-

rotmeister : Wspomnicie moje słowa

Co zawdzięczamy reformacji?

X. T. J., Co zawdzięczamy reformacji ?.

Przegląd Powszechny. Kraków 1917, tom 136, str. 143-150

 

W jednym z krakowskich dzienników z d. 31. października 1917 str. 4, ukazał się z powodu jubileuszu Lutra, artykuł prof. uniwersytetu wiedeńskiego dr. v. Zimmermanna, pod napisem: „Was wir - (tj. katolicy i protestanci) der Reformation zu verdanken haben”. Refleksje p. profesora, poświęcone jubileuszowi reformacji, owiane są na wskroś duchem liberalnego protestantyzmu, choć ma się wrażenie, że autor miał zamiar pisać w tonie pojednawczym. Z tego powodu nie weźmie nam autor za złe, jeśli, dla wyjaśnienia tak obopólnie ważnej sprawy, oświetlimy jego wywody ze stanowiska katolickiego. Nie piszemy polemiki, lecz rzecz udowodnić pragniemy siłą niezaprzeczanych faktów. Wobec tego, że badania nad Lutrem, podejmowane w ciągu wieków, toczyły się wśród nienawiścią przepojonych i stronniczych sporów, powrót na drogę faktów trzeba uważać za jedyny środek do wzajemnego porozumienia się w tej kwestii.

1) Pierwsze dobro, jakie Lutrowi zawdzięczać mamy, to - „przekształcenie dawnego Kościoła w wolne królestwo duchowe wiary i miłości bratniej”. O czymś podobnym myślał Luter bez wątpienia przynajmniej przez jakiś czas. Zamierzał bowiem wykluczyć powagę Kościoła rządzącego a uznać za obowiązujące to tylko, co się w Piśmie Świętym zawiera; to zaś znowu o tyle tylko, jak sam je rozumiał i wykładał - często w przeciwieństwie do całej dawnej katolickiej egzegezy. W rzeczywistości wnet sam od tego „ideału” swego odstąpić musiał, ponieważ nie można się było zgodzić na jednolite rozumienie Pisma. Nawet z Melanchtonem nie mógł się Luter porozumieć co do najbardziej zasadniczych tekstów. Gdy więc bez autorytetu nie mogło być mowy o jednolitym wykładzie Pisma, nastała w tym „wolnym duchowym królestwie miłości braterskiej” ustawiczna walka. Trzeba było wezwać na pomoc władzę państwa, aby uporządkować stosunki w młodych gminach. Tym sposobem „wolne królestwo duchowe” przerodziło się w kościół państwowy, który po dziś dzień chroma. Dzisiejsze liberalne i bardzo liberalne prądy w łonie protestantyzmu nie mają Lutra za swego ojca.

Chociaż dzisiejsi liberalni protestanci słusznie twierdzą, że ich stanowisko tj. absolutny subiektywizm, jest to samo, co Lutra, to jednak wiemy o tym dobrze, że Luter w starszym wieku odrzucał to, co i za młodu głosił. Prądy te powstały pod wpływem różnorodnych wpływów. Właściwie pochodzą od Schleiermachera, a dalej rozkrzewiała je mniej lub więcej racjonalistyczna i modernistyczna liberalna teologia aż do tego pojęcia religii, które świadomie staje w przeciwieństwie do „kościoła” i po części spokojnie kończy się monizmem, filantropizmem lub etyką bez dogmatu - wszystko to są rzeczy, o których Lutrowi ani się nie śniło, i które on byłby zwalczał do upadłego.

2) Po wtóre, od Lutra ma pochodzić dzisiejsza tolerancja! Że Luter ongi dla siebie żądał tolerancji, to rzecz oczywista, i o takiej tolerancji można było znaleźć w jego pismach wyborne zdania. Poza tym jednak nie przyznawał Luter żadnej tolerancji tym, którzy nie chcieli głowy skłonić przed powagą wittenberską. Najsilniejsze klątwy i ekskomuniki, rzucane przez koncylia i papieży, są łagodne wobec brutalnych wyrazów, jakimi obrzuca Luter przeciwników w swoim własnym obozie, od anabaptystów aż do Zwingliego i Kalwina. Względem Kościoła katolickiego nie zdobył się Luter nigdy nawet na cień tolerancji. Według słów samego „reformatora”, miała wieczna „nienawiść do Rzymu” być spuścizną, testamentem przekazaną jego uczniom.

Nie wahał się też Luter nigdy użyć przemocy fizycznej wobec tych, co inaczej od niego myśleli. Rady miejskie i książęta wzywał do najokrutniejszego prześladowania dawnego Kościoła, pochwalał też najhaniebniejsze występki, popełniane na wiernych ślubom zakonnikach i zakonnicach. Luter uważał też za swoje przekonanie zdanie: Cuius regio, eius religio. Znał tolerancję, i to bardzo szeroką, ale względem książąt, od których był zależny. Tak np. udało się landgrafowi Filipowi z Hessen wyjednać dla siebie „pozwolenie” na bigamię.

I dziś jeszcze kościoły protestanckie nie postąpiły w tolerancji wyżej od „reformatora”; dziś jeszcze do najmniej tolerancyjnych krajów nie należą np. Hiszpania lub Włochy, lecz protestancka Szwecja, Saksonia, Brunszwik i inne.

3) Luter miał dalej wytępić wszelkie zabobony. Ależ w pismach Lutra roi się wprost od wyobrażeń diabłów, czarownic itp. A wcale już nie zgadza się z historyczną prawdą, żeby Luter miał zniszczyć wiarę w czarownice w Niemczech. Po Lutrze tak samo jak przed nim palono czarownice tak w katolickich jak i w protestanckich krajach. Dopiero Jezuita Fryderyk von Spee odważył się wystąpić stanowczo i z siłą przeciw manii węszenia za czarownicami i rzeczywiście jej koniec położył.

4) Po czwarte - Luter pierwszy wywalczył wolność dla słowa pisanego i głoszonego? Proszę tylko czytać, jak swobodnie wypowiadali swe zdania tacy mężowie jak św. Bernard - na kilka wieków przed Lutrem - albo, tacy wielcy misjonarze Niemiec, Francji i Włoch! Kościół nie bronił nigdy mężom, prawdziwie święte życie wiodącym, słowem i czynem walczyć w obronie obyczajów i reformować społeczeństwo. A to, co spowodowało Kościół do otwartego wystąpienia przeciw Lutrowi, nie była, to jego gorliwość o reformę obyczajów, lecz jego nowy dogmat - dziś już nawet przez większość protestantów zarzucony - mianowicie nauka o wierze, usprawiedliwiającej człowieka; nawet bez uczynków.

5) Po piąte. Luter miał przynieść pierwszy równe prawo dla pana i sługi („gleiches Recht für Herrn und Knecht”). Czy rzeczywiście był Luter przyjacielem uciśnionych? Kiedy wieśniacy powstali przeciw szlachcie i książętom, a spodziewali się w reformatorze znaleźć podporę i pomoc, fatalnie się zawiedli. W słowach nad wyraz krwiożerczych wzywa Luter panów, aby chłopstwo mordowali, topili jak bydlęta. Luter był przede wszystkim sprzymierzeńcem książąt, a to dlatego, że ich potrzebował. Książęta z swej strony trzymali się pilnie reformacji, ponieważ w niej widzieli najlepszą obronę absolutyzmu, a jeszcze więcej dlatego, że przez nią dużo dóbr kościelnych dostawało się państwu. Znakomitą ilustrację do tego można znaleźć w pismach króla pruskiego Fryderyka II.... Gdy władza państwową zaczęła Lutrowi zbyt dokuczać, pisał, prawda, coś przeciw książętom, ale i w tym przebija ton książęcego służki; z książętami zadzierać nigdy się nie odważył.

6) Po szóste dowiadujemy się z niemałym. zdziwieniem, że elitą nowszych ludzi w nauce wybitnych - to protestanci!. Jako przykład podaje nam pan profesor Szekspira, Keplera. Lessinga, Schillera, Goethego i Kanta. Historia tymczasem nie dała wcale dowodu, żeby Szekspir był protestantem. Pisma jego najzupełniej zgadzają się z uczuciami katolickimi, a nie posiadają ani jednego wiersza nauki specyficznie protestanckiej. Kepler był wprawdzie protestantem, ale większym premierem od niego był przecież katolicki kanonik Kopernik. Lessing był wprawdzie synem pastora, ale sam był ojcem racjonalizmu, walczącego z Objawieniem. Co się tyczy Schillera, to wiadomo, że więcej w nim było Greka niż chrześcijanina. Jego bogi greckie to nie tylko jakiś grzech młodości, i to tylko przypadkowy. Gdy jednak Schiller szuka prawdziwego piękna w chrześcijaństwie, zwraca się zaraz do katolickiej romantyki, lub do katolickiego Rzymu. Protestant Goethe, i on pisze wprawdzie piosenkę o Lutrze, a nawet ze względów prawnych po długoletnim życiu w dzikim małżeństwie bierze ślub protestancki. Istotnie był on jednak panteistą, Spinozą w poezji. Wyznaje przecież sam i to niemal pod koniec życia, że stosunek jego do chrześcijaństwa był taki sam jak Juliana Apostaty. Protestantyzm filozofa królewieckiego, Kanta, był tego rodzaju, że nie bronił mu odrzucić całego Objawienia. Stojąc prawie nad grobem, chce on wprawdzie zaprowadzić znowu religię, jako dźwignię moralności, ale ta jego religia to nie ewangelia Jezusa Chrystusa. Jeszcze słówko o Fryderyku II. Ten przyjaciel Woltera i niedowiarek ma tronie, który tylu zjadliwymi szyderstwami obrzucił reformację w Niemczech i w Anglii, z tym wszystkim obrońca Jezuitów, protestowałby niezawodnie, gdyby ktoś śmiał zaliczyć go do grona protestantów.

Niemała to dla nas też nowina, że wśród 32 najsławniejszych przyrodników ostatnich czasów ma być aż 28 protestantów. Dlaczego to - pytam - jest ich właśnie 32? Dlaczego ci właśnie a nie inni? Którzy to są? A może byli oni tak samo protestantami jak Fryderyk Wielki.? Czy i Haeckel jest między nimi? Czy i Oswald, autor dzieła, o chemii i monistycznych kazań niedzielnych? Czy znajdziemy tam Mendla, opata katolickiego zakonu Augustianów w Bernie? Czy i Darwin tu świeci, chociaż on może i w Boga nie wierzył? Czy zaliczyć tu mamy i Chwolsona, który chyba jest wyznawcą cerkwi rosyjskiej? Czy w jednym rzędzie z protestantami ma może stać i Wasmann, Jezuita? Czemuż to ogranicza, się p. profesor do najnowszych czasów? Czemu nie uwzględnia prawdziwie wielkich i sławnych katolickich badaczy francuskich, jak Pasteur, Ampere i wielu innych? A, co najważniejsze, cóż to ma za sens ten stosunek protestantyzmu do praw natury?.

Prawa energetyczne nie są przecież ani katolickiego; ani protestanckiego wyznania... Dalej, metryka nie wyrokowała nigdy o talencie albo geniuszu... W tego rodzaju rzeczach musimy postępowali ostrożniej, bo inaczej gotów kto np. uważać to za dowód, szczególnego znaczenia protestantyzmu w Prusach, bo tam jest około 90 proc. protestanckich landratów i wyższych urzędników. Jeśli mowa już o wielkich mistrzach, toć katolicyzm ma we wszystkich krajach tak genialnych przedstawicieli w architekturze, malarstwie, muzyce i poezji, że pominięcie ich w szeregu wybitnych ludzi nowszych czasów co najmniej bardzo nas zadziwić musi. Wspomnimy tu tylko choćby o Beethovenie, Mozarcie, Haydenie, tych zwłaszcza w Austrii tak cenionych mistrzach. Nowsza sztuka i przyrodoznawstwo nie zawdzięcza Lutrowi żadnego specyficznie ważnego impulsu, również prądy i badania naukowe w dziedzinie przyrody w w. XV. nie miały w nim wcale poplecznika; co się zaś tyczy rozwoju m polu socjalno-ekonomicznym, gospodarki finansowej, nauki o procencie itp. postępowych kwestii, to Luter patrzył na nie okiem nieprzyjaznym, chociaż moraliści katoliccy ówcześni lepiej rozumieli ich znaczenie i pożytek. Słowem, fałszuje ten historię, kto Lutra przedstawia; jako człowieka „nowoczesnego”, wyprzedzającego daleko swoją epokę.

7) Po siódme. Luter ma być ojcem nowszej szkoły ludowej? Mógłby takim być, gdyby przed nim nie było, choćby tylko w Niemczech, szkółek dla ludu. Ale fakty świadczą, że takie istniały na wiele wieków przed Lutrem. To tylko można, mu przyznać, że tam, gdzie reformacja, zniosła klasztory a z nimi i szkoły klasztorne, tam starał się o jakieś zaradzenie smutnym tym brakom. I to mu przyznajmy, że, z natury szczególnie uzdolniony do popularyzowania nauki i wyborny znawca ludu, podał bardzo cenne rady pedagogiczne, ale w tym pracował on tylko na katolickich podstawach. Ojcem szkoły ludowej nie zowie już dziś Lutra nawet, nowoczesna nauka protestancka.

Przestarzała to już dziś metoda, jaką posługuje się nasz profesor, gdy z liczby analfabetów we Włoszech chce dowodzić zacofania katolików. Wszak katolicka Belgia może się śmiało mierzyć z każdym krajem protestanckim, a w samych Prusach do najbujniej kwitnących należą katolickie prowincje Nadrenia i Westfalia.

8) Po ósme słyszymy dalej znowu, coś bardzo dziwnego, a mianowicie, że Luter miał w jakiś nowy sposób uświęcić stan małżeński... Jest i to fałszem historycznym. Jakże mógł uświęcić małżeństwo ton, który odebrał mu świętość sakramentu i wszystko, co odnosi się do stanu małżeńskiego, poddał pod sąd świecki? Ten, który nawet na bigamię pozwalał? Czy w ogóle mógł być reformatorem obyczajów człowiek, który etykę swoją oparł na woli, pozbawionej wolności, i uczył, że uczynki nic nie znaczą, a nawet są szkodliwe? Na wieki przed Lutrem pisali katolicy wspaniałe pochwały o małżeństwie, ale cenić także dziewictwo nauczył ich sam św. Paweł i dawniejsza tradycja kościelna, w której brzmią choćby tafnie słowa św. Ambrożego, że małżeństwo tam jest najpłodniejsze, gdzie dziewictwo najpiękniej rozkwita. Jakkolwiek bywała i tu przesada, to jednak naukę o małżeństwie rozumiano jasno. Co Luter tu wniósł, i spowodował, to przede wszystkim: masę świętokradztw u mnichów i mniszek, wprowadzonych przezeń w błąd i wchodzących w stan małżeński mimo ślubów. Nieraz i sam skarżył się na to, że nowi predykanci, którzy dla żony raczej niż dla ewangelii, jak się zdawało, rzucili suknię zakonną, na śmiech narażają jego naukę. Sam uniwersytet w Wittenberdze miał, mimo zabiegów Lutra, pod względem obyczajów najgorszą opinię za jego czasów. Można by o tym jeszcze dużo pisać, ale poprzestanę na zdaniu najwybitniejszych dzisiejszych ekonomistów nacjonalnych, że wpływ katolicyzmu ma moralność i płodność małżeństwa jest nierównie większy od wpływu kościołów narodowych. Nie przeczymy wcale, że Luter pisał piękne rozprawy dla ludzi, w małżeństwie żyjących, ale obok tego nie możemy i o tym zapomnieć, że z bezwstydem, równym i właściwym najsprośniejszym satyrykom ówczesnym, pisał o stosunkach płciowych i małżeńskich.

Końcowa uwaga p. profesora, że Kościół katolicki dzisiejszy nie jest takim samym, jakim był w w. XV i XVI, może mieć dla katolika tylko wtedy sens, jeśli się przez to rozumie fakt, że Kościół katolicki - nie za sprawą Lutra, lecz - przez Sobór Trydencki otrzymał skuteczną reformę pod względem obyczajów i religijnej: oświaty i - dzięki tej potędze Bożej, która w Nim zawsze mieszka - zakwitł na nowo cudownym kwieciem życia wewnętrznego i działalności zewnętrznej. Dziwny więc brak zrozumienia ducha katolickiego i uczuć katolickich objawia ten, kto nas, jak autor artykułu, zachęca do śpiewania „Te Deum” za „Boże dzieło reformacji”. Jest to tak samo, jak gdyby ktoś zapraszał Francuzów, aby z zapałem śpiewali: „Wacht am Rhein“.

Trudno w ramach artykułu dać odpowiedź wyczerpującą na tyle spraw, poruszonych w panegiryku autora wiedeńskiego na cześć Lutra. Zresztą i Luter sam tak pełny jest kontrastów i zmiennych zdań. Jest to i poeta i mówca i pisarz popularny i człowiek od chwili zależny, ale nie jest systematykiem i człowiekiem zasady. Pełno w nim zagadek psychologicznych, a to ogromnie utrudnia jego charakterystykę.

Pamiętać trzeba dalej o tym, że „reformacja” to tylko jeden prąd na progu nowszych czasów. Przeobrażenia dokonywały i renesans i humanizm i nowe odkrycia na niebie i ziemi i w ziemi, i filozofia i teozofia, polityka i życie gospodarcze, a przede wszystkim stary on a wiecznie młody Kościół katolicki. Dziś to już nie uchodzi, chcieć wszystkim zedrzeć z głowy ich korony, i w szumnym panegiryku włożyć je jednemu na skronie. Historia nauczyła nas trzeźwiej myśleć.

Chociaż prof. Zimmermann pisze pod względem formy dość uprzejmie, to jednak w treści jest zjadliwy. Co najgorsza, że pisze całkiem wyraźnie pod adresem katolików, i to jeszcze dla Krakowa, gdzie przecież same kamienie wołają, jak świetna była i niezagasła jest sława Kościoła katolickiego, i to w organie urzędowym w kraju, w którym oba wyznania są równouprawnione, a nadto jeszcze w dniach, kiedy to katolicy i protestanci razem za wspólne dobra, krew przelewają. Można zrozumieć zamiar, ale wytłumaczyć tego kroku niepodobna!!

(X. T. J  to inicjały anonimowego autora. X sugeruje księdza).



tagi: luter  protestanci  reformacja deformacja 

rotmeister
9 kwietnia 2018 20:29
13     785    5 zaloguj sie by polubić
komentarze:
Szczodrocha33 @rotmeister
9 kwietnia 2018 21:30

I jeszcze warto dodac pienia i zachwyty jakie znalazlem pare lat temu w Gazecie Wyborczej na temat reformacji i protestantow, a konkretnie tzw. protestanckiej etyki pracy.

Byl tam wywiad z jakims kolejnym autorytetem uniwersyteckim ktory dowodzil ze reformacja i protestantyzm spowodowal takie wzbogacenie spoleczenstw na zachodzie, i ze on zyczylby sobie zeby w Polsce byl protestantyzm. Wtedy dopiero ten polski kapitalizm pokazalby pazury.

Bzdury kompletne. 

Wystarczy siegnac do historii i zobaczyc co sie stalo w Anglii po zerwaniu przez Henryka VIII z Rzymem i rabunkiem mienia koscielnego i klasztornego. Cale rzesze ludnosci zepchnelo to na skraj nedzy, a krol mial za co prowadzic swoje wojny (podobnie jak i jego coreczka Elzbieta I).

I mozna wspomniec z natury katolicka Bawarie, jeden z najbogatszych landow w Niemczech czy chocby Austrie.

zaloguj się by móc komentować

jolanta-gancarz @rotmeister
9 kwietnia 2018 21:49

Biedni luteranie i reszta protestantów. Tam już nie ma żadnej wiary, żadnego Boga w Trójcy św. Jedynego, tylko jakieś resztki pudru, w postaci formalnej przynależności (podatkowej) do któregoś ze zborów. Nawet ten artykuł jakiegoś von Zimmermanna sprzed 100 lat, sądząc z treści polemiki, kładzie nacisk niemal zupełnie na świeckie aspekty życia (łacznie z pierwszym punktem!). Nikt się już wówczas w tym protestanckim raju teologią czy religijnie motywowaną moralnością nie przejmował, stąd te odwołania do osiągnięć naukowych, społczecznych, czy gospodarczych.

A w zeszłym roku, w 500 - lecie wystąpień Lutra, mimo szumnych zapowiedzi, same tylko nudne wystawy i jedno na całe Niemcy oficjalne nabożeństwo! W dodatku ekumeniczne, z udziałem katolików: https://www.luther2017.de/fileadmin/luther2017/material/Broschuere_Hoehepunkte_2017/2017_Broschuere_Highlights_Polski.pdf

Martwota, nuda i Kraina Grzybów. Bo cóż to jest 500 lat w Bożej perspektywie... Czyli Pan Bóg nierychliwy, ale...

zaloguj się by móc komentować

rotmeister @Szczodrocha33 9 kwietnia 2018 21:30
9 kwietnia 2018 22:59

Kilkanaście wpisów wcześniej jest artykuł Cobbeta który wyliczał jakie to obostrzenia dotykały katolików. gdzie indziej mozna się dowiedzieć, że np. do bodajże XIX wieku katolikowi nie wolno było posiadac konia. Koń to odpowiednik dzisiejszej ciężarówki. No i gdyby to tak protestanci nie mogli używać ciężarówek....Weber pisał o etyce protestanckiej. To jest właśnie antyetyka lub jej brak. I to on powodował, że "pieniądz jest najważniejszy". Dlatego taki a nie inny duch narodził się w korporacjach made in USA lub w Europie Zachodniej. Przeszczepia się go dalej.

zaloguj się by móc komentować

rotmeister @jolanta-gancarz 9 kwietnia 2018 21:49
9 kwietnia 2018 23:01

Jak tu nie wierzyć Ojcom Kościoła, sukcesji apostolskiej i Tradycji:

„A i ci, co nawróciwszy się wejdą do jedności Kościoła, także będą należeć do Boga, aby mogli żyć według Jezusa Chrystusa. >Nie łudźcie się<, bracia moi, kto idzie za twórcą rozłamu, ten >nie odziedziczy Królestwa Bożego<. Kto postępuje według obcej myśli, ten nie może być w zgodzie z męką Chrystusa.” (Ignacy Antiocheński, List do Kościoła w Filadelfii III, 2)

zaloguj się by móc komentować

Szczodrocha33 @rotmeister 9 kwietnia 2018 22:59
10 kwietnia 2018 02:01

"...."pieniądz jest najważniejszy". Dlatego taki a nie inny duch narodził się w korporacjach made in USA lub w Europie Zachodniej. Przeszczepia się go dalej."

J jeszcze wypada wspomniec ze haslo "pieniadz jest najwazniejszy",  w USA,  wspiera jednoczesnie dlugoletnia (od wielu dekad) polityka psucia waluty. Polega to na drukowaniu pustego pieniadza bez pokrycia w kruszcu i zadluzaniu panstwa na 2-3 pokolenia do przodu i rabunku ludzi dodatkowym w postaci postepujacej inflacji

czyli tzw. ukrytego podatku.

Jest interesujaca wypowiedz jednego z tzw "niepokornych" ekonomistow (oczywiscie sa w zdecydowanej mniejszosci i nie naglasniani w mediach, chyba po to zeby nie dopuscic do paniki), ktory stwierdzil ze jesli tendencje sie nie zmienia i bedzie postepowac inflacja w takim tempie (a wszystko na to wskazuje), to kazdy dolar oszczedzany obecnie z mysla o emeryturze bedzie za ok 15-20 lat wart .....35 centow.

Co to oznacza nie trzeba chyba wyjasniac.

 

Przypuszczam ze obecnie zlotowka ma wieksza sile nabywcza niz dolar, a jesli nawet nie to wkrotce to nastapi.

Przepraszam ze tak zjechalem z tematu ale uznalem ze w kontekscie naszych rozwazan warto i o tym wspomniec.

zaloguj się by móc komentować

Grzeralts @Szczodrocha33 10 kwietnia 2018 02:01
10 kwietnia 2018 06:22

To trzeba po prostu rozumieć, a nie zżymać się na rzeczywistość. Ten system jest juz nie do zmiany, chyba, że drogą ogólnoświatowego kataklizmu. Jeśli ktoś w dzisiejszych realiach finansowych kisi oszczędności, sam jest sobie winien.

zaloguj się by móc komentować

bolek @rotmeister
10 kwietnia 2018 06:48

Nie wiem czy to dzięki reformacji ale mamy taką miejscowość ->

Lutrowskie :)

zaloguj się by móc komentować

glicek @Szczodrocha33 9 kwietnia 2018 21:30
10 kwietnia 2018 09:30

I jeszcze warto dodac pienia i zachwyty jakie znalazlem pare lat temu w Gazecie Wyborczej na temat reformacji i protestantow, a konkretnie tzw. protestanckiej etyki pracy.

Wśród większości moich znajomych czyli ludzi 40+ urodzonych w czasach Gierka i później "protestancka etyki pracy" to jest absolutna świecka świętość. Niepodważalna i nieusuwalna z mózgu żadnymi dostepnymi środkami fizycznymi i farmakologicznymi. Bo gdybyśmy się odkatolicyzowali i sprotestantyzowali to byłoby lepiej wicie rozumiecie zamiast leżec krzyżem w kościele ludzie wzięliby się do pracy a zamiast budować kościoły to autostrady itp. Nawet jeśli owa wiara z braku znaków uległa osłabieniu to pozostaje w tej formie że katolicyzm nie łączy się z sukcesem, nowoczesnością tylko z zacofaniem i smutkiem, zaś protestantym z sukcesem, bogactwem i radością życia. Co ma zwiazek np. z radością i smakiem kuchni takich krajów protestanckich jak Włochy, Francja, Hiszpania i smutkiem takich katolickich jak Wielka Brytania, Szwecja albo Norwegia... Coś pokręciłem? e tam, nieważne...

Aha! Na pytanie czy Holandia jako kraj sukcesu, rozwoju i bogactwa jest krajem katolickim czy protestanckim moi rówieśnicy teraz już jako betonowy elektorat poprzednich rządów odpowie, że oczywiście że protestanckim i w ogóle Holandia (podobnie jak Belgia) nie jest jakoś kojarzony z katolicyzmem. Zaś struktura religijna w Holandii wygląda tak:
https://en.wikipedia.org/wiki/Religion_in_the_Netherlands

zaloguj się by móc komentować


syringa @Szczodrocha33 9 kwietnia 2018 21:30
10 kwietnia 2018 10:47

Dokładnie!

"Tak się składa" że najbogatsze niemieckie landy (nie tylko Bawaria ) to landy  katolickie, a najbardziej zadłuzone sa landy protestanckie z "przodującym " pod tym względem miastem Berlin (osobny land)

CO ciekawe -pod koniec lat 90. robiono ankietę i wyszło ze nie tylko zasobnośc kraju związkowego ale i zarządzanie lepsze, a katolicy sa bardziej zadowoleni w swym zyciu seksualnym niż protestanci i maja więcej dzieci.

Nie wiem jak jest teraz.

Pracowali nad tym usilnie aby to zmienić.

 

zaloguj się by móc komentować

Tytus @rotmeister
10 kwietnia 2018 14:12

Dziwny więc brak zrozumienia ducha katolickiego i uczuć katolickich objawia ten, kto nas, jak autor artykułu, zachęca do śpiewania „Te Deum” za „Boże dzieło reformacji”.

Niestety, w dzisiejszych czasach kilku biskupów w Polsce by śpiewać kazali. Słyszałem kilkanaście lat temu na wykładzie pewnego biskupa (dziś bp ordynariusz)stwierdzenie, że gdyby Luter żył w czasieVaticanum Secundum to dzisiaj byłby ogłoszony świętym Kościoła Katolickiego.

zaloguj się by móc komentować

DYNAQ @rotmeister
10 kwietnia 2018 17:11

Bez Lutra nie byłoby Hitlera.Katolicy raczej na niego nie głosowali.

zaloguj się by móc komentować

glicek @syringa 10 kwietnia 2018 10:47
10 kwietnia 2018 19:39

a katolicy sa bardziej zadowoleni w swym zyciu seksualnym niż protestanci i maja więcej dzieci.

Jeden ze skeczy Monty Pythona w "Sensie życia" jest temu poświęcony... ;)

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować