-

rotmeister : Wspomnicie moje słowa

Kościuszko w Paryżu, czyli jak hartowała się demokracja kościuszkowska.

Adam Próchnik, Demokracja kościuszkowska. Lwów 1920 (fragmenty).

 

Dotąd w ukryciu marzący o „stałym, wolnym i dobrym rządzie” w Polsce, zrozumiał, że przyszła chwila, że i inni stanęli na jego stanowisku. Zrozumiał, że musi wyjść z swego zacisza na szeroki świat, aby spełnić w Polsce wielkie posłannictwo, że musi stanąć na czele. Była to chwila decydująca w jego życiu, z człowieka cichego, z skromnego obywatela kraju stawał się teraz obywatelem-wodzem.

Wpłynęło to naturalnie również na jego zamysły o służbie francuskiej. Nie mógł już teraz stać się kondotierem choćby w wolnym narodzie, skoro czekały go olbrzymie zadania w rodzinnym kraju. Dlatego jego myśl wyjazdu do Paryża do wojska zmieniła się w wyjazd do Paryża z wielką misją polityczną. Pojechał nie jako ochotnik, ale jako mąż zaufania polskiej niepodległościowej demokracji, do rządu braterskiej demokracji francuskiej. Zrozumiał tę rolę minister francuski Lebrun i pisząc do ministra wojny o służbie francuskiej Kościuszki, zaznacza, że w obecnej wojnie nie można już w tym kierunku wyzyskać usług Kościuszki. „Podróż jego dc Paryża, pisze, nie ma innego celu, tylko względy polityczne, obchodzące patriotów polskich”.

Przyjechał wreszcie Kościuszko do Paryża, zaopatrzony w obszerne instrukcje swych mocodawców, emigrantów polskich. Instrukcje te zdążały do stworzenia stałych stosunków między demokratami polskimi a Francją, do pouczenia Francuzów o stosunkach polskich, do omówienia spraw ogólnoeuropejskich, a więc konieczności wojny z Rosją i stworzenia ewentualnej koalicji przy pomocy Szwecji i Turcji, do zadecydowania o formach organizacji polskiej emigracji, do nakłonienia Francji do deklaracji w sprawie Polski i poparcia jej sprawy w chwili ewentualnego pokoju, do przedyskutowania wreszcie zagadnień, dotyczących wewnętrznych reform w przyszłej Polsce. Dla poparcia tych instrukcji dano Kościuszce dwa obszerne memoriały - pierwszy z nich zajmował się organizacją ewentualnego powstania, tłumaczył szeroko, ¡akie korzyści da ono Francji i sprawie ludowej w całej Europie, zakreślał projekt ludowej rewolucji w związku z Szwecją i Turcją i powstaniami innych uciemiężonych ludów, przy czynnej pomocy Francji (dywersja!), wreszcie zakreślał projekt polityczno-społecznej reformy w Polsce. Drugi memoriał obrazował istniejące współcześnie w Polsce warunki, siły wrogów w porównaniu do sił polskich, znaczenie rządu targowickiego i króla. Kończył się ten memoriał wykazaniem, że wszystkie warstwy ludności, chłopi, mieszczanie i szlachta są rewolucyjnie usposobione. Oparty na takim materiale, rozpoczął Kościuszko w Paryżu narady. Brak nam niestety wiadomość. co do ich przebiegu i rezultatu. Lebrun, który kierował tymi naradami powiada, że odbył z Kościuszką szereg konferencji i wyraża się dodatnio o informacjach, które tenże rządowi francuskiemu udzielił. Kołłątaj również zaznacza, że rząd przyjął Kościuszkę z „największą uprzejmością”. Zachodzi tylko kwestia, jakie były rezultaty pozytywne. Zdaje się, że niezbyt wielkie. Rząd francuski był w tym czasie w ciężkim kłopocie z powodu zdrady Demouriera w Belgii i nie mógł oddać się w całej pełni sprawie polskiej. W każdym razie wiemy, że Kościuszko przedstawił dokładny plan powstania, że obiecał wystawić co najmniej 100 tysięcy nowego wojska jako minimum (jako maximum 300 tysięcy), że prosił o broń. Ze strony francuskiej zachęcano gorąco do powstania, obiecano pomoc i zaproponowano Polakom stworzenie na Pomorzu komitetu rewolucyjnego z reprezentantów wszystkich województw. Dano nawet podobno Kościuszce pisemne oświadczenie, że Francja „nie opuści sposobności przykładać się do podźwignięcia Polski. Nie były to zatem pozytywne wyniki, ale czyż można było po pierwszym spotkaniu oczekiwać czegoś więcej? Było to pierwsze bliższe zapoznanie się obu stron z sobą, było to pogłębienie braterstwa, przez obznajomienie się z stosunkami. W tym znaczeniu dała misia kościuszkowska rezultaty dodatnie, przyczyniła się do wzajemnego zbliżenia, do wzrostu świadomości wspólności interesów oba narodów, o posłannictwie dziejowym w walce z reakcją europejską.

Zachodzi ze wszechmiar ciekawe zagadnienie, czy Kościuszko w czasie swego pobytu ograniczył się do rokowań jedynie tylko z rządem, ówczesny bowiem rząd francuski składał się z reprezentantów umiarkowanego stronnictwa żyrondystów, którzy wziąwszy ster w swoje ręce, stali się z dawnej lewicy prawicą. Równocześnie jednak w Paryżu wzrastały coraz potężniej wpływy stronnictwa opozycyjnego, radykalnego do najostateczniejszych granic, które rozsiadło się na lewicy izby i społeczeństwa, stronnictwa Jakobinów. Kościuszko zatem wchodząc w stosunki z rządem, starając się pogłębić zbliżenie polsko-francuskie, układał się nie tylko z reprezentacją narodu francuskiego, ale z jednym jego stronnictwem, z jedną jego częścią, która stała w stosunku-najgorętszej walki do części drugiej. Porozumienie z rządem mogło zatem Kościuszce tylko w takim wypadku wystarczyć, jeżeliby miał na celu jedynie zawarcie jakiegoś dyplomatycznego traktatu lub układu, przymierza. Tymczasem, jak wnosimy, Polakom szło w pierwszym rzędzie o zawarcie bliskiego braterstwa z narodem francuskim, o zacieśnienie więzów, łączących oba ludy. Chcąc to osiągnąć, nie wystarczało porozumieć się z jedną partią, z jednym stronnictwem, ale trzeba było szukać przyjaźni z całym narodem, a zatem nawiązać stosunki również z drugim stronnictwem, z ulubieńcami ludu paryskiego, radykalnymi Jakobinami. Czy Kościuszko to uczynił? W swych zeznaniach, składanych później w Petersburgu indagowany przez Samojłowa, zaprzeczył odnośnemu pytaniu prokuratora „podczas bytności mojej w Paryżu, zeznał, rozmawiałem tylko z ministrem Lebrun; nie widziałem się wcale z komitetem ocalenia publicznego, nie wyrażałem żadnych zamiarów względem duchowieństwa i szlachty, gwoli zaprowadzenia takiego stanu, jak we Francji, ani też nie czyniłem nikomu żadnych obietnic”. Historyk życia naczelnika daje pełną wiarę tym zeznaniom, wnioskując z nich, że Kościuszko nie konferował ani z komitetem Ocalenia publicznego, ani z Jakobinami, zwłaszcza, że nie ma ani śladu, który by na to wskazywał. Jednakowoż obecnie powstają bardzo poważne wątpliwości, czy zeznania Kościuszki są rzeczywiście wiarygodne. Twierdzenie, że znana prawdomówność Kościuszki jest dostatecznym argumentem, nie wytrzymuje krytyki. Kościuszko uwięziony w Petersburgu, znajdował się w takim położeniu, że żadne etyczne względy nie mogły go zmuszać do bezwzględnej prawdomówności. Oddany w ręce wrogiej przemocy, otoczony nienawistną potęgą, która rozdarła jego ojczyznę, nie miał Kościuszko bezwarunkowo żadnych etycznych zobowiązań wobec przedstawicieli carskiej Rosji, miał jednak z drugiej strony najgłębsze, najważniejsze względy wobec rodaków, którzy znajdywali się w więzieniach rosyjskich i austriackich, na których los zeznania otwarte Kościuszki mogły wpłynąć w najfatalniejszy sposób. Głęboko w duszy Naczelnika tkwiące przekonania etyczne nakłaniały go właśnie do złożenia zeznań nieprawdziwych. I rzeczywiście możemy stwierdzić z całą pewnością, że twierdzenia Kościuszki w zeznaniach były w niektórych wypadkach niezgodne z rzeczywistością. Jeżeli na przykład zeznaje, że nie wypowiadał w Paryżu żadnych myśli co do zmiany stanowiska duchowieństwa i szlachty w Polsce, że nie omawiane sprawy zaprowadzenia w Polsce podobnej konstytucji, jak ta, która panowała we Francji, to my wiemy, że miał ze sobą instrukcje i memoriały. w których zupełnie wyraźnie była mowa o zniesieniu przywilejów szlacheckich i skasowaniu wyższego duchowieństwa w Polsce, w których zapewniano Francuzów, że w Polsce zaprowadzi się konstytucję, zgodną z konstytucją francuską, o ile warunki miejscowe na to pozwolą. Podobno nawet Kościuszko w późniejszych czasach miał opowiadać, że skore Samojłow go zapytał: co robił w Paryżu, przekonany, że było to pokryte zupełną tajemnicą, zaparł się wszystkiego. Tymczasem zdziwienie jego było wielkim, gdy Samojłow wręczył mu papier, który on własnoręcznie napisał i oddal w Paryżu Lebrunowi; był to zapewne memoriał, o którym wyżej była mowa. Opowiadanie to wskazuje, ze Kościuszko miał wyraźny zamiar zaprzeczyć wszystkiemu, co tylko dałoby się zachować w tajemnicy i że nawet byłby się wyparł swych rozmów z żyrondystą Lebrunem, gdyby nie był przekonał się, że tu zaprzeczanie na nic się nie przyda. Sam zatem fakt, że Kościuszko zeznał przed Samojłowem, że tylko z Lebrunem konferował, nie może absolutnie wykluczać możliwość jego stosunków z stronnictwem jakobińskim. Korzon powiada, że nie ma najmniejszego śladu takich stosunków. A jednak pewne szczegóły zdają się wskazywać, że podobne stosunki istniały. Kołłątaj, pisząc o misji paryskiej Kościuszki, wspomina, że jego stanowisko było trudnym „wobec Brysatynów, Robespierre’a i innych”. Ta niezbyt wyraźna uwaga zdawałaby się jednak potwierdzać przypuszczenie, że Kościuszko z Jakobinami cię stykał. O wiele jaśniej jednak wspomina o tym w 1880 r. Alojzy Orchowski, który twierdzi, że w domu Robespierra odbyła się konferencja, w której wziął udział Kościuszko. Istnieje pewien szczegół, który nadaje te' wersji Orchowskiego wysokie prawdopodobieństwo.

Otóż Orchowski wspomina, że na tę konferencję Mostowski przyprowadził Maliszewskiego. Wspomniana zaś wyżej relacja o rozmowie Kościuszki z Samojłowem podaje również, że Kościuszko dziwił się, że jego misję paryską zdradzono, skoro nikt o tym nie wiedział prócz Maliszewskiego. Ten szczegół, powtarzający się w dwóch wersjach, nic z sobą wspólnego nie mających, zwiększa wiarę w prawdopodobieństwo obu. Powstają nadto niezmiernie ciekawe hipotezy. Z rozważań Kościuszki wynika niejako podejrzenie, że Maliszewski wydał tajemnicę. Tymczasem z ówczesnej korespondencji emigracyjnej poznajemy, że wśród emigracji podejrzewano Maliszewskiego, że był on emisariuszem królewskim. Parandier podaje wiadomość, że Maliszewski przyznał się przed Ignacym Potockim w poufnej rozmowie, że jedzie w misji od St. Augusta, aby zyskać dla króla przychylność na wypadek odwrócenia się sytuacji, pokazywał mu nawet instrukcję królewską o 15 punktach. Jeżeli zważymy, że Parandier należał do najbliższych domowników Potockiego, zyska pogłoska ta na wiarygodności. Innym razem pisze o tym Parandier do ministra Rolanda: „Maliszewski twierdzi, że pozostaje z tobą, ob. ministrze, w korespondencji. Być może, że posiada Twoje zaufanie, i że na nie zasługuje, lecz nie pojmuję, jak można je posiadać ze strony rodziny Poniatowskich i wygłaszać jednocześnie zasady wolności i równości!” Z połączenia tych wszystkich relacji powstaje hipoteza, że Maliszewski bawił w Paryżu jako ajent królewski, że miał nie tyle, a przynajmniej nie tylko za zadanie przygotowanie przychylnej opinii dla króla, ile raczej służbę wywiadowczą o przygotowaniach rewolucyjnych, że posłał królowi doniesienie o misji Kościuszkowskiej w Paryżu, którego ten nie omieszkał usłużnie zakomunikować rządowi rosyjskiemu. Hipoteza, która gdyby się miała sprawdzić, rzuciłaby fatalne światło na rolę królewską, pozostaje nadal w dziedzinie dowolnych przypuszczeń, póki dokładniejsze źródła nie pozwolą wglądnąć dokładniej w tę sprawę. Natomiast przypuszczenie o konferencji Kościuszki z Jakobinami staje się wysoce prawdopodobnym, tak z wspomnianych relacji, jak i z tego względu, że było to konsekwencją misji Kościuszki, która zdążała do pogłębienia stosunków obu narodów. Wskazywałby na to i ten fakt, że mimo obalenia żyrondy stosunki z rządem nie doznały żadnej przerwy i kontynuowano je nadal z rządem jakobińskim.

Po powrocie Kościuszki powstała na emigracji myśl, podyktowana potrzebą, aby wysłać do Paryża stałego przedstawiciela polskiego. Zadanie to powierzono Franciszkowi Barssowi, mieszczaninowi, znanemu z pracy publicystycznej w obronie miast. Przybył zatem do Paryża i rozpoczął tam usilną akcję wśród sfer rządowych, która uwydatniła się przez szereg memoriałów, które ciągle przedkładał ministrom i konwentowi. Starając się utrzymać na wysokim poziomic stosunek ideowy, łączący oba narody, przedstawiając zagadnienia, łączące się z gotującą się w Polsce akcją powstańczą, starał się również o nakłonienie Francji do udzielenia zasiłków. Starania te rozpoczęto jeszcze przed przyjazdem Barssa do Paryża. Prosił jeszcze Parandier dla Polaków o pożyczkę 12 milionów liwrów, zabezpieczonych na dobrach narodowych (Kołłątaj mówi o 11 milionach). Barss, przybywszy do Paryża, poczynił świeże wysiłki, jak pisze „dla zapewnienia niezależności patriotów sankiulotów od zasobów, jakie by mogły zależeć od kilku bogatszych obywateli”.

Akcja o zdobycie francuskiej pożyczki stanowiła jednak tylko część działalności Barssa, który zresztą wchodził we wszystkie dziedziny stosunku obu narodów, a więc omawiał dalej podnoszone już projekty koalicji i dywersji francuskiej, dawał sprawozdania z stanu robót, prowadzonych przez patriotów w kraju i na emigracji, obznajamiał Francuzów z planami polskimi, omawiał z nimi zagadnienia przyszłego powstania, zasięgał ich rady, w ogóle ujmował całokształt spraw, które jako reprezentant bratniego narodu musiał poruszać.

CDN.



tagi: rewolucja  paryż  kościuszko  lebrun  próchnik 

rotmeister
20 lutego 2019 11:52
12     941    3 zaloguj sie by polubić
komentarze:
betacool @rotmeister
20 lutego 2019 12:55

Prosił jeszcze Parandier dla Polaków o pożyczkę 12 milionów liwrów, zabezpieczonych na dobrach narodowych (Kołłątaj mówi o 11 milionach).

Milion jako koszta manipulacyjne ministra powstańczego skarbu?

zaloguj się by móc komentować

rotmeister @betacool 20 lutego 2019 12:55
20 lutego 2019 12:59

Myślę że Hugo długo się nie wahał i co trzeba mu się do ręki przyczepiło.

zaloguj się by móc komentować

betacool @rotmeister 20 lutego 2019 12:59
20 lutego 2019 13:08

Z tego co pamiętam Kołłątaj twierdził, że pożyczka francuska do powstańców nie dotarła, ale niektórzy powstańcy mieli nieco inne zdanie.

Nie mamy chyba natomiast złudzeń jakie "dobra narodowe" szykowane były jako zastaw tej pożyczki.

zaloguj się by móc komentować

rotmeister @betacool 20 lutego 2019 13:08
20 lutego 2019 13:30

Próchnik był z "towarzystwa" i pisał szczerze. I świecie wierzył w "postęp" więc się nie krygował. Dobra narodowe miały się stać dobrami miedzynarodowymi.

zaloguj się by móc komentować

Matka-Scypiona @betacool 20 lutego 2019 12:55
20 lutego 2019 14:19

Wtedy 1 miluon jako koszta a niedawno około 15 miliardów w czasie przelewów z OFE. Kidawa skomentowała to, że przy 153 mld miało prawo się trochę zawieruszyc...

zaloguj się by móc komentować

darkforce @rotmeister 20 lutego 2019 12:59
20 lutego 2019 15:48

Hugon podał mniejszą kwotę, a więc to niejemu się przyczepiło

zaloguj się by móc komentować

betacool @darkforce 20 lutego 2019 15:48
20 lutego 2019 15:59

A dlaczego nie mógł podać po własnoręcznym pobraniu prowizji?

zaloguj się by móc komentować


krzysztof-laskowski @rotmeister
20 lutego 2019 21:13

Przejrzałem tę książkę i biografię pana Próchnika, żoliborskiego socjalisty, promienistego. My tych ludzi, których pan budowniczy szklanych domów, czcimy? Ja tam czytam, że armia kościuszowska była szkołą praktycznej demokracji.

zaloguj się by móc komentować

krzysztof-laskowski @rotmeister
20 lutego 2019 21:22

Czcimy ludzi, co forsowali program, który da się streścić jako: precz z królem, cała władza w ręce rad!, i z nimi na sztandarach budujemy niepodległą Polskę? Coś tu mocno nie gra.

zaloguj się by móc komentować

rotmeister @krzysztof-laskowski 20 lutego 2019 21:22
22 lutego 2019 19:58

Tak przemija postać świata. Bynajmniej nie sama z siebie.

zaloguj się by móc komentować

krzysztof-laskowski @rotmeister 22 lutego 2019 19:58
22 lutego 2019 22:11

Hugo Kołłątaj napisał, że człowiek spełnia swoje potrzeby, z czego wynika cała jego działalność. Nie wziął pod uwagę pojęcia duszy nieśmiertelnej. A więc nie był katolikiem, bo nie wyznawał wiary katolickiej, nawet jeżeli w ogóle przyjął święcenia kapłańskie w sposób ważny. Wyznawał masoński deizm. Najwyraźniej pomógł wystrugać konstytucję 3 maja po to, żeby ona się natychmiast zawaliła i żeby potem służyła jako punkt wyjścia do dalszych reform, bo jako nieudany projekt uchodziła za zbyt mało reformatorską.

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować