-

rotmeister : Wspomnicie moje słowa

Humanizm jako lodołamacz tzw. reformacji.

Józef Szujski, Odrodzenie i reformacya w Polsce. Pięć prelekcyi, mianych r. 1880 w Krakowie. Kraków 1881, str. 1-21.

 

Nie spostrzegli wielcy mężowie, nie spostrzegli, bo sami byli pod wpływem jego czaru, że humanizm niósł z sobą to, czego Averroizm arystotelowski nie niósł, niósł odwrócenie myśli, uczuć, wyobraźni od Chrześcijaństwa, napełnienie jej myślami, uczuciami, obrazami pogańskimi. Filozofia scholastyczna, arabskim Arystotelesem potrącona, działała na rozum; rozum, kierowany sercem pełnym chrześcijańskiego uczucia, zwrócił się cały do pogodzenia myślenia z wiara i to mu się udawało nawet tam, gdzie się z Kościołom pokłócił. Humanizm, jako taki, nie zaczepiał wiary, owszem, wywoływał najcudowniejsze kombinacye myśli chrześcijańskiej z myślą pogańską, platonizmu z chrystyanizmem, mitologii greckiej i rzymskiej z chrześcijańskiemi wierzeniami, że tu wspomnę płody jego poetyczne, wiążące Apolla z Chrystusem, lub stwarzające nad bohaterami epopei mieszany świat pogańsko-chrześcijański, że wspomnę owo capo di opera sztuki włoskiej, Sąd ostateczny Michała Anioła, pełen posągowej nagości starożytnej.

Nie zaczepiał on też i średniowiecznej budowy świata, jak mógł ją argumentacyą zaczepiać legizm rzymski od Tadeusza di Suessa do naszego Pawła Włodkowica, owszem, mógł walczyć nawet w jej obronie przeciw wywodom legistów z tą obrotnością i świetnością, którą mu dawała jego wymowa. Ale humanizm, chwytając potężnie cały umysł ludzki w podziemną, pełną czarów pielgrzymkę po dziedzinie starożytności, drażniąc jego naiwną podówczas, młodą, nienasyconą ciekawość obrazami jej życia w każdym kierunku, rozbudzając krewkość i zmysłowość tych potężnych fizycznie organizmów średniowiecznych, wyzywając do naśladowania i stosowania natychmiast tego wszystkiego, co się na pierwszy rzut oka nasuwało, bo o głębokiem zbadaniu starożytności mowy być podówczas nie mogło, wiódł wżycie codzienne, społeczne, polityczne literackie, religijne, z nadzwyczajną szybkością, tem większą, im świeższą była rola, na której był zasiewany, mnóstwo w oryginalny sposób często do niepoznania przetworzonych pojęć, zapatrywań, obyczajów starożytnych, niósł zaś przedewszystkiem gwałtownie się szerzące, po walkach religijnych pierwszej połowy XV wieku, tem łatwiej się tłumaczące, osłabienie gorącego tętna religijnego, ciepła chrześcijańskiego, żarliwości w nabożeństwie i praktykach kościelnych. Jeżeli nie brakło wypadków, gdzie się kierunek ten do zupełnej harmonii z chrzcściańskiem zapatrywaniem na świat układał, gdzie wziętym był pod rząd zasad chrześciańskich. albo jak w umyśle Eneasza po długich walkach do takiej harmonii powrócił, to przeważały coraz bardziej te, gdzie się działo przeciwnie, gdzie się ta chrześciańska harmonia naruszała, narażając człowieka na sprzeczność z jego stanowiskiem, gdy np. był duchownym i wysokim dygnitarzem kościelnym, gdzie ten humanista duchowny stawał przy świeckiej władzy przeciwko kościelnej, jak Lutek z Brzezia przeciw humaniście Jakubowi z Sienna; radził zabór sreber kościelnych, jak Jan Gruszczyński, lub jak Grzegorz z Sanoka, będąc arcybiskupem lwowskim, wyglądał na sentencyonalnego starożytnego mędrca, na filozofa raczej, niż na pasterza dusz rozległej i ważnej dyecezyi.

Ale powie ktoś, gdzie ślady tego humanizmu w nauce? Będziemy o nich mówić niżej, tutaj dążymy tylko do wykazania, jak humanistyczne wyobrażenia dostawały do Polski, jak się mogło stać i co spowodowało, iż Długosz pod r. 1466 notuje upadek religii, powagi i zasad kościelnych, upadek obyczajów, lekceważenie zbawienia. Upadku tego i lekceważenia nikt nigdy podówczas nie uczył i nie mógł uczyć umyślnie, wyraźnie, ex cathedra, nie uczył go i humanizm. Ale jeżeli pewien wielki zwrot w wyobrażeniach pójdzie od góry, objawi się w najwybitniejszych ludziach, to niepotrzeba nawet, aby tłumy to wiedziały i z tego wychodziły, co ci ludzie wiedzą i z czego wychodzą, wiedza o tem może przyjść później; zwrot się z szybkością błyskawicy rozszerzy i ogarnie szerokie koła społeczeństwa. Na tem polega wielka teorya chrześciańska o zgorszeniu. W Polsce tajemnemi, całą siłą tłumionemi wpływami hussyckiemi grunt był przygotowany, zamęt koncyliów dolał oliwy do ognia, śmierć Zbigniewa Oleśnickiego dała hasło do wywrócenia wolnej elekcyi biskupów, całą falangą weszli do rządu Kościołem ludzie nowi, noszący najwybitniejsze humanistów piętno: małą dla spraw religii gorliwość, pragnienie świetnej i szybkiej karyery i służbistość wobec władzy (…)

Jak zaś humanizm przetapiał człowieka w nowy typ, zupełnie różny od dawnych średniowiecznych, czas nam pokazać na człowieku, który uchodzi w Polsce za pierwszego jego reprezentanta, Grzegorzu z Sanoka. Żywot jego pisze głośny humanista Włoch , Filip Kalimach dla arcybiskupa gnieźnieńskiego Zbigniewa Oleśnickiego, pisze tendencyjnie, jak tendencyjną jest jego historya Władysława Warneńczyka, cała poświęcona tezie, że Polakom z Turcyą bić się nie należy, ale niema przyczyny, aby faktom przytoczonym nie wierzyć, zwłaszcza, że się wiernie z innemi schodzą wskazówkami. Szlacheckich ale ubogich rodziców, w 12tym roku ucieka od zbyt surowego ojca i powierza się fortunie. W r. 1428 jest na Uniwersytecie krakowskim, pięć lat bawi w Niemczech, wraca do kraju, gdzie utrzymuje się z uczenia dzieci i przepisywania manuskryptów, potem ze śpiewu chóralnego. W r. 1433 w Uniwersytecie krakowskim, na wskroś teologicznym, wykłada Bukoliki jako bakałarz i sprawia nowością rzeczy wrażenie ogromne. Pan na Tarnowie bierze go na guwernera. Nagrobek, napisany na grób Władysława Jagiełły, poleca go młodym królewicom, dyskusya o Kadłubku jedna mu względy głośnego profesora i komentatora Jana Dąbrowki.

Jako magister już jedzie do Włoch 1439 roku i wyjednywa probostwo wielickie, gdzie żyje muzom, a wśród przyjaciół natrząsa się z tych, co poetów starożytnych nie biorą za podstawę edukacyi, Władysław bierze go z sobą do Węgier, tam to ma on stawać wbrew Cezariniemu, przemawiając za zachowaniem pokoju z Turkami pod Warną, zaś nad trupem kardynała odezwać się: „Słuszny cię los spotkał, ale ciebie tylko powinien był spotkać ten los, skoroś Stolicę Apostolską sprawczynią przeniewierstwa uczynił!”. Wątpliwa anegdota, zostająca zanadto w stosunku z tem wszystkiem, co Kalimach czynił dla wstrzymania Polski od udziału w wojnie powszechnej z Turcya. Zginął król i Cezarini, Grzegorz wyszedł cało, Hunyady, może winniejszy w klęsce warneńskiej niż Cezarini, bierze go na swój dwór, czyni jednym z nauczycieli swych synów, arcybiskup Gara kanonikat mu daje.

Jako poseł węgierski staje w Polsce, gdzie niebawem, nie bardzo chętny mu i protestujący zrazu Zbigniew Oleśnicki, wyświęca go na arcybiskupa lwowskiego 1451 r. Odtąd daleki od spraw publicznych, z królem tylko często tajemnie korespondujący, doradzający mu już wtedy, rzecz ciekawa, ściągnięcie dóbr królewskich, cały oddany gospodarstwu w dobrach duchownych, nauce i muzom, jest dla biografa Kallimacha wzorem biskupa, senatora, mędrca, człowieka. Biograf kreśli każdym rysem swój ideał, każde słowo, które Grzegorzowi w usta kładzie, jest nowem na świat zapatrywaniem. Czy wszystko z natury, mniejsza, to pewna, że chwalił swój swego. A więc skrupulatność w dopełnianiu kościelnych obowiązków, a więc staranność, aby księża byli wykształceni i przyzwoici, a więc opieka nad dobrobytem włościan wsi biskupich, a więc skromność w życiu z wygodą połączona, a więc unikanie nepotyzmu, t. j. wynoszenia i bogacenia własnej familii, a więc gościnność dla obcych, szczególniej Włochów, gościnność i dla Kalimacha, uciekającego przed gniewem Papieża.

To ostatnie już trochę podejrzanie wygląda wobec kryteryum prawowierności biskupiej, a cóż dopiero powiedzieć o reszcie. „Niema takiej tajemnicy świętej i religijnej z natury swojej, aby mogła się bez osłony ceremonii obronić od pewnego sponiewierania.“ Cała siła zatem w ceremoniach, w zewnętrznem wystąpieniu, w cudowności. „Cudowniejszem zaś wyganiać siedmiu djabłów, niż siedm grzechów.“ A więc cudowność, a więc świąt jak najwięcej, aby, jak mawiać miał Grzegorz, mnożył się dochód kościelny. „Religia jest najskuteczniejszym środkiem rządzenia tłumem, jest to panowania duchem nad ciałami, zjednywanie uczuciem i wymową serc ludzkich, dlatego najdzielniejszy jej środek wymowa, posługująca się nie rozumowaniem ale wzruszaniem. Więc od poetów się jej uczyć, a nie opierać na rozumowaniach, na niezrozumianym Arystotelesie. Rzeczy pod zmysły podpadające, nie potrzebują argumentów; rzeczy, w zakresie intelligencyi położonych, nie można oprzeć na argumentach, bo ich nie mają. Etyka, to jedyny grunt filozofii, etyka stoicka, w fizyce jeden Epikur ma racyę.“

To nie zasady średniowieczne! Cóż dziwnego, że przy takich zasadach narzeka na trudności w rozwodach, chwaląc luźniejsze przepisy kanoniczne Greków, że mniej waży posty, że stół jadalny nazywa miejscem godnem najwyższego szacunku, że się nie rusza bez książki medycznej, mieszczącej wiadomość o siłach roślin! Wierzyć się prawie nie chce, że to o biskupie XV wieku mowa, ochota zbiera, aby go uczynić tylko ofiarą pochwał Kallimacha, wszakże bądź cobądź, rzecz, jaka przedstawiłem, dedykowana biskupowi także, Zbigniewowi Oleśnickiemu II, schodząca się najdokładniej z skrajnemi tendencyami humanistów włoskich drugiej połowy XV wieku, przykryta tem samem zręcznem wszelkie pozory prawo wierności zachowującem okryciem, a schodząca się zarazem z tym krótkim sądem Długosza o Grzegorzu z Sanoka , gdzie mu nie szczędzi pochwał za poezyę i dobre w dobrach biskupich gospodarstwo, ale milcząc o wszelkich zaletach duchownych, stwierdzając charakterystykę Kalimacha, śmierć jego (bez Sakramentów) truciznie kobiecą ręką zadanej, przypisuje. Wszakże samo autorstwo Kalimachowe pozwala przenieść najbardziej zasadnicze rzeczy biografii na Kalimacha samego. Onto właśnie jest typem tej nagłej potwornej, prawie satanicznej degeneracyi humanizmu, która we Włoszech pod koniec XV wieku się piętrzy, zamienia dwory książąt na sympozyony platońskie, napełnia umysły frenezyjnym dla starożytności entuzyazmem, oddziaływa potężnie na zepsute już i tak obyczaje, a zapatrzonego w postacie nieba średniowiecznego, które dla każdego brata zakonnika w celkach Dominikańskiego klasztoru św. Marka namalował anielską sztuką stary Angelico da Fiesole, brata Hieronima, znanego pod nazwiskiem Savonaroli, tego, który sam uczył się na Cyceronie, wypędza z klasztornej celi na ambonę, aby piorunami słów uderzył w to bałwochwalstwo starożytności, a zapaliwszy lud wierny, zapaliwszy nawet samych wielbicieli starożytności chrześcijańskim ogniem, powiódł ich na plac przed Barghello i na stosie wielkim, który i jego niebawem czeka, spalił niezliczone egzemplarze Petrarki i Boccaccia, Owidyusza, Persyusza i innych starożytnych autorów.

Kalimach pozostaje w najściślejszym związku z tym właśnie humanizmem, z Marsyliuszem Ficinem koresponduje o daimonach platońskich, przecząc możności ich istnienia, a przecząc równocześnie mniemaniom teologów o wpływie nadnaturalnych potęg na człowieka; z Janem Pikiem z Miranduli, podnosząc wątpliwość, czyli ciało, jako takie, może być karane za grzechy, czyli odpowiedzialne jest za grzechy duszy; z Wawrzyńcem Medyceuszem o naturze snów, zdając sprawę z fizyologicznej rozmowy między nieznanym bliżej Miriką, Piotrem z Bnina b. Kujawskim i Maciejem Drzewickim, sekretarzem królewskim. Uczeń Pomponiusza Laetusa, przyjaciel Platiny, który miał przeciw papieżowi Pawłowi II uknuć sprzysiężenie celem wyniesienia się na Pontifex maxinius Rzymu, uciekł Kalimach z Włoch 1468 r. na wyspy Archipelagu, zkąd na Konstantynopol dostał się 1470 r. do Lwowa do Grzegorza z Sanoka. Tam przetrzymał burzę, którą wzniecił przeciw niemu Alexander forliceński, nuncyusz papieski w Polsce, zyskał protekcyę Dersława z Rytwian, marszałka, i tej opinii polskiej, coraz silniejszej, która z Ostrorogiem szła przeciwko zbytniej dla Rzymu uległości, ba! dostał się na dwór króla jako współnauczyciel jego synów z Długoszem. Prawdziwie! Spotkanie się dwóch światów, pełne skutków dla elewów królewskich.

Wysoko ceniony przez humanistów w senacie i na dworze, Piotra z Bnina, Zbigniewa z Oleśnicy, Dobiesława Lubelczyka z Kurozwąk, Dersława z Rytwian, Macieja Drzewickiego, odpowiadający wybornie trzeźwej, despotycznej a politycznej Kazimierza Jagiellończyka naturze, odegrał w ostatnich 18-tu latach jego panowania rolę odpowiednią wysokim zdolnościom swoim i intelligencyi, wycisnął na polityce królewskiej względem Papieża, Czech, Węgier i Turcyi piętno swoje, piętno głębokiej ku Rzymowi niechęci. Iść na Turka ! było hasłem humanistów od Piusa II czasów; nie iść na Turka było hasłem, które podnosił Kalimach przeciw obu nieprzyjaciołom humanizmu, Pawłowi II i Innocentemu VIII. Do ostatniego to, on, wygnaniec papieski, udał się w roku 1490 jako ambasador potężnego króla polskiego, aby krytykować w śmiałej mowie politykę papieży jako bezpodstawną i marzycielską, aby podnieść w niej zarzuty przeciw nieprzyjaznemu usposobieniu Kuryi dla Polski, a zasługi Polski w boju z Turkami i Tatarami i żądać kapelusza kardynalskiego dla młodego Fryderyka królewicza. „Najświętszy Ojcze, państwo moje tak przez Świętobliwość Waszą zostało zamącone i poszkodowane, że musi naprzód starać się o wyjście z tego stanu. Słuszna jest, aby każdy pilnował swoich interesów, nim cudzych interesów pilnować zechce.“ (…)

Jeżeli też w stosunkach w dwóch typach: Eneasza Sylwiusza i Zbigniewa Oleśnickiego, przyszło mu przedstawić pojawy myśli humanistycznej na wyżynach społeczeństwa polskiego, jeżeli w Grzegorzu i Kalimachu przyszło mu przedstawić najdalej sięgające dążenia humanizmu także na tych wyżynach, to obecnie wśród całego tłumu postaci mniej wybitnych, nieskończenie rozmaitych, przyjdzie mu szukać wątku wielkiego dziejowego kierunku, niezmiernie rozbudzającego umysłowe życie, wstępnym bojem obalającego pojęcie o święcie, społeczeństwie, państwie i Kościele, zwycięsko depczącego dawne metody rozumowania i nauczania, w walce z dawnemi zapatrywaniami, szkołami, metodami, na poziomie umysłowym społeczeństwa samego, na ławie szkolnej i na pułkach handlów manuskryptami i rozpoczynającemi się właśnie drukami, w kollegiach i bursach, w oficynach Hallera, Unglera i Szarffenbergera, w objawach życia ludzkiego nareszcie i wpływie tego zwrotu myśli na moralność.



tagi: reformacja  deformacja  humanizm  józef szujski  odrodzenie 

rotmeister
25 lutego 2018 22:45
10     785    5 zaloguj sie by polubić
komentarze:
ainolatak @rotmeister
25 lutego 2018 22:58

Cudne to! 

Grzegorz z Sanoka, będąc arcybiskupem lwowskim, wyglądał na sentencyonalnego starożytnego mędrca, na filozofa raczej, niż na pasterza dusz rozległej i ważnej dyecezyi.

Zapewne Grzegorz czuł się bardziej z Seneki niż Sanoka ;))

zaloguj się by móc komentować

krzysztof-laskowski @rotmeister
25 lutego 2018 23:09

Humanizm da się streścić jednym zdaniem: Wedle niemal zgodnego zapatrywania wierzących i niewierzących wszystkie rzeczy, które są na ziemi, należy skierować ku człowiekowi, stanowiącemu ich ośrodek i szczyt. Ergo humanizm = sowietyzm.

zaloguj się by móc komentować

krzysztof-laskowski @rotmeister
25 lutego 2018 23:18

W XV-wiecznej Polszcze mieliśmy cały tłum ludzi sowieckich dowodzonych przez arcysowieciarza Kalimacha, wyznawcę fenomenologizmu. I Grzegorz z Sanoka też był fenomenologiem. Zupełnie jak współcześni filozofowie demokratyczni, w ujęciu których prawda oznacza to, co strony uzgadniają jako prawdę. 

zaloguj się by móc komentować

rotmeister @ainolatak 25 lutego 2018 22:58
25 lutego 2018 23:38

A Kallimach był opiekunem dzieci królewskich. To tak jakby dziesiejszy premier czy prezydent zatrudnił do takiej roboty Ali Agce.

zaloguj się by móc komentować

rotmeister @krzysztof-laskowski 25 lutego 2018 23:18
25 lutego 2018 23:39

Każdemu skądś kopyta wyrastają. Jednym z Sanoka, innym z Fatimy.

zaloguj się by móc komentować

Tytus @rotmeister
26 lutego 2018 09:16

"śmierć Zbigniewa Oleśnickiego dała hasło do wywrócenia wolnej elekcyi biskupów, całą falangą weszli do rządu Kościołem ludzie nowi, noszący najwybitniejsze humanistów piętno: małą dla spraw religii gorliwość, pragnienie świetnej i szybkiej karyery i służbistość wobec władzy (…)"

Podmiana Zbigniewa Oleśnickiego na kard. Wyszyńskiego i dalej wszystko pasuje.

Nie ma nic, co kiedyś nie było.

 

zaloguj się by móc komentować

Szczodrocha33 @krzysztof-laskowski 25 lutego 2018 23:09
26 lutego 2018 18:00

Wszystkie rzeczy ktore sa na ziemi nalezy skierowac ku Bogu. I jak to zrobimy to wszystko inne sie ulozy.

A humanizm? Oni juz wtedy chyba zakladali ze swiat to zbiorowisko bezladnie krazacych atomow i jakichs pierwiastkow. I ze to wszystko ujarzmi i opanuje czlowiek. Bo on jest na szczycie tego swiata.

No i warto przypomniec slowa wybitnego wspolczesnego polskiego humanisty - profesora Jana Hartmana, ktory kiedys w podczas jakiejs debaty w studio telewizyjnym przekonywal wszystkich (ku uciesze publicznosci) ze juz bliskiej przyszlosci beda mogli sobie wybierac jakie dziecko chca miec: dziewczynke czy chlopca, czy ma byc bardzo ladne czy nie za bardzo, dlugosc raczek, nozek itp.

Nie wiem czy profesor Hartman nie pracuje juz po cichu nad eliksirem niesmiertelnosci. A potem juz wszystko szybko sie uklada. Karetka pogotowia na sygnale, sanitariusze, kaftan i dom z drzwiami bez klamek.

Humanizm moze byc przyczyna wielu groznych chorob.

zaloguj się by móc komentować

ainolatak @rotmeister 25 lutego 2018 23:38
26 lutego 2018 18:38

Ale co tu sie dziwić, jak to taki zagramaniczny trynd był, niesiony przez samego papieża Mikołaja V, na początku chyba mało kto się orientował, że to nie trend, a zaraza

zaloguj się by móc komentować

rotmeister @ainolatak 26 lutego 2018 18:38
26 lutego 2018 20:23

Encyklopedia katolicka (ta z XIX wieku) odróżnia humanizm pogański (o takim teraz się w szkołach uczy) od humanizmu chrześcijańskiego. Może cos o tym wrzucę na SN jak czas znajdę.

zaloguj się by móc komentować

krzysztof-laskowski @Szczodrocha33 26 lutego 2018 18:00
27 lutego 2018 10:42

Zdanie o konieczności podporządkowania wszystkich rzeczy człowiekowi pochodzi z dokumentu Gaudium et spes, który leży u podstaw Kościoła w obecnych czasach, tylko że nie chodzi o Kościół katolicki, bo jego doktryna nie może się zmienić. Z taką iluzją mamy do czynienia. W jej ramach można opowiadać, że dzięki technologii, która na pewno stosowana jest od lat, ktoś będzie mógł dać sklonować dziecko. Nie sądzę, żeby Panu Bogu coś takiego się podobało.

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować