-

rotmeister : Wspomnicie moje słowa

Krytycznie wystąpić przeciw papieżowi, czyli o tym dlaczego Chrystus jest zawsze nowoczesny.

Chrystus jest zawsze nowoczesny. O Kościele, zbawieniu, historii i współczesności z Kardynałem Gerhardem L. Müllerem rozmawia Paweł Lisicki. Wydawnictwo Spes. Łomża 2018 (fragmenty).

 

Gerhard Ludwig Müller (ur. 31 grudnia 1947 w Finthen, obecnie część Moguncji) – niemiecki duchowny katolicki, biskup Ratyzbony w latach 2002–2012, prefekt Kongregacji Nauki Wiary w latach 2012–2017, kardynał.

 

Jaką rolę we wspólnocie Kościoła rzymskiego odgrywał apostoł Paweł? Jakie znaczenie w późniejszej pamięci Kościoła miało to, że występowali w niej wspólnie obaj apostołowie, Piotr i Paweł? Możemy mieć tak samo jak w przypadku Piotra pewność, że i Paweł zmarł męczeńską śmiercią w Rzymie i że też znajduje się tu jego grób? W jakiej mierze obecność w Rzymie i męczeńska śmierć Pawła przyczyniły się do wzrostu autorytetu Rzymu jako stolicy apostolskiej?

 

Dzieje Apostolskie poświadczają obecność Pawła w Rzymie. Napisał on też w Liście do Rzymian, że ich wiara, czyli wspólnoty rzymskiej, stała się sławna w całym świecie. Można znowu pytać, w jaki sposób Rzym miałby stać się tak ważny dla wiary dopiero w III i IV w., skoro Paweł wychwala wiarę mieszkańców stolicy imperium już w latach 50-ych I w. po Chr. Skądinąd to ironia losu, że list, w którym chwali się wiarę chrześcijańską Rzymian, stał się dla Lutra, atakującego Rzym najważniejszym fragmentem Biblii.

Między Pawłem i Piotrem dochodziło do napięć, jak pokazuje to jasno 2 rozdział Listu do Galatów. Wbrew wielu późniejszym zarzutom zdawali sobie z nich sprawę tak Ojcowie Kościoła, jak też teologowie średniowieczni, łącznie ze św. Tomaszem z Akwinu. Napięć tych ani nie przemilczali, ani nie ukrywali. Spór ten miał też ogromne znaczenie dla przyszłości. Pokazał, że nie wszystko, co robił i mówił Piotr, było słuszne i że również on, albo przede wszystkim on musi pozostawać wierny Ewangelii, wierny nauce Kościoła, która została już określona. Jest to też ostrzeżenie dla tych, którzy przesadzali, wywyższając autorytet papieża i próbowali ująć go przy pomocy fałszywych kategorii, przypisując mu charakter absolutny, podobny do władzy absolutnej księcia. Ale papież to nie monarcha absolutny. To wiara musi być poświadczana przez papieża i biskupów i może się zdarzyć, że w pewnych okolicznościach, w konkretnych sprawach albo kolegium kardynalskie, albo osobno niektórzy kardynałowie mogą krytycznie wystąpić przeciw papieżowi. Niekiedy jest to wręcz obowiązek. Jest to część klasycznej nauki katolickiej, wspominają o tym zarówno św. Augustyn jak i św. Tomasz z Akwinu. Jest to oczywiście fragment, który wyjątkowo nie odpowiada różnym pochlebcom i chwalcom absolutnej władzy papieskiej.

Ostatecznie Paweł i Piotr umierają w Rzymie śmiercią męczeńską. Znowu nie można widzieć w tym niczego innego jak znaku Bożej Opatrzności: zewnętrzne okoliczności zmusiły Pawła, aby przybył do Rzymu, ale było w tym zrządzenie Boga. Trudno nie widzieć tego inaczej. Podobnie jest z Piotrem: gdyby na przykład Piotr zginął śmiercią męczeńską w Antiochii, to Antiochia byłaby „Ecclesia principalis”, Kościołem pierwszym. Ta więc faktycznie Kościół rzymski może szczycić się tym, że spoczywa na fundamencie założonym przez obu apostołów - pierwszego z Dwunastu i apostoła pogan. W pewien sposób ta obecność Pawła wskazuje też na rolę, jaką przy papieżu pełni kolegium kardynalskie. Nie chodzi naturalnie o to, żeby miało ono krytykować papieża. Ale powinno uczestniczyć w dyskusji nad planami, posunięciami, nad określonymi posunięciami. Na pewno nie jest czymś właściwym, jeśli zamiast dyskusji dochodzi do manipulacji, kiedy to tak wyznacza się terminy, żeby osoba mająca inne zdanie akurat była nieobecna, albo do narzucania swojego zdania, albo do niejasnej zakulisowej gry Tak dzieje się między poganami, ale u was nie powinno tak być-mógłbym sparafrazować tu słowa Jezusa.

 

Kolejne pytanie, które - obawiam się - pokazuje, w jak potwornym pojęciowym chaosie się znajdujemy. Niektórzy współcześni teologowie utrzymują, że między katolikami a protestantami nie ma różnic co do nauki o usprawiedliwieniu. Czy Marcin Luter miał rację? Trudno na to przystać. U Lutra nauka o usprawiedliwieniu pociągała za sobą z konieczności odrzucenie papiestwa i kapłaństwa. Niektórzy teologowie powołują się w tym kontekście na różne wypowiedzi papieskie.

 

 

Tu pojawia się oczywiście pytanie, co rozumie się przez papiestwo. Są tacy, którzy sądzą, że papież jest kimś w rodzaju władcy absolutnego - wszystko, co powie, jest prawdziwe, niezależnie od tego kiedy, w jaki sposób, przy jakiej okazji. Zgodnie z takim rozumieniem każda papieska wypowiedź byłaby wiążąca i niepodważalna. Jednak takie rozumienie misji papieskiej, ujmowanie papieża jakby był absolutnym władcą jest nieprawdziwe. Urząd papieski nie ma nic wspólnego z używaniem władzy w sensie politycznym, z narzucaniem swojej arbitralnej woli. W najistotniejszym tego słowa znaczeniu papież jest sługą, pierwszym sługą. Nie jest to służba, by tak powiedzieć, przy stole, polegająca na przynoszeniu potraw, ale służba o jakiej mówią ewangelie, kiedy wspominają, że apostołowie swoim życiem służyli Chrystusowi. Papież musi zatem najpierw jednoczyć Kościół przy wyznaniu wiary w Jezusa Chrystusa, Syna Boga żywego. Dlatego jego najpoważniejszym, nie jedynym, ale najpoważniejszym zadaniem jest zachowywanie nieuszczuplonej, pełnej wiary, dokładnie takiej, jaka została przekazana apostołom.

Jest wprawdzie katolicko-protestancka deklaracja z Augsburga z 1999 r, odnosząca się do nauki o usprawiedliwianiu, która mówi, że zostały przezwyciężone nieporozumienia historyczne z epoki Lutra. Ale w żadnej mierze nie wynika z niej, że katolicy uznają za prawdziwe to, co stanowi specyfikę protestanckiego rozumienia nauki o usprawiedliwieniu. Przypisujemy Lutrowi jedynie dobre intencje i dobrą wolę. Są jednak elementy protestanckiej nauki o usprawiedliwieniu, które Kościół odrzuca. Przecież Sobór Trydencki określił w sposób nieomylny, dogmatyczny katolicką naukę o usprawiedliwieniu: dobre uczynki są konieczne dla osiągnięcia życia wiecznego. Nie ma mowy o przyjęciu zasady Lutra „simul iustus et peccator” (jednocześnie usprawiedliwiony i grzesznik)! W zwyczajny sposób łaska usprawiedliwiająca ofiarowana jest człowiekowi przez sakramenty i ich przyjmowanie jest dla zbawienia konieczne.

Wiara nie może polegać na tym, że wierzę i jestem tym samym usprawiedliwiony. Jeśli wierzę i poznaję, że Jezus jest Chrystusem muszę, by zdobyć zbawienie, ochrzcić się. Sama wiara nie wystarczy, muszę dać się ochrzcić. Również inne sakramenty są dla zbawienia konieczne. Przyjmowanie Eucharystii, ofiary Chrystusa jest dla naszego zbawienia konieczne. Kapłaństwo jest czymś fundamentalnym dla Kościoła. Małżeństwo, podobnie, nie jest tylko instytucją prawa ludzkiego i nie zawiera się go tylko w oparciu o decyzje ludzi, ale jest sakramentem. Tak samo trzeba jasno powiedzieć, że Kościół katolicki nie może przyjmować tych wszystkich fałszywych konsekwencji, które wynikają z luterańskiej nauki o usprawiedliwieniu.

Trzeba pamiętać, że to zawsze Bóg jest inicjatorem, to On jest jedynym źródłem łaski. Ale w katolickim rozumieniu ważne jest dodanie, że do osiągnięcia zbawienia konieczne są też dobre uczynki. Według Lutra dobre uczynki automatycznie wypływały z wiary, były jej prostym następstwem.

My, katolicy, mówimy; nie, dobre uczynki nie są prostym skutkiem wiary, nie są jak owoce wyrastające organicznie z drzewa. Pojawiają się, bo ich chcemy. Musimy je uczynić. Musimy uświęcić naszą wolę, musi być ona ukształtowana przez miłość. Człowiek musi mieć własny wkład w dobre uczynki. Od tego zależy cała sfera moralności, życia etycznego i ona jest ściśle związana z wiarą.

Tymczasem Luter oddzielił sferę moralności od sfery wiary. Wiara - powiedział - to niebo, to relacja z Bogiem, moralność - przeciwnie - odnosi się do tego, co na ziemi. Moralność jest wprawdzie regulowana przez Boże przykazania, przez prawa nadane przez ludzi, ale nie ma znaczenia dla naszego zbawienia. My, katolicy, mówimy przeciwnie, posłuszeństwo Dekalogowi ma znaczenie dla naszego zbawienia. Słuchając go, spełniając przykazania Boże, współdziałamy z Bożą wolą. Wiara jest początkiem, to jasne, ale potem musi iść za nią konkretne naśladowanie Chrystusa. Jak mogę inaczej mówić do Jezusa: „Panie, Panie” i nie czynić Jego woli? Jak mogę być sługą Chrystusa i nie być posłusznym przykazaniom? Jasno wynika z tego, że moralność to nie jest tylko kwestia posłuszeństwa ludzkiemu prawu, ale moralne życie jest nakazem Bożym i od spełnienia tych nakazów zależy moje szczęście wieczne. Stąd też płynie nakaz miłości bliźniego. A więc widać wyraźnie, że Objawienie uzależnia nasze zbawienie nie tylko od wiary, lecz także od dobrych uczynków, od moralności (…).

 

(…) Tak. Problem polega jednak na tym, że zwykli kiedy widzą te wszystkie gesty jedności, kiedy stykają się z tą retoryką, także dominującą w Kościele, już nie potrafią rozróżnić, co jest częścią   doktryny; a co wynika z uprzejmości. Powstaje dezorientacja. Jeden kardynał namawia do interkomunii z protestantami, drugi pokazuje, że to niemożliwe. To samo dotyczy kwestii moralnych. Każdy ma swoją opinię. Jak wyjść z tego zamieszania?

 

To prawda, wielu nie widzi konsekwencji swoich publicznych wystąpień, nie rozumie swojej odpowiedzialności także za bliźnich. Jedni mówią, że słuchają się katechizmu, inni mówią, że Rzym ma inne zdanie, jeszcze inni powołują się na jakiś wywiad albo artykuł w gazecie. Przypomina to trochę armię, w której każdy z oficerów wydaje inne rozkazy, co powoduje coraz większy bałagan. Próbuje się doprowadzić do jedności z protestantami, ale w ten sposób niszczy się jedność wśród katolików. Mówi się: „No tak, jesteśmy w drodze, to jest proces, ale nie ma się co martwić, na koniec osiągniemy cel, Duch Święty wszystko połączy”. Myślę, że w ten sposób nadużywa się Ducha Świętego. Nie działa On przecież za pośrednictwem ludzkiej winy, aby wzmagać chaos, ale - przeciwnie - aby w cudowny sposób budować i utrzymywać jedność wierzących.

Duch Święty został nam obiecany, abyśmy mogli wypełnić nasze zadanie, zgodnie z nakazami Chrystusa. Jezus wyraźnie powiedział, że Duch Święty zostanie nam dany, abyśmy byli Jego świadkami, abyśmy wiernie przekazywali naukę Chrystusa. Zgodnie z protestanckim rozumieniem działa tylko Bóg i nic od nas nie zależy. Nie. Bóg działa w taki sposób, żebyśmy sami dokonywali ważnych decyzji. Kardynałowie na przykład nie mogą powiedzieć, że Duch Święty wybrał papieża i nie mieli z tym nic wspólnego. Nie. To kardynałowie wybrali papieża, to oni musieli się zaangażować, swój osąd, swój rozum. Duch Święty z nimi współdziałał, ale ich nie wyręczał. Istnieje prawdziwa ludzka przyczynowość, prawdziwa ludzka odpowiedzialność. Tak samo, kiedy mówimy o podziałach w Kościele, przecież nie Duch Święty do nich doprowadził, to ludzie ponoszą za nią odpowiedzialność. To nie Duch Święty stoi za tym, że przeciwstawiają się sobie różne wyznania.

W ten sposób należy też rozumieć znaczenie papieży: papież ma być zasadą jedności Kościoła. Ta jedność jest związana z jasnością wypowiedzi. Nie powinno być tak, że każdy wykłada wiarę po swojemu, jeden profesor mówi tak, inny siak, jeszcze trzeci zupełnie inaczej, a najbardziej przebija się to, co odpowiada mediom. W żadnym razie kryterium słuszności nie może być to, co podoba się ludziom czy opinii publicznej. Trzeba nauczać, kiedy to stosowne i kiedy niestosowne, czy się podoba, czy nie. Nie można być dobrym sługą Chrystusa, jeśli chce się podobać ludziom.

 

Wywiad-rzeka. Bardzo dobra książka. Tylko szkoda, że tak słabo reklamowana.



tagi: chrystus  zawsze  nowoczesny  gerhard müller  lisicki paweł 

rotmeister
19 stycznia 2019 23:14
19     1093    7 zaloguj sie by polubić
komentarze:
JOLANTA1 @rotmeister
20 stycznia 2019 10:01

Wielkie Dzięki za tę notkę, daje zakorzenienie i moc.

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @rotmeister
20 stycznia 2019 10:08

Wybacz, ale ze względu na Lisickiego nie będę jej sprzedawał. Być może przyczyniam się do nowego jakiegoś podziału wśród wiernych i zainteresowanych, ale myślę, że powinna tu działać zasada wzajemności, a nie zadziała...Poza tym wszystkie narzędzia promocyjne są po ich stronie. Ja zaś mam wrażenie, że jedynym przedmiotem promocji ma być tutaj autor. Przepraszam...

zaloguj się by móc komentować

marianna @rotmeister
20 stycznia 2019 10:16

Racja! Ważne jest nie tylko słowo przekazywane ale też kto to słowo przekazuje by je zagospodarować i się dzięki niemu uwiarygodnić.

zaloguj się by móc komentować

marianna @marianna 20 stycznia 2019 10:16
20 stycznia 2019 10:17

To było do Coryllusa.

zaloguj się by móc komentować

rotmeister @gabriel-maciejewski 20 stycznia 2019 10:08
20 stycznia 2019 10:45

Luz. Ja tego tu nie umieszczam żeby to trafiało do Kliniki Języka czy gdziekolwiek indziej. Cała książka jest ciekawa a to tylko fragmenty co by ludzie znali głos kogoś znającego się na rzeczy. Pozdr.

zaloguj się by móc komentować

saturn-9 @rotmeister
20 stycznia 2019 22:01

Ciekawy tekst. Ale wkradły się literówki, pewnie po drodze.

A czy np. ten kwiatek jest przejęty z książki?

... simul iustus et peccator” (jednocześnie usprawiedliwiony i grzesznik)!

Po angielsku i niemiecku wymowa inna.

Wrzutka moja nieco upierdliwa. Ale o ile to z książki to jak wyglądają inne subtelności w tłumaczeniu? Rozmowa zapewne przebiegała w innym języku niż polski. Więc pytający pogubił się czy raczej wydawnictwu zabrakło na solidnego korektora? O sabotaż nie podejrzewam.

Ale gdy czytam, że 'papież jest sługą, pierwszym sługą' to zastanawiam się po co w bieli chadza?  Biel symbolizuje czystość Majestatu. Jeżeli tak to należy napisać, że 'papież jest sługą, Pierwszym Sługą'.

Prezydenci Republik są zazwyczaj wynoszeni do piastowania stanowiska jako Pierwsi Obywatele w Państwie. Personifikują bowiem 'ciało mistyczne' danej państwowości. Bez odniesienia wertykalnego 'meta' nie ma posłuchu horyzontalnego 'inter'.

Obywatel anonimowy może 'olewać' to odniesienie 'meta' ale wobec machiny biurokratycznej Lewiatana wymięka.

Prosze zajrzeć na PW

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @rotmeister
20 stycznia 2019 22:22

zalezy od punktu widzenia.

 

To Konstantynopol był pierwszą chrześcijańską stolicą Imperium Rzymskiego (pierwszą w ogóle stolicą, ktora przyjęła chrześcijaństwo była Edessa, wówczas stolica Osroene, buforowego, wasalnego państwewka Imperium partyjskiego (sam poczatek III wieku nowej ery za rządów Abgara IX. Drugą w tej kolejności była zaś Armenia). Prymat Rzymu został przyznany tylko z tego powodu, że Konstantynopol został zdobyty przez  mahometan, którzy Edessę róniez  zdobyli, tylko znacznie wcześniej.

Tak więc ten prymat Rzymu (i biskupa Rzymu) jest w pewnym sensie umowny i wynika z okoliczności, nazwijmy to, ziemskich, żeby nie powiedzieć przyziemnych.

zaloguj się by móc komentować

rotmeister @stanislaw-orda 20 stycznia 2019 22:22
20 stycznia 2019 22:59

No ale chyba św. Piotr do Konstantynopola nie trafił i tamże swoich kości nie złożył? Ziemskie okoliczności nie "stają się" bez udziału Ducha Świętego. Choćby deiści mieli inne zdanie.

zaloguj się by móc komentować

Paris @gabriel-maciejewski 20 stycznia 2019 10:08
20 stycznia 2019 22:59

Tak...

... Panu Bogu swieczke i diablu ogarek.  Nie ma Pan za co przepraszac, niech go braciszek lansuje  !!!

zaloguj się by móc komentować

rotmeister @saturn-9 20 stycznia 2019 22:01
20 stycznia 2019 23:02

"Ale gdy czytam, że 'papież jest sługą, pierwszym sługą' to zastanawiam się po co w bieli chadza?  Biel symbolizuje czystość Majestatu. Jeżeli tak to należy napisać, że 'papież jest sługą, Pierwszym Sługą'".

Choćby z tego powodu:

" Nie tak będzie u was. Lecz kto by między wami chciał stać się wielkim, niech będzie waszym sługą".

 

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @rotmeister 20 stycznia 2019 22:59
21 stycznia 2019 00:49

Nie było wówczas Konstantynopola.

zaloguj się by móc komentować

rotmeister @stanislaw-orda 21 stycznia 2019 00:49
21 stycznia 2019 10:13

Był. Tylko inaczej sie nazywał.

zaloguj się by móc komentować

mniszysko @stanislaw-orda 21 stycznia 2019 00:49
21 stycznia 2019 13:25

>>> Można znowu pytać, w jaki sposób Rzym miałby stać się tak ważny dla wiary dopiero w III i IV w., skoro Paweł wychwala wiarę mieszkańców stolicy imperium już w latach 50-ych I w. po Chr.<<<

Ale był, jest i będzie Pan Bóg i Jego Wolą był prymat biskupa Rzymu. Przypadek zaś to jest to, co przypada nam od Pana Boga.

P.S. Uwaga kard. Mullera robi wrażenie jeśli pomyśleć, że Pan Jezus umarł na ukrzyże plus minus w 30 r. po Chr.

zaloguj się by móc komentować

rotmeister @mniszysko 21 stycznia 2019 13:25
21 stycznia 2019 17:04

"Przypadek zaś to jest to, co przypada nam od Pana Boga".

Gdzieś czytałem, że "przypadek" to tak naprawdę drugie imię Ducha Świętego;).

zaloguj się by móc komentować

mniszysko @rotmeister 21 stycznia 2019 17:04
21 stycznia 2019 17:09

Bardzo trafnie uszczegółowienie pierwszego twierdzenia. Zapamiętam go sobie!

zaloguj się by móc komentować


stanislaw-orda @mniszysko 21 stycznia 2019 13:25
21 stycznia 2019 21:44

To były wówczas gminy żydowskiej diaspory a Paweł i  Piotr działali przede wszystkim, by nie napisać wyłacznie, posród nich. Im dalej od Jerozolimy i bezpośredniego wpływu Świątyni tym zadanie było "łatwiejsze". Poganie chrystianizowali się  dopiero później.

zaloguj się by móc komentować

jolanta-gancarz @stanislaw-orda 21 stycznia 2019 21:44
21 stycznia 2019 22:02

Nie tylko gminy żydowskiej diaspory. Następcą św. Piotra był Rzymianin (może z Etrurii), Linus. Uczniem św. Pawła był Tytus, też nie żyd. Tymoteusz był synem Greka i żydówki. To tak tylko na szybko. No i już na poczatku działalności Apostołów powstał spór, czy poganie mają być poddani obrzezaniu. Czyli musiało ich być całkiem sporo wśród pierwszych uczniów i wyznawców Chrystusa. Dlatego pewnie św. Paweł rozstrzygnął, że chrzest nie wymaga wcześniejszego obrzezania.

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @jolanta-gancarz 21 stycznia 2019 22:02
21 stycznia 2019 22:54

Na szybko czy nie na szybko, to  były wówczas tylko pojedyncze przypadki. Dopiero z czasem, także za ich przykładem, poszli inni poganie, zazwyczaj członkowie rodu. Nie wiemy kim był ten Linus. Bo to że był, obywatelem rzymskim, to za mało. Jego matka prawdopodobnie była Żydówką (jak np. w przypadku Tymoteusza z Efezu).

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować