-

rotmeister : Wspomnicie moje słowa

Anglio, twoje dzieło?

Kilka lat temu ukazała się książka Stanisława Cata Mackiewicza pt. „Polityka Becka”. Nie jest tajemnicą, że Cat był przeciwnikiem Becka i krytykował jego działalności jako ministra spraw zagranicznych. Mimo celności uwag Cata, zauważalną anomalią w książce jest niemal całkowite pomijanie roli ZSSR w opisywanych wydarzeniach lat 1933-39. Dziwi to tym bardziej, że, Mackiewicz pisząc tę książkę, musiał wiedzieć o roli sowietów w wywołaniu II wojny światowej. Polityka ZSSR miała przecież kluczowe znaczenia dla takiego a nie innego przebiegu wydarzeń w pamiętnym 1939 roku. Cat Mackiewicz opierał swoją tezę o niemal wyłącznej winie Becka za sytuację Polski we wrześniu 1939 roku na informacjach dotyczących tzw. „konferencji Hossbach”.

Według tego, co jest zapisane w tzw. protokole Hossbacha (od nazwiska pułkownika niemieckiego, adiutanta wodza III Rzeszy, który protokołował posiedzenie najwyższych czynników Rzeszy z Hitlerem na czele 5 listopada 1937 r.), Hitler planował skierować uderzenie niemieckie najpierw na południe. Głównym wrogiem Hitlera była nie Polska a Francja i jej sojusznik – Czechosłowacja. W czasie kryzysu czechosłowackiego Hitler określał ten kraj jako „strategiczne zagrożenie”, groziło to bowiem niemieckim tyłom w razie konfliktu z Francją. Józef Beck opierał się na wytycznych Marszałka Piłsudskiego, który mówił, że do wojny która nieodwołalnie wybuchnie musimy wejść jak najpóźniej i nie możemy być sami, a do wojny należy wciągnąć Anglię. Beck wykonał zadania połowicznie: do wojny weszliśmy jako pierwsi. W tym czasie Francja i Anglia jako kraje nieprzygotowane do wojny robiły co mogły by zyskać na czasie. Oba te kraje, a szczególnie Anglia nigdy nie uznawała Polski za kraj dostatecznie silny, by można by na nim opierać politykę gwarantującą stabilizację w regionie.

Na przykładzie dyplomacji Wielkiej Brytanii wobec Polski widać, że oprócz założeń geopolitycznych dużą rolę mogą grać osobiste animozje. Intencje Lloyda Georga ujawniał już na konferencji w Spa jego osobisty sekretarz Philips Kerr zapisując:

„Poprze on Polskę w granicach etnograficznych jako jedyną Polskę, która mogłaby prawdopodobnie przetrwać w przyszłości”.

Już po zakończeniu I wojny światowej Wielka Brytania podjęła kroki zmierzające od wciągnięcia do polityki międzynarodowej ówczesnej Rosji – bez znaczenia, czy będzie to Rosja biała czy czerwona. Arthur Balfour pierwszy Lord Admiralicji stwierdzał w 1919 roku:

„buforowe państwo polskie, które miałoby odseparować dwa wielkie, wzajemnie dotąd się szachujące mocarstwa – Niemcy i Rosję – ułatwiły by tylko ich ekspansję w tych kierunkach, które były najbardziej niebezpieczne dla interesów Wielkiej Brytanii”.

Lloyd George już od początku 1919 roku szukał możliwości porozumienia z bolszewikami, by wciągnąć ich do jakichś form współpracy – od handlu poczynając. 28 maja na spotkaniu swojego gabinetu nie ukrywał, ze interesuje go osiągnięcie „a comprehensive arrangement” z Moskwą. 7 czerwca 1919 w Izbie Gmin mówił:

„Rosja ma zasadnicze znaczenie dla Europy. Rosja ma zasadnicze znaczenie dla świata. To całkiem nowa doktryna, ze jesteśmy odpowiedzialni za formę rządu z którego poddanymi prowadzimy handel. Czyż byliśmy odpowiedzialni za rząd carski, razem z jego korupcją, z jego fatalną administracją, z jego pogromami? Musimy przyjmować takie rządy, jakie znajdujemy gdzie indziej i dziękować Bogu za to, że mieszkamy tutaj”.

27 maja 1919 roku do Londynu przybył Leonid Krasin, który miał ze strony bolszewików negocjować kwestie umowy handlowej.

Gabinet Lloyda Georga zatwierdzili 20 lipca 1920 roku wysłanie do warszawy misji w której pierwsze skrzypce grał zaufany sekretarz gabinetu brytyjskiego sir Maurice Hankey. Jego nastawienie ilustruje wpis do dziennika przed wyjazdem do Polski:

„Premier wie, że żywię do Polaków zarówno wstręt jak i pogardę i że nie wierzę, w dłuższej perspektywie, że można cokolwiek zrobić, żeby ich uratować, a wreszcie, że wątpię, aby zasługiwali na ratunek”.

Taki sposób negocjacji krytykował wtedy Winston Churchill: „Formułują projekty, które dotyczą życia milionów ludzi i decyzji całego świata, a wszystko to robią za kulisami”. W świetle Teheranu, Jałty i Poczdamu brzmi to więcej niż bluźnierczo.

Polityka Wielkiej Brytanii nie zmieniła swych pryncypiów po rok 1939. Hitler przygotowując się do ostatecznego starcia z Francją, postanowił zacieśnić stosunki z Polską. W dniu 24 października 1938 minister spraw zagranicznych III Rzeszy Joachim von Ribbentrop w rozmowie z ambasadorem polskim w Berlinie Józefem Lipskim przedstawił niemieckie warunki globalnego uregulowania stosunków niemiecko-polskich. Domagano się włączenia Gdańska do Rzeszy, przyznania Niemcom prawa do eksterytorialnej autostrady przez „polski korytarz” i przystąpienia Polski do paktu antykominternowskiego.  Obliczony na cztery lata niemiecki plan zbrojeniowy zaczął już przynosić rezultaty, a po jego ukończeniu planowanym na 1940 rok Hitler przewidywał wojnę z Francją.

Dla Anglii, nie angażującej się w sprawy małych krajów Europy Środkowo – Wschodniej, krajem dzięki któremu mogłaby prowadzić zgodną ze swoimi interesami politykę „równowagi sił” a dotyczącej pozycji Niemiec była Rosja lub Związek Sowiecki. Stanisław Cat Mackiewicz dowodził, że Anglicy (i pośrednio Francuzi) prowadzili takie działania, by sprowokować Stalina do wojny z Hitlerem. II Rzeczpospolita była w przekonaniu polityków zachodnich krajem o słabym potencjale militarnym i gospodarczym. Zaangażowanie Związku Sowieckiego w wojnę z Niemcami, gdy te dwa kraje rozdzielała II Rzeczpospolita, było niemożliwe. Jedynym sposobem zmiany tej sytuacji było doprowadzenie do ustanowienia wspólnej granicy miedzy Hitlerem a Stalinem – czyli wyeliminowanie Polski. Stąd też wszelkie działania Anglików były podporządkowane wciągnięciu Polski w konflikt z III Rzeszą. Winą Becka miałoby być wg Cata to, że tego wszystkiego nie zauważył, i dał się wciągnąć w konflikt z Niemcami jako pierwszy.

Ostrożność polityki brytyjskiej widać już w momencie udzielenia gwarancji przez rząd Neville’a Chamberlaina w marcu 1939 roku.

Chamberlain obawiając się, że Polacy mogą ulec Hitlerowi i nawiązać z nim  jakąkolwiek współpracę, złożył 31 marca 1939 roku w Izbie Gmin specjalne oświadczenie (nie konsultowane z parlamentem!):

„Na wypadek jakichkolwiek działań wojennych mogących wyraźnie zagrozić niepodległości Polski [...] rząd Jego Królewskiej Mości będzie się czuł zobowiązany do udzielenia rządowi polskiemu natychmiastowego poparcia, będącego w jego mocy. [...] Rząd francuski upoważnił mnie do wyjaśnienia, że jego stanowisko [...] jest takie samo”.

Sekwencja zdarzeń z ostatnich dni marca 1939 roku była następująca. 30 marca 1939 roku ambasadorowi Howardowi Williamowi Kennardowi w trakcie spotkania z Beckiem przyniesiono pilna depeszę z Londynu, w której zalecano mu zapytać, czy władze polskie mają jakieś obiekcje wobec gwarancji brytyjskich dotyczących niepodległości Polski. Beck po konsultacjach z marszałkiem Rydzem-Śmigłym i prezydentem Mościckim przyjął brytyjską propozycję. Deklaracja ta była w dyplomacji brytyjskiej krokiem niezwykłym – Wielka Brytania nie interesowała się w ten sposób do tej pory żadnym małym krajem Europy Środkowo – Wschodniej. Istotne jest to, że deklaracja nie mówiła nic o integralności terytorialnej czy o Gdańsku. Akcent padał na „niepodległość”. Deklaracja miała  zamierzeniu autorów ostrzec Hitlera i zapobiec tym samym wybuchowi wojny. Józef Beck udał się do Londynu 2 kwietnia 1939 r. w sprawie umocnienia wzajemnych relacji i skonkretyzowania jeszcze ciepłej deklaracji. Beck nie chcąc drażnić Niemiec, chciał zawrzeć tajny bilateralny pakt angielsko – polski o wzajemnej pomocy. Brytyjczycy odmówili, dążąc do podpisania publicznej umowy obu państw. W wyniku nacisków brytyjskich, Beck łamiąc instrukcje rządu zgodził się na własną odpowiedzialność. 6 kwietnia 1939 roku opublikowano wspólny komunikat o zawarciu w niedługim czasie wzajemnej umowy. Tu warto zauważyć, że umowa polsko – brytyjska z 25 lipca 1939 roku, jest tylko umową (agreement) a nie traktatem (treaty) -  co umniejszało jej wagę i pozwalało w przyszłości na jej interpretację nie całkiem zgodną z polskimi oczekiwaniami. Zauważali to (niestety po czasie) niektórzy Polacy.

Wędrujący po Związku Sowieckim w poszukiwaniu zaginionych polskich oficerów, rotmistrz Józef Czapski rozmawiał z Eugeniuszem Lubomirskim, który stwierdził:

„Wiele mówiłem z Anglikami w Moskwie, oni zupełnie tak się nami nie entuzjazmują, jak to sobie niektórzy koledzy wyobrażają. Uważają nas za naród, który ma wspaniałe zrywy, ale który nie umie się dopracować czegokolwiek bądź systematycznie. – Co będziemy z wami robić po wojnie ? – powiedział mi jeden z nich, który nie wierzył, by to wojsko mogło się nauczyć trudnej sztuki dzisiejszego wojowania. Zapewniam cię, jeżeli przestaniemy być Anglikom użyteczni, to potrafią się wymigać ze wszystkich zaciągniętych wobec nas zobowiązań”.

Józef Beck tak tłumaczył przyjęcie brytyjskich gwarancji: „może byśmy wybuch wojny oddalili, ale na wiosnę (1940 roku) mielibyśmy ją i bylibyśmy sami”. Przyjęcie brytyjskich gwarancji Niemcy odebrali w wiadomy im sposób. Joachim von Ribbentrop stwierdził: „Pan Beck przyłączył się do mocarstw zachodnich. Sam zadecydował o swym losie”. Hermann Gőring tak przedstawiał to w rozmowie z Lipskim: „ Nam przecież wcale nie chodzi o Gdańsk, kamieniem obrazy jest wasz alians z Anglią”. Adolf Hitler na ostatniej pokojowej odprawie generalicji mówił: „początkowo chciałem ustalić znośne stosunki z Polską po to, aby walczyć z Zachodem. Ale ten plan, który mi odpowiadał nie mógł być wykonany. Stało się dla mnie jasne, że w wypadku konfliktu z zachodem Polska nas zaatakuje (…) i w pewnych okolicznościach konflikt z Polską mógłby nadejść w nieodpowiednim momencie”. 3 kwietnia Hitler podpisał wytyczne operacyjnego planu wojny na wschodzie – „Fall Weiss” a 28 kwietnia 1939 roku wypowiedział w Reichstagu niemiecko – polski pakt o nie stosowaniu przemocy.

O słuszności spostrzeżeń Cata Mackiewicza świadczy sposób prowadzenia rozmów przedstawicieli Wielkiej Brytanii i Francji ze Stalinem sprzed 23 sierpnia 1939. 1 sierpnia 1939 r. admirał Sir Reginald Aylmer Ranfurly Plunkett-Ernle-Erle Drax został wezwany do siedziby Admiralicji. Premier Chamberlain zdecydował się postawić go na czele misji wojskowej, która miała wyruszyć do Moskwy. Admirał Drax nigdy nie zajmował się polityką. W wyprawie do Moskwy miał mu towarzyszyć generał-major T.G.G. Heywood z wojsk lądowych i generał lotnictwa Charles Stuart. Ze strony francuskiej mieli dołączyć generał Joseph Edward Doumenc - dowódca okręgu wojskowego obejmującego Nord i Pas de-Calais, oraz dwaj inni oficerowie. Żaden nie miał pojęcia o dyplomacji. Anglo-francuska delegacja uda się do Leningradu na pokładzie starego parowca „City of Exeter”, którego podróż trwała 5 dni. Delegacja przybyła do Leningradu 9 sierpnia 1939 r. o godzinie 20.30.

Historyk dr Bogdan Musiał znalazł w teczce Józefa Stalina dokumenty, z jego odręcznymi notatkami świadczące o tym, że przywódca ZSSR uważał sojusz Polski z Hitlerem za nieprawdopodobny i po drugie był przekonany, zarówno w 1935, jak 1939 roku, że prawdziwym celem Niemców są Wielka Brytania i Francja, a więc ówcześni sojusznicy Polski. W marcu 1939 roku Stalin w swoim oficjalnym wystąpieniu, określił „antykominternowską” retorykę Niemiec, Włoch i Japonii jako „maskaradę”, ponieważ jego zdaniem chodziło o „wojnę przeciwko interesom Anglii, Francji i USA”. Stalin wskazywał przy tym na to, że w międzyczasie Niemcy wyrwały dla siebie Austrię i Kraj Sudecki, Japonia ogromny obszar Chin, natomiast Włochy – Abisynię, wreszcie Niemcy i Włochy razem – Hiszpanię. O stanowisku sowietów  świadczy też dokument z 3 marca 1939 roku. Zaufany współpracownik Stalina, Andriej Żdanow wygłosił w Leningradzie przemówienie, w którym przekonywał, że Hitler pragnie wojny przeciwko Zachodowi, a nie przeciw ZSSR.

Żdanow zanotował na kartkach z notesu uwagi, które pokrywają się z uwagami Stalina

 – „Parcie na Wschód – angielski wynalazek. […] Chcą [Brytyjczycy] przemieścić wojnę na wschód, aby ratować własną skórę”.

Stalin, pragnący tak jak Hitler zniszczyć powersalski porządek, prowadził własną politykę. 10 marca 1939 roku wygłosił na XVIII Zjeździe WKP/b/ przemówienie: „Nowa wojna imperialistyczna stała się faktem”. Stalin przestrzegał „prowokatorów wojennych przywykłych do wyciągania cudzymi rękami kasztanów z ognia i przed próbami wywołania gniewu Związku Sowieckiego przeciwko Niemcom, zatrucia atmosfery i sprowokowania konfliktu z Niemcami bez widocznych do tego powodów”. 3 maja 1939 roku zdymisjonował Maksyma Litwinowa i powołał na jego stanowisko Wiaczesława Mołotowa. Gdy w czerwcu 1939 roku rozpoczęły się rokowania Wielką Brytanią i Francją, były traktowane przez sowietów jako forma nacisku na III Rzeszę. Gdy w wyniku tych rozmów, chciano wymusić na Polsce udostępnienie jej terytoriów Armii Czerwonej, Józef Beck oświadczał ambasadorowi Wielkiej Brytanii w Polsce Leonowi Nőelowi: „żądają od nas abyśmy podpisali czwarty rozbiór; jeżeli nam grozi rozbiór, to przynajmniej będziemy się bronić. Nic nam nie gwarantuje, że Rosjanie raz zainstalowani na naszym wschodzie wezmą rzeczywiście udział w wojnie”. Groźba aliansu niemiecko – sowieckiego powinna być rozpatrywana w przez Becka. W maju ppłk Antoni Szymański, attache wojskowy w Berlinie usłyszał do generała Karla Bodenschatza, szefa gabinetu Gőringa, że „jeśli Hitler dojdzie do przekonania, że Niemcy mogą być od wschodu okrążone przez Polskę, to nie zawaha się połączyć z samym… diabłem!”. Bodenschatz ostrzegał w jednocześnie ambasadora Francji: „Były już trzy rozbiory Polski, zobaczycie czwarty!”.

Hitler prawdopodobnie na wieść o rozpoczęciu francusko-brytyjsko sowieckich negocjacji wojskowych w lipcu 1939 roku zaniepokoił się, że utrudnią mu one realizację jego planów wobec Polski i dał się ostatecznie przekonać do porozumienia z Moskwą.

Sprawa paktu Ribbentrop – Mołotow również wskazuje na nieczyste intencje aliantów. Hans von Herwarth, w latach 1931-1939 osobisty sekretarz ambasadora Rzeszy w Moskwie, hr. Friedricha von Schulenburga, w sierpniu 1939 przekazał zaprzyjaźnionym dyplomatom amerykańskim (Charles E. Bohlen) informacje o tajnych rokowaniach niemiecko-sowieckich i 24 sierpnia 1939 pełen tekst tajnego protokołu do paktu Ribbentrop-Mołotow, dotyczącego rozbioru Europy Środkowo-Wschodniej. Ś.p. prof. Paweł Wieczorkiewicz, uważał że ujawnienie informacji, było przeciekiem kontrolowanym, mającym uzmysłowić aliantom bezcelowości udzielania pomocy Polsce.

Hitler odrzucił sposób uprawiania polityki czasów Republiki Weimarskiej. Nie chciał tylko zwrotów terytoriów przyznanych Polsce po Traktacie Wersalskim. Jego celem były ogromne przestrzenie ZSSR. W planach Hitlera Polska była „korytarzem” do Rosji, który należało otworzyć. Aż do wiosny 1939 roku nie chciał tego robić przy użyciu siły. Zgodnie z zeznaniami marszałka Waltera von Brauchitscha w Norymberdze przed 23 V 1939 roku nie było żadnych przygotowanych planów ataku na Polskę. Przewrotna gra Brytyjczyków miała swoje przełożenie w sposobie prowadzenia pertraktacji dotyczących pomocy militarnej dla Polski w momencie zagrożenia niemieckiego. Gwarancje aliantów z 1939 roku wymagały doprecyzowania porozumienia w kwestiach militarnych i gospodarczych. Gen. Maurice  Gamelin w 1946 roku ujawnił, że w ogóle był przeciwny negocjacjom militarnym przed zawarciem francusko – sowieckiego porozumienia militarnego i nawiązaniem przez Polskę współpracy z Rosją.  Jednakże np. już 13 IX 1938 roku gen. Gamelin poinformował rząd w trakcie kryzysu czechosłowackiego, że atak na Linię Zygfryda jest niemożliwy. 23 sierpnia 1939 roku (!) oświadczył na spotkaniu Komitetu Obrony Narodowej, że armia francuska nie będzie zdolna podjąć skutecznej ofensywy wcześniej niż za dwa lata. Gdy generał Louis Faury w sierpniu 1939 roku przygotowywał się do wyjazdu do Warszawy, dowiedział się, że nie ma żadnych decyzji dotyczących ofensywy lądowej. Polacy będą musieli walczyć sami, co ma dać czas mocarstwom zachodnim do przygotowania się do wojny.

Brytyjski generał. William Edmund Ironside notował w swoim dzienniku: „Francuzi okłamują Polaków mówiąc, że zamierzają przystąpić do ataku. Taka koncepcja w ogóle nie istnieje. 24 kwietnia 1939 roku (tj. jeszcze przed podjęciem rozmów z Polakami) francuski i brytyjski sztab generalny uznały, że „w pierwszej fazie wojny jedyna bronią ofensywną jaka Alianci mogą się skutecznie posłużyć, jest broń gospodarcza”. W lipcu zaś zdecydowali, że „los Polski będzie zależał od ostatecznego wyniku wojny… a nie od tego, czy Francja i Wielka Brytania zdołają odciążyć Polskę a samym początku wojny”. Z zobowiązaniami czy bez Brytyjczycy i Francuzi nie przewidywali ani też nie uważali, że zdołają zapewnić Polsce skuteczną pomoc militarną w razie niemieckiego ataku. Ich gwarancje zmierzały do tego, aby zapobiec wojnie, a nie do tego, aby popierać Polskę militarnie, w razie gdyby wojna wybuchła. Łudzili się, że ich oficjalne zobowiązania wobec Polski zawrócą Hitlera z drogi podboju i skłonią do racjonalnych negocjacji. Udzielając Polsce jawnego wsparcia i podejmując tajne zobowiązania, chcieli także powstrzymać Polskę od zupełnego poddania się presji Hitlera, od stania się mimowolnym satelitą Niemiec. Ale czy to przyjmując możliwość zachowania pokoju, czy nieuchronność wojny – uważali Rosję za czynnik rozstrzygający.

Zarówno Francuzom jak i Brytyjczykom sojusz z Rosją wydawał się sprawą kluczową. Sadzili, że taki sojusz z pewnością zapobiegnie wojnie, a jeśli nawet nie – byli przekonani, że z pomocą takiego sojuszu wojna będzie na pewno wygrana. Aby taki alians stał się możliwy, niezbędna była współpraca Polski z Sowietami, Polsce zatem należało schlebiać, ponieważ Polska dzieliła Rosje od Niemiec. Polacy myśleli w tym przypadku kategoriami sojuszu angielsko-francusko-polskiego. Nie uważali współpracy z sowietami za konieczność. Jan Karski pisze, że „w ostatnich przedwojennych miesiącach francusko-brytyjsko-polska dyplomacja sięgnęła dna upadku. Dyplomacja polska sięgnęła jeszcze niżej.

Minister Józef Beck mówiący „żądają od nas abyśmy podpisali czwarty rozbiór; jeżeli nam grozi rozbiór, to przynajmniej będziemy się bronić. Nic nam nie gwarantuje, że Rosjanie raz zainstalowani na naszym wschodzie wezmą rzeczywiście udział w wojnie” i marszałek Edward Rydz – Śmigły ze słowami „z Niemcami ryzykujemy utratę naszej niepodległości, z Rosjanami utracimy naszą duszę” doprowadzili Polskę do czwartego rozbioru, do okrojenia jej o 1/3 terytorium, utraty centrów kultury na Kresach, śmierci kilku milionów ludzi a w ostateczności do oddania całej powojennej Polski w ręce sowietów. Opisywany już dawniej przez śp. prof. Pawła Wieczorkiewicza sojusz niemiecko-polski (lub chociażby nieangażowanie się po stronie Wielkiej Brytanii i Francji) dawałby możliwość balansowania i utrzymywania się dalej w dyplomatycznej rozgrywce. Losy II wojny światowej mogłyby się potoczyć zupełnie inaczej.

Tony Judt w książce „Wielkie złudzenie. Esej o Europie” zamieścił w Tony Judt w przypisie kierującym do książki autorstwa Hugha Thomasa „Armed truce, the beginnings of the cold war” taki fragment:

 „Jeśli chodzi o poglądy Anglików zobacz wnioski utworzonej w 1944 roku podkomisji gabinetu nakreślającej cztery obszary żywotnych interesów Wielkiej Brytanii, które trzeba było mieć na uwadze podczas rozmów ze Związkiem Radzieckim żaden nie obejmował Wschodniej Europy. Obszarami tymi były bliskowschodnia ropa, basen morza Śródziemnego, ważne połączenia morskie, stosunki przemysłowe i produkcja w Wielkiej Brytanii”.

Osobno należałoby rozpatrzyć sprawę wpływu USA na wybuch II wojny światowej. Tutaj tylko tytułem wstępu warto wkleić fragment rozmowy ambasadora Jerzego Potockiego z Waszyngtonu z ambasadorem USA w Paryżu. Zapis pochodzi z przejętych przez Niemców w 1939 dokumentów polskiego MSZ (tzw. Polnische Dokumente zur Vorgeschichte des Krieges).

Jerzy Potocki Ambasador w Waszyngtonie do MSZ w Warszawie Listopad 1938 r. Raport: Rozmowa z Ambasadorem Bullittem.

„Przed wczoraj rozmawiałem z Ambasadorem Bullittem, który przebywa tu [Waszyngton] na wakacjach. [...] O Niemczech i Hitlerze mówi porywczo i z wielką nienawiścią. Uważa, że tylko energia [brak?] w końcowej fazie wojny może położyć kres niemieckiemu ekspansjonizmowi. Na moje pytanie, jak sobie wyobraża przyszłą wojnę, odpowiedział, że przede wszystkim USA, Francja i Anglia musi się ogromnie dozbroić żeby poradzić sobie z potęgą Niemiec. Tylko wtedy, kiedy sytuacja dojrzeje, oświadczył dalej, będziemy gotowi na ostateczną decyzję. Zapytałem go w jaki sposób konflikt mógłby powstać, skoro Niemcy prawdopodobnie nie zaatakują Anglii ani Francji. W każdym razie ja nie widzę punktu zapalnego w tej całej spekulacji. Bullitt odpowiedział, że demokratyczne kraje zdecydowanie potrzebują jeszcze dwóch lat, żeby były w pełni uzbrojone. W międzyczasie, Niemcy prawdopodobnie ruszą w kierunku wschodnim ze swoim ekspansjonizmem. Państwa demokratyczne życzyły by sobie żeby konflikt zbrojny nastąpił tam na wschodzie pomiędzy Niemcami i Rosją”.

Literatura:

 

  1. Józef Czapski, Na nieludzkiej ziemi. Kraków 2011.
  2. Sławomir Dębski, Miedzy Berlinem a Moskwą. Stosunki niemiecko – sowieckie 1939 – 1941. Warszawa 2007.
  3. Krzysztof Grygajtis, Sowiecka strategia geopolityczna w Europie a Polska 1924-1943. Warszawa 2006.
  4. Aleksander Gella, Zagłada II Rzeczypospolitej 1945 – 1947. Warszawa 1998.
  5. Jan Karski, Wielkie mocarstwa wobec Polski 1919-1945. Warszawa 1992.
  6. Andrzej Nowak, Ofiary, imperia i historycy. Kraków 2009.
  7. Władimir Niewieżyn, Tajne plany Stalina. Kraków 2010.
  8. Paweł Wieczorkiewicz, Historia polityczna Polski 1935 – 1945. Warszawa 2005.


tagi: anglia  ii rp  cat mackiewicz  1939  józef beck 

rotmeister
10 marca 2018 21:41
35     2247    12 zaloguj sie by polubić
komentarze:
rotmeister @rotmeister
10 marca 2018 21:42

Mój stary tekst, trochę uzupełniony.

zaloguj się by móc komentować

Maryla-Sztajer @rotmeister
10 marca 2018 21:45

Jutro będę czytać porządnie,  dziś już mi trudno A wygląda ciekawe 

.

 

zaloguj się by móc komentować


jolanta-gancarz @rotmeister
10 marca 2018 23:04

Byliśmy między młotem, a kowadłem. Pytanie, czy była szansa gry na zwłokę z Niemcami, bez zgody na "korytarz" i na włączenie WM Gdańska do III Rzeszy? Bo wina Becka jest niewątpliwa w tym momencie:

"Beck nie chcąc drażnić Niemiec, chciał zawrzeć tajny bilateralny pakt angielsko – polski o wzajemnej pomocy. Brytyjczycy odmówili, dążąc do podpisania publicznej umowy obu państw. W wyniku nacisków brytyjskich, Beck łamiąc instrukcje rządu zgodził się na własną odpowiedzialność. "

Dalszy przebieg wypadków dla Polski był już konsekwencją tej uległości. I nieudolnych dyplomatów, którzy mimo wszystko, po marcu 1939 r. nie próbowali podejmować jakichkolwiek gier z Niemcami (ale też z Anglikami, bo przecież umowa nie była skonkretyzowana do lipca). Takie są skutki prowadzenia polityki reaktywnej, "wpasowującej się" grzecznie przemyślane i dopracowane w najmniejszych szczegółach, cyniczne plany wątpliwych sojuszników.

Z drugiej strony pewne dokumenty nie były wówczas znane (pytanie, czy to wina wywiadu?), więc zarówno Catowi, jak zwłaszcza nam teraz dobrze się pisze/osądza, a tymczasem to co się działo w polityce światowej w latach 1938 - 1939 to była zupełnie nowa jakość w stosunku do działań dyplomatycznych sprzed I wojny. Tam wprawdzie wyraźnie widać było wpychanie państw centralnych, poczynając od Austro-Węgier, do wojny, przez Anglików, ale ich pewność, że "wkręcą" w ten sposób Niemcy, swego najgroźniejszego rywala w gospodarce i ekspansji kolonialnej, wynikała z oczywistości dotrzymywania zawartych sojuszy (w końcu sami też liczyli na Francję i Rosję). A tego akurat zabrakło w planach i działaniach dyplomacji mocarstw przed II wojną. Przynajmniej w stosunku do Polski. Zupełnie inna sytuacja, niż wobec Serbii w 1914...

zaloguj się by móc komentować

przemsa @rotmeister
11 marca 2018 07:23

Daję plusa. Ciekawe, dobrze napisane.

zaloguj się by móc komentować

betacool @rotmeister
11 marca 2018 08:51

A ja mam w kolejce do opisania pewną starą książkę wydaną w Nowym Jorku i ona odrobinę odpowiedzialności z Anglii chyba ściągnie.

zaloguj się by móc komentować

przemsa @betacool 11 marca 2018 08:51
11 marca 2018 09:24

> A ja mam w kolejce do opisania pewną starą książkę

A propos książek i tej notki Rotmeistera: Dawno temu czytałem "Internowanie płk. Józefa Becka w Rumunii". Miałem nawet swój egzemplarz, ale zgubiłem. Teraz widzę, że może być to ciężko dostać.

 

zaloguj się by móc komentować



rotmeister @jolanta-gancarz 10 marca 2018 23:04
11 marca 2018 13:22

Polakom do myślenia powinno dać to jak skonstruowana była umowa wojskowa z Anglikami. Żadnych konkretów, ile czołgów czy samolotów. Same ogólniki. No i to że może dojść do sojuszu Stalina i Hitlera a im się to w głowach nie mieściło? To woła o pomstę do nieba. 

zaloguj się by móc komentować


rotmeister @betacool 11 marca 2018 08:51
11 marca 2018 13:25

Uchyl rąbka tajemnicy jak najszybciej.  Ja mam gdzieś w szafie książkę gdzie jest krótko o roli USA w wywołaniu wojny. Poszukam.

zaloguj się by móc komentować

rotmeister @przemsa 11 marca 2018 09:24
11 marca 2018 13:27

Becka i całą sanacyjną ekipę wymanewrowano z premedytacją. Sikorski też w tym palce maczał.

zaloguj się by móc komentować



Maryla-Sztajer @rotmeister 11 marca 2018 13:25
11 marca 2018 15:42

Proszę poszukać. .coś cxytałam ale za mało 

.

 

zaloguj się by móc komentować


Paris @rotmeister 11 marca 2018 13:27
11 marca 2018 18:18

I pewnie...

... m.in. dlatego powodu dostep do archiwow katastrofy nad Gibraltarem "nasz sojusznik"  przedluzyl  o kolejne 50 lat...

... rzeczywiscie...  kolejny  SUPER  wpis  !!!

zaloguj się by móc komentować

jolanta-gancarz @rotmeister 11 marca 2018 13:22
11 marca 2018 18:26

Nie, żebym broniła Becka, ale jednak na tytułowe pytanie odpowiadam twierdząco. Dorzucając jeszcze (dla nas zupełnie niewidoczne) działania USA.

Tym bardziej, że układ sojuszniczy (po polsku: Układ o pomocy wzajemnej między Rzeczpospolitą Polską a Zjednoczonym Królestwem Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej. Nie wiedzieć czemu po angielsku nazywa się to Anglo - Polsh military alliance), został zawarty 25 sierpnia 1939 r., czyli dwa dni po pakcie Ribbentrop - Mołotow  (a nie 25 lipca, co znacznie zmienia postać rzeczy). Kiedy Brytyjczycy znali już tajny aneks, dotyczący podziału Europy Wschodniej, w tym Polski. O czym nie raczyli "sojuszników" poinformować. Umowę podpisał zresztą nie Beck, tylko ambasador Raczyński.

Cynizm Brytyjczyków (i fakt: karygodna niewiedza polskich władz - gdzie wywiad?) jest tym większy, że art. 4 ww. układu dopiero zapowiada zawarcie konkretnych porozumień wojskowych:

Artykuł 4

Sposoby stosowania zobowiązań pomocy wzajemnej, przewidzianych w niniejszym Układzie, są określane między kompetentnymi władzami wojskowymi, morskimi i lotniczymi umawiających się stron.

Tymczasem następnego dnia Hitler miał uderzyć na Polskę! Trochę się wprawdzie wstrzymał (pewnie żeby dokładnie przeanalizować treść i konsekwencje ww porozumienia), ale tylko o 6 dni. No i zapomniał wypowiedzieć wojnę, zanim zaczął atak (Wieluń to zdaje się 3 w nocy).

Pomoc zresztą miała nastąpić tylko wobec agresji niemieckiej (precyzował to tajny protkół), a nie innego państwa (czyli Sowieci mogli spać spokojnie).

Cały tekst umowy/układu z 25 sierpnia 1939 r. jest tutaj: https://pl.wikisource.org/wiki/Uk%C5%82ad_o_pomocy_wzajemnej_mi%C4%99dzy_Polsk%C4%85_a_Wielk%C4%85_Brytani%C4%85_(1939)

Natomiast tekstu brytyjskich gwarancji (z marca i kwietnia 1939 r.) nie udało mi się znaleźć. Nawet w angielskiej Wiki jest to jedyny nieaktywny link wśród wszystkich traktatów, wymienionych z prawej strony przy haśle Anglo - Polish military alliance... https://en.wikipedia.org/wiki/Anglo-Polish_military_alliance

Przede wszystkim jednak nie mogę się zgodzić z tym fragmentem notki:

Minister Józef Beck mówiący „żądają od nas abyśmy podpisali czwarty rozbiór; jeżeli nam grozi rozbiór, to przynajmniej będziemy się bronić. Nic nam nie gwarantuje, że Rosjanie raz zainstalowani na naszym wschodzie wezmą rzeczywiście udział w wojnie” i marszałek Edward Rydz – Śmigły ze słowami „z Niemcami ryzykujemy utratę naszej niepodległości, z Rosjanami utracimy naszą duszę” doprowadzili Polskę do czwartego rozbioru, do okrojenia jej o 1/3 terytorium, utraty centrów kultury na Kresach, śmierci kilku milionów ludzi a w ostateczności do oddania całej powojennej Polski w ręce sowietów

Po pierwsze tego w marcu - sierpniu 1939 r. nikt nie wiedział (nawet Holokaust to dopiero 1942 r.), a rzutowanie wiedzy "post factum" na przeszłość, powiązane z wynikającymi stąd ocenami, zwłaszcza polityków, to anachronizm. Poza tym takie stawianie sprawy to także zdejmowanie winy za agresje, aneksje i zagładę milionów ludzi z rzeczywistych sprawców i przerzucenie jej na ofiary. Co zreszta dzisiaj skwapliwie niektorzy przeciwko Polakom wykorzystuja.

Przepraszam za mocno chaotyczne uwagi, ale nie mam czasu na dluzsze wywody, tym bardziej, ze cos mi w trakcie pisania zjadlo polskie znaki. Nie chcialam jednak tak sprawy angielskiej odpowiedzialnosci za wojne zostawic. Chodzi mi glownie o zachowanie proporcji win. Czyli mimo wszystko Anglio, twoja wina.

 

zaloguj się by móc komentować

Szczodrocha33 @jolanta-gancarz 10 marca 2018 23:04
11 marca 2018 19:07

Sytuacja Polski w 1939 roku byla tragiczna. Ale jest jeszcze inna kwestia. Celem Hitlera, kierunkiem jego ekspansji byl wschod na pewno. Ale jeszcze w polowie 1938 roku rozwazal gdzie skierowac atak najpierw: na Francje czy na Polske. Francja taktownie milczala, Polska wydala oswiadczenie ze w przypadku ataku na Francje i jej zagrozenia natychmiast pospieszy jej z pomoca. Hitler znal na wylot zachodnie demokracje, slabosc politykow i obawy ich przed konfliktem wojennym.

I byl przekonany ze atak i zajecie Polski wywola ze strony Anglii i Francji jedynie noty protestacyjne i chcial sprowadzic wojne z Polska do lokalnego konfliktu. Ale sie przeliczyl. Politycy na zachodzie po wejsciu Niemcow do Pragi zrozumieli ze Hitlera da sie powstrzymac tylko przy uzyciu sily.

Dlatego w panice sie zbroili, usilujac skierowac agresje Hitlera na wschod zeby zyskac na czasie. I udalo im sie to. Nie bez pomocy wladz polskich.

zaloguj się by móc komentować

Szczodrocha33 @rotmeister 11 marca 2018 13:22
11 marca 2018 19:55

Ambasador RP w ZSRR, Waclaw Grzybowski po wizycie Ribbentropa w Moskwie w sierpniu 1939 roku stwierdzil ze "wspomniany pakt znacznie odciazyl sytuacje." (cytat z wikipedii).

A los Polski po tej wizycie zostal przypieczetowany. Tak sie spisywaly nasze sluzby dyplomatyczne i wywiadowcze. A we zajetym pozniej przez Sowietow w 1939 roku Lwowie jeden z profesorow powtarzal ze Anglicy przyjda nam wkrotce z pomoca poniewaz maja wobec nas moralne zobowiaznia (!). I wypatrywali brytyjskich samolotow. No i wkrotce pojawily sie nad Lwowem samoloty, tyle ze niemieckie.

I co tu sie dziwic dyplomatom i politykom. Jaki narod takie elity.

zaloguj się by móc komentować

Zadziorny-Mietek @jolanta-gancarz 11 marca 2018 18:26
11 marca 2018 20:16

Jaka wina Anglii? Zgłosił się naiwny frajer chętny do obrony interesów imperium kosztem postawienia na szali, czyli pod znakiem zapytania, swego całego istnienia, to trzeba było frajerstwo wykorzystać. Wystarczyło mu rozwinąć czerwony dywan, postawić orkiestrę, poklepać po ramieniu, by w przerwie między jedną setą a drugą poczuł się dowartościowany jako "sojusznik Anglii". Czego chcieć więcej?

zaloguj się by móc komentować

rotmeister @jolanta-gancarz 11 marca 2018 18:26
11 marca 2018 20:49

OK. Fragment " doprowadzili Polskę do czwartego rozbioru, do okrojenia jej o 1/3 terytorium, utraty centrów kultury na Kresach, śmierci kilku milionów ludzi a w ostateczności do oddania całej powojennej Polski w ręce sowietów " jest właśnie celowo post factum. Ja rozumiem, że Beck, Śmigły czy ktokolwiek inny nie mógł wiedzieć co będzie jutro. To taka gdybologia, której powinno sie uczyć na studiach i w szkole. Teraz u historyków gdybologia czyli historia alternatywna jest "be". Chesterton to kapitalnie wyjaśnił:

"Jedna z wiktoriańskich konwencji intelektualnych było przekonanie, że wszystko zmierza ku lepszemu, a przynajmniej jest takie, jakie być powinno. Wiktorianie jednomyślnie uznawali, ze Wilhelm Zdobywca musiał zdobyć Anglię, że Wellington musiał pokonać Napoleona, że Kanada musiała pozostać związana z Anglią, zaś Ameryka musiała się od Anglii oderwać. Myślę, że mechaniczny optymizm Marksa i pojęcie „konieczności dziejowej” u modernistów w rodzaju pana Murry mają swoje źródło w tej właśnie optymistycznej konwencji.

Lecz dla mnie przeszłość jest żywa i tętni od alternatyw; i nikt nie dowiódł, nikt nawet nie próbował dowieść, że te alternatywy nie były realne. Całkiem możliwe, że gdyby król Harold o tydzień wcześniej rozpoczął kampanię na północy, południowa kampania Wilhelma Zdobywcy okazałaby się spóźniona i nieskuteczna; że gdyby Napoleon, po chwili wahania zdecydował się rzucić do walki Starą Gwardię pod Borodino, nigdy nie doszłoby do Moskwy ani do Waterloo; że był czas, kiedy parę mądrych słów mogło ocalić dla Anglii amerykańskie kolonie, a parę głupich słów spowodować utratę Kanady; i tak dalej. Krótko mówiąc, wierzę, że człowiek raz za razem stawał na rozstaju dróg, i mógł był wybrać inne drogi. Od strony metafizycznej nie można tej tezy ani dowieść, ani obalić. Ja jednak z ukontentowaniem wyznaje filozofię, która zezwala od czasu do czasu na cud, a tym bardziej mnie to cieszy, że alternatywna filozofia nie zezwala nawet na alternatywę. Determinizm zabrania człowiekowi bodaj pomarzyć o czymś tak naturalnym jak historyczne „Co by było gdyby…”.

Stosunek do tych dziejowych alternatyw stanowi sprawdzian ludzkiej kultury i otwartości myślenia, szczególnie u zawodowego historyka. Wszystko, co nie zaistniało, poszerza nasze umysłowe horyzonty. Rozmaicie mogła się potoczyć alternatywna historia Anglii, Francji czy Rzymu. Człowiek o zaściankowej mentalności, choćby był profesorem, żyje w więzieniu tego, co zdarzyło się naprawdę. Na ten akurat temat może posiadać imponującą wiedzę, lecz wskutek swej ignoranckiej, pożałowania godnej ciemnoty, dotyczącej tego, co nie wydarzyło się nigdy, przy całej swej wiedzy pozostanie różnie uczony, jak ograniczony".

G. K. Chesterton, Obrona rozumu. Wyd. Fronda, Warszawa 2014, str. 40-41.

zaloguj się by móc komentować

rotmeister @Szczodrocha33 11 marca 2018 19:55
11 marca 2018 20:51

Dzisiaj też dominuje pogląd o "moralnych zobowiązaniach" kogokolwiek wobec Polski.

zaloguj się by móc komentować

przemsa @rotmeister 11 marca 2018 20:49
11 marca 2018 20:56

> "Krótko mówiąc, wierzę, że człowiek raz za razem stawał na rozstaju dróg,
> i mógł był wybrać inne drogi." 

Moim zdaniem to oczywiste.

zaloguj się by móc komentować

rotmeister @przemsa 11 marca 2018 20:56
11 marca 2018 21:39

Większość zawodowych historyków tak nie uważa. Nie ma tam op.cit i ibidem. A historia to tylko to co było, a nie to co mogło by być. Takie spojrzenie jest "naukowe".

zaloguj się by móc komentować

jolanta-gancarz @Zadziorny-Mietek 11 marca 2018 20:16
12 marca 2018 09:35

Oczywiście. A Franek Dolas rozpętał II wojnę światową. Pogratulować logiki i zasad. Imperium jeszcze długo może czuć się komfortowo, mając takich obrońców jak Waść.

zaloguj się by móc komentować

jolanta-gancarz @rotmeister 11 marca 2018 20:49
12 marca 2018 10:14

Ale to nie do końca analogia. Czym innym jest rozważanie alternatyw i skutków różnych wyborów (jako rzecz oczywista), a czym innym możliwość przewidzenia wszystkich konsekwencji i skutków każdego wyboru, jeśli nie ma się wiedzy o faktycznych zamiarach i planach innych. Tak przeciwników, jak sojuszników. II wojna to była zupełnie nowa jakość w polityce międzynarodowej, gdzie nie tylko nie dotrzymywało się sojuszy, ale za plecami niektórych sojuszników działało się na ich szkodę. Zupełnie inaczej, niż podczas I wojny, kiedy do końca (z małymi wyjątkami, np. Włoch) zachowano trwałość sojuszy i wspólną politykę w ramach porozumień. Trzeba było dopiero przewrotu bolszewickiego w Rosji, żeby państwa ententy raczyły poruszyć sprawę niepodległości Polski.

Rozmiarów ludobójstwa i zmian geopolitycznych w Europie (a wkrótce także na świecie) nikt nawet 1września 1939 r. nie mógł przewidzieć. Żukow pokonał Japończyków pod Chałchin Goł dopiero 16 września 1939, po 4 miesiącach walk. Wkroczenie sowietów do Polski 17 września było dosłownie rzutem na taśmę, kiedy mijał dwutygodniowy okres samodzielnej walki Polaków, przewidzianej po wypowiedzeniu wojny Niemcom przez Francję i Anglię 3 września. A przecież to nie był koniec kampanii wrześniowej, bo ostatnie oddziały skapitulowały 2 tygodnie później, 5 października. Mogły jednak władze polskie, znając tajny aneks do paktu Ribbentrop - Mołotow, podjąć decyzję o wcześniejszym zakończeniu walk z Niemcami (albo wezwać do obrony przed bolszewikami, zamiast absurdalnej decyzji, że z sowietami nie walczymy, która pozwala dzisiaj Rosjanom uważać, że oni weszli do wojny dopiero 22 czerwca 1941 r.). Tymczasem formalnego aktu kapitulacji między Polską a Niemcami nigdy nie podpisano, a władze po przekroczeniu granicy rumuńskiej na wieść o wkroczeniu sowietów, zostały internowane. I kto inny zaczął rozdawać karty. Sikorski (mściwy człowiek, niestety) myślał, że teraz przyszła jego kolej, ale wkrótce się przekonał, ile miał samodzielności...

Dlatego trzeba analizować sytucje, czytać dokumenty, oceniać decyzje, ale w granicach rozsądku. Poznawać prawdziwą historię, bo oczywiście szkodzi nie tylko nieznajomość prawa, ale także faktów, zwłaszcza gdy się jest politykiem, odpowiedzialnym za losy państwa i jego obywateli. Ale krytykując błędy, słabości, nawet tchórzostwo czy zdradę, nie zapominajmy kto był agresorem, kto miał od zawsze imperialne plany kosztem słabszych, którymi przez wieki nauczył się manipulować, kto będąc sygnatariuszem różnych pięknych międzynarodowych porozumień o charakterze humanitarnym, sam nie czuł się do nich zobowiązany. Czyli kto stwarzał okoliczności i sytuacje, nie od wczoraj.

Analizując różne alternatywne historie, zastanówmy się też czasami, co by było, gdyby jednak po 3.09. 1939 r., zamiast ulotek propagandowych, spadły z angielskich i francuskich samolotów bomby choćby na Zagłębie Ruhry czy Saary... I gdyby Hitler od początku musiał walczyć na dwa fronty. I czy Stalin podjął by wtedy decyzję o wkroczeniu armii czerwonej do Polski 17 września? Podobnie postępujmy wobec wydarzeń w dalszych latach wojny.

A póki co, patrzmy na ręce zarówno naszym rządzacym, jak też tzw. opozycji, żeby nam czegoś gorszego nie sprokurowali.

zaloguj się by móc komentować

jolanta-gancarz @rotmeister 11 marca 2018 20:51
12 marca 2018 10:36

Problem polega na tym, że to były zobowiązania realne, a nie tylko moralne. Najlepszy dowód ukrycie gwarancji brytyjskich z marca 1939 r. w brytyksiej Wiki (link w pierwszym moim komentarzu), choć do innych porozumień z lat 1919 - 1939 prowadzą aktywne linki.

Ale żeby nie być gołosłowną, taki cytat wklejam:

"Był to więcej niż blef. Był to strategiczny błąd. Żadnemu państwu nie oferuje się poparcia i nie przystępuje się do wojny w jego imieniu, o ile nie ma się żadnych planów przyjścia mu z pomocą" - dodał Cesarani.

Według niego w marcu 1939 roku, gdy rząd premiera Neville'a Chamberlaina udzielił Polsce gwarancji, sformalizowanych w sierpniu układem sojuszniczym, to wówczas powinien był przystąpić do wojskowego planowania, aby ewentualną interwencję uczynić skuteczną. Tymczasem nic takiego się nie stało.

"Dyplomatyczne i wojskowe działania w obronie Polski były zupełnie niezsynchronizowane mimo, iż począwszy od marca 1939 roku (zajęcie Czechosłowacji przez Niemców - PAP) było jasne, że wybuch wojny jest już tylko kwestią czasu" - podkreślił Cesarani.

Sposób, w jaki Polska została potraktowana przez mocarstwa zachodnie, brytyjski historyk nazywa "jednym z najbardziej haniebnych i żałosnych aspektów II wojny światowej". "Stosunek Brytyjczyków i Amerykanów do sprawy polskiej w II wojnie światowej jest nieomal tak samo karygodny, jak zignorowanie przez oba te mocarstwa losu Żydów w krajach okupowanych przez III Rzeszę" - zaznaczył Cesarani, który specjalizuje się w zagadnieniach Holokaustu.

70 lat temu, 3 września 1939 roku Wielka Brytania "znalazła się w stanie wojny z Niemcami", o czym ogłosił premier Chamberlain. Niemcy zignorowały brytyjskie ultimatum zaprzestania walk i wycofania wojsk z Polski.

"Hitler był zaskoczony brytyjskim ultimatum i wypowiedzeniem wojny i miał bardzo dużo szczęścia, że za tą deklaracją nie stało żadne poważne przygotowanie na wypadek jej wybuchu" - oświadczył Cesarani.

http://www.gazetaprawna.pl/wiadomosci/artykuly/349119,brytyjskie-gwarancje-dla-polski-z-1939-roku-byly-blefem.html

zaloguj się by móc komentować

jolanta-gancarz @jolanta-gancarz 12 marca 2018 10:36
12 marca 2018 10:40

Mam nadzieję, że komentarz się nie zdubluje, ponieważ musiałam pisać i wklejać go na nowo. Tak się bowiem złożyło (co za pech!), że akurat w trakcie zapisywania go, nastąpiło automatyczne, okresowe wylogowanie ze SN!

Parasolu, jak mogłeś ;-))! Co za synchronizacja!

zaloguj się by móc komentować

Szczodrocha33 @jolanta-gancarz 12 marca 2018 10:14
12 marca 2018 18:26

"Sikorski (mściwy człowiek, niestety) myślał, że teraz przyszła jego kolej, ale wkrótce się przekonał, ile miał samodzielności..."

Sikorski i caly ten Rzad na Uchodzctwie to byli biedni petenci na garnuszku Anglikow. Takich jak on bylo tam wielu: Czesi, Jugoslawianie, Holendrzy, Norwegowie itp.

Churchill byl bardzo serdeczny wobec Sikorskiego zaraz po Dunkierce, gdy bat Brytyjczykom wisial nad tylkiem i trzeba bylo kazdego zolnierza, a zwlaszcza lotnikow.

Ale juz pozniej, w 1942 czy 1943 roku powiedzial mu cynicznie (ale przynajmniej szczerze) ze wojna to taki poker - zeby usiasc przy stoliku trzeba cos w tych kartach miec. Wpisowe - milion zolnierzy. 

Mysmy ten milion wystawili w wrzesniu. I przegralismy.

zaloguj się by móc komentować

Szczodrocha33 @jolanta-gancarz 12 marca 2018 10:36
12 marca 2018 18:50

"

70 lat temu, 3 września 1939 roku Wielka Brytania "znalazła się w stanie wojny z Niemcami", o czym ogłosił premier Chamberlain. Niemcy zignorowały brytyjskie ultimatum zaprzestania walk i wycofania wojsk z Polski.

"Hitler był zaskoczony brytyjskim ultimatum i wypowiedzeniem wojny i miał bardzo dużo szczęścia, że za tą deklaracją nie stało żadne poważne przygotowanie na wypadek jej wybuchu" - oświadczył Cesarani."

Faktem jest ze Anglia jeszcze w kwietniu miala jedna dywizje zmechanizowana, kilkanascie dywizji piechoty. We wspierajacej ja armii rezerwowej na 170 tysiecy zolnierzy tylko 3700 bylo w pelni przeszkolonych.

Dopiero pozniej, pod koniec 1939 roku sila armii brytyjskiej wzrosla do 1,1 miliona ludzi. Ale dla Polski juz wtedy bylo po rybach.

A gwarancje brytyjskie?  Oni wystapili z gwarancja niepodleglosci dla Polski. Mogli sobie to pozniej roznie interpretowac, jak im bylo dogodnie. Zreszta Brytania to mocarstwo kolonialne, ich kraje Europy Wschodniej malo interesowaly. Wiedzieli o zbrojeniach niemieckich i sile Wehrmachtu. I juz po zajeciu Czech wiedzieli ze do wojny dojdzie, pytanie bylo tylko kiedy. Polska im byla potrzebna jak taki punkt zapalny. Wypowiedzieli Hitlerowi wojne, zbroili sie ostro i szukali sprzymierzencow gdzie tylko mogli.

Rok 1941 byl przelomowy. Churchill odetchnal z ulga dwa razy: gdy Hitler zaatakowal  Sowietow i po raz drugi, gdy wypowiedzial wojne Stanom Zjednoczonym.

 

 

 

zaloguj się by móc komentować

Grzeralts @jolanta-gancarz 12 marca 2018 10:36
13 marca 2018 06:31

Hitler doskonale wiedział, że za tym nie pójdą żadne działania. 

zaloguj się by móc komentować

Zadziorny-Mietek @jolanta-gancarz 12 marca 2018 09:35
13 marca 2018 17:54

Bo Szanowna Waćpani bez przerwy operuje argumentami natury moralnej w odniesieniu do polityki zagranicznej (międzynarodowej). Zostaliśmy przez złe imperium cynicznie oszukani, zmanipulowani, zdradzeni, pozostawieni sami sobie, rzuceni na pastwę itp. Oczywiście, że tak skoro Beck wraz z niemal całą sanacyjną ekipą okazał się tak głupi iż bez mydła wlazł z pocałowaniem lordowskiej ręki w zastawioną pułapkę. W ten sposób, państwo polskie okazało się frajerem - z wynikającymi z tego faktu opłakanymi skutkami dla całego narodu. Ówcześni kierownicy państwa konsekwentnie prowadzili bowiem tzw. politykę bezalternatywną, wynikającą z brania własnych oczekiwań za rzeczywistość - dlatego nie przeprowadzili weryfikacji zdolności sojusznika do wypełnienia obietnic - gwarancji, nawet realnej oceny stanu jego sił zbrojnych. Mieli jakiś plan A, ale na opracowanie choćby B - nie wspominając o dalszych literach - już ich w ogóle nie było stać - nie widzieli takiej potrzeby, bo po co, skoro "Anglia obiecała, że nam pomoże".

zaloguj się by móc komentować

rotmeister @jolanta-gancarz 12 marca 2018 10:14
13 marca 2018 20:49

Ale to nie do końca analogia. Czym innym jest rozważanie alternatyw i skutków różnych wyborów (jako rzecz oczywista), a czym innym możliwość przewidzenia wszystkich konsekwencji i skutków każdego wyboru, jeśli nie ma się wiedzy o faktycznych zamiarach i planach innych. Tak przeciwników, jak sojuszników. II wojna to była zupełnie nowa jakość w polityce międzynarodowej, gdzie nie tylko nie dotrzymywało się sojuszy, ale za plecami niektórych sojuszników działało się na ich szkodę. Zupełnie inaczej, niż podczas I wojny, kiedy do końca (z małymi wyjątkami, np. Włoch) zachowano trwałość sojuszy i wspólną politykę w ramach porozumień. Trzeba było dopiero przewrotu bolszewickiego w Rosji, żeby państwa ententy raczyły poruszyć sprawę niepodległości Polski.

 

Tylko pani Jolanto tu nie chodzi o analogie z poprzednimi konfliktami. I tak mi się wydaje, że właśnie Becki, Rydze i inni żyli właśnie analogiami a nie skupiali się na konkretach. Oni wszyscy widzieli bolszewizm w działaniu, wywiad polski dość konkretnie informował o wielkim głodzie na Ukrainie. Wiedziano jak wygląda życie w sowietach. O tym, że zdarzył się Anschluss czy zajęcie Czechosłowacji też wiedziano. I chodzi o to, że tak na wiarę (?) myślano, że nie dojdzie do sojuszu Hitler – Stalin bo…? Bo co właściwie? Bo to rzekomo różne ideologie? (w rzeczywistości są siostrzane, ale nie o to teraz chodzi). Przecież polscy polityce powinni być politykami, i powinni wiedzieć, że polityka to interes a nie sympatie i antypatie. I że jak się spojrzy na mapę Europy Środkowej to wszystko widać jak na dłoni. No i gdy Ribbentrop leci do Mołotowa żeby podpisać pakt o przyjaznych stosunkach, gdy te państwa nawet ze sobą nie graniczyły to coś jest na rzeczy i być może chcą ze sobą graniczyć. I ja pisząc o tych Katyniach i zabitych milionach Polaków nie wymagam tego, żeby Beck ze Śmigłym akurat to przewidzieli. Chodzi o to, że mieli brać pod uwagę chociażby sojusz Hitler – Stalin. A co taki sojusz powodował wiedział raczej każdy. Sam Piłsudski mówił za życia, że w takim przypadku trzeba by się bronić na Placu Saskim.

 

Analizując różne alternatywne historie, zastanówmy się też czasami, co by było, gdyby jednak po 3.09. 1939 r., zamiast ulotek propagandowych, spadły z angielskich i francuskich samolotów bomby choćby na Zagłębie Ruhry czy Saary... I gdyby Hitler od początku musiał walczyć na dwa fronty. I czy Stalin podjął by wtedy decyzję o wkroczeniu armii czerwonej do Polski 17 września? Podobnie postępujmy wobec wydarzeń w dalszych latach wojny.

 

My możemy a nawet powinniśmy gdybać (vide Chesterton parę wpisów wyżej) ale Beck ze Śmigłym nie mieli prawa gdybać i liczyć na cokolwiek. Oni mieli swoich ministrów i generałów którzy jechali do Francji i Anglii i coś tam mieli negocjować. I to co wynegocjowali przywozili do Warszawy. Beck ze Śmigłym powinni zasiąść nad tymi papierami i zobaczyć jakie tam są konkrety.

A tam takie kwiatki:

1939, maj 19, Paryż. – Protokół końcowy z francusko-polskich rozmów sztabowych w dniach 15 – 17 maja.
Ściśle tajne

1. Francja podejmie natychmiast działania powietrzne zgodnie z uprzednio ustalonym planem.

(o tym niżej)
2. Gdy tylko część sił francuskich będzie gotowa (około 3 dnia I+) Francja stopniowo przystąpi do działań ofensywnych o ograniczonych celach.

(co to znaczy część sił? Ile dywizji, ile armat, ile czołgów-konkretnie)


3. Gdy tylko zaznaczy się główny wysiłek niemiecki przeciw Polsce, Francja głównymi siłami rozpocznie działania ofensywne przeciwko Niemcom (poczynając od piętnastego dnia I+)

(co to znaczy głównymi siłami? Ile dywizji, ile armat, ile czołgów?)

V. Oba Dowództwa Naczelne uważają za niezbędne kontynuowanie bardziej szczegółowych rokowań, mających na celu rozpracowanie wytycznych zawartych w niniejszym protokole.

(nie "uważają" itd, tylko ile tych czołgów i armat macie na dziś tzn. na maj 1939)

To z umowy (link niżej) a tu z tekstu notki:

Jednakże np. już 13 IX 1938 roku gen. Gamelin poinformował rząd w trakcie kryzysu czechosłowackiego, że atak na Linię Zygfryda jest niemożliwy. 23 sierpnia 1939 roku (!) oświadczył na spotkaniu Komitetu Obrony Narodowej, że armia francuska nie będzie zdolna podjąć skutecznej ofensywy wcześniej niż za dwa lata.

 

Brytyjski generał. William Edmund Ironside notował w swoim dzienniku: „Francuzi okłamują Polaków mówiąc, że zamierzają przystąpić do ataku. Taka koncepcja w ogóle nie istnieje. 24 kwietnia 1939 roku (tj. jeszcze przed podjęciem rozmów z Polakami) francuski i brytyjski sztab generalny uznały, że „w pierwszej fazie wojny jedyna bronią ofensywną jaka Alianci mogą się skutecznie posłużyć, jest broń gospodarcza”

 

Bo wyżej nie było żadnych konkretów. Tylko o „kontynuowaniu szczegółowych rozmów w przyszłości”. Jak bym był Beckiem to bym zapytał co to właściwie jest?

 

Protokół lotniczy:
Nr 66
1939, maj 16, Paryż. – Protokół z posiedzenia podkomisji lotniczej sztabów francuskiego i polskiego.

1. W obliczu znacznej koncentracji niemieckiego lotnictwa bombowego i myśliwskiego w Prusach Wschodnich strona polska oświadcza, że konieczne jest wykorzystanie na tym kierunku nieomal całego lotnictwa ogólnego odwodu Naczelnego Wodza.
Wynika stąd konieczność odciążenia lotnictwa polskiego przez natychmiastowe działania francuskich sił powietrznych na polsko-niemieckim zachodnim teatrze operacyjnym, działania podjęte tak z terytorium Francji, jak i Polski.

 

Odpowiedź Francuzów:

2. W odpowiedzi strona francuska oświadcza:
a) W danym momencie takie rozwiązanie nastręcza trudności w związku z obecną reorganizacją francuskich sił powietrznych i niedostateczną ilością nowoczesnego, a także przestarzałego sprzętu, jaki można by przeznaczyć na wykonywanie tego rodzaju zadań. Sprzęt nowoczesny znajduje się w trakcie produkcji, a w ilościach zadowalających znajdzie się w jednostkach dopiero jesienią i zimą bieżącego roku.

 

d) Strona francuska dodaje, że poczynając od wiosny 1940 r. można rozważyć użycie z terytorium polskiego większych sił francuskiego lotnictwa bombowego, wyposażonego w nowoczesny sprzęt. Konkretną ilość można będzie sprecyzować w terminie późniejszym.

 

Wszystko „można rozważyć” i „w terminie późniejszym”. Trudności ze sprzetem i takie tam. Szabel nam nie zbraknie, szlachta na koń siędzie, ja z synowcem na czele i jakoś to będzie. Jakoś to będzie. To nie jest polityka.

http://www.dws.org.pl/viewtopic.php?f=9&t=120048#p1305210

 

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować