-

rotmeister : Wspomnicie moje słowa

Aleksander Bossakiewicz, Fundusze duchowieństwa rzymsko-katolickiego w Polsce - mianowicie od 1795 - 1865 roku.

Aleksander Bossakiewicz, Fundusze duchowieństwa rzymsko-katolickiego w Polsce - mianowicie od 1795 - 1865 roku. Biblioteka Warszawska 1881, z.4.

 

Chrześcijaństwo w pierwszych wiekach nie miało na utrzymanie swych kapłanów innych środków, prócz ofiar, jakie składała wspólna niedola, kierowana uczuciem miłości bliźniego. Jałmużna i składka służyły na skromne nadzwyczaj opatrzenie kapłana i sług kościoła. Kościół, zmuszony spełniać w tajemnicy swoje obrządki, nie posiadał ani siły, ani dostatecznej swobody publicznej, by mógł wiele uzbierać, a to co zebrał, dzielił wśród braci jednego ducha, których liczba, mimo prześladowań, codziennie wzrastała.

 

Wznosiła się arka nowego przymierza na świecznikach chwały, jaką, ginący na stosach, świadecznym męstwem i grobami stwierdzali, stawał gmach przybytku Pańskiego, pośród gruzów dawnego pogaństwa, które nie tak łatwo odstąpić chciało wiary przodków swoich i ociągało się z przyjęciem innej formy, opartej na cichych, spokojnych a tak wzniosłych zasadach braterstwa i moralności, wyższej nad wszelkie prawa stanowione. Ruch, jaki stąd powstawał, wciskał się w wyobrażenia, wślizgał się pod strzechę domową, inne siał pojęcia. Nikły dawne sprężyny, świat nowy przychodził i garnął pod skrzydła wiary chrześcijańskiej.

Smutne to były początki, okupywane męką i życiem pierwszych krzewicieli prawdy i nauki, aż wreszcie tak silna i wytrwała wiara, złagodziła chwile prześladowań, i dozwolono jej wyznawcom jawnie spełniać obrządki i posługi religijne. Odtąd więc i kapłani, przyjmując charakter stałych sług ołtarza, nie mogli być zostawieni chęci dobroczynnej, lecz potrzeba wymagała trwałego uposażenia kościoła i to nastąpić musiało.

 

W III-cim dopiero wieku kościoły zaczęły posiadać dobra nieruchome, pieniądze bowiem zbierane, rozdzielano pomiędzy siebie. Szczodrobliwość Konstantyna Wielkiego hojnie uposażyła duchowieństwo, on pierwszy upoważnił je do przyjmowania zapisów, obok dochodów, jakie już pobierało z domów, gruntów i innych dotacji; w następnych czasach żaden kościół nie mógł być fundowany bez dostatecznego uposażenia, własność prywatna stawała się beneficjum. Tym sposobem mnożyły się bogate nadania i darowizny dla kościoła, które stały się źródłem przyszłej jego wielkości i siły.

 

W IX-tym wieku, po wielu nieszczęściach, jakie społeczność ówczesną dotknęły, już prawie przy schyłku jego, duch trwogi ogarnął umysły, że 1000-ego roku nastąpi koniec świata. Opowiadania o tym przejmowały nieopisanym strachem i, jak zwykle wśród ciemnoty, zyskiwały wiarę. To wyczekiwanie niepewnego jutra i zbliżająca się chwila kataklizmu, pobudziła ludzi do ofiarności, której granicy oznaczyć niepodobna. Jedni wstępowali do klasztoru, oddając co mieli, drudzy zapisywali wszystko kościołowi lub czynili śluby, byle złe odwrócić, a kiedy bez zagłady tysiączny rok przeszedł i śmiertelni przy życiu zostali, płynęły skarby z zapisów i ślubów; było to i potem, wiemy bowiem z dziejów, do jakiej świetności i władzy doszedł zakon templariuszy i Jezuitów i jakie po nich bogactwa zostały.

 

Tak wielkie a prędkie zbogacenie się duchowieństwa, zwróciło na siebie uwagę panujących; pierwszy Karol Martel rzucił na te skarby pożądliwym okiem i za jego to czasów, we Francji 740 r., prawie wszystkie dobra duchowne przeszły w ręce świeckich wojowników.

 

Szczodrobliwość Pepina i Karola Wielkiego hojnie wynagrodziła to duchowieństwu, a nawet od tego ostatniego datuje się pobór dziesięciny. Upływały wieki brzemienne wypadkami, w pośród których ofiarność ciągle się wzmagała, wpływały pieniądze pod nazwiskiem rezerw, annat, ekspektatyw i dyspens; nie wystarczało to jednak na potrzeby kościoła i chęć pomnożenia dochodów, przez sprzedaż indulgencji, spowodowała klęski i upadek władzy, jaką dotąd duchowieństwo posiadało. Nastała Reformacja; w Niemczech północnych wprowadziła ona wyznanie Luterskie, dzieląc się łupami rzymskokatolickiego kościoła; w Szwecji i Danii zorganizowano takież wyznanie; w Holandii, a w części i w Szwajcarii, utrwaliło się wyznanie reformowane; w Anglii powstał kościół na dogmatach Kalwina, a wszędzie rzymskokatolickie duchowieństwo fundusze swe traciło; w Szwecji 2/3 dóbr ziemskich, do duchowieństwa rzymskokatolickiego należących, rząd skonfiskował.

 

I te tylko państwa zostały wierne katolickiej Stolicy, do których promień słońca rzymskiego najłatwiej dochodził, to też, jakby strzegąc spuścizny Piotra Ś-go, stanęły w około; Hiszpania z Portugalią, Francja z Belgią, prowincje Nadreńskie i część Szwajcarii; potem Polska, Austria i Włochy; poza tym promieniem wszystkie inne przyjęły nowe wyznania.

 

Pokój Westfalski 1648 r., dla wynagrodzenia książąt wojujących, dobra kościelne sekularyzował.

 

Odtąd blisko przez dwa wieki, państwa katolickie znosiły niektóre zakony i fundusze ich zabierały; mimo to wielka ich liczba jeszcze pozostała. Zasady, głoszone wówczas, poruszały wyobraźnią ludów i zapowiadały zbliżającą się burzę: świat zdawał się być przeciążonym duszącą atmosferą, potoki wzbierały. Rewolucja Francuska 1789 r., zabrała wszelką własność duchowieństwa na potrzeby kraju i od tej chwili wszystko zdawało się zapowiadać, iż dni niezależności korporacji zakonnych i ich swobód, są już policzone; jakoż w bieżącym stuleciu inne rządy, kasując zgromadzenia zakonne, wprowadzały nowe dla całego kleru duchownego regulaminy, z wyznaczeniem temuż stałej płacy, wszelka zaś własność jego przechodziła na rzecz państwa.

 

Taki jest pobieżny zarys wzrostu i upadku funduszów rzymskokatolickiego duchowieństwa w Europie zachodniej.

 

Szczegółowy rozbiór ciekawych nader kwestii, co do istoty i natury prawnej dóbr kościelnych, przedstawiałby pod naukowym względem przedmiot nadzwyczaj ważny. Zapatrywanie się bowiem prawa kanonicznego na stronę jurystyczną kwestii własności kościelnej, prowadzi do głębszego zastanowienia się nad tym, czy prawnym właścicielem dóbr kościelnych, właścicielem, posiadającym wszelkie warunki osoby prawnej, jest kościół, w ogólnym tego słowa znaczeniu, reprezentowany przez papieża, czy też osobne kościoły w ich diecezjalnych lub parafialnych granicach z współudziałem gmin i parafian? Czy idea sprawiedliwości nie ponosi szwanku, gdy pod wpływem odmiennych prądów wieku odwraca się pierwiastkowe przeznaczenie dóbr kościelnych od ich fundacyjnego celu; czy społeczeństwo i cywilizacja wymaga tego, aby tak uniwersalną instytucję, jak Kościół, eksproprjować na rzecz skarbu państwowego, z jego rozlicznymi materialnymi celami. Lecz rozbiór tych kwestii miałby dla nas wobec ostatnich postanowień Najwyższych co do urządzenia duchowieństwa rzymsko-katolickiego z r. 1864 i 1865, wyłącznie tylko teoretyczne znaczenie, tak, że ograniczymy się tutaj na wskazaniu naukowej klasyfikacji dóbr kościelnych dla lepszego zrozumienia funduszów duchowieństwa rzymskokatolickiego u nas, funduszów, których urojona wielkość jeszcze w ostatnich czasach nie pozwala spokojnie zasypiać wielu pożądliwym, ale nie jasno patrzącym oczom i stanowi kamień obrazy dla wszelkiego bezwyznaniowego pseudo-liberalizmu.

 

Majątek kościelny może, równie jak i każdy inny, składać się z dóbr i wartości bardzo rozmaitej natury, a mianowicie: może nim być 1-sze nieruchoma własność ziemska, której wartość z postępem stosunków ekonomicznych podniosła się do bardzo wysokiego stopnia; 2-gie kapitały, powstałe z legatów i rozmaitych darowizn i zapisów, niemniej 3-cie dziesięciny i 4-te rozmaitymi prawami zawarowane beneficja. Obok tego rozróżnia prawo kanoniczne przy dobrach kościelnych dwojakie wartości, mianowicie: 1-sze, res sacrae i 2-re, res ecclesiasticae in specie. Do pierwszej kategorii należą, pewne sprzęty i naczynia do obsługi nabożeństwa niezbędne i z zachowaniem wyższych ceremonii poświęcane, extra commercium będące. Między tymi wartościowymi przedmiotami odróżnia znowu prawo kanoniczne: a) res consecratae (kościoły, ołtarze, kielichy, monstrancje) i b) res benedictae (cmentarze, dzwony, aparaty dla ubrania kapłana do Mszy Świętej służące). Ze względu na wyraźne przeznaczenie dóbr kościelnych rozróżnia prawodawstwo: 1-sze fundusz uposażenia kościoła i 2-re fundusz fabryki kościelnej. Do pierwszej kategorii zaliczamy uposażenie koniecznie i niezbędnie potrzebne dla utrzymania proboszcza; do drugiej zaś kategorii zaliczamy tę część funduszów kościelnych, których przeznaczeniem powinno być: pokrycie kosztów nabożeństwa w ogóle (światło, wino, kadzidło itp.), tudzież konserwacja budowli nie tylko samego budynku kościoła, ale i mieszkania księży i różnych budowli gospodarskich. Ponieważ jednak, przy szczupłym uposażeniu probostw, prawie cały fundusz tej kategorii, wraz z dochodami przywiązanymi do iura stolae, trzeba obracać na utrzymanie proboszcza, przeto wyradza się stąd potrzeba odwoływania się do pomocy parafian, dla wzmocnienia tego funduszu, co też w różnych krajach rozmaicie starano się uregulować.

 

Po zaznaczeniu tych naukowych faktów, możemy teraz przystąpić do skreślenia w jak najkrótszych zarysach początku i wzrostu zamożności duchowieństwa rzymsko-katolickiego w krajach polskich, a to w celu okazania ostatecznego obrazu tych funduszów w chwili przepisania ich na rzecz skarbu państwa.

 

Po wprowadzeniu do Polski wiary chrześcijańskiej 965 r., powstały i gromadziły się fundusze duchowieństwa w ten sam sposób, jak w innych królestwach katolickich. Zbierano naprzód składki na utrzymanie kapłanów, po czym opatrzono powstające kościoły majątkiem w ziemi, wyznaczano dziesięciny ze zboża, pasiek, rybołówstwa, nawet z ceł i jarmarków: czyniono nadania, darowizny, zapisy i uposażano zakony i kościoły. Powstawały tedy liczne dotacje i obligi duchowne, do których spełniania wiecznymi czasy kościół obowiązywano, tak ze lekkim sercem nie wolno mu było tych zaciągniętych zobowiązań zrzekać.

 

Tym sposobem gromadziły się źródła dostatków i zamożności, powiększały fundusze, przybywały hojne uposażenia, rosło mienie i bogactwo duchowieństwa w Polsce. Była też świetność i siła, bo były skarby, których duchowieństwo nie skąpiło w danych razach na potrzeby kraju, jak gdyby chciało się Rzeczpospolitej wywdzięczyć za spokój, w jakim je przez długie posiadało czasy. Do wzrostu i pomnożenia dóbr kościelnych przyczyniały się w wysokim stopniu i dobrodziejstwa pobożnych królów polskich, tudzież szczodrobliwość osób prywatnych; niemniej i zabiegliwość samego duchowieństwa, które rozporządzając już znacznymi kapitałami, zakupywało, przy nadarzonej sposobności, majątki przyległe do terytoriów bogatych opactw lub do ekonomii rozległych posiadłości zakonnych. Obszerność dóbr kościelnych razem wzięta była tak wielką, iż za Zygmunta III należało do duchowieństwa wyższego około 100,000, a do parafialnego i zakonnego około 60,000 wsi lub folwarków. Królewskie zaś dobra oraz prywatne wynosiły razem 90,000 wsi, czyli że duchowieństwo posiadało 2/3 dóbr w całym kraju.

 

Zapobiegając nadal wzrostowi tego rodzaju własności, zagrażającej prawidłowemu stosunkowi własności innych stanów, zabraniano przez niektóre konstytucje na sejmach w XVII i XVIII w. duchowieństwu nabywania dóbr ziemskich; i odtąd też zaczyna się epoka zmniejszania tychże funduszów, mianowicie zaś od 1775 r., kiedy po kasacji Zakonu XX. Jezuitów na wniosek Joachima Chreptowicza, podkanclerzego W. Ks. Litewskiego wyznaczono komisją do odbioru i uporządkowania, pozostałego po tymże zakonie majątku, w celu wzięcia go na edukacją publiczną. Do komisji tej, pod prezydencją ks. Ign. Massalskiego, biskupa wileńskiego, należeli: Jędrzej Młodziejowski, biskup poznański i zarazem kanclerz koronny; ks. Antoni Sułkowski; Adam Poniński; ks. Michał Poniatowski; Chreptowicz; Ignacy Potocki; Adam Czartoryski; Andrzej Zamoyski i Drewnowski, sekretarz konfederacji, do których później przyłączono jeszcze J. U. Niemcewicza i ekonomistę Hieronima Strojnowskiego. Sekretarzem był Grzegorz Piramowicz. Komisja ta straciła wiele czasu, a więcej jeszcze majątków roztrwoniła i zagrabiła, nim ostatecznie do poznania prawdziwego stanu funduszów i oceny ich dojść można było. Zakon Jezuitów (jak pisze Łuskina) był wówczas bardzo bogaty, posiadał 138 domów i gmachów wspaniałych, ogromne skarby w złotych i srebrnych naczyniach tak kościelnych jako i stołowych, przeróżne sprzęty, utensylia, przedmioty potrzeby, a nawet i zbytku, najcenniejsze wyroby, kamienie drogie, biblioteki, obrazy i klejnoty, nieoszacowane nabytki ofiar pobożności: wszystko to było tu nagromadzone, zbierane wiekami.

 

Zaraz w pierwszej chwili lustracji i poszukiwań, wymienieni delegaci gotowiznę zabrali, a część naczyń złotych i srebrnych sprzedawszy, za sumę złp. 3,246,502, zachowali tę sumę u siebie. Dopiero po kilku latach trwonienia i szafunku tych skarbów, na wniosek i usilne domaganie się podkanclerzego Chreptowicza na sejmie 1780 r. postanowiono: iż wszelką własność po-Jezuicką ubezpieczono i wyłącznie na fundusz edukacji publicznej przeznaczono. Tym sposobem znakomita część majątku uratowana, otrzymała najpiękniejsze przeznaczenie. Wartość zaś tego, co Rzeczpospolita odziedziczyła, wynosiła 32 miliony złp.

Ówczesne wypadki, pobudzane gwałtownymi potrzebami kraju, sunie oddziaływały na usposobienie i charakter społeczeństwa polskiego i zachęcały do ofiar, które od roku 1788 stały się rzeczą porządkową.

 

Dla zmieniających się okoliczności, zmieniano i prawa, które musiały do pewnego stopnia naginać się do przemożnych okoliczności. W tym to poczuciu obowiązków dla kraju, obrócono na sejmie 1789 r. wszelkie fundusze wakującego wówczas biskupstwa krakowskiego, przynoszące rocznego dochodu około miliona złp. na potrzeby Rzeczypospolitej a resztę majątków biskupstwa tej diecezji, obejmujących id ekonomii, tj. do 20,000 włók ziemi i lasów, przeznaczono następnie na poparcie rozwoju przemysłu górniczego.

 

Wszystkie te fundusze miały służyć na pokrycie w znacznej części kosztów urządzeń i reform w kraju zamierzonych i skwapliwie Przedsiębranych. Tymczasem znane wypadki, jakie nastąpiły, nie pozwoliły urzeczywistnić tych prawdziwie obywatelskich zamiarów, już w czynie ujawniać się poczynających.

 

Skutkiem ostatnich dwóch rozbiorów dawnej Polski, ziemie jej przeszły pod panowanie Rosji, Prus i Austrii, wedle zaś konwencji Petersburskiej d. 26 stycznia 1797 r. między tymiż dworami zawartej, mocarstwa działające przyznały sobie prawa do niepodzielnego tytułu własności duchowieństwa, chociażby własność ta, skutkiem podziału pod obcym znajdowała się panowaniem.

 

Rząd rosyjski większą część majątku duchownego skonfiskował, resztę przeznaczył na edukacją.

 

Rząd pruski, który w dwóch ostatnich rozbiorach dostał dawniejszą gubernię Kaliską, Warszawską po Wisłę, Płocką i Augustowską, oraz okręg Poznański i Bydgoski, majątek duchowny uroczyście przyrzekł zabezpieczyć; lecz przyrzeczenia nie dotrzymał i zaprowadził swoją administrację, a wyprowadziwszy lekką intratę, edyktem z d. 23 maja 1 ‘96 r. postanowił: aby od wyprowadzonej intraty strącano 15% na koszty administracji, zaś reszta 85% w jednej połowie wpływać miała do skarbu na rachunek ciężarów publicznych, a w drugiej połowie stanowić fundusz duchowieństwa pod nazwą kompetencji i cały ten dochód oparł na dobrach przedtem do duchowieństwa należących, które w znacznej części uległy już inkameracji: domy zaś, czynsze z gruntów, dziesięciny i bardzo małą liczbę kapitałów, dotąd na rzecz skarbu niezabranych, zostawiono w posiadaniu duchowieństwa, z warunkiem, iż duchowieństwo, tytułem podatku, opłacać będzie: od procentów przezeń pobieranych 20% a od innych wyszczególnionych dochodów 50% rocznie. Zniósł przy tym kilka klasztorów, jako to: Kamedułów w Wigrach (August.), Dominikanów w Płocku i Liszkowie (Aug.), Bernardynów w Łowiczu i Franciszkanów w Wyszogrodzie (Płoc.), zabierając fundusze tych zakonów na rzecz skarbu.

 

Ogólna zaś wartość majątków duchownych, przez rząd pruski zajętych, wynosiła przeszło 50 milionów złp.

 

W Austrii, której z rozbioru w tymże czasie dostała się gub. Kielecka, Radomska, Lubelska i Siedlecka, oraz powiat Stanisławowski, patentem z r. 1800 zadekretowano: aby wszystkie w tej części kraju fundusze kościelne, włączone zostały do kas publicznych, pod nazwą „Ogólnego funduszu sztyftowego Galicji zachodniej” (Allegemeiner West-Galicischer Religions-Stiftungsfond) i na potrzeby r. k. duchowieństwa pomienionych prowincji obracane były. Na powiększenie zaś tego funduszu wpływać miały dochody interkalarne (pochodzący z administracji wakującego probostwa) z administracji wakujących biskupstw, kanonii katedralnych i kolegiackich, niemniej z beneficjów, które, po zgonie każdego plebana, przez rok cały wakować były powinny, a także prowizje i kapitały, jakie po suprymowanych (podlegających kasatom) tamże w myśl rzeczonego patentu, sufraganiach, opactwach komendatoryjnych, kapitułach kolegiackich i beneficjach, zwanych simplicia, pozyskano. Wpływały tu także i dochody z kapitałów, które duchowni katoliccy na kahałach żydowskich lokowali; rękojmią zaś dla tych kahalnych długów, i niejako ubezpieczeniem wypłat, służyła pobierana przez starszych kahału tak zwana „krupka,“ czyli opłata pieniężna, jaką starozakonni od rzezi bydła i drobiu wnosili. Następnie jednak rząd austriacki dostrzegłszy, iż większa część tego dochodu z krzywdą gmin żydowskich w rękach kahalnych zostawała, zajął się jej administracją i procenta opłacał. Wyciągnąwszy wreszcie z tego źródła, co się tylko dało, małą zaledwie liczbę wierzycieli zaspokoił, a resztę użył na koszty wojenne.

 

Wypadki polityczne śpiesznym wówczas posuwały się krokiem i niemal co chwila nowe sprowadzały zmiany. Bitwa pod Iławą (Eylau) i Frydlandem i traktat Tylżycki 1807 r., zmienił granice państw wielu i z prowincji dawnej Polski, w części Prusom odebranych, obejmujących mniej więcej dzisiejszą gubernią Kaliską, Warszawską, Płocką i Augustowską, oraz okręg Poznański i Bydgoski, Napoleon I utworzył Księstwo Warszawskie, nadane dziedzicznie królowi saskiemu i jego następcom, do czego po bitwie pod Wagram 1809 r. przybyła od Austrii odebrana gub. Kielecka, Radomska, Lubelska, Siedlecka i powiat Stanisławowski (Nowo-Miński).

 

Tak ukonstytuowany rząd Księstwa Warszawskiego, podzieliwszy na departamenty powrócone ziemie polskie, zastał w prowincjach po-pruskich znaczną część dóbr niegdyś duchownych, na których opierała się powyżej rzeczona kompetencja, już rozdarowanych, W prowincjach zaś od Austrii odzyskanych, dochody tak zwane „Stiftungsfond” jako wyłącznie do kas cyrkułowych wpływające i od fiskusa zależne, obrócone na ogólne wydatki rządu austriackiego.

 

Tymi powodowany okolicznościami i potrzebą utrzymania rzymsko-katolickiego duchowieństwa, Fryderyk August, król saski i książę warszawski, w r. 1810 wyznaczył etatem:

 

dla 6 departamentów popruskich złp. 1,171,957

dla 4 departamentów pogalicyjskich 155,419

razem złp. 1,327,376

 

Stan ten atoli wnet się zachwiał: nowe wojny spowodowały nowe przewroty, które dopiero kongresem wiedeńskim 1815 r. zakończono. Na terytoriach powyżej wskazanych, polską administracją aktualnie się cieszących, powstało Królestwo Polskie w dzisiejszych granicach, z utratą W. Ks. Poznańskiego, które znowu do Prus przyłączono.

 

W Królestwie etat na utrzymanie duchowieństwa w roku 1815/16 wynosił rocznie złp. 1,149,273, a następnie w miarę windykacji od Prus i Austrii zabranych funduszów podniósł się w r. 1830 do sumy złp. 1,459,066.

 

Gdy jednak z utworzeniem Królestwa czuć się dawała potrzeba lepszego uposażenia duchowieństwa, a skarb publiczny wycieńczony klęskami wojny nie mógł temu zadość uczynić, wówczas po zniesieniu się rządu ze stolicą Apostolską, na zasadzie buli papieskiej z d. 2 lipca 1818r., arcybiskup Malczewski, jako delegat Apostolski, 17 kwietnia 1819r. wydał dekret supresji niektórych instytutów i w myśl tego zniesiono: 14 kolegiat, 30 klasztorów męskich, 14 żeńskich, wszystkie beneficja simplicia i 7 opactw komendataryjnych (wchodzący w skład beneficjum duchownego, podlegający administracji duchownej); wszelkie zaś majątki, kapitały i fundusze tych zniesionych instytutów przeszły pod zawiadywanie Komisji rządowej przychodu i skarbu, z zastrzeżeniem, aby dochody stąd czerpane, wyłącznie na potrzeby duchowieństwa tak suprymowanego (podlegającego kasatom), jako i pozostałego użyte były.

 

Dochody te powiększając się stopniowo w r. 1831, wynosiły złp. 951,206 (czyli rs. 142,681), z których wypłacano rocznie:

dla duchowieństwa świeckiego złp. 216,646

zakonnego 153,506

na inne wydatki 100,580

razem złp. 470,732 (czyli rubli srebrem 70,609).

 

Na administrację zostawało złp. 480,480 (czyli rubli srebrem 72,072).

 

Niezależnie od tego rząd Królestwa Polskiego, popierając słuszne reklamacje i prawa duchowieństwa, odniósł się do Prus i Austrii o zwrot funduszów, jakie po trzecim rozbiorze Polski przez te państwa duchowieństwu respective w granicach dzisiejszego Królestwa znajdującemu się, zabrane zostały, a które wedle zapewnień przez te dwory regularnie wypłacane być miały. Po długich wreszcie komplanacjach i umowach, rząd pruski przekazał źródła na pokrycie tychże pretensji, które wówczas w kwocie złp. 43,325 stale przelewano do Banku Polskiego, a to do czasu, dopóki by zebrany całkowity fundusz nie dozwolił jego rozdziału pomiędzy te kościoły, które poniosły straty na własnych kapitałach, do W. Ks. Poznańskiego odpadłych, zaś rząd austriacki na zasadzie konwencji wiedeńskiej, w dn. 17/29 czerwca 1821 roku zawartej, z tytułu kapitałów kahalnych, na tzw. „krupce” ubezpieczonych, przyznał powyższe pretensje i wskutek nastąpionej między stronami umowy, rząd nasz przyjął na siebie obowiązek zaspokojenia tych pretensji.

 

Co się tyczy „Stiftungsfondu,” czyli majątków fundacji duchowieństwa Galicji zachodniej, w kasach rządu austriackiego do r. 1809 pozostałych i na potrzeby tegoż rządu użytych, a które jako własność kasy religijnej, pierwiastkowo użyte być miały na pomnożenie seminariów, poprawienie losu plebanów, reparacją kościołów itp. wydatki, to one, po wzajemnym obrachowaniu przeszło 3,600,000 złp. wówczas wynosić mające, w myśl konwencji wiedeńskiej z dnia 17/29 kwietnia 1828 r. i następnych układów, przeszły całkowicie na własność rządu rosyjskiego.

 

Jak widzimy z powyższego objaśnienia wszystkich okoliczności i przeszkód, zmianami politycznymi wywołanych, rządy ówczesne, ustanawiane w dawnych prowincjach Polski, i tak prędko się zmieniające, wiele doznały trudności, nim ostatecznie ład i uporządkowanie zaprowadzić mogły; kiedy jednak mimo całej działalności i energii, przedsiębrane środki nie odpowiadały jeszcze celowi i konieczna zachodziła potrzeba lepszego uposażenia, świeckiego mianowicie kleru: w myśl zatem ustawy konstytucyjnej, cesarz Aleksander I, dekretem z d. 11/23 stycznia 1823 r. ustanowił pod przewodnictwem hr. Zamojskiego komitet z kilkunastu osób złożony, któremu poruczono przygotowanie projektu uposażenia duchowieństwa.

 

Po kilkuletniej pracy, wywiązując się z tak ważnego dzieła, komitet zaprojektował na stałe uposażenie całego rzymsko-katolickiego duchowieństwa wydatek w sumie złp. 6,932,000.

 

Że zaś w owej epoce podług obliczeń tegoż komitetu, duchowieństwo świeckie i zakonne na zasadzie:

a) lustracji z 1789 r.;

b) własnego i dobrowolnego przedstawienia tegoż duchowieństwa, oraz

c) spisu funduszów z r. 1817-20, posiadać miało funduszu złp. 5,162,600; upraszał zatem komitet o dodanie rocznie złp. 1,769,400.

 

Prowadzona w tym względzie korespondencja i czynione modyfikacje przy obopólnym zapatrywaniu się ówczesnego ministra skarbu ks. Lubeckiego i ministra wyznań hr. Grabowskiego, nie mogła usunąć nastręczających się trudności i stanowczo rzeczy załatwić, wreszcie wypadki 1831 r. przerwały dalsze działania. 

 

Statut organiczny 1832 r. i w następstwie jego zmiany, wprowadzone w całym zarządzie Królestwa, odłożyły znowu do czasu późniejszego myśl lepszego uposażenia duchowieństwa i dopiero w 1853 roku, poruszając na nowo sprawę tyle razy odkładaną, zalecono sporządzenie nowych spisów funduszów duchowieństwa, które posłużyć miały do poznania prawdziwego stanu zamożności tegoż duchowieństwa, i stanowić zasadę do dalszego działania; a kiedy wreszcie spisy sporządzone i po sprawdzeniu, przez Kom. rządową spr. wewn. i duchownych zatwierdzone zostały, wypadki 1863 r. stanęły znowu na przeszkodzie, i dzieło tak bliskie ukończenia dopełnionym być nie mogło.

 

Na zasadzie takowych spisów, rz. kat. duchowieństwo świeckie i zakonne w dzisiejszym Królestwie Polskim, w 1864 r. posiadało następujące fundusze:

A. Dziesięciny pobierane przez duchowieństwo świeckie wynosiły:

Snopowa Dworska. Włość. - 62320—113613

Ziarnowa Dworska. Włość. - 475673—649926

W pieniądzach Dworska. Włość.- 510120—382740

Razem: 2194393 (czyli rubli srebrem 329158).

 

B. Ilość gruntów plebańskich i włościańskich, do probostw należących, oraz dochód z tychże.

Grunta plebańskie: morgów 220434, dochód z nich 1271527 złp.

Grunta włościańskie: morgów 54970, dochód z nich 588440 złp.

Razem: 1859967 złp. (czyli rs. 278995)

 

C. Dochody seminaryjskie rocznie wynosiły:

Razem: 249693 złp. (czyli rs. 37454).

 

D. Kapitały przeznaczone na reparacje r. k. kościołów i kaplic wynosiły:

Na nieruchomość: 479888 złp.

W Banku Polsk. 2011587 złp.

Razem: 2491467 złp. (czyli rs. 373720).

 

W tej masie 1/4 część obowiązkowa czyniła złp: 933334

fundusz pokładny: 421533 złp.

fundusz interkalarny: 29373 złp.

Razem:1384240 zlp. (czyli rs. 207636).

 

E. Kapitały duchowieństwa świeckiego wyższego, mianowicie katedralnego i kolegiackiego mieściły się:

Na nieruchomościach: 681980 złp.

w Banku Polsk.: 1110360 złp.

w Kasie Król.: 1340760 złp.

Razem: 3133100 złp. (czyli rs. 469965)

 

F. Kapitały duchowieństwa świeckiego parafialnego wynosiły:

Na nieruchom.: 4001647 złp.

w Banku Polsk.: 5049740 złp.

w Kasie Król.: 3692620 złp.

Razem: 12744007 złp. (czyli rs. 1911600).

 

W ogóle duchowieństwo świeckie wyższe i parafialne, posiadało funduszów w pieniądzach:

Na nieruchom.

Wyższe 681980 złp.

Parafialne 4001647 złp.

w Banku Polsk.

Wyższe: 1110360 złp.

Parafialne: 5049740 złp.

w Kasie Król.

Wyższe: 1340760 złp.

Parafialne: 3692620 złp.

Razem wyższe: 3133100 złp.

Razem parafialne: 12744007 złp.

W SUMIE: 15877107 złp. (czyli rs. 2381566).

 

Od których to funduszów obliczony należny procent, oraz obliczone przychody z funduszów supresyjnych (kasacyjnych), z kompetencji, z gruntów, z dziesięcin i z domów czerpanych, wykazuje, iż duchowieństwo świeckie na swe utrzymanie pobierało rocznie sumę złp. 6928600, czyli rs. 1039290.

 

Podług tego wykazu kapitały duchowieństwa zakonnego męskiego wynosiły w pieniądzach następujące sumy:

Na nieruchom. w Banku Polsk.

1177920

1807093

W sumie: 2985013 złp.

 

W Kasie Król.

1002026

3249553

W sumie: 4251579 złp.

Razem złp.7236592 (czyli rs. 1085488).

 

Że zaś duchowieństwo toż zakonne, oprócz wyżej pokazanego dochodu rocznego w sumie złp. 893882, jako w wielu miejscowościach sprawujące obowiązki parafialne, pobierało jeszcze corocznie fundusze ze skarbu Królestwa, z dziesięcin, także z gruntów włościańskich do probostw należących, oraz dochody iura stolae zwane (opłaty pobierane przez duchownych z okazji chrztu, ślubu itp.), co czyniło złp. 1583406; zatem roczny ich dochód wynosił złp. 2477288 (czyli rs. 371593).

 

Kapitały zaś klasztorów żeńskich wynosiły:

Na nieruchom.

702260

W Banku Polsk. i w Kasie Król.

254146

Razem: 956406 (czyli rs. 143460)

od których procent wraz z funduszami ze skarbu Królestwa, z domów i innych źródeł pobieranymi, stanowiły roczny dochód złp. 362534 (czyli rs. 54380) prócz tego na reparacją kościołów i kaplic, zgromadzenia zakonne posiadały funduszu ubezpieczonego złp. 110266.

 

W ogóle zgromadzenia zakonne posiadały fundusze:

Na nieruchom.

Męskie 2985013

Żeńskie 702260

W Banku Polsk. i w Kasie Król.

Męskie 4251579

Żeńskie 254146

Razem.

Męskie 7236592

Żeńskie 956406

 

Co daje: złp. 8192998 (czyli rs. 1228949).

 

Zebranie ogólne funduszów duchowieństwa:

Zgromadzenia świeckie złp. 15877107,

zakonne 8192998,

czyli razem złp. 24070105 (czyli rs. 3610515).

 

Wszystkie te fundusze na zasadzie ukazów z dn. 27 października (8 listopada) 1864 i z dn. 14/26 grudnia 1865 r., przeszły w zupełne zawiadywanie i rozporządzenie skarbu, a dla zabezpieczenia bytu duchowieństwa wyznaczono stałe utrzymanie, jako to: dla duchowieństwa świeckiego razem rocznie rs. 790500, zaś dla zgromadzeń zakonnych Da każdy klasztor etatowy po rs. 1750 rocznie, a w pozostałych klasztorach nie etatowych na każdą osobę po rs. 40 rocznie, a nadto dla wszystkich dodatkowe wsparcie. 

 

W roku 1864 było klasztorów męskich 155 i w tych zakonników 1640, klasztorów żeńskich 21, a zakonnic około 370, prócz Sióstr miłosierdzia, które do rachunku nie wchodzą; po kasacji pozostało męskich etatowych 25, żeńskich etatowych 10.

 

Gdy zaś z chwilą zamknięcia klasztorów jedna część zakonników wyjechała na stałe mieszkanie za granicę (dziś 42), gdzie pobiera pensji po złp. 1000 (czyli rs. 150) rocznie, inna zmarła, a największa opuściła klasztor i pełni obowiązki parafialne, tym więc sposobem na teraz w klasztorach znajduje się około 280, a tym samym i wydatek na ich utrzymanie znakomicie się dla skarbu zmniejszył.

 

Bractw kościelnych w Królestwie Polskim znajduje się 725 i te posiadają funduszu własnego około złp. 500000 (czyli rs. 75000). Najdawniejsze jest bractwo przy kościele parafialnym w Sochaczewie, zaprowadzone w 1244 roku, a największa ich liczba powstała w XVII wieku.

 

Taki jest obraz funduszów rzymsko-katolickiego duchowieństwa w Polsce i zmian, jakim one uległy w ciągu powyżej oznaczonego czasu (pisane w 1881 roku).

Aleksander Bossakiewicz.



tagi: kościół polska kasaty 

rotmeister
18 lipca 2017 14:40
2     367    2 zaloguj sie by polubić
komentarze:
Magazynier @rotmeister
19 lipca 2017 10:30

Plus jak wielki żelazny krzyż, za odnalezienie tego tekstu. Miód na mój zobalały umysł. Polecę go zaufanym duchownym.

zaloguj się by móc komentować

rotmeister @rotmeister
19 lipca 2017 13:26

Proszę bardzo;)

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować