-

rotmeister : Wspomnicie moje słowa

Christopher A. Ferrara, Wolność, bóg, który zawiódł - Tom I

Rzadko się zdarza, żeby trafiła się taka książka, o takiej tematyce. Ferrara wyjaśnia skąd wzięło się państwo traktowane jak Bóg ze swoją mityczną "neutralnośćią światopoglądową". Poniżej fragment który mówi sam za siebie.

 

(...) W latach sześćdziesiątych XVII stulecia w Anglii trwała ciągnąca się wiele lat walka o władzę polityczną, której stronami byli złożeni z urzędów, a później przywróceni na nie hierarchowie Kościoła anglikańskiego, wyniesieni do władzy, ale ostatecznie pokonani i wygnani z kraju purytanie, oraz rozmaite sekty, takie jak Odstępcy, Niezależni i Separatyści. Najważniejszą z nich byli purytanie, których rządy w czasach Cromwella lud zapamiętał jako szczególnie okrutne i przerażające.

 

Hobbes i Locke przedstawili propozycję uzdrowienia tej sytuacji. Ich zdaniem, należało po prostu podporządkować religię władzy państwa, dzięki czemu niekończące się swary religijne, tak charakterystyczne dla protestantyzmu, nie miały już żadnych konsekwencji natury politycznej. Zdaniem obu filozofów, aby to osiągnąć, należało odrzucić osadzony w tradycji helleńsko-katolickiej dualizm religijno-polityczny, który omówiliśmy w rozdziale pierwszym tej książki. Zarówno w myśli Hobbesa jak i Locke'a nie ma miejsca dla dwóch doczesnych rodzajów władzy, czyli władzy świeckiej i władzy kościelnej, które funkcjonują w odrębnych dziedzinach, ale tam, gdzie ich kompetencje się nakładają, pierwsza z nich jest podporządkowana drugiej. W świecie Hobbesa i Locke św. Ambroży nie mógłby ekskomunikować cesarza Teodozjusza za nadużywanie władzy i w ten sposób wymóc na nim skruchę oraz nawrócić władcę na właściwą drogę. Hobbes uważa, że „nawet jeśli prawdą jest", że św. Ambroży wyklął Teodozjusza, to ekskomunika ta „była zbrodnią zasługującą na karę śmierci". Dziwnym trafem, Hobbes nie okazuje już tak krytycznego stosunku ani wobec Cromwella, ani w stosunku do jego zwolenników, którzy dopuścili się jawnego mordu na królu Karolu I. Hobbes i Locke nie podejmują nawet kwestii rozdziału kościoła od państwa, lecz postulując pozbawienie Kościoła wszelkiego bezpośredniego i pośredniego wpływu na politykę, dążą do podporządkowania go państwu, związki wyznaniowe i kościoły sprowadzają zaś do roli prywatnych klubów, których władze mogą co prawda wydawać zarządzenia, ale są one obowiązujące jedynie dla ich własnych członków. Myśliciele ci różnią się co do sposobu, w jaki dochodzą do zanegowania wspomnianego tradycyjnego dualizmu oraz postulatu całkowitego podporządkowania władzy duchownej władzy świeckiej, ale obaj zmierzali do dokładnie tego samego celu, jego urzeczywistnieniem jest zaś obecna rzeczywistość w której my, ludzie Zachodu żyjemy.

 

Jak zauważa Jeffrey Collins, Hobbes „należał do pierwszego pokolenia Anglików, którzy wyrośli w całkowicie protestanckim środowisku intelektualnym". Generacja ta wkroczyła na scenę w „najwcześniejszym okresie kształtowania się antykatolickiego dyskursu", będącego odpowiedzią na wcześniejsze dokonania wielkich postaci katolickiej kontrreformacji, Bellarmina i Suareza, którzy w „klarowny i dobitny sposób uzasadnili ponadnarodowy charakter władzy papieskiej, oparty na tomistycznej wizji Kościoła powszechnego", czyli tysiącletniej helleńsko-katolickiej tradycji mówiącej o organicznej relacji pomiędzy Kościołem i państwem, a także o obowiązku państwa polegającym na przestrzeganiu nakazów prawdziwej religii oraz jej czynnej obrony.

 

Minimalistyczna wizja chrześcijaństwa Hobbesa jest odzwierciedleniem jego omówionej tu wcześniej teorii poznania, materializmu oraz odrzucenia przezeń całego arystotelesowsko-tomistycznego rozumienia metafizyki, polityki i etyki. Hobbes żywił pogardę dla wszystkiego, co poczytywał za katolickie przesądy, do których zaliczał królestwo ducha, substancje niematerialne, doktryny Kościoła, dogmaty oraz liturgię i obrzędy. Negował dogmat o Trójcy Świętej i zastąpił ją Trójcą „reprezentantów Boga", składająca się z Mojżesza, Jezusa oraz „Ducha", rozumianego jako „sukcesja apostolska" ziemskich władców. Hobbes był „wyjątkowo powściągliwy w kwestii boskości Chrystusa i Zmartwychwstania". Zredukowanie religii chrześcijańskiej do jednego tylko artykułu wiary, mówiącego że „Jezus jest Chrystusem” - cokolwiek Hobbes przez to rozumiał - nawet współcześni mu protestanci ocenili trafnie jako „antychrześcijańską filozofię ukrytą pod nieszczerymi deklaracjami wiary". Teologia Hobbesa jest „naznaczona odrzuceniem objawienia, co zdecydowanie wyklucza go z chrześcijańskiej tradycji teologicznej". Po powrocie na tron króla Karola II, anglikańscy przeciwnicy autora Lewiatana „wnikliwie i definitywnie obnażyli wrogi stosunek Hobbesa do chrześcijaństwa” . Paradoksalnie, Hobbes przyjął jednak katolicki punkt widzenia i ostatecznie uznał niezbędność władzy religijnej jako ostatniej deski ratunku w kwestii zakończenia rywalizacji i sporów między protestanckimi kościołami (…).

 

Lockeańska koncepcja tolerancji wykraczą dalece poza przekaz tradycji helleńsko-katolickiej, wedle którego władca nie powinien zakazywać popełniania wszelkich możliwych występków, a jedynie tych które szkodzą wspólnemu dobru, rozumianemu jako doczesne i duchowe dobro poddanych. Zgodnie z zasadą Locke'a, która głosi, że jedyną podstawą prawa jest użyteczność społeczna rozumiana jako warunek istnienia społeczeństwa obywatelskiego, prerogatywą władzy publicznej jest decydowanie o tym, co jest występkiem, a co cnotą i może ona nawet - jeśli uzna to za konieczne dla „dobra społeczności" - nie kierować się nakazami prawa ustanowionymi przez Boga.

 

Jak widać, Locke, mimo że wyraża się w bardziej zawoalowany sposób niż Hobbes, jest takim samym nominalistą i pozytywistą jak wspomniany twórca „klasycznego liberalizmu". Niezależnie od tego, jakie intencje mu przyświecały, zgodnie z tezami obu tych filozofów nic nie stoi na przeszkodzie nie tylko zalegalizowaniu rozwodów, ale także jawnemu cudzołóstwu, publicznej obrazie uczuć religijnych, rozpuście, sprzedaży pornografii i środków antykoncepcyjnych, aborcji, eutanazji, „gejowskim małżeństwom" i wszelkim innym „konsensualnym" i „prywatnym" zachowaniom, które zdaniem współczesnych liberałów i libertarian nie mogą podlegać żadnym ograniczeniom ani sankcjom prawnym, ponieważ nie naruszają one praw własności oraz wąsko rozumianego „pokoju społecznego".

 

Zasada powszechnej tolerancji przedstawiona w „Eseju o tolerancji” przewiduje jednak, że stosowanie jej nie odnosi się do „papistów i fanatyków", czyli katolików oraz protestantów odrzucających „latitudinariański anglikanizm" Locke'a i obstających przy krytykowanych przez niego „systemach". W przypadku katolików władze nie powinny okazywać im tolerancji, ponieważ „do praktykowania religii i swoich mniemań dołączają doktryny jednoznacznie destrukcyjne dla społeczeństwa, w którym żyją, jasne jest bowiem, że rzymscy katolicy żadnego innego władcy oprócz papieża nad sobą nie uznają" Pisząc o destrukcyjnych" doktrynach miał Locke na myśli te elementy nauki katolickiej, które dzisiejsi liberałowie nazywają triumfalizmem, czyli niezbędność Kościoła katolickiego w dziele zbawienia powszechną jurysdykcję i pośrednią świecką władzę papiestwa, obowiązek państwa polegający na obronie katolicyzm i uznaniu go za religię państwową, społeczne panowanie Chrystusa Króla urzeczywistniane poprzez Jego Kościół oraz instytucie społeczne, w tym także rządy państw, podporządkowane prawu ewangelicznemu, jak tego naucza Kościół. Locke przestrzega, że katolicy, ponieważ mieszają takie przekonania z wyznawaną przez siebie religią, otaczając je czcią jako prawdy fundamentalne i podporządkowując się im jako artykułom wiary, w praktykowaniu swojej religii nie powinni być przez rządzącego tolerowani, jeśli nie ma pewności, że może na to pozwolić, nie dopuszczając do rozpowszechniania się tychże przekonań i że poglądy te nie zostaną przejęte i nie będą głoszone przez wszystkich tych, którzy łączą z nimi w praktykowaniu wiary, co, jak sądzę, jest niezmiernie trudne do osiągnięcia.

 

Locke tłumaczy, że „papistów" nie można tolerować w społeczeństwie, ponieważ „tam, gdzie władza spoczywa w ich rękach, czują się w obowiązku, aby odmawiać jej innym (jakby sam Locke i jego protoplaści republikanów nie robili dokładnie tego samego). W tym konkretnym przypadku chodzi mu o to, że katolicy, jeśli tylko mają po temu możliwości, ustanawiają państwo wyznaniowe, zgodne z helleńsko-katolicką koncepcją społeczeństwa politycznego jako bytu moralnego, którego przeznaczenie, inaczej niż u Locke'a, nie ogranicza się tylko do sfery doczesności. Co więcej, katolicy są nieprzejednanymi wrogami" protestanckiego władcy, ponieważ winni są ślepe posłuszeństwo nieomylnemu papieżowi, który dzierży u pasa klucze do ich sumień i może, zależnie od sytuacji, zwolnić ich ze wszystkich złożonych przez nich przysiąg, obietnic oraz obowiązków względem panującego (...) i wesprzeć ich w buncie przeciw władzy. Dlatego katolicy nie będą przestrzegali praw ani nie będą akceptowali działań sprzecznych z nauczaniem Kościoła. Katolikom nie należy też współczuć, jeśli władze zwalczają ich nieakceptowane poglądy, „gdyż spotyka ich tylko to, na co okrucieństwo ich zasad oraz praktyk zasługuje”. Wynika z tego, te w państwie Locke'a katolicy mają być traktowani taki sam sposób w jaki traktuje się jawnych heretyków w katolickim państwie wyznaniowym o tysiącletniej tradycji.

 



tagi: christopher ferrara  wolność bóg który zawiódł 

rotmeister
17 października 2017 16:12
9     598    4 zaloguj sie by polubić
komentarze:
pink-panther @rotmeister
17 października 2017 16:57

Wielkie dzięki. Takiej wiedzy nigdy za wiele. Poczytam jeszcze raz, wolniej i uważniej - wieczorem.

zaloguj się by móc komentować

Maryla-Sztajer @rotmeister
17 października 2017 21:20

Kościół Katolicki jest nie tyle ponad państwem,  co ponad państwami. .liczba mnoga. To jest naszą, wyznawców, wiernych, gwarancją dobrostanu, ochroną.

Państw jest wiele..

Gdy któreś, jak Anglia, chce być imperium, ogarnąć wszystkie ziemie, musi dążyć do wyparcia papiestwa. Musi.

 

'gdy związek nasz bratni ogarnie ludzki ród ' ..nieprawdaż? To jest ich marzenie:

aby tym związkiem nie było Ciało Chrystusa, Kościół, a jakaś kompania handlowa. 

.

 

zaloguj się by móc komentować

Slepowron @rotmeister
17 października 2017 21:24

Chris Ferrara, ktorego mialem zreszta okazje poznac osobiscie,  niezwykle skromny,

prostolinijny, czlowiek o fenomenalnej erudycji,  jest absolutnie skrajnym przypadkiem "el perfecto"

wedlug typologii p. Osiejuka.

    Przy okazji, z racji zainteresowan muzycznych p. Osiejuka -  Ferrara jest swietnym perkusista jazzowym, zanim rozpoczal

studia prawnicze myslal powaznie o karierze muzycznej.  

zaloguj się by móc komentować

rotmeister @pink-panther 17 października 2017 16:57
17 października 2017 23:27

Ferrara w książce odnosi się do sytuacji w USA, i wyjaśnia czym własciwie były i chyba są Stany jeżeli chodzi o wolność i religię jako taką. Dlatego chyba (?) jako poważne a nie jako zagrywkę polityczną przed wyborami trzeba odczytywać takie a nie inne zachowania Trumpa (prywatnie prezbiterianina). Oni w tych Stanach chyba na poważnie chcą dać tamę marksistom (bo tam marksizm jest chyba "bardziej" niż w Europie).

 

zaloguj się by móc komentować

rotmeister @Maryla-Sztajer 17 października 2017 21:20
17 października 2017 23:28

O tym pisze Ferrara. Książka droga ale warta każdej wydanej na nią złotówki.

pozdr

zaloguj się by móc komentować

rotmeister @Slepowron 17 października 2017 21:24
17 października 2017 23:29

Gratuluję znajomości. Czekam(y) na tom II. Ma wyjść w wydawnictwie Wektory.

zaloguj się by móc komentować

rotmeister @pink-panther 17 października 2017 16:57
17 października 2017 23:31

PS. Film jest dość "mały" a jest dodane tłumaczenie polskie, więc wklejam jako link:

https://www.youtube.com/watch?v=5LABxQG2BfA

zaloguj się by móc komentować



zaloguj się by móc komentować