-

rotmeister : Wspomnicie moje słowa

Allah chrześcijan i krzyż Arabów.

Artykuł w całości nie mój. Pochodzi z tygodnika „Gość niedzielny”. Ale na tyle ciekawy i jakoś tak przemknął bez echa (przynajmniej dla mnie), że go ctrl+v:

https://www.gosc.pl/doc/5342114.Allah-chrzescijan

 

To ciągle największe tabu w świecie islamu: było życie i cywilizacja na Półwyspie Arabskim przed Mahometem. Zanim powstał Koran, w języku arabskim śpiewano hymny paschalne.

 

Okres poprzedzający nadejście Mahometa i powstanie islamu to czas ciemnoty, zacofania, życia w nieświadomości – taka narracja jest częścią kulturowego krwiobiegu w świecie arabskim. Jest nawet odpowiednie słowo, które ową rzekomą pustkę określa: dżahilijja. Ani Koran, ani późniejsza tradycja muzułmańska nie wspominają w ogóle o obecności społeczności żydowskich i chrześcijańskich na Półwyspie Arabskim w czasach Mahometa. Krótko mówiąc: dopiero prorok islamu przyniósł do tego regionu – ciemnego, zacofanego, pełnego analfabetów i wyznających bożków barbarzyńców – cywilizację i wiarę w jednego Boga. Problem w tym, że nie ma to wiele wspólnego z badaniami naukowców – historyków, archeologów i lingwistów – w tym również naukowców arabskich.

 

Imię Boga

 

Pięć lat temu na terenie Arabii Saudyjskiej międzynarodowa ekipa badawcza odkryła starożytne inskrypcje skalne z krzyżami oraz imionami chrześcijańskich męczenników z 470 r. Zespół naukowców składał się z Francuzów oraz… Saudyjczyków, a przedsięwzięciu patronowała paryska Académie des Inscriptions et Belles-Lettres. O odkryciu nie było głośno w Arabii Saudyjskiej, nieco więcej można było przeczytać o nim w prasie zachodniej. Jednak własnego raportu naukowcy już nie ocenzurowali. A w raporcie (do którego jako pierwszy dotarł izraelski dziennik „Haa­retz”) znalazły się rzeczy, które podważają narrację negującą istnienie cywilizacji na Półwyspie Arabskim przed islamem. Co więcej, zawiera on dowody wskazujące na to, że pierwsze teksty w języku arabskim były tekstami chrześcijańskimi. Potwierdzono tym samym – cytując m.in. księgi liturgiczne – że słowo Allah na określenie Boga pojawiało się na długo przed pojawieniem się islamu. Do dziś chrześcijanie Bliskiego Wschodu używają w modlitwach i w liturgii słowa Allah… bo innego nie znają, tak jak Anglicy mówią God, Francuzi Dieu, Niemcy Gott, a Polacy Bóg. To o tyle ważne, że mniej więcej w tym samym czasie, gdy dokonano tych odkryć, w niektórych krajach muzułmańskich trwał spór o prawo do używania tego słowa – muzułmanie przekonywali, że powinno być zastrzeżone tylko dla islamu, podczas gdy chrześcijanie dowodzili, że nie znają innego arabskiego słowa, które odpowiadałoby Bogu Jedynemu.

 

Arabski przed Koranem

 

I to było chyba największą sensacją tych badań – odkrycie, że alfabet arabski i w ogóle język, w którym spisano Koran, mają przedislamskie korzenie. Co więcej, udowodniono, że przed Mahometem, wbrew powszechnej wśród Arabów opinii, Półwysep nie był pogrążony w „ciemnych wiekach”, ale kwitła tam cywilizacja, którą tworzyli zarówno chrześcijanie, jak i arabscy wyznawcy judaizmu. Cywilizację z bogatą literaturą, sztuką i językiem, a także znakomicie zorganizowanymi strukturami kościelnymi tworzyło królestwo Himjarytów, którego elity i zwykli mieszkańcy wyznawali judaizm oraz chrześcijaństwo. Odnalezione w 2014 r. arabskie inskrypcje, wyryte w miękkim piaskowcu w górskich przełęczach wokół Bir Himy – w miejscu położonym ok. 100 km na północ od Nadżranu – były złożone z liter tego samego alfabetu, w którym napisano Koran. Dotąd najwcześniejsze starożytne inskrypcje wykorzystujące arabskie pismo datowano na co najmniej pół wieku później i wszystkie znaleziono na terenie Syrii. Cenzura saudyjska robiła wszystko, by nie upublicznić zdjęć inskrypcji i by nie znalazły się w internecie.

 

Największą sensację – i niepokój – wzbudził arabski tekst, zapisany na dużym, prostokątnym kamieniu, w którym pojawia się imię „Thawban, syn Malika” oraz duży krzyż. Ten sam znak pojawia się systematycznie na innych inskrypcjach z mniej więcej tego samego okresu. Saudyjczycy musieli więc przełknąć nie tylko informację, że przynajmniej jakieś 150 lat przed powstaniem islamu i spisaniem Koranu święty język arabski był już używany, ale również fakt, że był on używany zarówno w chrześcijańskim, jak i żydowskim kontekście. Thawban był bowiem chrześcijańskim męczennikiem, który odmówił wyrzeczenia się wiary w Chrystusa, gdy znaczna część elit królestwa Himjarytów przyjęła judaizm. Nie jest wprawdzie jasne, ilu mieszkańców królestwa przyjęło judaizm (ok. 380 r.) i jaka była jego forma. Można jednak powiedzieć, że według chrześcijańskich kronikarzy około 470 r. chrześcijanie z Nadżranu cierpieli prześladowania ze strony wyznających judaizm Himjarytów.

 

Klasztor na wyspie

 

Wiele lat przed znalezieniem wspomnianych transkrypcji na terenie Arabii Saudyjskiej do równie sensacyjnego odkrycia doszło na wyspie Sir Bani Yas, należącej do Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Odnaleziono tam ruiny wczesnochrześcijańskiego klasztoru i kościoła wspólnoty monastycznej liczącej ok. 30–40 mnichów. Datę budowy obiektu oceniono na ok. 600 r., czyli przed ucieczką Mahometa do Medyny, uznawaną w islamie za początek ery muzułmańskiej. Informację o tym podał „The National”, anglojęzyczny dziennik z siedzibą w Abu Zabi, określając znalezisko jako „jedno z najważniejszych odkryć archeologicznych w rejonie Zatoki Arabskiej”. Autor artykułu cytował m.in. wypowiedź dr. Josepha Eldersa, szefa projektu badawczego na wyspie: „Jeszcze dwadzieścia lat temu nie mieliśmy pojęcia, że chrześcijanie przybyli tak daleko na południe i wschód w Zatoce Arabskiej. To odkrycie pokazuje, że chrześcijaństwo przeniknęło znacznie dalej, niż myśleliśmy wcześniej”. Odkrycie arabskich inskrypcji chrześcijańskich z Arabii Saudyjskiej parę lat później ujawniło, że w rzeczywistości dotarło ono jeszcze dalej. Odkrycia te pokazały też różnicę w systemie polityczno-religijnym obu państw. Saudyjczycy nie dopuścili do rozpowszechnienia informacji o odkryciu, natomiast władze ZEA oficjalnie otwarły kompleks ruin na wyspie Sir Bani Yas.

 

Biskupi przed imamami

 

Wszystkie te odkrycia są sensacją z punktu widzenia arabskich społeczeństw. Dla badaczy zajmujących się tematyką chrześcijańskiego Bliskiego Wschodu jest jasne, że Półwysep Arabski zawiera liczne ślady obecności wyznawców Chrystusa na długo przed pojawieniem się Mahometa. Ks. prof. Krzysztof Kościelniak, znawca świata islamu i chrześcijańskiego Orientu, w tekście o chrześcijańskim piśmiennictwie arabskim przed Mahometem i jego wpływie na islam (ukazał się w „Analecta Cracoviensia” w 2003 r.) pisze m.in. o doskonale zorganizowanych strukturach Kościoła w czasach, które miały być rzekomo okresem zacofania i pogańskiej ciemnoty. „Kościół pośród Arabów przed powstaniem islamu był dobrze zorganizowany. Miał własną hierarchię, metropolie, biskupstwa oraz wspólnoty monastyczne”. Można nawet dowieść wpływu językowego arabskiego chrześcijaństwa na tworzący się później islam. Widać to zwłaszcza na przykładzie słowa Rahman, uważanego za typowo islamski termin. Arabscy chrześcijanie długo przed Mahometem używali go na określenie Boga Ojca. „O nośności chrześcijańskiego terminu Rahman świadczy zapożyczenie go przez Mahometa, który uczynił z niego jedno z podstawowych określeń Boga w swojej teologii. Odbyło się to jednak na zasadzie wybiórczości, ponieważ – jak wiadomo – Mahomet zdecydowanie sprzeciwił się trynitarnej koncepcji Boga” – pisał ks. Kościelniak.

 

Rubikon Arabii

 

Dlaczego Arabii Saudyjskiej tak bardzo zależy na wyciszeniu tematu? Najprostsze wytłumaczenie jest takie: na jej terenie znajdują się najświętsze miejsca islamu i dlatego nie może tam znajdować się świątynia innej religii ani tym bardziej nie można dopuścić do myśli, że kiedyś takie świątynie na świętej ziemi islamu się znajdowały. Wymazanie ze świadomości przedislamskiej cywilizacji można rozumieć niekoniecznie jako chęć zakłamywania historii, ale bardziej jako podkreślenie, że dopiero Mahomet przyniósł Arabom pełne oświecenie i poznanie Boga. Trudno w tym zacieraniu śladów po społecznościach żydowskich i chrześcijańskich na Półwyspie Arabskim nie widzieć też zwykłej walki o pamięć. W 2013 r. wielki mufti Arabii Saudyjskiej, szejk Abdul Aziz bin Abdullah, powiedział: „Należy zburzyć wszystkie kościoły na Półwyspie Arabskim”. Po protestach chrześcijan „złagodził” stanowisko i powiedział, że jest tylko za zakazem budowania nowych świątyń.

 

Inaczej do odkryć podchodzą sąsiednie Zjednoczone Emiraty Arabskie. Otwierając dla turystów ruiny klasztoru, szejk Sultan bin Tahnoun Al Nahyan, prezes jednej z czołowych w ZEA firm zajmujących się rozwojem turystyki, powiedział: „Cieszymy się z otwarcia tego antycznego miejsca, które daje zwiedzającym wgląd w bogatą historię wyspy i Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Jesteśmy dumni z naszego dziedzictwa i dlatego chcemy stworzyć tu ośrodek turystyczny”. Dla wahabickiej Arabii Saudyjskiej, uznającej się za strażnika „czystości” historycznej, kulturowej i religijnej świata islamu, to ciągle rubikon, którego nie zamierza przekraczać.

Tu artykuł będący w pewnym sensie tym samym tylko wcześniejszym ;).

https://www.gosc.pl/doc/4388609.Krzyz-Arabow

Tu link do audycji w radiowej Jedynce z dr hab. Marcinem Grodzkim (arabista z Wydziału Orientalistycznego UW). Link u góry po lewej.

https://www.polskieradio.pl/7/5098/Artykul/2290369,Poczatki-islamu-gina-w-mroku-dziejow

Naukowo o chrześcijaństwie i arabach pisze ks. Krzysztof Kościelniak. Jest też kilka filmów na youtube z jego udziałem, ale słuchanie tego to męka. Lepiej księdza Kościelniaka czytać.

http://christianityincentralasia.info/pl/2019/chrzescijanskie-pismiennictwo-arabskie-przed-mahometem-i-jego-wplyw-na-islam/

 



tagi: krzyż  chrześcijanie  allah 

rotmeister
3 lipca 2019 11:29
8     1228    10 zaloguj sie by polubić
komentarze:
Maryla-Sztajer @rotmeister
3 lipca 2019 11:53

Rewelacja. 

 

Ad  majorem  Dei  gloriam  -  Loyola 

.

A  fructibus  eorum  cognoscenti  eos  -  Ewangelia  Mateusza 

.

 

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @rotmeister
3 lipca 2019 12:31

Za: Karen ArmstrongSpór o Boga” (Wydawnictwo VIK, Warszawa 2011)

Z początku muzułmanie nie uważali islamu za nową religię, lecz za kontynuację pierwotnej wiary „Ludzi Księgi” - żydów i chrześcijan. W jednym z przedstawionych w Koranie objawień Bóg nalega, by uznali istnienie wszystkich bożych posłańców - Abrahama, Izaaka, Izmaela, Jakuba, Mojżesza, Jezusa i innych proroków. Tak więc Koran był traktowany jako potwierdzenie poprzednich świętych ksiąg. Dlatego nie wolno nikogo zmuszać do przyjmowania islamu, czyli ze ludzie nie musza należeć do tej samej społeczności religijnej, gdyż każda z nich ma objawiony własny din (tj. sposób życia zgodny z własną religią). Tym samym, Bóg nie jest własnością żadnej z tych tradycji (światła bożego nie wolno przypisywać tylko jednej lampie, nie należy ono ani do Wschodu, ani do Zachodu, lecz oświeca wszystkich ludzi). Zatem muzułmanie powinni rozmawiać z Ludźmi Księgi uprzejmie, pamiętając o tym,
że czczą tego samego Boga, a nie wdawać się w bezcelowe spory. Postawa taka wymaga poświęcenia i wielkiego wysiłku (dżihad).

zaloguj się by móc komentować

umami @rotmeister
3 lipca 2019 12:38

Dzięki.

Dla leniwych, link bezpośredni do audycji z dr hab. Marcinem Grodzkim:

http://static.polskieradio.pl/3aeb00e1-6b41-40d4-9651-d64d6963223b.mp3?source=MAIN_PLAYER_PR_V2

zaloguj się by móc komentować


rotmeister @stanislaw-orda 3 lipca 2019 12:31
3 lipca 2019 12:51

Jean Alcader w książce "Prawdziwe oblicze Islamu" (sam jest byłym muzułmanimem) opisuje jak to wygląda, wyglądało. Koran to dostosowywana do zmieniających się okoliczności instrukcja jak rządzić i organizować podbijane tereny. W Koranie są np. sury gdzie jest zapisane, że Bóg (Allah) nie może mieć Syna Bożego itd. Czyli odwracanie już istniejących religii i pisanie tak by ta nasza nowa religia czymś się rózniła i to różniła na "lepsze". No bo po co ten rzekomy Bóg przez swojego posłańca miałby mówić akurat takie rzeczy, jak te o nieistniejącym Synu Bożym? Skąd w ogóle taka gadka? Tylko z tego powodu że Syn Boży był u chrześcijan. Z książek które czytałem wg mnie najlepsza jest książka Marka Gabriela "Jezus i Mahomet". Tytuł może mylący, bo porównanie byłego (nawróconego na chrześcijaństwo) imama w 100% wychodzi zawsze na korzyść Jezusa.

zaloguj się by móc komentować

K-Bedryczko @rotmeister
3 lipca 2019 14:14

Witam. Jako ciekawostkę podam, że w Zakopanem mrowie arabskich rodzin i nie tylko. 

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @rotmeister 3 lipca 2019 12:51
3 lipca 2019 15:27

oczywiście,

W początkach była to kontynuacja, ale później  narrację i wykładnię  zdominowali  fundamentaliści.

(źródłosłów: Eloah  przerobione na   Allah)

( liczba mnoga od Elohim (Bogowie) to Eloah)

zaloguj się by móc komentować

Andrzej4 @rotmeister
3 lipca 2019 21:00

Fundamentaliści są przekonani, że wszystko jest w Koranie.

Chrześcijanie nie mogą być fudnamentalistami, albowiem wszystko ruzumieją w świetle Pisma św., a nie wszystko jest w Piśmie św.

Gdy ajatollach Chomeini doszedł do wła0dzy, w Iranie zakazano używania lodówek, gdyż stoi w Koranie, że należy jeść "świeże mięso". Z tego powodu w Iranie z głodu zmarło 2 mln. ludzi. To jest fundamentalizm w czystej postaci.

W nawiązaniu dl LUL III, nie ma fundamentalizmu w KK i nie ma Kościoła "wojującego". Oskarżenie KK o to, że jest Kościołem wojującym, poprzedza jedynie oskarżenie o fundamentalizm.

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować