-

rotmeister : Wspomnicie moje słowa

Ksiądz Stanisław Staszic. Hasło z Encyklopedii Kościelnej z 1903 roku. Cz I.

Encyklopedia Kościelna podług teologicznej encyklopedii Wetzera i Weltego z licznymi jej dopełnieniami przy współudziale wielu duchownych i świeckich osób wydana przez Ks. Michała Nowodworskiego pod redakcją Ks. D-ra Stefana Biskupskiego. Warszawa 1903. Tom XXVI, str. 504-514.

 

Staszic (ks. Stanisław Wawrzyniec, podpisywał się pierwej Stasic, a później Staszic), prezes Towarzystwa Przyjaciół Nauk, mąż stanu, reformator, uczony i myśliciel, ur. w Wielkopolsce w Pile 1755 r. z Wawrzyńca, burmistrza tego miasteczka, i Katarzyny z Mędlickich-Stasziców. Stanisława, wątłego ciała, w niemowlęctwie jeszcze poświęciła matka Panu Bogu na służbę, i wcześnie ubierała go w suknię duchowną. Stanisław, po ukończeniu szkół w kraju, wyjechał na wyższe studia zagranicę. Naprzód zwiedził uniwersytet w Lipsku i Getyndze, następnie, idąc za radą ojca, który mu zachwalał akademię francuską, pojechał do Paryża i tam, w Collège de France, 2 lata studiował nauki przyrodnicze i pozostawał w zażyłych stosunkach z głośnymi encyklopedystami, jak d’Alembert, Raynal, Buffon, którzy na niego znaczny wpływ wywierali. Wtedy nosił się z myślą przetłumaczenia na polski „Epoques de la nature” (Buffon’a), ale dla przypodobania się matce przełożył poemat Racine’a „O religii”. Zwiedził on Alpy i Apeniny, Etnę i Wezuwiusz, badał skład gór i, przekonawszy się, że epoki Buffon’a nie są zgodne z naturą, samodzielnie rozważał zasady geologii, co później, po zbadaniu Karpat, wpłynęło na wydanie „Ziemiorodztwa”. Z umysłem wzbogaconym wiedzą, opartą przede wszystkim na podstawach encyklopedystów francuskich, na filozofii Rousseau’a, ale i z wypaczonymi na religię poglądami, świadomy swoich talentów, wraca do kraju, aby mu się poświęcić całkowicie. Tu służba publiczna dla niego, jako szlachetnie nie urodzonego, była zamknięta. „Wszędzie, powiada Staszic, wstydzić się musiałem urodzenia mego. Syn rodziców, znanych z cnoty i uczciwości, z ojca, dziada, w ciężkich ojczyzny razach poświęcających się za nią, odepchnięty byłem od urzędów, od ziemi, od wszelkiej sposobności służenia krajowi”. „Niesprawiedliwość ta, mówi o sobie, im więcej myśleć zacząłem, tym więcej mnie zadziwiała i pobudzała do rozmyślań nad przyczyną takich pokrzywdzeń i zboczeń towarzystw ludzkich z drogi ogólnego ich szczęścia”.

 

Tymczasem starał się o jakie zajęcie prywatne i patrzył na „drugą niesprawiedliwość”, na działanie sejmu z r. 1773-1775. Wreszcie, dzięki rekomendacji Wybickiego, otrzymał miejsce nauczyciela w domu Andrzeja Zamojskiego, do synów: Aleksandra i Stanisława. Przez pewien czas uczył także języka francuskiego w akademii zamojskiej. Od tego czasu zabrał się do pisania, naprzód dla wprawy rozpoczął od tłumaczeń francuskich. Pierwszy rozbiór Polski, częste rozmowy z b. kanclerzem o reformie urządzeń krajowych zwróciły Staszica ku sprawom publicznym. W r. 1777 podróżował po Austrii i Niemczech, w 1778 po Holandii, Anglii i Francji. Z tego to czasu zostawił Staszic notatki z podróży, przedstawiające nam autora, jako bacznego obserwatora, który „obiektywnie opisuje urządzenia rządowe Anglii i Francji, bywa na posiedzeniach parlamentów, odwiedza kościoły..., szkoły, obserwatoria, gabinety przyrodnicze, fabryki..., rozmawia z przechodniami i wypytuje się o ich przekonania, poglądy” (Kraushar, Tygodnik Ilustr. 1901, n. 43, str. 849).

 

Podróż ta i praca wytrwała w archiwum Jana Zamojskiego, złożyły się na wydanie dzieła Uwagi nad życiem Jana Zamojskiego (1785 r.). Staszic raz wszedłszy na drogę męża stanu i publicysty, nie zejdzie z niej nigdy. R. 1788 w odpowiedzi na wywołane przez siebie broszury polityczne, wydał „Poprawy i przydatki do książki: „Uwagi nad życiem Jana Zamojskiego”; a 1790 r., śledząc działalność sejmu czteroletniego, jeszcze raz się odezwał w Przestrogach dla Polski, z teraźniejszych politycznych związków i z prawa natury wypływających.

Tegoż roku wraz z młodym Aleksandrem Zamojskim Staszic wyjechał do Włoch, skąd przez Austrię do Warszawy wrócił 1791 r. I z tego czasu, podobnie, jak z lat 1777-1778, mamy przechowany w publicznej bibliotece w Petersburgu, w rękopisie, opis podróży Staszica. Ale wiele się różnią od tamtych notatki z ostatniej podróży. Tam ukazuje się Staszic jako badacz, pilnie przypatrujący się urządzeniom publicznym i wsłuchujący się w opinię, w przekonania i poglądy mas; tu do przesady napojony wyobrażeniami rewolucji francuskiej, w nieznanym dotąd stopniu daje on upust swoim uprzedzeniom do urządzeń stanowych, do arystokracji, hierarchii duchownej i do wierzeń ludowych całej Europy, a Polski przede wszystkim (Kraushar, Tyg. Ilustr. n. 43, 849). Po datą 3 maja wrócił z zagranicy do Warszawy, a stamtąd udał się do Zamościa. W tym czasie przyjął święcenia kapłańskie, otrzymał probostwo w Turobinie, ale go się zrzekł zaraz i obowiązków kapłańskich nie pełnił. Oddawał się w dalszym ciągu wychowywaniu synów eks-kanclerza, zmarłego wkrótce po sejmie czteroletnim (1792 r.), wspierając zarazem swoimi radami wdowę we wszystkich sprawach, nawet majątkowych.

 

Po II rozbiorze Polski, kiedy ordynacja przeszła pod panowanie pruskie, przy której pozostał starszy syn kanclerza, Staszic z młodszym Zamojskim i wdową wyjechał do Wiednia. Tu przedłużył swój pobyt, i, oddając się zręcznym a zyskownym operacjom finansowym, doszedł do znacznego majątku. Za zebrany kapitał nabył on w ziemi chełmskiej, obecnie gub. lubelskiej, starostwo Hrubieszów, gdzie też pracował nad polepszeniem bytu włościan. W r. 1 800, od chwili założenia Towarzystwa Przyjaciół Nauk i powołania go na członka, przyjechał do Warszawy. Był on najofiarniejszym i jednym z najczynniejszych członków tej instytucji: naprzód dom dla niej najął, a później kupił, ofiarował swój księgozbiór i gabinet narzędzi fizycznych, opłacał znaczną część wydawnictw; obok tego wspierał Towarzystwo pracami umysłowymi. Od dawna rozmiłowany w geologii, odbywał częste podróże po kraju, którego wewnętrzne bogactwo poznaje, i nosi się z myślą rozwinięcia górnictwa krajowego; zbadał dokładnie geologiczny skład gór Karpackich i naprzód w rozprawach, potem 1815 r. w całości, wydał pierwsze u nas, a na owe czasy znakomite dzieło geologiczne: „O ziemiorództwie Karpatów i innych gór i równin polskich”.

 

W tych latach, obok tłumaczeń Homera, pisze, ze względu na wiersz i język dziwaczny, na jasność niezrozumiały, własny poemat historiozoficzny, na poły wierszem i prozą: „Ród ludzki”. Za Księstwa Warszawskiego, wezwany przez króla Fryderyka Augusta do rządu, został naprzód referendarzem stanu, następnie radcą stanu i członkiem Izby Edukacyjnej. W r. 1807 wydał nie obszerne, ale gruntowne dziełko „O statystyce Polski”, które wywołało szereg licznych korespondencji o statystyce, ekonomii politycznej i administracji krajowej. W następnym roku, po śmierci bpa Albetrandego, prezesa Towarzystwa Przyjaciół Nauk, Staszic został jednomyślnie obrany następcą zmarłego. Wybór ten, pomimo zasług dla Towarzystwa Albetrandego, który w czasach najgroźniejszych dla nauki polskiej był czynnikiem ochronnym (cf. Kraushar, Towarz. Prz. Nauk, ks. II, t. I, p. 119), stanowi epokę w dziejach pożytecznej działalności Towarzystwa. Ciągle ożywiony myślą służenia krajowi, r. 1809 znowu wydaje dziełko w Warszawie pt. „Do sejmu, co się z nami stanie?, co nam we wszystkich działaniach na pierwszej uwadze mieć należy?”.

 

Nareszcie nadchodzi przełomowy w dziejach Europy rok 1812. Staszic nie ufał Napoleonowi. Wojna, wypowiedziana Rosji, rozwiała chłodne jego uczucia dla Bonapartego, ale na krótko; wkrótce bowiem, dostrzegłszy dwuznaczne jego postępowanie i jego ambasadora przy księciu Warszawskim, eks-bpa Malines, ks. Pradta, zwrócił się na stronę ces. Aleksandra I. Dwie prace polityczne: „Myśl o Równowadze“ i „Ostatnie moje do współrodaków słowa”, wydane po upadku Napoleona i po kongresie wiedeńskim, najwymowniej stwierdzają zapatrywania autora z okresu drugiego dziesięciolecia wieku XIX-go. Po ogłoszeniu królestwa kongresowego, Staszic, mianowany radcą stanu, dyrektorem generalnym przemysłu i kunsztów, członkiem Komisji Oświecenia, zajął się ze zwykłą sobie pracowitością i energią fabrykami, rękodzielniami, budową dróg i mostów, górnictwem krajowym, zakładaniem szkół wojewódzkich, wydziałowych i elementarnych; stworzył szkołę agronomiczno - politechniczną, instytut głuchoniemych, założył w Warszawie szkołę dróg i mostów, komisję i szkołę górniczą w Kielcach; otworzył kopalnie miedzi, założył huty żelaza i cynku, urządził fabrykę wyrobów marmurowych w Chęcinach; popierał sztuki piękne, za niego utworzono konserwatorium muzyczne. On pierwszy powziął myśl wystawienia pomnika Kopernikowi na Krakowskim Przedmieściu, przed domem, ofiarowanym przez siebie Towarzystwu Przyjaciół Nauk (dziś gimnazjum I-sze). Wśród tylu prac najróżnorodniejszych nie zapomniał o Hrubieszowszczyźnie.

 

Pragnąc nadać swobodę ludności tamtejszej i obdarzyć ją dziedzictwem, napisał dla niej, na zasadach, podług których chciałby cały kraj mieć urządzony, ustawę, zatwierdzoną 1822 roku pn. „Spółki rolniczej Hrubieszowskiej”, do dziś dnia istniejącej. Staszic, rzecz niesłychana, pierwszy zrzekł się majętności na rzecz ludu; podzielił ją pomiędzy mieszkańców w ton sposób, że nikt nie posiada więcej nad 80 morgów gruntu. Wszyscy mieszkańcy pod zwierzchnictwem wójta dziedzicznego tworzą spółkę, której dochody w pewnej części, np. z młynów, propinacji, idą na fundusz zapasowy i pożyczkowy, Pod koniec życia Staszica doświadczył także przykrości od swoich: kiedy w nieobecności ministra oświecenia podpisał tymczasowe rozporządzenie Komisji, poddające pod kontrolę prasę publiczną, drażniącą ciągłymi przycinkami w. ks. Konstantego i otaczających go Rosjan, wniesiono na sejmie przeciwko niemu oskarżenie i prośbę do cesarza o oddanie go pod sąd. Staszic głęboko odczuł tę krzywdę.

 

W r. 1824, po przyłączeniu górnictwa, zostającego pod jego kierunkiem, do komisji Skarbu, Staszic, uwolniony ze służby, mianowany został ministrem stanu z prawem zasiadania w Radzie administracyjnej. R. 1826 tknięty apopleksją nerwową, zakończył bogate w zasługi dla dobra doczesnego kraju, ale ubogie pod względem kapłańskim życie 20 stycznia. Pochowany został przy kościele kamedulskim na Bielanach. Całe życie Staszica jako obywatela było nadzwyczaj skromne: nie znał, co zbytek i wystawność, poprzestawał na pokarmach prostych i wodzie źródlanej, odmawiał sobie wszelkich wygód i przyjemności, a jeśli od czasu do czasu poszedł do teatru, obierał sobie paradyz. A pędząc życie pracowite, skromne i oszczędne, zebrał znaczny majątek, który swoim rodakom ofiarował. Wszakże na cele publiczne nie żałował on i za życia majątku, jak np. na potrzeby Towarzystwa Przyjaciół Nauk, na wydawnictwa, na szkoły i fabryki; jego staraniem i kosztem (70,000 złp.) stanął pomnik Kopernika w Warszawie. Testamentem zaś, oprócz wielu innych zapisów, przeznaczył 200,000 złp. na szpital Dzieciątka Jezus w Warszawie, 200,000 na założenie domu zarobkowego, 60,000 na utrzymanie czwartego profesora w szkole hrubieszowskiej, 40,000 na klinikę w uniwersytecie warszawskim i na utrzymanie w niej kilku osób, cierpiących umysłowo, 45,000 na instytut głuchoniemych.

 

Te zapisy Staszica, jak niemniej całe życie jego świadczą o całkowitym jego oddaniu się dla dobra doczesnego kraju, który mu nic nie dał, a któremu on wszystko teraz poświęcił. Pod względem przekonań politycznych Staszic to republikanin, na wskroś przesiąknięty zasadami Rousseau’a, jak nikt inny z ówczesnych Polaków. Całą władzę prawodawczą i wykonawczą oddaje w ręce narodu: prawo stanowić powinni ci wszyscy, których życiem, majątkiem toż prawo zarządzać będzie.

 

Obywatel kraju nie ma swej woli i mocy osobistej, ale je całkowicie towarzystwu oddaje; obywatel o tyle jest posiadaczem własności, o ile mu samowładne towarzystwo pozwoli. Nikomu nie wolno mieć żadnej tajemnicy, ani dla współobywateli, ani dla towarzystwa: „Szczerość jest republikanta ozdobą”. Staszic, chociaż jest człowiekiem myśli nierównie więcej, niż człowiekiem czynu i pióra (por. Tarnowski, H. L. P., t. III, 392), to jest jednak nie filozofem, gubiącym się w abstrakcjach, lecz całą potęgą swego umysłu zwróconym ku rzeczom konkretnym. Przedmiotem jego myśli to naród cały i wszystkie jego stany z osobna, byt polityczny narodu, instytucje publiczne, szkoły, fabryki, handel i przemysł. Zagadnienia filozoficzne jakby dla niego nie istniały; jest on utylitarystą, myślicielem, mającym na względzie korzyść bezpośrednią i cele praktyczne. Dlatego właśnie metafizykę wykluczył z programu szkolnego.

 

Co innego zaś fizyka, chemia, geometria; co innego historia naturalna, historia i geografia krajowa, nauka moralna i religijna; co innego matematyka, „ale nie sama teoria, lecz z przygotowaniem do architektury militarnej, cywilnej i do mechaniki”, bo wszystkie te nauki mają związek z potrzebami życia bądź prywatnego, bądź publicznego. W myśl republikanina rzymskiego w tym, „co państwu korzyść przynosi” (Cycero), naród kształcić pragnie: propter reipublicae salutem, quae Suprema lex esto (Przestrogi). Miłość ojczyzny, przechodząca w namiętność, była w nim tak potężna i gorąca, że poza ojczyzną i jej miłością nic on innego nie widzi, one mu wszystkim. I Staszic republikanin wszedł w kolizję ze Staszicem Polakiem. Tu właśnie ukazuje się przede wszystkim ta sprzeczność pomiędzy ideałami republikanina, a uczuciem Polaka i zmysłem praktycznym Staszica.

 

A jednak tenże republikanin jako Polak, czyni się najenergiczniejszym monarchistą, owszem, gdyby się dało, wprowadziłby despotyzm; wojsk regularnych nie cierpi, sztukę wojenną za owoc tyranii i źródło niewoli podaje, ale dla Polski domaga się armii stutysięcznej, regularnej i wyćwiczonej. Wszystkie te poglądy Staszic wyraził w swych dziełach, godnych uwagi. W 1785 r. ukazały się bezimiennie „Uwagi nad życiem Jana Zamojskiego”. Sądząc z tytułu książki, zdawałoby się, że jest to monografia hetmana, albo jaki do niej przyczynek; w istocie rzeczy tytuł powyższy, mało wiążący się z treścią, posłużył raczej autorowi, jako punkt wyjścia. Staszic ukrył tu swe imię plebejuszowskie, aby nie ująć powagi książce i nie odstręczyć od niej czytającej publiczności (domyślano się, że autorem Wybicki). Dzieło to składa się z 2 części: pierwsza, prawie 2 razy większa od drugiej, poświęcona reformie Rzeczpospolitej, a druga, mniejsza, hetmanowi. Część pierwsza podzielona na 19 rozdziałów.

 

W rozdz. o „Edukacji” potępia autor dotychczasowy system kształcenia; całą winę składa na teologię, która, podług niego, innym naukom, dopiero szukającym prawdy, prawa nakazując, „zamieniła szkołę oświeconych i zgodnych obywateli, w szkołę niewiadomych, kłótliwych, na duszy i na ciele słabych ludzi”. Że ona nad innymi gałęziami wiedzy górowała - to pierwsza wada, a druga - to duch systematyczny (scholastyczny) w akademiach, który „zrobił, że przez lat 2000 ludzie nie myśleli.“ Ale to było, według autora, najgorszym, że „edukacja nie do jednego celu z ustawą kraju dążyła”. I dlatego domaga się w duchu Spartan zupełnej zależności edukacji od rządu, W programie wyklucza z edukacji publicznej teologię, bo jej metoda „jest zupełnie przeciwna sposobowi dochodzenia i poznawania natury”; metafizykę, „bo to jest umiejętność najmniej potrzebna”; logikę także - „niech edukacja nie daje wyobrażeń fałszywych, niech człowiek nie zna, tylko początki prawdziwe; a będzie sądził bez błędu”.

 

Człowieka dążeniem jest osiągnięcie szczęśliwości, jaką dać mają „życia pierwsze potrzeby, zdrowie i pokój”, i to przede wszystkim mieć winno na pieczy wychowanie. Staszic dzieli szkoły na 3 rodzaje. W pierwszym przednie miejsce zajmuje nauka moralna o obowiązkach obywatela względem siebie, względem obywateli, całego narodu i względem Boga, religia, potem geografia i historia krajowa, arytmetyka i geometria z doświadczaniem. W drugim rodzaju szkół uczyć każe historii krajów sąsiedzkich, praw narodowych, wymowy i skarbowej nauki, historii naturalnej krajowej, chemii, fizyki doświadczalnej, chirurgii, matematyki, lecz z przygotowaniem do architektury i mechaniki. Zaleca tu także szkołę rękodzieł i rzemiosł. Dla tych nauk, które z utrzymaniem życia mają najdalszy związek, a których Staszic nie chce pominąć w publicznej edukacji, jak teologia, którą wysyła na powrót do seminarium, metafizyka, przeznacza trzeci rodzaj szkoły. I tu, w tym ostatnim rodzaju, umieszcza Staszic historię powszechną prawa powszechnego, politykę w swojej ogólności, wierszo-pismo, astronomię, historię naturalną, chemię, fizykę. Sztuka lekarska nie ma uznania u Staszica.

Część II.



tagi: encyklopedia kościelna  stanisław staszic  biografia 

rotmeister
24 kwietnia 2018 23:28
2     924    5 zaloguj sie by polubić
komentarze:
Stalagmit @rotmeister
25 kwietnia 2018 06:50

Bardzo ciekawe, dziękuję. Pochodzę z regionu, gdzie "o Staszicu tylko dobrze albo wcale", więc powyższe informacje są bardzo cenne. Spotkałem się kiedyś z informacją, że Staszic był zwolennikiem zatrudniania dzieci w krajowym przemyśle.

zaloguj się by móc komentować

rotmeister @Stalagmit 25 kwietnia 2018 06:50
25 kwietnia 2018 08:19

W drugiej części będzie wg mnie ciekawiej. Tekst jest długi więc podzieliłem na dwie części.

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować