-

rotmeister : Wspomnicie moje słowa

Ksiądz Stanisław Staszic. Hasło z Encyklopedii Kościelnej z 1903 roku. Cz II.

Encyklopedia Kościelna podług teologicznej encyklopedii Wetzera i Weltego z licznymi jej dopełnieniami przy współudziale wielu duchownych i świeckich osób wydana przez Ks. Michała Nowodworskiego pod redakcją Ks. D-ra Stefana Biskupskiego. Warszawa 1903. Tom XXVI, str. 504-514.

Co prawda pozwala ją wykładać, ale rzadko w której szkole i kładzie nacisk: „niechaj jej nauczyciele jak najmniej teorii dawają. Niechaj same tylko upoważnione doświadczenia będą tej nauki prawidłem”. Nie łaskaw on na lekarzy, ponieważ „jeszcze nie wiele dobrego zrobili”. Staszic, wychodząc z całkiem słusznego założenia, że edukacja kształcić powinna człowieka, nie zaś duszę tylko lub ciało, nie pomija gimnastyki, która ma ciało wzmacniać i sprawność ma zapewniać; lecz owszem szczególniejszą uwagę na nią zwraca. Wpływ zagranicy uważa Staszic za szkodliwy, ostrzega współczesnych przed nauczycielami z Francji, skąd same braki przychodzą do nas; chce nawet, żeby Komisja edukacyjna nie pozwalała wyjeżdżać młodzieży na naukę do krajów obcych. Drugi rozdział o prawodawstwie (tj. o konstytucji), poświęcony formie rządu i pytaniu, kto winien brać udział w ustanowieniu prawa, jest wymownym wyrazem uczuć i przekonań republikańskich autora. Tu zwłaszcza widzimy wpływ teorii wszechwładztwa ludowego Rousseau’a, i jak pragnąłby Staszic zaprowadzić instytucje republikańskie w Polsce, a jak znów z drugiej strony zamiast być ich rzecznikiem, skłania się wręcz do czego innego. Zastanawia się autor nad 4 wadami naszej konstytucji: l) Elekcje królów, które wiele klęsk i nieszczęść na Polskę sprowadziły, sejmy elekcyjne w targowisko, a koronę na towar zamieniły, aż w końcu cudzoziemiec królów dawał; dalej z przyczyny tychże elekcji powstawały niezgody i walki między obywatelami. Dla tego żąda on tronu dziedzicznego, a gdyby w żaden sposób nie mogło dojść do wprowadzenia dziedzictwa tronu, radzi, aby z pośród wojewodów przez sejm wybieranych, sejm elekcyjny po śmierci króla większością głosów trzecią ich część jako kandydatów do korony oznaczał, a los potem jednego z nich królem wybierał.

 

Drugą i trzecią wadą organiczną mieni nieczynność sejmów i liberum veto (o czym pisali Górnicki, Konarski). Czwarta wada, przeciwko której Staszic występuje, jest nierówność obywatelska. Nie ma, powiada, również i nie będzie, jeżeli wszyscy, których życiem i majątkiem prawo rozporządza, do stanowienia praw nie będą należeli; żąda więc dla miast reprezentacji w sejmie; lecz o przedstawicielach ludu na sejmie, których się domaga przezeń położona zasada, nic nie wspomina. Sejm z przypuszczeniem doń posłów z miast powinien być nieustanny i uchwalać większością 2/3 głosów, bo szczęśliwość większej części ludzi jest celem tego sejmu, a „zguba części mniejszej prawodawcę odwodzić nie może.“ Staszic mówi jeszcze w tymże rozdziale o formach rządu: o rzeczypospolitej, oligarchii i despotyzmie. Oligarchię odrzuca, gdyż ta nie daje wszystkim równej wolności i bezpieczeństwa, jak rzeczpospolita, i nie ułatwia obrony zewnętrznej, jak samodziertstwo. Lubo Staszic zwolennikiem samodzierżstwa nie był, jednakże dla ocalenia ojczyzny radził: „Ludu, większego złego chroniąc się, obieraj mniejsze; ustanów sobie, dopókąd ci wolno, samodzierżstwo”. W rozdz. o „Władzy wykonywającej”, rozróżniwszy 3 jej rodzaje: demokrację, arystokrację i monarchię, przechyla się na korzyść tej ostatniej. Że zaś królowie, a później i Rada nieustająca, unikając nienawiści, zaniedbywali egzekwowania praw, „niechaj sejm nieustanny moc prawodawczą z mocą wykonywającą złączy“.

 

W rozdz. o Sadownictwie dla wszystkich jednego sądu żąda. W rozdz. VI radzi, aby starostwa, jako przyczynę kłótni, znieść, a biskupstwa zrównać. W kupiectwie żąda wolnego handlu. Mówiąc o wojsku, marzy o czasach, kiedy wojny ustaną, a spory międzynarodowe rozstrzygane będą sądem państw nieinteresowanych; na teraz jednakże chce on 100,000 żołnierza. W prawie oszczędniczym, w celu podwyższenia podatków, wymaga przemysłu krajowego, podniesienia produkcji i ludności, co znowu nastąpi przez uwłaszczenie poddanych. Dalej zabrania narzędzi i wszelkich towarów zagranicznych, pomimo że przemawia za wolnym handlem. Podatek zaś (roz. VII), który dotychczas przedstawiał się w sumie ogólnej 12,048,251 złp.) (na obywateli-szlachtę 2,2 15,554, na chłopów i mieszczan 9,832,697 złp.), chce podnieść w sumie ogólnej do 43,798,251 złp. (wyznaczając na samą szlachtę 24,750,000 podatku).

 

Rozdział przedostatni jest streszczeniem tego, o czym już mówił poprzednio, zakończonym dwoma alegorycznymi widzeniami. Część II: Pochwała Jana Zamojskiego nie łączy się ściśle z dziełem właściwym. Dwie przyczyny prawdopodobnie złożyły się na napisanie „Pochwały”: raz wdzięczność Staszica dla Andrzeja Zamoyskiego, że był dopuszczony do rozpraw politycznych w jego domu, że biblioteka stała dla niego otwartą; po wtóre, zasługi wielkiego hetmana, który mógł być wzorem dla braci szlachty z drugiej połowy wieku XVIII. Uwagami swymi Staszic wielce się zasłużył Polsce. Po Modrzewskim nasi pisarze oddzielili kwestię polityczną od społecznej z krzywdą dla tej ostatniej. Staszic dopiero nawrócił ku tradycjom wieku XVI i znowu zespolił dwa rzeczone pierwiastki z obopólnym węzłem, wtrącając jeszcze nowy element-sprawy ekonomiczne. „Uwagi” Staszica nie tylko są nowym zjawiskiem na niwie literatury polityczno-społeczno-ekonomicznej, ale są one nader ważnym, epokowym zjawiskiem. Staszic dziełem tym wstrząsnął, do głębi poruszył umysły owoczesne i na nowe tory skierował. To też niepodobna, żeby stąd i z owąd nie odezwały się głosy, nie posypały się różne pisma polityczne, omawiające tę sprawę, z których uformowała się literatura polityczna, przez St. Tarnowskiego literaturą Staszicowską nazwana.

 

R. 1788 wydał Staszic nową książkę, napisaną suchym, odsyłaczowym sposobem, pt. „Poprawy i Przydatki do Uwag”, w których prostuje myłki drukarskie i niejedną myśl, zarysowaną tylko w Uwagach, obszerniej rozwija lub udowadnia. W r. 1790 Staszic wzorując się pod względem prawa politycznego na francuskiej „Deklaracji praw człowieka”, i na .Deklaracji amerykańskiej“ pod względem prawa międzynarodowego, z uwzględnieniem wszakże wyjątkowego położenia kraju, wydał Przestrogi dla Polski z teraźniejszych politycznych Europy związków i z praw natury wypadające. Są one obszerniejszym i systematyczniejszym rozwinięciem zasad i myśli z „Uwag”. Mówiąc o prawie człowieka względem siebie samego, jako jednostki, powiada: „równość, wolność i własność są najprostszym logicznym skutkiem praw człowieka. Nikt się nie rodzi z przywilejem bogactwa i próżnowania, ani z nieodmiennym przeznaczeniem pracy i ubóstwa, tylko użyteczność stanowi między ludźmi różność”. W stosunku do prawodawstwa powiada: „Najwyższa moc i wola istnieje w narodzie. Taka moc i wola jest ustawą samego Stwórcy. Przeto ta tylko władza pochodzi od Boga, którą naród sam wyraźnie udziela”. O prawach narodów takie wyprowadza wnioski: „Jak w towarzystwie ten obywatel gwałci prawa, który sobie więcej jak drugim praw przypisuje, tak w narodach ten naród gwałci prawa innych narodów, który więcej od innych praw sobie przywłaszcza: gwałcicielem praw narodów jest taki książę, który wydaje wojnę jakiemu krajowi dla zagrabienia”...

 

Wojna zaś, według Staszica, jest ustawą Stwórcy i jedynym sposobem, wskazanym przez Najwyższego Prawodawcę, dla obrony praw narodu. Żąda oprócz tego zniesienia monopolu ziemi, będącej w rękach tylko szlachty, i przypuszczenia włościan i mieszczan do prawa własności ziemskiej; a potem zwraca się ku dobrom „manus mortuae”, starostwom, biskupim i innym; starostwa powinny być zwrócone Rzeczpospolitej i wydzierżawione; dobra królewskie powinny być dane w dzierżawę, podobnie dobra duchowne, z których dochody mają być obrócone na utrzymanie biskupów i proboszczów, kanonie zaś i prelatury chce mieć zniesione. Później następuje rzecz o miastach i ich reprezentacji w państwie, wreszcie o żydach, którym zabrania szynkować trunków i chce, żeby nie mieli osobnych dla siebie urzędników, oprócz rabina, i byli podlegli jak wszyscy inni, magistratom, a szkoły ich aby zależne były od komisji edukacyjnej.  Po upadku Napoleona napisał Staszic dwa dziełka, łączące się wspólnością myśli: „Myśli o Równowadze politycznej Europy” i „Ostatnie moje do współrodaków słowa”.

 

Pierwsze to jedno z najciekawszych pism treści politycznej z czasów królestwa kongresowego, oryginalne, czytane po napisaniu w Towarzystwie Przyjaciół Nauk w 1815 r., a w następnym wydane. W „Myślach o Równowadze” powiada autor, że jej nigdy nie było, a odkąd na północy w wieku XVIII utworzyły się dwa nowe państwa, dawny porządek rzeczy zginął i równowaga zaprowadzić się nie da. Ale mimo to, Staszic wróży nam, skąd otrzymamy przyszłą równowagę i trwały dla Europy pokój. Z 8-ch głównych szczepów zamieszkujących Europę, panowanie nad światem zapewnia Staszic najmłodszemu i najmniej oświeconemu, ale najszybciej postępującemu w oświacie-szczepowi słowiańskiemu. Nie będzie decydował o losach Europy szczep gallo-romański, bo ten chociaż zdatny i sprytny, ale do wielkich i trudnych przedsięwzięć niewytrwały.

 

Nie przypadnie także panowanie nad światem szczepowi germańskiemu, ponieważ będąc swarliwy i zazdrosny między sobą, politycznie między wielu królów i książąt podzielony, nie dojdzie do zjednoczenia. Staszic w wyliczaniu przeszkód nie przemilczał także względu religijnego. Pokoju trwałego i równowagi politycznej nie da Europie szczep germański, bo w wierze jest podzielony, ani szczep gallo-romański, bo we Francji i Włoszech zwierzchnictwo religijne rozdzielone jest od politycznego. Ale połączenie Słowian w cesarstwie rosyjskim sprowadzi zrzeszenie się Europy, zniszczy w niej wojny i nada tej części świata stały pokój. Wszystkim, co przeciw Rosji powstają, grozi nieszczęście i zguba (Zob. Tarnowski, Lit. IV, 210).Drugie zaś dziełko: „Ostatnie moje do współrodaków słowa”, to konkluzja jego praktyczna i ostatnia wskazówka, jak mają postępować Polacy: trzymać z Rosją. Był Staszic z pochodzenia, z uczuć, pojęć i wychowania republikaninem i demokratą, ale w praktyce, jako Polak pragnący ocalenia ojczyzny, był monarchistą, i to absolutnym z konieczności tylko konstytucyjnym. Umysł miał potężny, szeroki, intuicyjny, obejmujący swą spekulacją i dział filozoficzny i fizyczny, polityczny, społeczny i moralny.

 

Z natury zdolny, przez mieszczańskie pochodzenie wyłączony od publicznego zawodu, ślubem skazany na powołanie niezgodne z jego wiarą i aspiracjami, głęboko i boleśnie odczuwał sprzeczność losu, skutkiem czego wyrobiło się jego usposobienie ponure, szorstkie, zaprawione goryczą i niechęcią do ludzi. Mimo atoli natury gwałtownej i nerwowej, umiał nad swymi namiętnościami panować. Ten stan wewnętrzny musiał i w formie pisania się odbić, w języku i stylu chropawym, ucinkowym, aforystycznym i niedokończonym, w okresach, w których, jak mówi Kalinka (Sejm Czteroletni, t. II,461) „i sensu i gramatyki nie dopatrzysz się często”, Zbyt serce wezbrało uczuciem, umysł natłokiem myśli, aby się jedno i drugie wszędzie i zawsze dało wyrazić gładko i potoczyście; chociaż nie brak w jego dziełach miejsc takich, w których jest płynny i porywający. Wielki zarzut, jaki słusznie spada na Staszica, jest ten, że się święcił na księdza bez powołania, a obowiązków kapłańskich wcale nie pełnił. Pod tym względem niepodobna go usprawiedliwić. Kiedy się nie ma tych przymiotów, które do urzędu kapłańskiego są niezbędne, a jednak się przystępuje do święceń, i to w wieku dojrzałym, i potem cofa się od kapłaństwa, kiedy już raz na zawsze i niepowrotnie spłynął charakter kapłański, to co może usprawiedliwić taki postępek?. Czy ślub lub prośba konającej matki?. Ślub matki za dzieciństwa uczyniony nie obowiązywał go do niczego. Ślub, dajmy na to, później przez niego uczyniony na życzenie matki, wiązał go, ale nie czując w sobie powołania, Staszic miał inną, legalną drogę: zwolnienie lub zamianę ślubu. Co go więc skłoniło? Zapewne nie porzucił Staszic duchownego stanu, jak to zwykle bywa, z chęci służenia sobie i swoim namiętnościom; życie bowiem prowadził skromne, czyste i w swoim rodzaju cnotliwe. Czy może niewiara, a chęć przez kapłaństwo otworzyć sobie rozleglejsze pole działania dla dobra ojczyzny? Niewiary, zaprawdę, nie widać w dziełach jego.

 

W reformie edukacji naukę moralną i religię kładzie na pierwszym miejscu, dodaje przy tym: „ona (religia) nauczy człowieka, jaki związek ma z Bogiem. Ona jedna grozi każdemu, że gdy ludziom chce szkodzić, opiera się woli i przedwiecznym urządzeniom Boga. Za co będzie karany”. Religii nie pozwala nazywać polityką, bo „ona być objawieniem bogów powinna”. Wspominając zaś o lekarzach i księżach, nie tylko chce, aby w początku każdej choroby był zwyczaj spowiadania się, ale nawet żąda: „Niechaj prawo n a każe pod karą lekarzom aby się żadnej choroby leczyć nie podejmowali, dokąd chory spowiedzi nie odprawi” (Uwagi nad życiem r. 1785, 28). W „Przestrogach” w zwrocie do duchowieństwa wypowiada także swe przekonania religijne: „kochaj twojego bliźniego, jako siebie samego, a Boga nade wszystko: oto duch tej najświętszej nauki, którą sam Bóg przyniósł z Nieba i złożył w ręku waszych”. Wiary tej i później Staszic nie stracił, jeśli prawda, że widywano go przystępującego do komunii świętej w kościele św. Krzyża w Warszawie (Tarnowski, H. Lit. III, 395).

 

Kajetan Koźmian pisze w pamiętnikach, że Staszic w ostatniej chorobie nie chciał się spowiadać, mówiąc, że „nie potrzebuje gadać ze sługą, kiedy lada chwila rozmówi się z Panem”. Mógł wszakże to uczynić w stanie nerwowego rozdrażnienia, w którem najpożądańsza posługa zostaje odtrąconą, chorując zaś tylko dwa dni, nie miał dość przytomności, czy czasu i odwagi do spowiadania się. Bądź co bądź, w każdym razie kto przez długie lata był kapłanem i o najświętszych tego stanu obowiązkach nie pamiętał, o tym nie da się powiedzieć, że posiadał silną i żywą wiarę. I tylko przy deistycznym indyferentyzmie, zrodzonym niewątpliwie w duszy Staszica pod wpływem francuskiej filozofii,  i przy braku zgłębienia ideału kapłaństwa i przejęcia się nim, jego życie, z takim zapałem i poświęceniem wylane dla doczesnego dobra ojczyzny, staje się zrozumiałem.

 

Przyjęcie kapłaństwa i usunięcie się od tego następne zamsze będzie rysem ciemnym i plamą w życiu skądinąd wielce zasłużonym Staszica. Lecz w porównaniu do wielu innych eks-księży, Staszic wyróżnia się korzystnie: „Dziwna rzecz, pisze Tarnowski (H. Lit. t. III, 435 i 436), jak ta epoka obfituje w księży, którzy księżmi nie są, filozofów, polityków, uczonych, dyplomatów, tylko nie księży. Mably, Sieyes, Talleyrand, Kołłątaj; wszystko ludzie pierwszorzędnych zdolności, księża, którzy wszyscy widzą w swoim kapłaństwie środek dojścia do znaczenia i stanowiska, a raz doszedłszy już się o nic nie troszczą. Staszic odbija od nich wszystkich czystością i szlachetnością duszy; nie ma osobistej ambicji Kołłątaja, ani ducha intrygi Talleyranda, ani nawet dumy Sieyesa”. Źródła: Pamiętniki Kajetana Koźmiana, Poznań 1858; Zawadzki, St. Staszyc, Lwów 1860; Wojewódzki, Stanisław Wawrz. Staszyc, Warsz. 1879; Stanisław Pawiński, St. Staszyc, Warsz. 1897 w Niwie N. 36, 37; Józef Piórkiewicz, Stanisław Staszyc, Lwów 1898; Aleksander Kraushar, Towarzystwo Przyjaciół Nauk, Warszawa 1890 -1892, ksiąg 2; Roman Plenkiewicz, Życiorys Staszyca w Albumie biograficznym znakomitych Polaków, 1901; Józef Szujski, St. Staszyc Encykl. Kość. T. XXVI. jako pisarz polityczny, Przegląd Polski, Kraków 1866; Tadeusz Korzon, Staszyc jako historiozof, Kwartalnik historyczny, t. I, 1886; Grabowski, Stan, Staszyc, jego pisma polityczne i pojęcia filozoficzne, Kraków, 189 8 w Przeglądzie Polskim; ks. Kalinka, Sejm Czteroletni, cz. II, t. II; Dembowski S. J., Uwagi nad pismem „o statystyce Polski”; Tad. Korzon, Dzieje Wewnętrzne t. I i III, 1897; Stan. Tarnowski, Historja literatury polskiej, Kraków 1900, t. III i IV; tegoż, Wypisy polskie, Lwów 1894, t. I; Leonard Sowiński, Rys dziejów literatury polskiej, Wilno 1875, t. II; Kraushar, Nieznane wędrówki ks. St. Staszica po obczyźnie w Tygodniku Ilustrowanym 1901, N. 42, 43; Szelig, Myśli St. w Bibl. Warsz. 1903, I, i; Zbiór mów pogrzebowych na obchodzie pogrzebowym ks. St. Staszica, mianych przez Fr. Skarbka, ks. Szweykowskiego i Al. Grzymałę, Warszawa 1826.

Ks. Jan Nadratowski.

Część I.



tagi: encyklopedia kościelna  stanisław staszic  biogram 

rotmeister
25 kwietnia 2018 20:12
4     548    6 zaloguj sie by polubić
komentarze:
Magazynier @rotmeister
26 kwietnia 2018 13:17

Nadto łaskawy Ks. Nadratowski, choć widać w tym duszę szczerze chrześcijańską. Świetne są te jego uwagi o kapłaństwie Staszica: "Wielki zarzut, jaki słusznie spada na Staszica, jest ten, że się święcił na księdza bez powołania, a obowiązków kapłańskich wcale nie pełnił. ... Bądź co bądź, w każdym razie kto przez długie lata był kapłanem i o najświętszych tego stanu obowiązkach nie pamiętał, o tym nie da się powiedzieć, że posiadał silną i żywą wiarę. I tylko przy deistycznym indyferentyzmie, zrodzonym niewątpliwie w duszy Staszica pod wpływem francuskiej filozofii,  i przy braku zgłębienia ideału kapłaństwa i przejęcia się nim, jego życie, z takim zapałem i poświęceniem wylane dla doczesnego dobra ojczyzny, staje się zrozumiałem."

Mnie jednak wolno powątpiewać w ów zapał patriotyczny, skoro przed napisaniem "Uwag o życiu Jan Zamoyskiego", jak pisze jego biograf, Leśniewski, od spaw krajowych był on daleki i nic z goła o nich nie wiedział. Wnioskuję stąd zadanie zadane przez Zamoyskiego: Dobrem Ojczyzny zająć się! I już! Co tam francuski i historia w mojej akademii! Co tam grzebanie w ziemi dla Fryderyka! To za mało! Mszy Św. za Ojczyznę nie chcesz odprawiać! Modlić nie chcesz! Za to masz, waść, pióro lotne, siadaj i pisz zatem, mocium panie!

Rzecz jasna, Plus.

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @rotmeister
26 kwietnia 2018 13:22

Przez ogródek Ks. Nadratowski potwierdza, co sugeruje Leśniewski (Leśniewski wszak stalinowski apologeta Staszica): "Pierwszy rozbiór Polski, częste rozmowy z b. kanclerzem o reformie urządzeń krajowych zwróciły Staszica ku sprawom publicznym."

zaloguj się by móc komentować

rotmeister @Magazynier 26 kwietnia 2018 13:22
26 kwietnia 2018 16:06

Czeka i Staszic na swoją pierwszą rzetelną biografię.

Tu fragment który już kiedyś wklejałem:

Raporty policyjne Henryka Mackrotta którego agenci śledzili z polecenia w. ks. Konstantego ludzi wszelkiej pozycji społecznej wiele mówią. Agenci ci śledzili również Staszica po godzinach urzędowania w wydziale „rzemiosł i kunsztów”. Ksiądz Staszic wkładał mianowicie wieczorem świeckie stroje i wędrował na „paradyz”, a potem – o zgrozo! – wielokrotnie korzystał z tego swoistego przebrania – „aby nawiedzać bordele i uliczki, na których wieczorami można zawsze spotkać dziewczęta lekkiego prowadzenia… Nakłada sobie wtedy rudą perukę i przypina wielkie sztuczne faworyty, okrywa się sutym płaszczem, co wygląd jego czyni wielce zabawnym…” (raport policji tajnej w. ks. Konstantego z 28 kwietnia 1821 roku). Za: Jerzy Łojek, Wokół sporów i polemik. Lublin 1991, str. 285.

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @rotmeister 26 kwietnia 2018 16:06
26 kwietnia 2018 16:58

To się nadaje na alternatywny portret Staszica, "Staszic wieczorową porą". 

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować