-

rotmeister : Wspomnicie moje słowa

Anglia, Moskwa i Rzeczpospolita, czyli dlaczego Pontus z Hornem dali nogę.

Hetman Stanisław Żółkiewski, Początek i progres wojny moskiewskiej (fragmenty).

Borys Fedorowicz Godunow rebuspotebatur. Człowiek ten nie z carskiego plemienia i nie z przedniej familii, które mają w państwie tym precedencje swe, i pilno ich przestrzegają. Jednakże nie podło się był urodził, bo i siostrę jego rodzoną z osobliwości też jej wielkiej za żonę wziął był sobie Fedor, syn cara Iwana, co Borysowi niemały przystęp uczyniło do państwa. Ale nade wszystko dowcip jego, który był inomniactione humanarumrerum wielki, przedziwny. Ten i cara Iwana z świata zgładził, przenająwszy doktora jego Anglika, który cara Iwana kurował; bo też na tym rzecz była, by go był nie poprzedził, że sam i z wielą innych przednich ludzi miał gardło dać, jako to nie nowiną była carowi Iwanowi ludzi tracić, gdyż od początku świata tyrana, okrutnika podobnego sobie Iwan car nie miał (…).

Będąc ten Skopin wojewodą na Wielkim Nowogrodzie, wiedząc, że moskiewskich ludzi słabe i niepewne praesidium, udał się do praktyki z Karolusem, książęciem sudermańskim. Karolus, za pieniądze z Moskwy posłane, wyprawił do niego Jakuba Pontusa i Krysztofa Szumma z sześcią tysięcy Niemców, Francuzów, Anglików, Szkotów, Szwedów. Tymi ludźmi, mając przy nich też wojsko moskiewskie, jął Skopin wypierać naszych; już to, jako się wspominało, Kiernożyckiego, pana Zborowskiego. I acz mieli te siły nasi, że mogli temu wojsku dobrze odpór dać; ale dla emulacji i niesforności, która była między kniaziem Romanem Rożyńskim, hetmanem tego wojska, które stało pod stolicą, a między panem Sapiehą, który z częścią wojska stał pod monasterem troickim, nie mogli ładu między sobą znaleźć. I tak ich niezgodą rosły rzeczy i sława Skopinowa, że co moskiewska stolica była w wielkim ścisku i głodzie, z następowaniem Skopina odległe żywności poczęto z Riazani dodawać. Przed nastąpieniem Skopinowem była beczka żyta (jako cztery korce krakowskie) po kilku dwudziestu złotych; nawieziono tak wiele, że po trzy złote ją przedawano. Więc i to przypadło, że Skopin, kiedy najlepiej miał rzeczy popierać, umarł struty (jako zrazu udawano) z porozumieniem Szujskiego z emulacji, która była między nimi! Pytając się jednak o tym, tak się najduje, że febrą umarł.

Jednakże, iż Skopin do pierwszych był zaciągnął znowu cudzoziemców, kilka tysięcy Francuzów, Anglików, Szkotów, ci, idąc od Nowogródka, kozaki nierządniki wypłoszyli ze Rżewa, z Staryce, potem i pod Osipów przyszedłszy petardom wysadzili bramę, ale nasi, którzy tam byli z Ruckim, mężnie ich wyparli; przez swą jednak niesforność i bunty, miejsca tego potem, nie mając najmniejszego gwałtu, odeszli i sami dali się nieprzyjacielowi marnie pożyć; sromotnie drudzy kto mógł pouciekali, a wiele ich pobito, wiele pojmano, bez żadnej przyczyny, bo i nie dobywał ich nieprzyjaciel, w kilka mil od nich leżał; i odsiecz pan Zborowski z panem Kazanowskim gotowi im byli dać, i już się byli na to skupili.

Ale wiedząc że ochotnie do nich idą, jęli Niemcy od płotu uciekać do lasu, który tam był niedaleko. Francuzowie i Anglikowie jezdni przecie z naszymi rotami w polu, co raz jedni drugich posilając, czynili; aż kiedy już nie stało onych Niemców pieszych, którzy przy płocie nam byli na przeszkodzie, skupiwszy się kilka rot naszych, uderzyli na oną jazdę cudzoziemską kopiami, kto jeszcze miał, pałaszami, koncerzami oni też destitutipraesidi o ludzi moskiewskich i onej piechoty, nie mogli się oprzeć; jęli w swój obóz uciekać, ale i tam nasi na nich wjechali, bijąc, pędzili ich przez ich obóz własny; wtenczas Pontus i Horn pouciekali. Zostało było jeszcze do trzech tysięcy albo i lepiej tych cudzoziemców, stali w kraju przy lesie, pan hetman jął rozmyślać, jakoby ich z tego fortelu ruszyć. Lecz oni, nie mając już starszych, widząc też, że Moskwa pouciekała, coś trochę jeszcze w wiosce, która była przy obozie kniazia Dymitrowa obostrożona, bawiło się ich, a i sam kniaź Dymitr tamże był. Chcąc tedy owi cudzoziemcy o zdrowiu swym radzić, wysłali do pana hetmana, prosząc rokowania. Pan hetman też widząc rzeczy pełne trudności, że ich było niełacno od onego chrustu odrazić, pozwolił.

Dużo więcej o Polakach, Rosjanach i rzecz jasna Anglikach, w dwóch numerach Szkoły Nawigatorów.

Numer polsko-brytyjski:

https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/szkola-nawigatorow-nr-21/

Numer rosyjsko-brytyjski:

https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/szkola-nawigatorow-nr-22-rosyjsko-brytyjski/



tagi: rzeczpospolita  polska  anglia  francja 

rotmeister
24 kwietnia 2019 22:41
4     1166    5 zaloguj sie by polubić
komentarze:
gabriel-maciejewski @rotmeister
25 kwietnia 2019 07:10

Wszystko pięknie, ale upierałbym się jednak, że to doktor Anglik wynajął Borysa Godunowa, a nie na odwrót. Ciekawe, że przy tak jawnych dowodach zaangażowania kompanii w sprawy moskiewskie wszyscy dalej się upierają, że Moskywa to twór azjatycki - tatarski

zaloguj się by móc komentować

marianna @gabriel-maciejewski 25 kwietnia 2019 07:10
25 kwietnia 2019 08:27

Genetycznie, Moskwiczanom można przypisać część genów wskazujących na pochodzenie azjatycko-tatarskie. Politycznie Moskwa, jako twór państwowy jest autorstwa angoli. Jak już nie raz Pan udowadniał, nie ma co do tego wątpliwości.

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @gabriel-maciejewski 25 kwietnia 2019 07:10
25 kwietnia 2019 11:43

a sam Godunow to potomek Ordyńców (Mongołów albo jak kto woli, Tatarów).

Jakkolwiek istnieje  inna wersja odnośnie jego pochodzenia. to i  ta inna    nie wyklucza u niego korzeni tatarskich.

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @gabriel-maciejewski 25 kwietnia 2019 07:10
26 kwietnia 2019 20:20

Tak, to dziwne. Jest jednak coś na rzeczy, bo dla młodego szpiega Elżbiety Tudorównej (Janka Peytona) najpiękniejszą religią był szamanizm, kwitnący jeszcze w 16 w. na Litwie i Inflantach. Nie daleko zatem do szamanizmu syberyjskiego i stepowego.  

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować