-

rotmeister : Wspomnicie moje słowa

Bp Jan Kopiec, Między Altransztadem a Połtawą. Stolica apostolska wobec obsady tronu polskiego w latach 1706-1709. Wprowadzenie i spis treści.

Bp Jan Kopiec, Między Altransztadem a Połtawą. Stolica apostolska wobec obsady tronu polskiego w latach 1706-1709.

 

Wprowadzenie.

 

Epoka saska widoczna jest bardzo wyraźnie jako ogniwo w długich dziejach Polski.

Utożsamiana przez długi okres czasu z zastojem, zacofaniem, bezradnością państwa nie cieszyła się szczególnym upodobaniem badaczy. Obraz ten, podtrzymywany w Polsce zwłaszcza od czasów Hugona Kołłątaja, czy też przez niechętną Saksonii historiografię pruską, miał zniwelować wpływ dynamicznie rozwijającego się kraju w XVII wieku i doprowadzić do uzasadnienia roli elektoratu brandenburskiego, przekształconego w Królestwo Pruskie w 1701 r.

Dla Polski natomiast - według tej niechętnej opcji - unia nie miała pozytywnego znaczenia i dlatego nie należało żałować jej wygaśnięcia.

Tymczasem w świetle najnowszych badań wiadomo już, że wspólnota dziejów Saksonii i Polski za panowania dwóch elektorów, zasiadających równocześnie na tronie polskim jako August II i August III była przejściem do oświeceniowego etapu rozwijającego się nowożytnego społeczeństwa.

Oba kraje o sobie wiedziały, a pomysł wprowadzenia Wettyna na tron polski zrodził się jeszcze za panowania dynastii Wazów w 1662 r., czyli w okresie, gdy po licznych zmianach kraje Rzeszy, a zwłaszcza te sąsiadujące czy będące blisko ziem Rzeczypospolitej szukały otwarcia w jej kierunku.

Z pewnością Polska nie odpowiadała temu zainteresowaniu zbytnim otwarciem, ale był to sygnał zasadniczych nastawień ku nowemu.

Ostatnie cztery dziesiątki lat XVII stulecia obfitowały w dokonujące się przemiany w całej Europie.

Interesujące nas zagadnienie wiąże się w zasadniczej mierze z postawą papiestwa pod względem politycznym, jako podmiotem wielu europejskich, międzynarodowych uwarunkowań.

Pozostaje rzeczą oczywistą, że od pokoju westfalskiego papiestwo schodziło ze sceny mocarstwowej, gdy nawet w oparciu o siłę i swój autorytet już nie uczestniczyło i nie dyktowało rozwiązań także natury

politycznej, jak miało to miejsce w epokach poprzednich. Jednakże mimo odsuwania go na dalszy plan ono nadal było obecne w procesie poszukiwania dróg i możliwości działania na rzecz poszerzenia stanu posiadania katolicyzmu. W orbicie zainteresowań Stolicy Apostolskiej znalazły się nie tylko kraje protestanckie, ale także i prawosławna Rosja, zresztą nie po raz pierwszy.

Nigdy w polityce międzynarodowej nie panował zastój. Zawsze narastały konflikty, pociągające za sobą możliwości nowego, często odmiennego ułożenia wzajemnych relacji. Koniec XVII wieku oglądał w Europie takie nagromadzenie się napięć, gdy po usunięciu najbardziej śmiertelnego niebezpieczeństwa grożącego ze strony Turcji, do głosu doszły dążenia Anglii, by w celu zablokowania Francji dać swobodę działania Austrii;

Szwecja z kolei zainteresowana była osłabieniem, a nawet całkowitym pokonaniem Rosji, w czym zgodna była również Austria, popychająca do wybuchu otwartego konfliktu rosyjsko-tureckiego.

Osaczona Rosja szukała więc rozpaczliwie sojuszników, by sprostać wymaganiom obrony, i w tym pomocny mógł jej być uległy tron polski, co ujawniło się w krytycznym roku 1707.

Nawarstwiające się tendencje do dokonania zmian na forum europejskim zaowocowały - wśród wielu innych - zawarciem unii Polski z Saksonią przez fakt wyboru elektora Fryderyka Augusta I na tron polski.

Była to wyraźnie nowa orientacja, która zwyciężyła w kampanii elekcyjnej w czasie bezkrólewia po śmierci Jana III Sobieskiego. W ten sposób otwierały się perspektywy budowania nowego, silnego układu w tej części Europy.

Niebagatelną sprawą było także istnienie koniunkcji między zawartą unią polsko-saską a konwersją Augusta na katolicyzm.

I chociaż do dziś nie zostały zamknięte dyskusje, na ile był to krok politycznego wyrachowania Augusta, a na ile perspektywiczna decyzja w odniesieniu do dotychczasowego porządku religijnego w samej Saksonii, należy skonstatować, że z tą chwilą August zderzył się z całym protestanckim systemem Rzeszy, w której był członkiem kolegium elektorów. Ale też był, w miarę rozwijającego się teatru wojny północnej, stronnikiem cesarskim i w związku z tym liczył na skuteczne poparcie papiestwa w realizowaniu swych dalekosiężnych planów, co skomplikowało się w okresie napięć między dworami wiedeńskim i rzymskim na tle sympatii profrancuskich papieża Klemensa XI.

Do momentu kryzysu spowodowanego wybuchem konfliktu północnego i ujawnienia się jego następstw w postaci okupacji szwedzkiej Polski i Saksonii, następnie detronizacji Wettyna i elekcji wojewody poznańskiego Stanisława Leszczyńskiego, poparcie Rzymu dla Augusta było jednoznaczne, z uwagi na legalność jego tronu.

Natomiast w chwili skomplikowania się jego pozycji w Polsce musiała się także zmieniać aktualna postawa dyplomacji papieskiej wobec niego. Lata 1704-1709, pełne napięć i szybko po sobie następujących politycznych zmian, mierzonych przy tym ruiną kraju w warunkach obcej okupacji, stwarzały niezbyt sprzyjające warunki do stabilizowania się postaw politycznych wszystkich podmiotów zaangażowanych w konflikt północny, a już zupełnie pozostawiały na marginesie kwestię tronu polskiego.

Nie sprzyjały też wykrystalizowaniu się jednoznacznego poparcia dla rywalizujących kandydatów do tronu polskiego.

Panowanie Augusta jako króla Polski dzielone jest istotną cezurą wypadków związanych z jego detronizacją, a zwłaszcza ważnym momentem dziejowym było wymuszenie przez traktat altransztadzki z 24 IX 1706 r. jego całkowitej rezygnacji z tronu polskiego. I w tym momencie nikt nie mógł przypuszczać, że zwycięstwo rosyjskie nad potęgą szwedzką na polach pod Połtawą lipcu 1709 r. nie tylko zmieni pozycję Szwecji, ale umożliwi odnowienie unii polsko-saskiej.

Ten 3-letni okres zamieszania (1706-1709) spowodował zaktywizowanie także wielu nowych sił w kraju, także i nowych wyzwań, wobec których polityczna i dyplomatyczna aktywność Stolicy Apostolskiej w odniesieniu do tej części Europy musiała zmobilizować wszystkie swe siły i potencjał ideowego oddziaływania.

Wszystkie ważne wydarzenia tego okresu poruszane już były przez historyków. W historiografii jednak więcej zainteresowania okazywano okresowi po restytucji rządów Augusta w wyniku zwycięstwa połtawskiego.

Był to bowiem okres zdecydowanie różniący się od pierwszego etapu.

Wydawało się więc ze wszech miar wskazane, by przypatrzyć się z większą uwagą pozycji prawnej Augusta w najtrudniejszym dla niego okresie z całego 36-letniego jego panowania w Polsce.

Jednakże aspekt niniejszych rozważań skoncentrowany został na problematyce kościelnej, wiążącej przecież niedawnego konwertytę z racjami polityki papiestwa.

Przedmiotem niniejszych analiz pozostaje więc w pierwszym rzędzie podtrzymywanie wzajemnych relacji między Stolicą Apostolską i Augustem w okresie między wyborem kontrkandydata w osobie wojewody poznańskiego Stanisława Leszczyńskiego (1704) - nadto wzmocnionym rezygnacją Augusta z tronu (1706) - a jego powrotem, możliwym w następstwie zwycięstwa Rosji nad potęgą Szwecji pod Połtawą (1709).

To był okres pełen nadziei ze strony Augusta wraz z liczeniem na poparcie ze strony Głowy Kościoła, oczywiście przy założeniu, że potęga króla szwedzkiego Karola XII załamie się w konfrontacji z koalicją.

To nastawienie było konsekwentnym podtrzymywaniem poprzednich bliskich i żywych relacji Rzymu i Augusta, co przedstawiali przede wszystkim K. Piwarski i J. Staszewski, a ze starszych K. Jarochowski.

Wymienieni autorzy jako tło podstawowe w tym zakresie mieli dotychczasowe opracowania P. Hiltebrandta i J. Ziekurscha. Zresztą - poza J. Staszewskim - autorów tych interesował bardziej fakt konwersji Augusta i następnie podtrzymywanie tego faktu w dalekosiężnych, rekatolicyzacyjnych rachubach papiestwa, ale już bez szczegółowego analizowania późniejszych następstw w rozwoju sytuacji.

Zwłaszcza położenie samej Saksonii, gdzie charakter protestancki pozostał nienaruszony, ale jednak ślady powolnych wysiłków popierających katolicyzm były widoczne - ważkie ustalenia w tej kwestii przynoszą prace P. Safta i S. Seiferta. Wymienieni autorzy wykorzystali źródła watykańskie, zwłaszcza opublikowane przez A. Theinera oraz drezdeńskie.

Tło politycznych wydarzeń dla niniejszych rozważań przyniosły aktualne do dziś prace W. Konopczyńskiego, J. Feldmana, a zwłaszcza J. A. Gierowskiego, J. Staszewskiego i A. Kamińskiego.

Znane są również wydarzenia na froncie militarnym w okresie wojny północnej przede wszystkim dzięki J. Wimmerowi oraz A. Kamińskiemu.

Najnowsze biografie głównych bohaterów owego okresu, czyli monarchów Augusta II, Stanisława Leszczyńskiego, Piotra Wielkiego czy Karola XII niewiele wnoszą szczegółowego materiału w interesującym nas zagadnieniu, bazując na ustaleniach dokonanych już wcześniej. Dotkliwą luką jest brak do dziś monografii papieża Klemensa XI (1700-1721), i jedyną pozostającą do dziś jego biografią wraz z tłem politycznym jest praca L. v. Pastora.

Dla przywódców Kościoła polskiego tego okresu dysponujemy właściwie najpełniejszymi do dziś biografiami prymasów w opracowaniu J. Korytkowskiego.

Znajomość epoki saskiej bez tego specyficznego wątku odniesień Augusta i Rzeczpospolitej, związanej unią z Saksonią, do Stolicy Apostolskiej i spraw katolicyzmu nie byłaby pełna. Ta problematyka religijna pozostawała jakby na uboczu wielkich przemian w Europie, ale stanowiła istotny fundament dla warunków polskich i Augusta osobiście.

Refleksja historyczna nad tym zagadnieniem może więc istotnie wzbogacić naszą wiedzę o istnieniu także bardzo ważnych uwarunkowań międzynarodowych Polski, co również jako bardzo istotne pozostawało w związku z refleksjami nad statusem Kościoła katolickiego w Rzeczpospolitej Obojga Narodów w tym trudnym momencie dziejów.

Analizę badawczą przeprowadzono w niniejszej pracy na bazie materiałów źródłowych, z których trzon stanowią zachowane w komplecie akta wytworzone przez nuncjuszy polskich tego okresu, a przechowywane w Archiwum Watykańskim w Rzymie. Ich zawartość stała się impulsem w przystąpieniu najpierw do edycji akt nuncjusza J. Piazzy (1706-1708). Uderza ich bogactwo, bowiem zachowała się zasadnicza korespondencja nuncjusza z Sekretariatem Stanu wysyłana regularnie co tygodnia, nadto zawierające nowości, także załączone oryginały czy kopie listów kierowanych do nuncjusza od wybitnych osobistości życia politycznego i kościelnego Rzeczpospolitej; zachowały się także akta trybunału nuncjatury, które jednak dla naszego tematu nie mają znaczenia.

Nuncjusz rezydował wówczas w Opawie, obawiając się nacisków szwedzkich na dyplomację papieską, co istotnie ograniczało jego możliwości aktywnego włączenia się w proces formowania podstaw dyplomatycznych relacji między Augustem, czyli dotychczasowym władcą, a Stolicą Apostolską, na tle nowych warunków wywołanych elekcją Stanisława Leszczyńskiego, również zabiegającego o poparcie Rzymu.

Niewiele materiału wnoszą zasoby Hospicjum św. Stanisława w Rzymie, Biblioteki Czartoryskich w Krakowie czy Archiwum Saskiego w Dreźnie. Owe rozproszone, pojedyncze informacje, wnoszące jednak istotne treści dla przeprowadzenia analizy tematu zostały uwzględnione. Należy bowiem zaznaczyć, że kryzysowe lata 1706-1709 obfitowały w wiele konfliktów i zarysowujących się płaszczyzn wzajemnych relacji i z nich należało wyłuskać kwestie kościelne i wyznaniowe, odnoszące się także do Stolicy Apostolskiej, by nie utracić wątku, ukazanego w tytule niniejszej pracy.

Praca niniejsza przedstawia zagadnienie wzajemnych odniesień w trzech rozdziałach.

Pierwszy zawiera naświetlenie dla relacji Stolicy Apostolskiej i Augusta jako króla polskiego od momentu jego elekcji.

Lata 1697-1706 charakteryzowały się niegasnącymi napięciami między Augustem i jego poddanymi, ale równocześnie konsekwentnie ujawniało się poparcie Rzymu dla niego, wraz z podnoszonymi wizjami na rekatolicyzację Saksonii. Nałożyło się na to zainteresowanie cara Piotra podtrzymywaniem pozytywnego odnoszenia się Rzymu do Rosji w perspektywie unii prawosławia moskiewskiego z Rzymem i koncesji dla misjonarzy katolickich udających się do Chin, o co Rzym zabiegał już od dłuższego czasu.

Szczególnie trudnym momentem dla polityki papieskiej był akt detronizacji Augusta, ogłoszony w lutym 1704 r. i wybór nowego króla, Stanisława Leszczyńskiego - to pod naciskiem zwycięskiej potęgi szwedzkiej, święcącej swoje triumfy militarne w tej fazie wojny północnej.

Momentem bardzo istotnym był traktat altransztadzki, podpisany między Augustem i królem szwedzkim, zmuszający Augusta do „dobrowolnej" rezygnacji z tronu polskiego.

Fakt ten stanowił cios dla planów Augusta, który też zdecydował się utrzymywać go jak najdłużej w tajemnicy, ale także dla papiestwa.

W tym momencie na placówkę polską wyznaczony został nowy nuncjusz J. Piazza, dla którego fakt zawarcia traktatu sasko-szwedzkiego okazał się całkowitym zaskoczeniem.

Przedmiotem więc rozdziału II stała się analiza dyplomatycznej działalności J. Piazzy w odniesieniu do kształtowania się sceny politycznej w Polsce. Czując niezbyt uczciwe zachowanie się Augusta, który nawet nie poinformował papieża o zaistniałych zmianach, nuncjusz przekonywał się do przeniesienia poparcia Rzymu na osobę kandydata szwedzkiego. Równocześnie, dzięki nieprzejednanej postawie całego obozu konfederacji sandomierskiej, zgrupowanej wobec rodziny Szembeków (prymas i podkanclerzy) oraz biskupa K. Szaniawskiego, szanse Augusta nie wygasły i nuncjusz podtrzymywał - wprawdzie nikłe - ale realne nadzieje na popieranie dotychczasowego monarchy.

Cezurą istotną było doprowadzenie przez przywódców konfederacji sandomierskiej do ogłoszenia bezkrólewia w lipcu 1707 r., co jednak nie było jednoznaczne z eliminacją Augusta.

Rozdział III zajął się uchwyceniem szans obu obozów - tzn. augustowego i stanisławowego - na tle rozwoju sytuacji wojennej. Król Szwecji opuścił Saksonię i przez Polskę wyruszył w kierunku Rosji, by w militarnym starciu rozstrzygnąć o przyszłości Europy wschodniej i Morza Bałtyckiego.

W ślad za przeciągającym się pobytem Karola XII w Rosji odżywały kontakty z Augustem, nastąpiły także pozytywne jego działania na rzecz katolicyzmu w rodzinnej Saksonii (otwarcie katolickiej kaplicy w Dreźnie), co na powrót otwierało dyplomację papieską - reprezentowaną przez N. Spinolę, następcę nuncjusza J. Piazzy - na popieranie sprawy Augusta jako także króla Polski. Klęska Szwedów pod Połtawą w lipcu 1709 r. przekreśliła wszystkie dotychczasowe efekty posunięć Karola XII i umożliwiła powrót Augustowi II.

W całym tym niełatwym okresie analiza materiałów dyplomatycznych nuncjuszy polskich pozwala stwierdzić, że było to wyjątkowo trudne wyzwanie dla przedstawicieli papieskich. Ujawniła się zasada spokojnego reagowania, przyglądania się rozwojowi sytuacji, powstrzymywania się od szybkich i jednoznacznych deklaracji, zyskiwanie na czasie. Utrzymywanie poprawnych relacji z obu stronnictwami dawało wiele atutów nuncjuszom, ale też paraliżowało ich aktywność i samodzielność decyzji.

 

SPIS TREŚCI :

Wprowadzenie

 

I. Konsekwencje zawarcia unii polsko-saskiej w planach dyplomacji papieskiej do 1706 roku

 

1. Znaczenie zawarcia unii polsko-saskiej

2. Międzynarodowe uwarunkowania sytuacji Polski

3. Początkowe rządy Augusta w Polsce

4. Poparcie papiestwa dla Augusta

 

II. Stolica Apostolska na drodze do uznania Stanisława Leszczyńskiego (wrzesień 1706 - wrzesień 1707)

 

1. Traktat altransztadzki i jego następstwa

2. Dyplomacja papieska wobec umacniania się pozycji Stanisława Leszczyńskiego

3. Nuncjusz J. Piazza wobec udziału Rosji w kształtowaniu się sytuacji politycznej w Polsce

4. Nuncjusz wobec ogłoszonego bezkrólewia - lato 1707 roku

 

III. Podtrzymanie przez Stolicę Apostolską poparcia dla Augusta II w okresie kampanii rosyjskiej (wrzesień 1707 - wrzesień 1709)

 

1. Nuncjusz J. Piazza wobec formowania się obozów monarszych po ogłoszeniu bezkrólewia

2. Postawa nuncjusza Mikołaja Spinoli

3. Aktualność praw Augusta i stanowisko dyplomacji papieskiej wobec restytucji jego rządów w Polsce

 

Zakończenie

Bibliografia

Do kupienia tutaj:

https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/miedzy-altransztadem-a-poltawa-stolica-apostolska-wobec-obsady-tronu-polskiego-w-latach-1706-1709/



tagi: rzeczpospolita  spis treści  altransztadt  połtawa  biskup jan kopiec 

rotmeister
19 lutego 2019 10:19
11     1030    4 zaloguj sie by polubić
komentarze:
mniszysko @rotmeister
19 lutego 2019 11:20

Przydałoby się teraz jakiś dobry przyczynek o wojnie sukcesyjnej w Hiszpanii. Myślę, że nikogo tutaj nie trzeba przekonywać, że wojna północna, o której pisze ks. bp. Kopiec oraz wojna sukcesyjna to dwie odsłony tej samej wielkiej rozgrywki toczonej na dwóch frontach. Pierwsza scena i front znajduje się na północy, druga zaś scena i odpowiadający jej front na południu.

Z tego co mi wiadomo, była to pierwsza wojenna rozgrywka o zasięgu światowym. Dla mnie jest niezrozumiałe dlaczego ich się razem nie zestawia.

XVIII wiek to wiek konwulsji - wiek straszliwej rewolucji. Najpierw właśnie ta - jak ją nazywam - wielka sukcesyjna wojna europejska, następnie wojna siedmioletnia a potem paroksyzm rewolucji francuskiej i napoleoński walec. A w między czasie kasata jezuitów i kasata RON'u. Zauważmy, że w tym okresie zostały unieważnione trzy polityczne katolickie narody: francuski, hiszpański i polski. 

Przy okazji nasuwa mi się pytanie. Jaki naród polityczny dawał oparcie katolickiej monarchii habskurskiej? Niemiecki? Początkowo być może tak. Ale potem? Czym w takim razie czym było cesarstwo Austrii po kongresie wiedeńskim, a zwłaszcza później, kiedy na scenie pojawiło się etniczne cesarstwo niemieckie? Chodzi mi teraz o doktrynę czy program, który uzasadnia istnienie projektu politycznego. Przecież Węgrzy czy ściślej Madziarzy chyba Rakuzami (Rakuszanami) się nie czuli? Może byli narodem habsburskim albo może praskim, dopóki Czesi nie zostali podobnie jak później Słowacy rewitalizowani?

Coryllus dzisiaj pisze o ukrytej tradycji politycznych konfliktów. Ja przy tej okazji zastanawiam się, czy istnieje ukryta tradycja politycznych projektów? Jeśli tak, to czy Austro-Węgry to potomek Wielkich Moraw?

zaloguj się by móc komentować

smieciu @rotmeister
19 lutego 2019 11:24

Sorki za mój brak wiedzy w tym istotnym temacie, dlatego też się pytam:

Czy istniały w tamtych czasach (XVIIw. I początek XVIII) jakieś głosy, ludki nawołujące do obalenia monarchii w Polsce w ogóle? I utworzenia prawdziwej Rzeczpospolitej Szlacheckiej? Ok, ten pomysł zwykle ma wiadomo jakie korzenie. Ale mnie ciekawi czy ktoś z Polski np. właśnie w XVIIw proponował coś takiego.

zaloguj się by móc komentować

mniszysko @rotmeister
19 lutego 2019 12:05

Ależ to była "prawdziwa Rzeczypospolita Szlachecka"! RON to był chyba jedyny taki twór w tym czasie, gdzie szlachta posiadała państwo a nie król czy państwo posiadało szlachtę.

Ustrój RON był celowo i świadomie ustrojem mieszanym i to było chciane właśnie przez szlachtę. Postawienie takiego pytania świadczy o niezrozumieniu ówczesnej sytuacji czy w Koronie czy w Wielkim Księstwie Litewskim i nieznajomości rozważań politycznych prowadzonych przez ówczesną szlachtę. Złośliwi powiadali, że prawdziwy polski szlachcic prosi Pana Boga tylko o jedno: o zachowanie ustroju szlacheckiego i prawa, które stoi na jego straży.

Polecam następującą książkę Jakuba Witczaka.

http://lubimyczytac.pl/ksiazka/274706/sarmacki-republikanizm-miedzy-prawem-a-bezprawiem

Tam krótko, przystępnie wręcz łopatologicznie jest wytłumaczony ustrój RON i anachroniczność pytania, które pan postawił.

zaloguj się by móc komentować

rotmeister @mniszysko 19 lutego 2019 12:05
19 lutego 2019 13:09

I to napisał uczeń który co dopiero skończył szkołę. Wygrał też zdaje się olimpiadę historyczną. I to jest napisane jasno, przejrzyście i przy tym kompetentnie. Oczywiście Akademia albo to zamilczała albo podeszła do tego z góry. Dobra książka. Polecam również.

zaloguj się by móc komentować

rotmeister @smieciu 19 lutego 2019 11:24
19 lutego 2019 13:09

Szczerze mówiąc nie mam pojęcia czy ktoś taki był.

zaloguj się by móc komentować

rotmeister @mniszysko 19 lutego 2019 11:20
19 lutego 2019 13:12

"Zauważmy, że w tym okresie zostały unieważnione trzy polityczne katolickie narody: francuski, hiszpański i polski".

A wszystko to zostało opisane przez protestanckie okulary. 

zaloguj się by móc komentować

Tytus @rotmeister
19 lutego 2019 14:02

Dzisiaj właśnie odebrałem przesyłkę książek i jest wśród nich właśnie ta.

Przepiękna okładka Pana Rafała Czerniaka. Jestem zachwycony pomysłem, buty rajtarskie i korona w śniegu. Cudne!

zaloguj się by móc komentować

Foto-Mag @mniszysko 19 lutego 2019 12:05
19 lutego 2019 17:12

Świetna książka, właśnie ją czytam - dostępna w "Foto-Mag" ;)

zaloguj się by móc komentować

smieciu @mniszysko 19 lutego 2019 12:05
19 lutego 2019 17:26

A jednak, pytanie jest jak najbardziej na miejscu. Nie tyle bowiem jest ważne czego oni tam sobie teoretycznie życzyli ale czy miało to sens. Patrząc na to z dzisiejszej perspektywy taki dualizm nie tylko się nie sprawdził ale też chyba nie miał szans na dobre działanie.

Z książek coryllusa wynika np. że nie działało to już za Jagiellonów, którzy w ogóle generalnie nie rozumieli idei Rzeczpospolitej Szlacheckiej. Potem było coraz gorzej gdy z jednej strony szlachta zdobywała kolejne przywileje ale z drugiej nie było wyraźnie określone że cała odpowiedzialność za państwo spada na nią. Nie mając pełni władzy ani nie poczuwając się do pełni odpowiedzialności musiały powstać znane patologie. Mieszczanie, Żydzi i inni obcy wykorzystywali tą sytuację by ugrać coś dla siebie. Brak centralnego ośrodka władzy z jasno określoną IDEĄ sprawić musiał że Rzeczpospolita była skazana na dryfowanie raczej niż kreowanie zdarzeń.

Dlatego zadałem to pytanie. Czy nikt wtedy nie próbował odwołać się do np. tradycji Senatu Rzymskiej Republiki, który okazał się nad wyraz skuteczny jako władza państwa. Zresztą taki senat rządził też zdaje się Wenecją i też był nad wyraz skuteczny. Po prostu mamy jasno zdefiniowaną warstwę władzy, odpowiedzialności i kreacji kursu państwa. Czego nie było w Rzeczpospolitej.

zaloguj się by móc komentować

mniszysko @smieciu 19 lutego 2019 17:26
19 lutego 2019 18:48

Tutaj niestety nie ma miejsca ani czasu na robienie wykładów. Po pierwsze szlachta polska miała wyraźną świadomość że cała odpowiedzialność spada na nią. To nie była bezmyślna hołota.

Generalnie problem był gdzie indziej. RON była organizmem, gdzie cały ciężar spoczywał na bardzo dużej warstwie szlachty średniej, gdzie do bólu była stosowana katolicka zasada pomocniczości. To był jedyne państwo, które nie wówczas nie prowadziło agresywnej polityki zewnętrznej. Gdzie panowie szlachta łożyli olbrzymie sumy, na utrzymanie własnej gotowości bojowej (husaria) .Organizm ten całkiem sprawnie funkcjonował aż do czasu szwedzkiego potopu. W każdym bądź razie nie gorzej niż gdzie indziej a bogactwo RON'u było legendarne. To właśnie przez potop została naruszona przez siły obce i wrogie wewnętrzna równowaga. Nastąpiło zubożenie oraz pauperyzacja średniej szlachty i powstał klientelizm. 

To są bzdury, którzy niektórzy piszą, że silna władza królewska czy silny rząd uchroni od zawieruchy dziejowej. Organizacja wewnętrzna zapewnia ciągłość istnienia państwa ale nie chroni go przed zawieruchami dziejowymi! Hiszpania miała silną władzę królewską i nie uchroniło ją to od degradacji w wojnie sukcesyjnej. Serenissima miała nowoczesny aparat państwowy i też musiała polec. Podobnie jak to miało miejsce z RON'em jej kariera skończyła się z rewolucją francuską. Rosja carska - (pisze o tym na różne sposoby Stalagmit) miała i sprawną ochranę i dynamicznie rozwijający się przemysł i co najważniejsze, atut nie do pobicia; kolej transsyberyjską - nie padła pod ciężarem własnego bezwładu. Nawet I wojna światowa ją nie pokonała. Wpędzono ją siłą do grobu przez pucz organizowany z zewnątrz.

W historii pojedynki często nie wygrywa najlepszy lecz uparty i zawzięty, który dla osiągnięcia celu sprzeda ojca i matkę.

P.S. Naprawdę polecam przestudiowanej tej prostej książeczki lub przeczytanie studium Bernackiego "Myśl polityczna I Rzeczpospolitej".

zaloguj się by móc komentować

Tytus @smieciu 19 lutego 2019 17:26
20 lutego 2019 09:00

Ze swojej strony polecam to, co o polskiej szlachcie pisał Helmuth von Moltke (O Polsce), chyba w niemieckiej SN. W sieci też jest dostępna. Moim zdaniem żaden polski historyk tak pięknie nie napisał o naszych przodkach i systemie rządzenia jak ten Niemiec.

 

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować