-

rotmeister : Wspomnicie moje słowa

Józef Piernikarczyk, Historia górnictwa i hutnictwa na Górnym Śląsku

Józef Piernikarczyk, Historia górnictwa i hutnictwa na Górnym Śląsku t. 1. Katowice 1933. (fragment)

Początki górnictwa w Polsce i na Śląsku

 

Kiedy górnictwo w Polsce i na Śląsku wzięło swój początek, trudno odpowiedzieć. Wszystkie dokumenty i wzmianki kronikarzy pozwalają jednak wnioskować, że górnictwo i hutnictwo polskie jest bardzo dawne. Wieliczka, Bochnia, kopalnie w Olkuszu i Chęcinach, obok kopalni bytomskich i dolnośląskich, wchodzą tutaj w pierwszym rzędzie w rachubę. Długosz podaje wiadomość z roku 1025, z której wynika, że Bolesław Chrobry rozpoczął nadawać regalia górnicze kościołom (zapewne niektórym tylko) na wszystkie metale z wyjątkiem złota.

 

Pierwsze źródła o górnictwie w Polsce, stwierdzone dokumentami pochodzą z początku 12 wieku i odnoszą się do królewskiej kopalni soli. Nie ulega jednak zadanej wątpliwości, że już w czasach przedhistorycznych prowadzono górnictwo w Polsce, jakkolwiek na sposób pierwotny. Górnictwo śląskie, stwierdzone po raz pierwszy dokumentem w r. 1136 sięga również czasów dawnych. W dokumencie tym zatwierdza papież Innocenty II arcybiskupowi gnieźnieńskiemu jego posiadłości i dochody, a pomiędzy tymi 1 dziesięcinę żelaza ze wszystkimi kopalniami srebra itd., we wsi Zwierszowie (prawdopodobnie dzisiejszy Chorzów) pod Bytomiem. Górnictwo śląskie jest też o wiele starsze, niż to źródłowo zostało udowodnione. Dokumenty, odnoszące się do górnictwa, wystawiano nieraz dopiero później, gdy powstawały spory, często je fałszując. Wydobywanie kruszców i ich przerabiania dokonywano zapewne sposobem bardzo prymitywnym.

 

W ogóle ludy słowiańskie bardzo wcześnie musiały się trudnić górnictwem i hutnictwem, jeszcze na długo przed naszą erą. Karol fryderyk Mosch przyznaje zajęciom górniczym ludów słowiańskich nawet silny wpływ na górnictwo w Niemczech, szczególnie w górach Kruszcowych. Niektórzy, jak inżynier Freise, chcą utrzymują, że sztuka górnicza przyszła do Niemiec i reszty krajów położonych na północ od Dunaju, od południowych Słowian, gdzie już za czasów rzymskich górnictwo było rozwinięte. Wielu autorów niemieckich przypisuje słowiańskim górnikom większe wpływy w górnictwie, jego językowi zawodowemu i jego prawu.

 

Za Hieronimem Łabęckim powtarza Naruszewicz, że za czasów pierwszych Piastów w Polsce nie wolno było wycinać lasów, korzystać z kruszców, chyba za osobnymi pozwoleniami i przywilejami, nadanymi przez króla lub księcia. Późniejsi Piastowie odstępowali od tych praw pierwotnych, nadawając poszczególne przywileje duchowieństwu czy też miastom. Wszelako wiadomości o postanowieniach panujących wskazują na to, iż uważali oni siebie za wyłącznie uprawnionych do własności kopalnianych. Dowodziłoby to istnienia najdawniejszych regali górniczych w Polsce.

 

Zjawienie się systematycznego górnictwa przypisuje się Egipcjanom i Fenicjanom. Grecy i Rzymianie byli ich uczniami. W I wieku po Chrystusie mieli Rzymianie w Portugalii ustawy górnicze, podobne do naszych. Należy przyjąć, że ustrój i urządzenia górnicze w słowiańskich i niemieckich krajach, szczególnie na Śląsku, stoją w związku z ustrojem górniczym i z nim związanymi urządzeniami w państwie rzymskim. Z nieodłączną zmianą były one przeszczepiane aż do najnowszych czasów. Przejmowanie to odbywało się w różny sposób. Zwykle lud górniczy, znajdując się w smutnym położeniu, bo żył odosobniony w okolicach pustynnych, a z powodu także właściwości zatrudnienia, nie tylko u Rzymian, ale też i w innych krajach, był zmuszony łączyć się w korporacje. Despotyzm, jaki panował nad nimi, sprawiał, że górnicy witali jako zbawców barbarzyńców wpadających nie tylko z Francji, ale i skądinąd. Łącząc się zaś z tymi, nie tylko utrzymywali ciągłość górnictwa, ale przeszczepiali także urządzenia rzymskie gdzieindziej. Uprowadzano także często górników przemocą jako jeńców. Również ludy zwycięskie zatrzymywały niejednokrotnie prawa podbitych narodów. Żyłka wędrowna górników objawiała się już w starożytności. Zorganizowani górnicy istnieli już w Dacji, prowincji rzymskiej. Zachował się kontrakt, zawarty między przedsiębiorcą prywatnym a robotnikami. Umowa ta pochodzi z 163 i 164 r. po Chrystusie.

 

Większego poważania zażywali kowale i byli zapewne wolni, zwłaszcza ci, którzy znali się na robocie, dozorcy, nazywani majstrami (z łac. magister), pozostali byli niewolnikami. Górnik, jako pionier kultury, uzyskał także później wolność wędrowania po kraju, przechodzenia z kraju do kraju, chodził uzbrojony, zapuszczał się w dzikie okolice; był on pierwotnie szmelcerzem zarazem. Pęd do wędrowania rozwinął się u górników w średniowieczu. Ogromnej wagi było uwolnienie ludów górniczych od wszelkich podatków, opłat cłowych itp., często nawet licytowanie górnika za długi było zakazane. W różnych krajach różnie bywało. Przeważnie zwalniano górników od służby wojskowej. Z powodu tych wyjątkowych praw górniczych istniały wieczne spory z chłopami; także z powodu własnego sądownictwa.

 

Polacy czcili bardzo kowali wykuwających broń, ci jednak musieli sami przygotowywać sobie żelazo. Sztuka górnicza mogła tu być także rodzima, chociaż nie można wszelkiego postępu i kultury odgraniczyć od siebie. Istniał więc ciągły związek wszelkich zdobyczy nie tylko w dziedzinie ducha, ale i techniki.

 

Już w czasach Mieczysława Starego skazywano zbrodniarzy do robót w kopalniach. Fakt ten dowodzi nie tylko istnienia górnictwa państwowego, ale także zastosowania pewnych rozporządzeń prawa rzymskiego. Gospodarstwo ludowe spoczywało w starożytności na pracy niewolników i wolnych. Najstarszą gałęzią wielkiego przemysłu jest górnictwo. Jak długo posługiwano się w górnictwie niewolnikami, a obfitość kruszców była niewyczerpana i istniała łatwość ich wydobycia, a prowadzono gospodarkę rabunkową, tak długo nie mogło być mowy o postępie w technice. Z biegiem czasu jednak zmieniały się warunki gospodarcze. Dotąd wystarczył niewolnik bez wyszkolenia, gdyż wydobywanie minerałów nie przedstawia wielkich trudności. Im głębiej jednak musiano się posuwać w głąb ziemi, tym trudniejszą i odpowiedzialniejszą stawała się praca, którą należycie spełnić mógł tylko człowiek wolny. Gospodarka niewolnikami była też największą przeszkodą w postępie zaprowadzania maszyn. Również chęć większych zysków przyczyniła się do lepszego rozwoju tej gałęzi gospodarstwa. Już w czasach rzymskich pozwalano każdemu prowadzić górnictwo na własną rękę. Istnieje ścisły związek między techniką a położeniem socjalnym robotnika.

 

W czasie upadku państwa rzymskiego zapewne już tylko mało było niewolników zatrudnionych w górnictwie. W tym stosunku, jak dokonywał się rozdział kapitału od pracy w górnictwie i hutnictwie, zmieniało się także społeczne stanowisko hutnika i górnika. Wyzwolenie niewolników nastąpiło z przyczyn natury materialnej. Powody gospodarcze były tutaj miarodajne. Niewolnictwo jednak nie zniknęło od razu - trwało w dalszym ciągu. Ustało ono, prawem zabronione, w brytyjskich koloniach w 1833 r., francuskich w 1848 r. a w Brazylii dopiero w 1888 r. Panowie lepiej na tym wyszli, gdy niewolnik został wyzwolony. Z dalszym rozwojem przemysłu i handlu wyzwalano więcej niewolników. Także zmienione warunki Produkcyjne były powodem wyzwolenia niewolników. Duch chrześcijaństwa wpływał również na polepszenie doli niewolnych.

 

Górnictwo dolnośląskie rozpoczęło się w starych formacjach górskich i odnosiło się tylko do złota i żelaza - jak we wszystkich innych krajach. Około roku 1148 istniało górnictwo żelaza magnetycznego pod Schmiedebergiem, a 1156 r. górnictwo miedzi koło Miedzianej Góry. Przed 700 laty przeszło pracowało podobno około 2500 górników pod Złotoryją w 13 sztolniach, a w tym samym czasie prowadzono przy drodze serpentynowej pod Reichensteinem górnictwo złota i srebra.

 

Z dokumentu założenia Trzebnicy wiadomo, że już w r. 1203 sprawy mennicze na Śląsku Dolnym w kraju księcia Henryka I były stosunkowo dobrze uregulowane. Pozwala nam to przypuszczać, że już wtedy eksploatowano na Śląsku szlachetne kruszce. Lecz w sprawie tej otrzymujemy wiadomość dopiero z dokumentu księcia Henryka I, który w 1227 r. przeznacza dziesiątą część dochodów z kopalń złota kościołowi wrocławskiemu.

 

W 13 stuleciu ucierpiało górnictwo śląskie przez najazdy mongolskie. Także inni książęta śląscy nadawali Kościołowi śląskiemu liczne przywileje, rezygnując z dziesięcin kopalnianych na rzecz biskupów i zakonów. Wszak tylko obszar biskupstwa krakowskiego miał w całym państwie polskim przywilej, na mocy którego był on wolny od regali górniczych. W posiadłościach swoich był bowiem biskup krakowski właścicielem regali górniczych, a nie król.

 

Że także klasztory prowadziły lub przynajmniej popierały górnictwo, dowodzi nam żądanie opata lubuskiego, który otrzymał od miasta Iglawy pouczenie iglawskiego prawa górniczego w r. 1260. Książęta śląscy niejednokrotnie zastawiali kopalnie kruszcowe, tak, że przechodziły one z rąk do rąk a rozwój ich nie odbywał się jednostajnie. Górnictwo dolnośląskie odnosi się przeważnie do złota; w średniowieczu było jeszcze dosyć ożywione. Dopiero po przejściu Śląska pod panowanie pruskie rozwinęły się na Śląsku Dolnym i inne gałęzie górnictwa.



tagi: początki górnictwa w polsce i na śląsku 

rotmeister
4 lipca 2017 14:53
1     703    1 zaloguj sie by polubić
komentarze:
chlor @rotmeister
4 lipca 2017 16:02

W książce jakiegoś australijczyka czytałem, że niewolnictwo utrzymywano w kopalniach angielskich bardzo długo. Polegało na tym, że dziecko górnika jego rodzice mogli sprzedać na chrzcie właścicielowi kopalni. Pokusa była silna, bo za spore pieniądze. Rodzic zwykle też był niewolnikiem. Górnicy musieli nosić obroże z nazwiskiem właściciela i rzecz jasna nie mogli porzucić kopalni. Pracę w kopalni niewolnik zaczynał w wieku 8-10 lat. Otrzymywał jednak wypłatę, bardzo niską, tyle by nie za szybko umarł z głodu.

Niestety nie pamiętam do którego roku tak to wyglądało. W każdym razie jeszcze sporo czasu od skolonizowania Ameryki i Australii.

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować