „Pierwsza loża (hiszpańska), założona w Madrycie r. 1728 przez ks. Wharton, zostawała w zależności od W. Loży angielskiej”. „Zostawszy samowładną w r. 1767, obrała pierwszym W. Mistrzem hr d’Arauda, który przeprowadził wygnanie Jezuitów. Odtąd dostał się w ręce wolnomularstwa ster rządu. Nawet świątynię swą otworzyli masońską, w jednym z majątków rządowych. Loża ta dotrwała tam do r. 1848. Mieściła się ona nad sklepieniem Wielkich Wschodów, a dochodziło się do mej bardzo długimi korytarzami. Dwóje krętych wschodów prowadziło z mej na zewnątrz, dla ucieczki w razie potrzeby. Jedne szły sklepieniem podziemnym aż do ścieków Prada, drugie innym sklepieniem wiodły do eleganckiego gabinetu, który hr. Arauda miał w podziemiach swego domu. W tym to gabinecie przyjmował on swych serdecznych przyjaciół i tam to rodziły się owe genialne pomysły, które imię jego uświetniły. Dzięki jego wpływowi, masonia rozpowszechniła się w Hiszpanii i Ameryce i tym się szczyci, że jemu to ma do zawdzięczenia niezależność i konstytucję, która jej pozwoliła oprzeć się wszelkim przeciwnym wpływom..”. O usługach jego dla wolnomularstwa pisał w r. 1775 margrabia de Langle w swej pracy: „Voyage en Europe”: „Hr. D’Arauda jest jedynym Hiszpanem naszych czasów, którego nazwisko potomność do swych ksiąg zapisać może”. „On to chciał wyryć na frontonie wszystkich świątyń skojarzone na jednej tarczy imiona Lutra, Kalwina, Mahometa, Wilhelma Penna i Jezusa Chrystusa On chciał sprzedać szaty świętych, klejnoty dziewic, krucyfiksy, lichtarze, pateny itp., a fundusze za to zebrane obrócić na budowę portów, domów zjednoczonych i dróg publicznych”.

Na próżno Klemens XIII pisał z boleścią do Karola III: „I ty także, synu mój!” I kreślił przed nim zasługi Towarzystwa Jezusowego, tak poświęconego sprawom nieba i tronów; na próżno wzywał na świadectwo Boga i ludzi, zapewniając, że jeżeli jaki pojedynczy człowiek nabawił rząd niepokoju, to przecież zakon jest niewinnym w instytucji, w duchu swoim, jest nadto pobożnym, użytecznym i świętym w celu, ustawach i maksymach Zaklinał zatem Karola III, aby odwołał lub przynajmniej zawiesił swój dekret, dopóki śledztwo bezstronne nie wykryje słuszności i prawdy. Wszystko nadaremnie, sprawcy wyroku dopuścić tego nie mogli.

Tanucci, minister króla neapolitańskiego, syn Karola III, nieprzyjaciel Jezuitów i Stolicy Apostolskiej, we wszystkim naśladował Araudę. Wygnano ich nie tylko z królestwa Sycylii, ale z Parmy i wyspy Malty, będącej wówczas pod władzą Neapolu Wypędzeni wśród nocy z cel swoich, nie mogąc nic wziąć ze sobą prócz odzieży, odprowadzeni zostali do najbliższego portu i wsadzeni na okręty”. Rzeczpospolita Genueńska udzieliła przytułku Jezuitom w Korsyce; ale gdy wojsko francuskie zajęło tę wyspę, Choiseul wypędził ich z nieludzkim okrucieństwem. „Sposób, w jaki wykonano wyrok wygnania, powiada protestant Schoelt, w smutnym świetle okazuje mniemaną filantropię koryfeuszów filozofii”.

Zniesienie zakonu Jezuitów było pierwszym jawnym tryumfem masonii, pierwszym ciosem wymierzonym przez mą wspólnymi siłami, przeciw podstawowym instytucjom narodów chrześcijańskich. Pozbyto się zakonu, którego wykształcenie, wierność prawom Kościoła i siła organizacyjna stawiała tamę niezwalczoną przeciw tym wszystkim, co zamierzali sprawić zamęt w wyobrażeniach religijnych, socjalnych i państwowych

Dopełniwszy tak ważnego kroku, rozpoczęła masonia pracować wszystkimi siłami nad zaprowadzeniem reformy w wychowaniu.

W jednym z listów pisanych po przeczytaniu sprawozdania p. de la Chalotais, wymierzonego przeciw Jezuitom, wśród pochwał mu udzielonych, pisał Voltaire do autora: „Zapewne zechcesz pan dać także plan edukacji, na podstawie doskonałych twoich sprawozdań. Dzielnie one się przyczyniły do usunięcia tych, co tak błędnie kształcili naszą młodzież. Powinien byś także dać w planie twoim odpowiednią naukę tym, którzy się uważają za ludzi dojrzałych”.

Żądane dziełko wkrótce się ukazało, a list Voltaire’a z d. 28 lutego pokazuje, że projekt p. de la Chalotais zupełnie Voltaire’a zadowolił. Główną podstawą jego było, żeby monopol i kierunek całego wykształcenia był w ręku rządu. Religia, mająca być odtąd czystym deizmem, nie opierająca się na objawieniu, powinna nawet jako taka być usuniętą ze szkoły, a wykład jej winien być zadaniem samego kościoła; nauka moralności zaś zależeć powinna od potrzeb państwa, które obowiązane jest zająć się dzieckiem od lat 6 lub 7 i do lat 17 lub 18 uważać je za swą wyłączną własność. Wszystkie dotychczasowe książki usunięte być mają, a natomiast należy napisać inne, oparte wyłącznie na naukach fizycznych i matematycznych, pisanych w taki sposób, żeby nauczyciel nic już w nich dodać nie mógł, a uczeń znalazł rozwiązanie wszystkich mogących się nasunąć pytań. Co tylko wychodzi po za zakres ścisłego obrachunku, matematycznego określenia, powinno być usuniętym z dzieł przeznaczonych do nauki młodzieży do roku 16 lub 17 jej życia. W następnym okresie kształcenia trzeba obznajmiać młodzież ze sposobami utrzymania zdrowia, dać poznać bieg spraw państwa i prawda zapewniające swobody kościołowi gallikańskiemu. Ponieważ dokładne opracowanie przewodników podług nowego wzoru nie łatwym zdawało się dziełem, obowiązek ten włożył p. de la Chalotais na filozofów-masonów, którzy też podjęli się i dokonali tego.

Wspomnieć tu winniśmy, że jeszcze za panowania Ludwika XV, filozofowie masońscy przy współudziale p. de Pompadour i Quesnaya, starali się skłonić króla do usunięcia szkółek ludowych z pod przewodnictwa księży i oddania ich pod opiekę rządu. Król prosił p. Bertin o zbadanie tego projektu. Sumienny badacz z całą otwartością dał poznać Ludwikowi XV, że celem filozofów jest zawładnąć umysłami ludu, aby z serc jego wygładzić przywiązanie do wiary ojców i do panujących monarchów. Plan podobny do zrobionego przez p. de la Chalotais, znaleziono także w papierach Turgota, ucznia Quesnay’a, zręcznego bardzo sekciarza, pragnącego, by rewolucję sama monarchia wywołała. Poprzednik, a może i przewodnik Cavoura i Bismarka, żądał od Ludwika XVI zniesienia wszelkich korporacji rzemieślniczych, zabrania na skarb wszelkiego rodzaju zakładów religijnych i dobroczynnych, zniesienia podziału na prowincje i gminy, a podzielenia Francji jak szachownicy na municypia, 4 mile kwadratowe wynoszące. Gdyby jeszcze do tego udało się było przeprowadzić prawo wychowania państwowego, rewolucja byłaby dokonaną. Ludwik XVI nie mógł zostać wspólnikiem w wykonaniu takiego programu.

Od chwili wygnania Jezuitów, zawładnięcie wychowaniem młodzieży stało się najgłówniejszą dążnością masonii. W Niemczech żyd Weisshaupt prowadził propagandę w tym kierunku.

W Portugalii Pombal i w tym razie dal pierwszy przykład gorliwości, przekształceniem uniwersytetu w Koimbrze według dążeń wolnomyślicieli. Reforma ta rozciągnęła się następnie i do innych szkół i szkółek, zaczem poszedł upadek ducha narodowego, i Portugalia utraciwszy większą część swych kolonii, została sama jakoby kolonią angielską, administrowaną przez masonów.

We Francji wraz z wygnaniem Jezuitów nastał zupełny zastój, a nawet upadek wykształcenia szkolnego. Oto jak się o tej smutnej epoce wyraża baron Henrion „Sądzono, że zastąpić zdołają dawnych nauczycieli-nauczyciele płatni, po większej części żonaci, nie związani niczym, bez subordynacji, najrozmaitszych zasad, obojętni na skutek pracy, których jedynym celem było otrzymanie zapłaty. Łatwo było przewidzieć jakie będą owoce tej zmiany. Nieporządki wszelkiego rodzaju dały się widzieć w nowych kolegiach, nie było dozoru nad uczniami, nie było też i karności. Niektórzy z nich dawali przykład złych obyczajów, inni truli swymi zasadami. Filozofia wkradła się nawet do serc i umysłów dziecinnych, dopięła zatem celu - wytworzyła całe pokolenie niedowiarków..”. „Rana była bardzo dotkliwą i stała się nieuleczalną. W miejsce szkół, w których wprawdzie duch religijny był podstawą wychowania, ale i nauka wielką grała rolę, bo w jej wykładzie nikt Jezuitom wyrównać nie zdołał, powstały szkoły, do których wybór profesorów powierzony został d’Alembertowi.

Ta okoliczność najlepiej znaczenie ich określa. Z tych to szkół wyszło pokolenie, którego dziełem była rewolucja w r. 1789”.

Praca filozofów masonów na tym się nie ograniczała. Rozrzucanie książek bezbożnych, buntowniczych, niemoralnych, bezwstydnych, było ich bezustannym zadaniem. Przekupywano lub zjednywano sobie nauczycieli wiejskich i miejskich, którzy z rąk wtajemniczonych dostawali na skład tego rodzaju książki i zalewali niemi szkoły, wsie i miasta.

B. Findel w swym klasycznym dziele o wolnomularstwie sam przyznaje, że masoni najskuteczniej rozprzestrzeniali literaturę encyklopedyczną, a jeden z Braci w piśmie „Orient” z r. 1892 (Nr. 13, Ser. 288) wyznaje nawet, że na tę Encyklopedię Wielką wolnomularze, dostarczyli środków materialnych; że już w r. 1741 ukazanie jej się W. Mistrz ks. Autin szumnymi słowy zapowiedział.

D’Alembert, który po Wolterze największe na tym polu położył zasługi, uorganizował kantor nauczycieli. Do niego to udawali się wszyscy adepci, pragnący pozyskać sobie względy filozofów, by z ich pomocą otrzymać korzystne miejsce profesora lub nauczyciela w domu bogatych panów. Kantor ten zawiązał stosunki z prowincjonalnymi miastami, a następnie i z obcymi państwami. Skoro tylko miejsce jakie zawakowało, adepci d’Alemberta rozrzuceni po kraju, zawiadamiali go o tym, jak również czego spodziewać się można po kandydatach przedstawiających się, których z nich poprzeć lub polecić należy, do kogo się w tym względzie udać, jakie im dać wskazówki postępowania itp. Było to w zawiązku ministerium oświecenia publicznego.

Dwadzieścia pięć lat takiej pracy wystarczyło do utworzenia najśmielszych, najdzikszych rewolucjonistów Konstytuanty, Ciała Prawodawczego i Konwencji, do zaszczepienia we wszystkich warstwach idei rewolucyjnych. „Rewolucja z r. 1789 dokonaną została przez Francuzów urodzonych po r. 1750, oświeconych współczesną filozofią i wychowanych w szkołach narodowych po r. 1763. Wyżej wspomniany B. Findel przytacza słowa innego masona, który powiada wyraźnie, że francuscy masoni XVIII stulecia wywołali rewolucję francuską i wycisnęli na niej swój stempel. Dewiza: wolność, równość i braterskość, została dewizą masońskiej rzeczypospolitej. Wolnomularze przygotowali w tajemnicy to, co tylu jawnych nieszczęść stało się przyczyną.



tagi: masoneria  jezuici  feliksa eger 

rotmeister
12 lutego 2019 16:14
22     1822    12 zaloguj sie by polubić
komentarze:
saturn-9 @rotmeister
12 lutego 2019 17:15

Dzięki za zamieszczenie. Tekst przetkany jest namiarami podsuniętymi przez jedynie wrażliwych na swoistą harmonia mundi. Znaczy się autor zapewne korzystał ze źródeł jakie pozostawili autorzy tej politycznej intrygi jaką była operacja 'zniesienie Jezuitów'.

Rozpisana w czasie akcja wypaliła.

PW

zaloguj się by móc komentować

rotmeister @saturn-9 12 lutego 2019 17:15
12 lutego 2019 17:30

Ta cała Feliksa opierała się na źródłach masońskich. 

zaloguj się by móc komentować

rotmeister @rotmeister
12 lutego 2019 17:30

Edycja. Tekst dało się obrobić szybciej więc usupełniłem natychmiast.

zaloguj się by móc komentować

DYNAQ @rotmeister
12 lutego 2019 17:32

''Spędzeni setkami na okręty handlowe, wystawieni na wszelkie zmiany powietrza, bez zapasów żywności, bez chleba i wody,''

Masowe deportacje,skąd my to znamy...

zaloguj się by móc komentować

Matka-Scypiona @rotmeister
12 lutego 2019 17:45

Obowiązkowy tekst we wszystkich seminariach i parafiach! Ale zastanawiam się,  czy współcześni jezuici wiedzą o tym wszystkim...

zaloguj się by móc komentować

Paris @rotmeister
12 lutego 2019 18:31

GE-NIAL-NE  !!!

zaloguj się by móc komentować

rotmeister @DYNAQ 12 lutego 2019 17:32
12 lutego 2019 19:13

Stare dobre czasy...

zaloguj się by móc komentować

rotmeister @Matka-Scypiona 12 lutego 2019 17:45
12 lutego 2019 19:14

Raczej nie. Przecież masoneria nie istnieje. I co z tego że mają oficjalne strony internetowe i tzw. dni otwarte w swoich "świątyniach". I tak nie istnieją.

zaloguj się by móc komentować

chlor @rotmeister
12 lutego 2019 19:51

Szybko im poszło. Tacy sami ludzie dziś likwidują katolicyzm, więc raczej jego dni są policzone.

zaloguj się by móc komentować

rotmeister @chlor 12 lutego 2019 19:51
12 lutego 2019 20:20

Na szczęście nie są policzone. Bramy piekielne go nie przemogą. A to powiedział ktoś kto nigdy nie kłamał.

zaloguj się by móc komentować

pink-panther @rotmeister
12 lutego 2019 22:18

Nie tyle "zniesienie jezuitów" co rzeź i rabunek. PS. Wielkie dzięki za becenny dowód "dobrodziejstw masonerii dla cywilizacji europejskiej".

PS2. Gdzieś czytałam, że Królowa Maria wydała decyzję, że de Pombal nie może się zbliżać na odległość 20 mil od miejsca, gdzie aktualnie przebywa Królowa Portugalii. Czyli dość upokarzająca kara dla tak bezczelnego człowieka.  

zaloguj się by móc komentować

rotmeister @pink-panther 12 lutego 2019 22:18
12 lutego 2019 23:12

Dzięki. O Jezuitach będzie jeszcze coś.

zaloguj się by móc komentować

Szczodrocha33 @rotmeister 12 lutego 2019 19:14
13 lutego 2019 03:23

Istniec mozna na rozne sposoby.

zaloguj się by móc komentować

pink-panther @rotmeister 12 lutego 2019 23:12
13 lutego 2019 03:33

A to bardzo dobrze.Ja sobie podczytuję ks Stanisława Załęskiego "Czy jezuici zgubili Polskę" ale  trochę wolno mi idzie.Zapowiada się, niestety, smutna historia.

zaloguj się by móc komentować

jestnadzieja @rotmeister 12 lutego 2019 19:14
13 lutego 2019 08:30

Od chwili wygnania Jezuitów, zawładnięcie wychowaniem młodzieży stało się najgłówniejszą dążnością masonii.

Niefrasobliwosc niektorych wspolczesnych duchownych jest porazajaca. Z jakiegos powodu ci najbardziej slyszalni i "otwarci" sa najbardziej znani. Jak do tej pory nie uslyszalam zadnego hierarchy "zamykajacego usta" o.Jamesowi Martinowi. W Stanach na uczelniach jezuickich organizuje sie jakies gay pride, w Polsce jezuickie wydawnictwa dyskretnie akceptuja polityke gender (granty z UE zobowiazuja..) Oni sie sami rozmontowywuja, nie trzeba oficjalnego wygnania.

zaloguj się by móc komentować

smieciu @rotmeister
13 lutego 2019 10:31

Mi też najbardziej wpadł w oko ten fragment

...państwa, które obowiązane jest zająć się dzieckiem od lat 6 lub 7 i do lat 17 lub 18 uważać je za swą wyłączną własność. Wszystkie dotychczasowe książki usunięte być mają, a natomiast należy napisać inne, oparte wyłącznie na naukach fizycznych i matematycznych, pisanych w taki sposób, żeby nauczyciel nic już w nich dodać nie mógł, a uczeń znalazł rozwiązanie wszystkich mogących się nasunąć pytań. Co tylko wychodzi po za zakres ścisłego obrachunku, matematycznego określenia, powinno być usuniętym z dzieł przeznaczonych do nauki młodzieży do roku 16 lub 17 jej życia

Przepisać książki, stworzyć cały nowy świat. I ... nową naukę. Dbali o każdy szczegół.

Wyżej jest napisane że tamto pokolenie wydało ludzi, którzy zorganizowali Rewolucję Francuską. Ale nie napisane że wydało także Darwina czy ... Einsteina :)

Ja wiem że jest tu trochę ludzi, którzy nie mogą się obyć bez Einsteina, mimo że na jego teorie dowodów brak. I który zresztą jest genialnym przykładem jak można zgodnie z powyższym cytatem zbudować całą wielką fantazję, której się naucza w szkołach czy uniwersytetach. Ot po prostu wystarczy z tych co to kwestionują uczynić oszołomów, nie publikować ich książek itp.

Więc może coś bardziej strawnego:

Już ponad 1000 naukowców podpisało listę w której deklarują że teoria Darwina jest przynajmniej niepełna, nie tłumaczy powstania i rozwoju życia na naszej planecie. Na tą listę nie może dostać się żaden amator z jednej strony. A z drugiej wpisanie się na nią jest dobrowolne, nie o to chodzi że ktoś uzna czyjąś pracę za podważającą tą teorię. W każdym razie im więcej wiemy na temat działania żywych organizmów tym bardziej złożone się okazują, dają nowe pytania. W czasach Darwina przykładowo komórka widoczna była pod mikroskopem jako jednolita plamka. Dzisiaj wielu naukowców nie widzi możliwości by tak zaawansowany mechanizm jak komórka mógł powstać na drodze ewolucji czy przypadkowej mutacji. Jak to fajnie ujął jeden z nich:

Podpisałem listę z powodu głębokich wątpliwości że losowe, bezmyślne siły natury są w stanie wytworzyć układy przerastające nasze możliwości intelektualne

 

zaloguj się by móc komentować

rotmeister @smieciu 13 lutego 2019 10:31
13 lutego 2019 12:17

Nie zapominajmy że teoria Darwina jest TEORIĄ. Innymi słowy jedni wierzą że ludzi stworzył Bóg a inni WIERZĄ że pochodzą od małpy.

zaloguj się by móc komentować

Vester @rotmeister
13 lutego 2019 18:04

Kolejny dowód na to, że masoni nie istnieją:

 

https://www.pch24.pl/francja--mer-nicei-twierdzi--ze-jego-miasto-potrzebuje-masonerii,66082,i.html

 

Czas przyspiesza nieustannie...

zaloguj się by móc komentować



Paris @jestnadzieja 13 lutego 2019 08:30
13 lutego 2019 18:50

To nie tylko czesc duchownych jest niefrasobliwa...

... to 99%  tzw. "polskiej elity"  jest  zenujaco  denna,  naiwna... i  zwyczajnie  skandalicznie  NIEDOUCZONA  !!!... taplajaca sie bez opamietania w ogromnym tzw.  prestizu - niezasluzonych honorach ... i w jeszcze wiekszych  pieniadzach, oczywiscie narodu polskiego pieniadzach, gigantycznie i bez jakiejkolwiek kontroli i odpowiedzialnosci marnotrawionych...

... rzeczywiscie oni sami sie rozmontowuja  !!!... i  DOSKONALE zdaja sobie z tego sprawe  !!!

Bo fajnie jest  sie  bawic i cudze pieniadze  roz******lac  !!!   Hulaj dusza, piekla nie ma  !!! 

 

zaloguj się by móc komentować

darkforce @rotmeister 12 lutego 2019 20:20
13 lutego 2019 22:22

Powiedział też: Królestwo moje nie jest z tego świata. Prawdziwy Kościół jest w sercach ludzi. Skłaniam się ku przekonaniu że nie na tym świecie. Tu jest tylko ekspozytura. I ona może być zlikwidowana kiedy serca obrońców wystygną. Lub stracą wolę walki.

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować