-

rotmeister : Wspomnicie moje słowa

Encyklopedia kościelna z 1877 roku o Hugonie Kołłątaju.

Encyklopedia kościelna, pełny tytuł: Encyklopedja Kościelna podług teologicznej encyklopedji Wetzera i Weltego z licznemi jej dopełnieniami przy współudziale wielu duchownych i świeckich osób wydana przez Ks. Michała Nowodworskiego pod redakcją Ks. D-ra Stefana Biskupskiego. Tom X, str.538-541. Warszawa 1877.

Autor hasła bp płocki Michał Nowodworski (pierwszy redaktor encyklopedii kościelnej).

 

X. Kołłątaj Hugo, ksiądz, ur. l kwietnia 1750 r. w Niecisławicach pod Stobnicą, w dawnym województwie Sandomierskim; niektórzy przydawaj mu przydomek Sztumlerg, a po śmierci tytuł hrabiego, jakich jedna nigdy nie używał. Rodzina Kołłątajów po zajęciu województwa Smoleńskiego przez Rosję (1667 r.) przeniosła się na Litwę, a potem w Sandomierskie, gdzie rodzice Hugona trzymali Niecisławice prawem zastawu. Kołłątaj po ukończeniu szkół elementarnych w Pińczowie, uczył się w Krakowie (1764?-1770), gdzie wstąpił do stanu duchownego; r. 1770 udał się do Rzymu i tam, po kilku latach usilnej pracy, otrzymał doktorat teologii i prawa kanonicznego; prócz studiów teolog, zajmowały go tak bardzo: historia, literatura i sztuka. Ambitny, postanowił sobie przebojem zdobyć znakomite stanowisko w kraju. Gdy r. 1774 wakowała po śmierci Józefa Załuskiego, bpa krakowskiego, kanonia w Krakowie, Kołłątaj wyrobił ją dla siebie w Rzymie i pomimo oporu kapituły otrzymał. Zjechawszy do Warszawy (l775 r.), mianowany został Kołłątaj, za protekcją ks. Michała Poniatowskiego, członkiem towarzystwa elementarnego. Roku 1777 komisja edukacyjna wysłała go do Krakowa jako wizytatora, do poczynienia pierwszych kroków, zmierzających ku reformie akademii.

Kołłątaj uporządkował archiwum akademickie, wyświecił stan jej majątkowy, zreorganizował zostające pod zarządem akademii liceum Nowodworskiego i wypracował plan reformy samej akademii, do której wykonania w trzy lata później (1780 r.) umocowany, energicznie ją przeprowadzał, dopóki tej jego pracy nie przerwał proces wytoczony mu przez ks. Antoniego Chrzanowskiego, proboszcza u św. Floriana, o dzierżawę wsi do tego probostwa należącej. Gdy niechcący ustąpić ze wsi po skończonej dzierżawie ludzie Kołłątaja dopuścili się krwawych gwałtów, bp Sołtyk, przed którym sprawa wytoczoną została, cierpiący już na melancholię, odsądził Kołłątaja od kanonii i wszystkich beneficjów i skazał zaocznie na więzienie. Wyrok ten wszakże został przez abpa Ostrowskiego unieważniony, a r. 1782 powrócił Kołłątaj na prośbę nauczycieli do ukończenia zaczętej reformy akademii krakowskiej. W końcu tego roku akademia obrała go na 3 lata rektorem (1782-86). Ambitny i arbitralny rektor wnet poróżnił się z akademią, samowolnie rozrządzając administracją dóbr akademickich (sprzedał akademicką wieś Tęgobórz bez wiedzy akademii, która też pieniędzy za nią przyjąć nie chciała) i pokątnie zabiegając o beneficja które jawnie innym wyjednać obiecywał (plebania w Koniuszy). Roku 1786 ze stanowiska reformatora szkół przeszedł na pole życia politycznego, otrzymawszy referendarstwo litewskie.

Gdy nastał sejm czteroletni Kołłątaj, choć nie był posłem, czynnie zabrał się do dzieła przez ten sejm podjętego i z nieznużoną wytrwałością pracował nad tym, aby reformę rządu przeprowadzić podług swej myśli. Otoczył się gronem pisarzy, publicystów, posłów i młodzieńców, którzy rozszerzali jego zasady pismem i żywym słowem. Z tego koła, z tej jak ją nazywano „kuźni“, wypadały najdotkliwsze pociski na przeciwników. Mimo licznych nieprzyjaciół wpływ Kołłątaja rósł w miarę postępujących prac sejmu. Na ułożenie i ogłoszenie ustawy trzeciego Maja wywarł wpływ przeważny. Po zorganizowaniu rządu otrzymał od króla Stanisława Augusta podkanclerstwo koronne, choć wszyscy prawie biskupi udawali się do króla, aby go odwieść od tej nominacji, wystawiając Kołłątaja jako człowieka niebezpiecznego dla wiary i kraju. Bp Krasiński nawet podniósł myśl, aby dla ukrócenia ambicji duchownych, ksiądz odtąd nigdy nie był kanclerzem. Na wielu sejmikach podawano za punkt instrukcji, aby Kołłątaj, jako osoba niebezpieczna, nie został podkanclerzem. Kołłątaj objąwszy nowy urząd, podwoił jeszcze swą działalność.

W każdej niemal robocie ówczesnej znać jego rękę, zręcznie wszystkim kierującą. Ślady olbrzymiej pracowitości jego, jako podkanclerza, pozostały w protokółach pieczęci koronnej, we własnoręcznie pisanych projektach do ustaw rządowych, których część znaczną posiada biblioteka Ossolińskich. Gdy król przystąpił do konfederacji targowickiej, a przywódcy stronnictwa reformacyjnego rozproszyli się za granicę, Kołłątaj zostawił potajemnie na ręce dwóch osób akces do konfederacji targowickiej (ob. Listy Hugona Kołłątaja, wyd. L. Siemieński p. 24, 39 i in.), a sam, pod pozorem kuracji zdrowia, wyjechał za granicę. Czas jakiś łudził się nadzieją, że pozwolą mu powrócić jeszcze do jego urzędu. W początkach 1794 powrócił do kraju, jako członek rady narodowej przeważny wpływ wywierał na ówczesne wypadki. Z tej epoki ciążą na Kołłątaju ciężkie podejrzenia o udział w krwawych gwałtach w Warszawie w d. 17 i 18 czerwca 1794 i wreszcie o ograbienie skarbu publicznego, jaki miał w swoim zawiadywaniu. Wielbiciele Kołłątaja przeciwko temu ostatniemu zarzutowi bronią go późniejszym jego ubóstwem, ale to wcale zarzutu nie usuwa, bo w ucieczce swej za granicę aresztowany i uwięziony (16 lutego 1795-1802) przez Austriaków, z wszystkiego mógł być łatwo ogołocony.

Nie bezzasadnie też podobno początek jednej z wielkich fortun galicyjskich przypisują tym skarbom, przez Kołłątaja uwożonym. W więzieniu pisał: „Porządek fizyczno-moralny czyli nauka o należytościach i powinnościach człowieka, wydobytych z praw wiecznych, nieodmiennych i koniecznych przyrodzenia”, wyd. później w Krakowie 1810 r. t.1 (reszta podobno w rękopisie); „Uwagi nad snami czyli marzeniami nocnymi” (dotąd w rękopisie), i sześć rozpraw (a właściwie pięć i wstęp do szóstej) wydanych przez Ferdynanda Kojsiewicza pt. „Rozbiór krytyczny zasad historii o początkach rodu ludzkiego”, Krak. 1842, 3 t. Uwolniony z więzienia austriackiego za wstawieniem się cesarza Aleksandra I, gdy ministrem spraw zagranicznych był książę Adam Czartoryski. Kołłątaj po krótkim pobycie w Warszawie udał się na Wołyń, gdzie czas jakiś (do czerwca 1803) przebywał w Berehu u podkomorzego krzemienieckiego Deniski, następnie w Krzemieńcu (do kwietnia 1804), a wreszcie na dzierżawie w Stołpcu, skąd w początku czerwca 1806 r. przeniósł się do wsi Tetylkowiec. W tych czasach zostawał w ciągłej korespondencji z Tadeuszem Czackim, przesyłał mu swoje uwagi i projekty reorganizacji szkół. Roku 1807, gdy wojska francuskie zbliżyły się ku granicom cesarstwa, otrzymał polecenie zamieszkania w Moskwie; wkrótce jednak, po zawarciu pokoju tylżyckiego, powrócił do Księstwa Warszawskiego.

Ostatnie lata przepędził w niedostatku i na staraniach około odzyskania dóbr swoich, które skonfiskowane naprzód przez konfederację targowicką, następnie po trzecim rozbiorze dostały się rządowi austriackiemu. Jeździł w tym celu do Drezna (1810), aby prośbę swoją osobiście przedstawić Fryderykowi Augustowi, królowi saskiemu, a nowemu księciu warszawskiemu. Umarł w Warszawie 28 lutego 1812 r. Kołłątaj przejęty zasadami współczesnego sobie filozofizmu antychrześcijańskiego, podług tych zasad działał, o ile na to pozwalały okoliczności, tak w swym zawodzie reformatora wychowania publicznego, jak i w życiu politycznym. Obdarzony wyższym zdolnościami umysłowymi, a przy tym ambitny i lubiący życie wystawne, na drodze tych zasad szukał szczęścia, jak się wyrażał „powszechności“, nie tracąc przy tym nigdy z bacznej uwagi swoich własnych interesów. Znaną była jego chciwość na fundusze duchowne: z bogatszych beneficjów wypędzał zakonników, norbertanom zajechał Krzyżanowice, do dzierżawy Bieńczyc, o którą później miał ową, wyżej wspomnianą sprawę, narzucał się Chrzanowskiemu, nie dając starcowi spokojnie umrzeć. Przed otrzymaniem podkanclerstwa starał się o bpstwo smoleńskie, w czym u króla pomagał mu Naruszewicz, świeżo biskupem łuckim nominowany.

Ile sumienia było w tym wszystkim, pokazuje się z tego, co pisze o nim Łętowski (Katalog III 149): „Nie widziały go ołtarze i ambony. Raz przyszedł był do kościoła kuso ubrany, ale go wyproszono.“ Jeszcze gdy z Rzymu wracał, poprzedziła go wieść do Krakowa, iż wielki intrygant do kraju wraca. O związkach jego z masonerią przekonywa dosyć wyraźnie list jego do ks. Ossowskiego (L. Siemieński, Listy H. Kołłątaja, I p.15), gdzie pod d. 19 sierpnia 1792 pisze z zagranicy: „Ja w. panu donoszę: l) że król pruski nie będzie szczerze atakował francuzów“. W rzeczy samej król Fryderyk Wilhelm nie doszedł dalej jak do Verdun i stamtąd się cofnął, zaniechawszy kampanii, przedsięwziętej w celu stłumienia rewolucji. Kołłątaj tedy w sierpniu wiedział co się stanie we wrześniu. Wiadomość tę mógł tylko mieć od masonów. Nie spotwarzono go więc, poczytując go jako człowieka niepewnej wiary. Stwierdza to nawet jego testament (pisany w Stołpcu 1804 r., a drukowany przez Fr. Grzymałę w Astrei I 139.), w którym zarzut niedowiarstwa stara się sam odeprzeć. Wprawdzie zapewnia tam wyraźnie „że w tej wierze, w której był zrodzony i wychowany“ pragnie umierać i że do utrzymania jej czystości przykładał się rzetelnie (zaniedbując zupełnie obowiązki kapłańskie) i na poparcie tego swego twierdzenia na czele testamentu powtórzył wyznanie wiary katolickiej co do słowa, wedle przepisu soboru trydenckiego, ale niestety zrobił to tylko dla tego, jak pisze „abym dowiódł, że od zwyczaju ludzi stanu mego nie chciałem się oddalić przez żadną osobliwość.“

Wyznanie tedy wiary nawet wobec grobu nie szło u niego z potrzeby serca, sumienia, ale tylko z chęci nie wyróżniania się w tym „żadną osobliwością“. „Tak uczyniwszy zadość zwyczajowi, pisze dalej, przekonanie moje zostawuję Bogu, któremu są znane wszystkie skrytości serca mego.“ Ostatecznie tedy rzeczywiste przekonania swoje uniósł z sobą do grobu, o ile ich nie objawił życiem i pismami. Ale tymi dwoma drogami objawił je dosyć wyraźnie jako niechrześcijańskie. Jego „Rozbiór krytyczny zasad historii” etc., podobnie jak i inne pisma, o ile potrącają kwestię religijną, okazują w swym autorze co najwięcej zimny tylko deizm. Rozprawiając w tym dziele o potopie, drwi z myśli, jakoby mógł być on karą za grzechy lub skutkiem gniewu Bożego (druga rozprawa); zdanie takie należy podług niego do marzeń teologicznych. Chrystus jest u niego, podobnie jak Sokrates, tylko „prawodawcą prawdy“. W najpatetyczniejszych też apostrofach do narodu, jak w swoich „Listach Anonima do Stanisława Małachowskiego”, zna tylko „Boga natury“ i „prawa człowieka.“

Kołłątaj pracowitością swoją, bystrością umysłu, śmiałością i intrygą górujące zajął stanowisko w upadającej Rzeczpospolitej, w jej najtragiczniejszych chwilach: robił wiele, mówił więcej, trafnie wytykał wady i niedostatki Rzeczpospolitej, wymownie radził o jej podźwignięciu; wreszcie, usłużne mu wielce ku chwale okoliczności, choć się na nie bardzo użalał, pozbawiły go troskliwie zbieranego chleba, ogołociły ze wszystkiego, dotknęły cierpieniem więzienia, wygnania i niedostatku: materiału tedy było dosyć na zrobienie aureoli wielkości. Zrobiła mu ją, też ręka przyjaciół i wyznawców tych samych zasad, w imię których on działał i pisał. Odbiera mu ją bezstronny sąd historyczny. Oprócz zacytowanych powyżej, Kołłątaj zostawił jeszcze następne pisma: 1) „Mowa w dzień wprowadzenia do szkół władysławskich nowego układu instrukcji publicznej r. 1777 d. 26 Czerw”., Krak.; „Wyłożenie nauk dla szkół nowodworskich”; „Uwagi nad pismem S. Rzewuskiego o prawie tronu dziedzicznego w Polsce”, Warsz. 1789; drugie wyd. pt. „Uwagi nad pismem Seweryna Rzewuskiego pt. o sukcesji tronu rzecz krótka”, Warsz. 1790 (tłum. na franc. przez M. Anglois, Warsz. 1790); „Ostatnia przestroga”, Warsz. 1790; „Mowa na sesji sejmowej d. 10 Listop. materii starostw miana”; „Mowa na sejmie teraźniejszym, ib. 1791; „O ustanowieniu i upadku konstytucji”, Metz 1793, kilkakrotnie przedruk, (na język niemiecki tłumaczył Linde), „Uwagi nad teraźniejszym położeniem tej części ziemi polskiej, którą... zaczęto zwać księstwem Warszawskim”, Lipsk (właściwie Warsz.) 1808; „Stan oświecenia w Polsce w ostatnich latach panowania Augusta III od 1750 do 1764” (wyd. przez E. Raczyńskiego), Pozn. 1841, jest to część większej pracy niedrukowanej i w znacznej części zatraconej, pt. „O stanie nauk w Polsce”; „Pamiętnik o stanie duchowieństwa katolickiego polskiego i innych wyznań, w połowie XVIII w”. (wyd. Zupański) Pozn. 1840; „Korespondencja z Tadeuszem Czackim” (wyd. Kojsiewicz) Krak. 1844, 4 t. Cf. Jan Śniadecki, „Żywot literacki H. Kołłątaja” (Pisma rozmaite. Sniad., Wilno 1818 I); późniejsi biografowie, jak Ig. Badeni, „Nekrolog dla H. Kołłątaja, czytany na posiedź, publ. tow. nauk krak”. w Rocznikach z 1819 t. IV; Łętowski, Katalog 1. c.; Henryk Schmitt, „Pogląd na życie i pisma ks. H. Kołłątaja” (a właściwie panegiryk), Lwów 1860; „Grochowski”, w Tygod. Illustr. IV 1861; „Wójcicki”, w Encykl. większej Orgelbr. XV 152, przerabiają tylko z małymi odmianami życiorys napisany przez Śniadeckiego.

Roman Piłat, „O literat, polit. sejmu czteroletniego”, zalicza Kołłątaja do najznakomitszych publicystów polskich, przyznaje jednak, że w działaniu praktycznym nie stanął na tej wysokości, której dosięgał jako pisarz. Wady jego usprawiedliwiać chce wadami epoki. List do przyjaciela, bezimiennie wydany przez Aleksandra Linowskiego w końcu zeszłego wieku, poczytywany przez admiratorów Kołłątaja za paszkwil, głównych punktach okazuje się teraz, w skutek postępu badań historycznych, zgodnym z prawdą; cf. Leon Wegner, H. Kołłątaj na posiedź, rady król. z d. 23 lipca 1792 r. (w Roczn. tow. prz. n. Pozn. z 1869 r.); Lucjan Siemieński, „Listy H. Kołłątaja”.

 



tagi: hugo kołłątaj  encyklopedia kościelna 

rotmeister
26 marca 2018 23:00
26     2229    14 zaloguj sie by polubić
komentarze:
Maryla-Sztajer @rotmeister
26 marca 2018 23:33

Dziękuję :).

.

 

zaloguj się by móc komentować

betacool @rotmeister
26 marca 2018 23:33

Bardzo cenny tekst.

Nie znałem go. O tak wielu kwestiach tu umieszczonych współcześni historycy mówią ledwie półgębkiem. Ta galicyjska fortuna utworzona ze skarbów Kołłątaja mnie intryguje. Ciekawe, czy chodzi o bankierską  rodzinę Kirchmayerów,  o których wspomniałem w wykładzie...

Raz jdszcze wielkie dzięki, bo do tego gościa trzeba prać ze wszystkich armat, dopóki choć jedna tabliczka z jego imieniem, w tym kraju wisi. Do bardziej szczegółowych opisów działalności  HK jeszcze wrócę. Zostały mi jednak 3 może 4 rozprawki o proletariackich zgonach...

 

zaloguj się by móc komentować

betacool @betacool 26 marca 2018 23:33
26 marca 2018 23:38

A co tam przy okazji zareklamuję u Ciebie kolejny proletariacki wpis. Tytuł dość intrygujący będzie: "Grodziska dziewica w sukni z rewolucyjnego sztandaru".

zaloguj się by móc komentować

MarekBielany @rotmeister
26 marca 2018 23:39

szkoła wyższa gotowania żaby, która coś tam wystawi do kucia.

zaloguj się by móc komentować


rotmeister @betacool 26 marca 2018 23:33
27 marca 2018 09:58

Jak coś mi wpadnie przypadkiem w oko podrzucę.

zaloguj się by móc komentować

rotmeister @betacool 26 marca 2018 23:38
27 marca 2018 09:59

Reklama dźwignią handlu jak wiadomo:)

zaloguj się by móc komentować

rotmeister @rotmeister
27 marca 2018 10:00

Hogo Kołłątaj deistą był jak ojcowie założyciele USA. Ta sama epoka jak by nie było.

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @rotmeister
27 marca 2018 13:04

"„Nie widziały go ołtarze i ambony. Raz przyszedł był do kościoła kuso ubrany, ale go wyproszono.“ Jeszcze gdy z Rzymu wracał, poprzedziła go wieść do Krakowa, iż wielki intrygant do kraju wraca. O związkach jego z masonerią przekonywa dosyć wyraźnie list jego do ks. Ossowskiego (L. Siemieński, Listy H. Kołłątaja, I p.15), gdzie pod d. 19 sierpnia 1792 pisze z zagranicy: „Ja w. panu donoszę: l) że król pruski nie będzie szczerze atakował francuzów“. W rzeczy samej król Fryderyk Wilhelm nie doszedł dalej jak do Verdun i stamtąd się cofnął, zaniechawszy kampanii, przedsięwziętej w celu stłumienia rewolucji. Kołłątaj tedy w sierpniu wiedział co się stanie we wrześniu. Wiadomość tę mógł tylko mieć od masonów."

Miodzio. Jeśli nie do masonów, to od Sir Charles Hunburry'ego Williamsa, albo kogoś takiego. 

Czyli jednak święcenia miał, tylko podrobił sobie nominację na kononię, czyli do kapituły krakowskiej. 

zaloguj się by móc komentować

rotmeister @Magazynier 27 marca 2018 13:04
27 marca 2018 15:42

Co do tych święceń to tak naprawdę nie wiadomo. To jest artykuł z encyklopedii. Ale w tekście nie ma żadnego odniesienia do źródła czy czegoś takiego. Jak to w encyklopedii. Więc może miał może nie.

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @rotmeister
27 marca 2018 19:03

I jeszcze w 1893 Konopnicka wydała swoje słynne dzieło literatury dziecięcej O krasnoludkach i sierotce Marysi, które w jednym z pierwszych epizodów konfrontuje zananego w naszym pokoleniu wszystkim Koszałka Opałka, nieco naiwnego historyka krasnoludzkiego, który jakieś tam gry i zabawy ludowe, jak pamiętamy, bierze za wyprawę wojenna, z ni mniej ni więcej tylko liskiem Sadełko mianującego się "Przyjacielem ludzkości", co znajduję ciekawą parafrazą tytułu, który przypisywał sobie znany francuski fizjokrata Honoré Gabriel Riqueti, Hrabia de Mirabeau, "L'amie d'homme" a za nim luminarz naszego rodzimego fizjokratyzmu prezes Litewskiej komisji rozdawczej (raczej grabierzczej grabiącej majątek pojezuicki), wileński bp Igancy Jakub Massalski, którego nawet sami polscy fizjokraci z Czartoryskim na czele, o którym boson wczoraj gęsto, pociągnęli do sądu za grabierz jezuickich dóbr i nawet samej Komisji Edukacji Narodowej.  Wnioskuję z tego, że wiedza na temat dziwnych okoliczności okalających KEN i jej "bohaterów" utrzymywała się w Polsce wśród ziemiaństwa i mieszczaństwa o korzeniach szlacheckich aż do początków wieku 20. 

zaloguj się by móc komentować

ainolatak @rotmeister
27 marca 2018 19:09

Coś wspaniałego Pan nam tu zaserwował! Tylko czekać aż Betacool zrobi z tego pożytek :)

zaloguj się by móc komentować

rotmeister @Magazynier 27 marca 2018 19:03
27 marca 2018 19:20

Jak zauważa Stanisław Michalkiewicz wystarczy piekielna triada by zawładnąć umysłami: edukacja, media i przemysł rozrywkowy. I się promuje autorytety jakie się chce.

zaloguj się by móc komentować


stanislaw-orda @rotmeister
27 marca 2018 19:54

duuuży plus ode mnie

zaloguj się by móc komentować

betacool @ainolatak 27 marca 2018 19:09
27 marca 2018 20:33

Przyznam się, że jakbym prawym sierpowym zarobił, bo ja musiałem przezrzucić ze trzydzieści tytułów, żeby z tej mgławicy sklecić coś, co ktoś mądry zawarł w jednym encyklopedycznym wpisie.

Ciekaw jestem kto był autorem wpisu.

zaloguj się by móc komentować


rotmeister @betacool 27 marca 2018 20:33
27 marca 2018 20:50

Kto był autorem to da się sprawdzić. Spróbuję napisać jeszcze dziś.

zaloguj się by móc komentować

rotmeister @rotmeister
27 marca 2018 21:29

Jest już w tekście:

Autor hasła bp płocki Michał Nowodworski (pierwszy redaktor encyklopedii kościelnej).

zaloguj się by móc komentować

jolanta-gancarz @rotmeister
27 marca 2018 21:34

Wspaniałą robotę Pan wykonuje, przywracając pamięci tak ważne, stare teksty. Wielkie dzięki.

zaloguj się by móc komentować

jolanta-gancarz @betacool 26 marca 2018 23:33
27 marca 2018 21:39

Oj prać, prać ile wlezie. Bo już jest równy królom. W samym Collegium Maius:

 

zaloguj się by móc komentować

rotmeister @jolanta-gancarz 27 marca 2018 21:34
27 marca 2018 21:44

Biskup Nowodworski to taki wcześniejszy ks. prof. Guz (i Guzowi podobni). Jak się ten internet przejrzy pod tym kątem, to się okazuje, że o tym wszystkim już pisano. Tylko potem przyszedł Hitler ze Stalinem a po nich stalinięta. A po staliniętach dzieci (prawdziwe i duchowe) staliniąt. Coś co ojciec Radwańskich nazwał wojną trzeciego pokolenia UB z trzecim pokoleniem AK. (ubecja z dużej litery tylko ze względu na wymagania zasad pisowni polskiej).

pozdr

zaloguj się by móc komentować

betacool @rotmeister 27 marca 2018 21:44
27 marca 2018 22:20

Oj chyba nie tylko. Nawet Askenazy podzielił kiedyś historyków na takich, którzy w archiwach pracują głównie głową i takich, którzy pracują tam wyłącznie dupą.

 

zaloguj się by móc komentować

jolanta-gancarz @rotmeister 27 marca 2018 21:44
27 marca 2018 22:21

Dlatego trzeba takie głosy rozsądku i wiedzy przypominać, także dla dobra Kościoła. No i dla ciągłości naszej tradycji. Bynajmniej nie socjalistycznej.

zaloguj się by móc komentować

krzysztof-laskowski @rotmeister
27 marca 2018 23:24

Hugo tak wytrwale i zaciekle studiował na rzymskiej La Sapienzy, że nikt go, jak podaje francuski biograf naszego bohatera, nawet nie zdążył umieścić na liście studentów.

zaloguj się by móc komentować

Kuldahrus @jolanta-gancarz 27 marca 2018 21:39
28 marca 2018 15:46

Tak offtopic.

Mnie najbardziej śmieszy to ich maskowanie tej fikcji jaką stał się UJ, który już dawno nie ma nic wspólnego z tym czym był w momencie kiedy ufundowała go św. Jadwiga.

Wymieniają mechanizmy w zegarach, ubierają się w sobolowe togi itd. tylko jakby się ich zapytać jaki jest cel istnienia tej instytucji to będą mydlić oczy albo "taktownie" zamilkną.
To wygląda jak ci żołnierze na granicy Pakistan-Indie.

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować