-

rotmeister : Wspomnicie moje słowa

Ks. Melchior Buliński, Historia Kościoła polskiego

Ks. Melchior Buliński, Historia Kościoła polskiego (1873).

 

 

 

Rozdział VI

Stan moralny społeczeństwa polskiego, oraz poczet świętych i świątobliwych Polaków i Polek w ciągu tego okresu

§ 93.

 

Wpływ ustaw kościelnych na zmianę obyczajów.

 

 

Kiedy misjonarze poczęli w Polsce głosić słowa zbawienia, to sama roztropność nakazywała, aby nie od razu powstawać i wykorzeniać dawne zwyczaje, do których lud nawyknął, ale powoli usuwać takowe, lub nadawać im chrześcijańskie znaczenie; gdyż ludy słowiańskie przywiązane do swej dawnej religii, nie od razu ją porzuciły. Jeszcze w roku 1000, jak podają kroniki, mieszkańcy Śląska mieli wielki pociąg do pogaństwa. Odwiedzali lasy i gaje uważane przez nich za święte, i do bożyszczów dawnych pielgrzymki czynili. To śmierci Mieczysława Gnuśnego (Mieszka II Lamberta), roku 1034, jeszcze pogaństwo w Polsce głowę podniosło. Szczątki dawnych zwyczajów przez długie wieki przetrwały, tylko że im już nadano więcej chrześcijańskie znaczenie.

 

Był na przykład obrzęd u starożytnych Słowian praktykowany, iż w czasie pewnego uroczystego święta topiono Marzannę czyli wypędzano śmierć; chrześcijaństwa dało tej ceremonii inne znaczenie, to jest, że przez krzyż pański i mękę Zbawiciela, śmierć duchowna człowieka ze świata wygnaną została. Słowianie mieli zwyczaj rzucania na grób zmarłego trzech garści ziemi, w mniemaniu, iż to się przyczyni do spokoju jego duszy, a pozostałych krewnych i przyjaciół uwolni od tęsknoty. Chrześcijaństwa) wyjaśniło to podług swych zasad, że człowiek z ziemi się począł i do ziemi powróci, a później z martwych powstanie, gdyż sam kapłan kiedy rzuca trzykrotnie ziemię na trumnę, wymawia te słowa: de terra formasti me. Piotr z Kapui, legat stolicy apostolskiej, w roku 1197, polecił, aby śluby małżeńskie odbywały się w kościołach, a nie gdzie indziej. Misjonarze chrześcijańscy usunęli zwyczaj palenia ciał zmarłych lub grzebania ich na połach, puszczach, lub lasach, jak to dotąd bywało, a polecili chować takowe przy kościołach na cmentarzach. Że Polacy od samego początku umiłowali wiarę świętą, którą przyjęli, dowodem tego najstarożytniejszy zwyczaj praktykowany w kościołach przez rycerstwo polskie, które w czasie śpiewanej ewangelii dobywało do połowy z pochwy swe miecze, a po jej skończeniu, znowu je do pochwy wkładało, na znak, iż jest zawsze gotowe dla obrony świętej wiary, przelać choćby ostatnią kroplę krwi.

 

Za wprowadzeniem prawa kanonicznego, zwolna ustawać poczęły dawne zwyczaje okrutne, pochodzące z czasów pogańskich, jak na przykład: zabójstwa, obcinanie członków i tymi podobne. Sami papieże bardzo się ujmowali za wolnością ludu wiejskiego, powstając przeciwko samowoli i uciskowi wywieranemu nad nim przez książąt. Dosyć jest przytoczyć w tej mierze słowa Grzegorza IX, w roku 1233. „Nowy rodzaj ucisków, mówi Ojciec święty, wynaleźli książęta polscy na swoich biednych poddanych, oddając im pod straż bobry i sokoły, które gdyby swe miejsca opuściły, idąc za wrodzonym duchem wolności, lub przypadkiem jedno z młodych zaginęło, to naówczas rzeczeni książęta, nakładają na tych ludzi karę siedemdziesiąt mark. Idzie zatem, że wielu z nich, nie mogąc znieść tak niesłychanej niewoli, do Rusinów i Prusaków przechodzi, opuściwszy swój pobyt z wiernymi. Ponieważ podobne postępowanie książąt jest całkiem niesprawiedliwe, gdyż sokoły lub inne ptactwo nie mające rozumu, nie może być posłuszne woli człowieka, ani go o pozwolenie do ucieczki me prosi, polecamy, abyście tymże książętom przedstawili całą tę ich niesprawiedliwość, i napomnieli, aby tego zaprzestali, inaczej zaś karami kościelnymi zniewoleni zostaną.“

 

Do Wilhelma biskupa Modeny, a swego w Polsce legata, w innym liście, z roku 1236, mówi tenże papież, iż książęta polscy dawne zwyczaje do swoich czasów chcą koniecznie stosować, i gnębią ludność różnymi uciążliwościami, żadnej sprawiedliwości nie przestrzegając. Ci biedni ludzie muszą chodzić o własnym koszcie na wojenne wyprawy, stawiać zamki obronne, i tak są przeciążeni tymi powinnościami, że nawet własnym pracom wystarczyć nie mogą. Ażeby zatem na to złe jakiś środek zaradczy obmyślić, polecamy tymże książętom, pod karami duchownymi, aby nadal podobnych niesprawiedliwości nie popełniali. Synody polskie również swymi ustawami wiele dawnych barbarzyńskich zwyczajów pousuwały; jak na przykład: synod odbyty w Sieradzu przez Janusza arcybiskupa gnieźnieńskiego, w roku 1262, który pod klątwą zakazał, aby nikt nie ważył się pobierać podatku tak zwanego dziewicze i wdowicze.

 

Dla zapobieżenia grabieży dóbr kościelnych, oraz napaści na osoby duchowne, które w tych wiekach ciągłych zaburzeń licznie się ponawiały, biskupi polscy stanowili na przestępców kary kościelne i klątwy. I tak na przykład: synod łęczycki, odbyty w roku 1257, za Fulkona arcybiskupa gnieźnieńskiego, mówi: „Ponieważ z dniem każdym wzrasta przewrotność ludzi złośliwych, z uwagi zatem na przeszłe wypadki, chcąc podobnym niebezpieczeństwom na przyszłość zapobiec, stanówmy, że, gdyby jaki książę pojmał arcybiskupa lub biskupa, natychmiast w całej prowincji ma ustać nabożeństwo, ani żadne sakramenta święte sprawowane nie będą, wyjąwszy chrzest dzieci i sakramenta umierających; pogrzebowe obrzędy zabraniają się. Gdyby zaś, czego Boże zachowaj, biskup został zabitym, to naówczas dobra zabójcy tak ruchome jak i nieruchome kościołowi będą przysądzone. Gdyby porwany był prałatem lub kanonikiem katedralnym albo konwentualnym, to również i wtenczas posiadłość złoczyńcy ulegnie interdyktowi kościelnemu, jak równie to miejsce, na któren był porwany, i w którem jest trzymany. Gdyby inny duchowny był schwytany lub zabity, to także owo miejsce na którym był pojmany lub zabity, i gdzie jest więziony, ulega interdyktowi. Synod wrocławski, roku 1248, na fałszywych świadków taką karę wymierza: aby ich wtrącić do więzienia, następnie zrobiwszy wystawę wysoką przed kościołem katedralnym, wsadzić ich na tę wystawcę ze związanymi rękami i nogami, aby ich lud widział, a w końcu naznaczyć pokutę publiczną.

 

Tak zwane sądy Boże przyszły do nas z zagranicy, i były praktykowane w Polsce w wieku XII i XIII. I tak: Bolesław Wstydliwy nadając Klemensowi z Ruszczy prawo dziedzictwa i udzielności, dał mu władzę wydawania wyroków według procedury przez też sądy przepisanej, czyli odbywania próby przy pomocy wody, żelaza rozpalonego, pojedynku i miecza. Władysław książę opolski, w roku 1258, w nadaniach klasztorowi randeńskiemu, pozwolił, aby sędzia w stanicy miał tarcz, kij, żelazo i wodę.

 

Przywilej Przemysława wielkopolskiego, z roku 1284, dany Żegocie wojewodzie krakowskiemu, dozwala używać żelaza, pojedynku i wody.

 

Tych sądów Bożych kościół nigdy nie zatwierdzał, i owszem, w wieku XIII widzimy już liczne synodalne uchwały, zabraniające duchownym błogosławienia tak wody, jako i żelaza, używanych na próby. I u nas w Polsce było toż samo. I tak: synod odbyty w Budzie przez Filipa Firmina, w roku 1279, zabrania wyraźnie, aby żaden kapłan nie błogosławił wody wrzącej lub zimnej, która ma służyć do próby, w celu dowiedzenia się o winie lub niewinności oskarżonego; jak również, aby nie błogosławił żelaza rozpalonego na tenże sam cel przeznaczonego. Przy pomocy tych ustaw synodalnych, duchowieństwo wielce wpływało na poprawę obyczajów ludu polskiego, oraz na ulżenie różnych uciążliwości, jakie w tych wiekach przemocy i gwałtów ponosić musiał. Klątwa i kary kościelne zdolniejsze były utrzymać na wodzy materialną siłę książąt i możnowładców, aniżeli wszelkie prawa cywilne, których nie słuchano.

 

Pomimo częstych napadów i łupiestwa dóbr duchownych, wiara była silna i żywa, czego dowodem są erekcje kościołów i klasztorów, poprzedzone prawie zawsze tą przedmową, iż się to czyni dla zbawienia swej duszy. Jeszcze w XIII wieku sądzono w Polsce, że się świat ten już niedługo skończy, jak to widzieć możemy w pewnym nadaniu funduszu dla Miechowitów przez Leszka Białego, na utrzymanie światła we dnie i w nocy w tymże kościele.

§ 94.

Niektóre ustawy tyczące się karności duchowieństwa za czasów Piastowskich.

 

Żadnemu duchownemu nie wolno było wydawać wyroku śmierci , ani wykonywać tej części chirurgii, gdzie wypadało ucinać jakąś część ciała. Tenże sam synod zakazuje duchownym, noszenia korda przy boku, chyba wtenczas, gdyby im jakie niebezpieczeństwo zagrażało, i to za zezwoleniem starszych.

 

Nadto, zabrania duchownym noszenia takiego ubrania, które by złotem lub srebrem było przeszywane; inaczej to może im biskup takie suknie zabrać, i rozdać ubogim. Pierścień na palcu pozwolono tylko nosić prałatom i kanonikom. Nie powinien nigdy boso wchodzić do chóru kościelnego, ani w tymże chórze stać, podczas gdy się w nim nabożeństwo odbywa. Pozwala synod chodzić boso duchownym, ale tylko w czasie podróży (…).



tagi: historia kościoła polskiego  wpływ kościoła na zmianę obyczajów 

rotmeister
2 lipca 2017 13:45
2     599    4 zaloguj sie by polubić
komentarze:
ainolatak @rotmeister
2 lipca 2017 16:20

ma Pan wiadomość

zaloguj się by móc komentować


zaloguj się by móc komentować