-

rotmeister : Wspomnicie moje słowa

Kervyn de Lettenhove, Hugenoci i Gezowie. Studium historyczne nad dwudziestu pięciu latami wieku XVI.

Przegląd Katolicki nr 51. Warszawa 1885.

 

Les Huguenots et les Gueux. Étude historique sur vingt-cinq années du XVI siècle (1560-1585), par le baron Kervyn de Lettenhove, président de la commission royale d’histoire. Hugonoci i Gezowie. Studium historyczne nad dwudziestu pięciu latami wieku XVI. Tom I (1560-1567); t. II (1567-1572), t. III (1572-1576), t IV (1576-1578). Bruges, Beyaert-Storie, 1888-1885.

 

Przewrót religijny XVI wieku był, jak wiadomo, nie tylko rewolucją religijną ale także, i to przeważnie, katastrofą polityczną. Chłopska i książęca rewolucja w Niemczech, rewolucja hugonocka we Francji, purytańska rewolucja w Szkocji i Anglii, rewolucja gezów (gueux) w Niderlandach, są to dzieci tej samej matki, płody rokoszu przeciw powadze Kościoła. Dziś, gdy zalew rewolucyjny coraz wyżej sięga, przywódcy przewrotu splatają nowe wieńce dla swoich poprzedników, w niezliczonych pismach pamięć ich wysławiają, nie szczędzą marmuru i brązu na stawianie im pomników. Nie brak wszakże protestów w imię nauki poważnej, w imię rozumu i sumienia ludzkiego, przeciwko temu kultowi przodowników wywrotu. Takim protestem jest dzieło wyżej zacytowane. Autor, gorący patriota niderlandzki i zasłużony historyk, nie podziela ślepego entuzjazmu pewnej części swoich rodaków dla ludzi, którzy „burzyli ratusze ojczystej ziemi, którzy łupili jej kościoły, druzgotali pomniki wiary i arcydzieła sztuki, z wstrętem zaś odwraca się od myśli, „jakoby w krwawych i brudnych scenach rozpasania społeczno-religijnego mieściła się kolebka tradycji narodowej”.

Stawia sobie pytanie, czy ci, co powstali przeciw dawnym nadużyciom, sami przejęci byli poczuciem prawa i sprawiedliwości? Czy ci, co podnieśli sztandar reformy, nie posługiwali się takowym jako maską? Czy owi mniemani obrońcy tolerancji nie posunęli fanatycznej zaciekłości sekciarskiej do ostatnich granic? Czy nie gnębili ohydnie tych właśnie uczuć szlachetnych, z których prawdziwa miłość ojczyzny siłę i wzrost czerpie? Na wrzaskliwe deklamacje powinny dać odpowiedź fakty, niezbite fakty. Do zadania tego historyk belgijski przystąpił po długich latach, poświęconych mozolnym studiom źródłowym. Nie tylko zaś spożytkował wszystkie wydawnictwa i monografie, odnoszące się do obranego przezeń tematu, ale nadto przewertował skarby nagromadzone w archiwach Brukseli, Paryża, Londynu, Simancas, Petersburga. Przy tym na szczęśliwy wpadł pomysł: nie ograniczył się bowiem na dziejach gezów ale przedstawił także współczesną, powikłaną z przewrotem niderlandzkim, historię hugonotów. Przy ogromnym bogactwie treści dzieła, niepodobna w notatce bibliograficznej wdawać się w szczegółową jego ocenę. Dość powiedzieć, że nie ma wypadku ani osobistości wybitniejszej w zakresie opisywanego przewrotu, którą by autor zbył ogólnikowym frazesem; owszem każdy szczegół jest tu wyjaśniony źródłowo i umiejętnie.

W ogóle dzieło to czyta się z żywym zajęciem. Niektóre rozdziały, na przykład „Le Beeldstorm” i „Les Gueux de mer”, zawierają tyle interesujących szczegółów, że niepodobna oderwać się od czytania. Nie zgodzilibyśmy się wszakże na niektóre sądy autora: na przykład, przytoczone przezeń źródła nie usprawiedliwiają zbyt surowego sądu wydanego o królu Filipie II (I, 470, uwaga 3). Król ten był potwornie szkalowany, należy więc rządzić się wielką oględnością, w przytaczaniu świadectw przeciwko niemu. Gdyby Kervyn de Lettenhove znał najnowszą literaturę hiszpańską, np. prace Mury i Montany (l), wyrok jego zapewne brzmiałby łagodniej. Relacja wenecjanina Franciszka Vendramino (I, 8), nazywająca Filipa II „principe pieno di artificio e padre, si puo dire, delle simulationi”, nie jest jeszcze żadnym dowodem.

Kompetentni znawcy dość sceptycznie traktują wiarogodność relacji ambasadorów weneckich. Fiedler, który ogłosił relacje weneckie o Niemczech i Austrii w XVII wieku, w Fontes rerum Austriacarum, powiada: „Referujący posłowie weneccy byli członkami najznamienitszych rodzin, których pomyślność ściśle wiązała się z pomyślnością ojczyzny; nic więc dziwnego, że patrzeli na wszystkie wypadki ze stanowiska patriotyzmu weneckiego i że w tym duchu redagowali swoje sprawozdania. Tak samo, mniej więcej, przemawia Ranke (Franz. Gesch. V, 37): „Nie godzi się przyznawać bezwarunkowej wiarogodności relacjom weneckim; różną mają one wartość; na przychylniejszą lub mniej przychylną redakcję wpływał przeważnie stosunek rzeczypospolitej do polityki danego państwa....”.

 

O "nocy św. Bartłomieja" wg Kervyna de Lettenhove tutaj:

http://rotmeister.szkolanawigatorow.pl/prawda-o-nocy-swietego-bartomieja



tagi: reformacja  hugenoci  hugonoci  kalwinizm  kervyn de lettenhove  gezowie 

rotmeister
11 lutego 2019 12:07
7     984    4 zaloguj sie by polubić
komentarze:
rotmeister @rotmeister
11 lutego 2019 12:08

Po polsku tego oczywiście nie ma. A i w literaturze przedmiotu się jakoś z tym wcześniej nie spotkałem.

zaloguj się by móc komentować

rotmeister @rotmeister
11 lutego 2019 12:08

Czyli Kervyn sam w domu.

zaloguj się by móc komentować

pink-panther @rotmeister
11 lutego 2019 13:00

Rewelacja. Wielkie dzięki. Żeby chociaż strona czy dwie tłumaczenia o "tajemnicach hugenotów":))) No i słynna "wiarygodność relacji posłów weneckich". Pyszne.

zaloguj się by móc komentować

rotmeister @pink-panther 11 lutego 2019 13:00
11 lutego 2019 13:48

Ja sobie teraz pomyślałem o okresie II wojny światowej w Polsce. Niemcy i sowieci do spółki kogo trzeba zamordowali, kogo trzeba wygnali z Polski. I kto miał kontynuować badanie takich spraw w takim ujęciu? Kto miał się wziąć za tłumaczenie takiego Kervyna? Swoją drogą w międzywojniu też nie każdy by miał ochotę na wydawanie takich książek. Paradygmat socjalistyczny przecież dominował. A w PRL to przecież wiadomo. A dziś? Lepiej przecież kajać się i ciągle przepraszać za takie "zbrodnie" niż wznowić czy przetłumaczyć to i owo.

zaloguj się by móc komentować

pink-panther @rotmeister 11 lutego 2019 13:48
11 lutego 2019 15:36

Czyli teraz nastał dobry czas. Jesteśmy dojrzali wiedzą i doświadczeniem. Wiemy już, czym był i jest : socjalizm, protestantyzm i tzw. "wartości Zachodu". Czas pokazać, że zrozumienie tych zagadnień, wraz z doskonałymi źródłami było już nieco wcześniej. Taka wiedza jest nam bardzo potrzebna. Jeszcze raz : wielkie dzięki.

PS. Nie śmiem prosić  o jakiś jeden rozdział w pdf ale "próbka" byłaby świetną reklamą.

zaloguj się by móc komentować

rotmeister @pink-panther 11 lutego 2019 15:36
11 lutego 2019 17:23

Mogę wkleić skan tutaj albo podać link ponownie, jest w kometarzu pod poprzednią notką. Ino to po francusku.

zaloguj się by móc komentować

Zbigniew @rotmeister
11 lutego 2019 18:52

Pamietam jak w młodości zaczytywaliśmy się w szkole w "Opowieści o korsarzu Janie Martenie (Czarna bandera, Czerwone krzyże, Zielona brama)" autorstwa Janusza Meissnera, czego tam nie było - fanatyczni Hiszpanie, honorowi Anglicy i niewdzięczni Gdańszczanie ... kurcze jak na mnieszano w głowach.

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować