-

rotmeister : Wspomnicie moje słowa

Adam Szelągowski, Z dziejów współzawodnictwa Anglii i Niemiec, Rosji i Polski. Recenzja.

Książka Adama Szelągowskiego „Z dziejów współzawodnictwa Anglii i Niemiec, Rosji i Polski” powinna się znaleźć na półce każdego zainteresowanego historią Rzeczpospolitej. I to zarówno zainteresowanego dziejami wewnętrznymi, ale szczególnie interesującego się polityką międzynarodową XVI wieku w tej części świata. Książka napisana w 1909 roku moim zdaniem nie znalazła godnej następczyni w polskiej historiografii po dziś dzień. Profesora Adama Szelągowskiego jako historyka cechuje umiejętność zwracania uwagi na rzeczy najistotniejsze. Prócz tej umiejętności jest jeszcze jedna – profesor Szelągowski wie jak się zabrać do badania źródeł historycznych, jednocześnie potrafi się pośród nich poruszać. No i - co nie jest bez znaczenia - ma odwagę pisania wprost o nieczystych intencjach, zakusach podpartych nie determinizmem historycznym a chęcią zysku i o zwyczajnych spiskach zawiązywanych po to by przeciwnika (politycznego, ekonomicznego, religijnego) zniszczyć. Ta książka powinna być traktowana jako wstęp do badań historycznych we wszystkich innych badanych dziedzinach i epokach.

Cóż zatem zauważa profesor Adam Szelągowski? Oddajmy mu głos, zwracając za nim uwagę na rzeczy najistotniejsze:
„Moskwa i Polska - te dwa kraje nie przypadkowo wchodzą w sferę jednego i tego samego zagadnienia międzynarodowego. Jeżeli są ogniskiem tych samych krzyżujących się wpływów handlowych z natury swego położenia geograficznego, to tym samym musiała między nimi powstać rywalizacja. Jak na terenie politycznym, tak samo i ekonomicznym państwa te starły się ze sobą, mniejsza o to, czy jedno, czy też drugie miało chwilową przewagę, i który z tych czynników, polityczny, czy też ekonomiczny rozstrzygnął w walce. Dość stwierdzić, iż już w XVI w. podkład tej walki był ekonomiczny, że chodziło w niej o handel, czyli o zetknięcie się bezpośrednie z Europą, że zwycięstwo polskie nad Moskwą było nie tylko czynem polityki, ale i usunięciem konkurenta ekonomicznego, tak samo jak ewentualny rozbiór Moskwy przez Polskę i Szwecję otwierał widoki na podział łupu handlowego między rywalizującymi ze sobą narodami zachodniej Europy”.

Jaki obraz tych czasów dzisiaj dominuje? „Chęć poznania świata”, „końska grzywa rozwiana w stepie”, „prymat polityki nad gospodarką”. I temu podobne oklepane kawałki.

Idźmy dalej za profesorem Szelągowskim:
„W czasach, kiedy się zawiązuje powyższe zagadnienie dziejowe, północno-wschodnia Europa jest dopiero tylko terenem ekspansji i podboju handlowego dla narodów zachodnio-europejskich, które jedynie prowadzą czynną politykę ekonomiczną. Moskwa przez cały wiek XVI i XVII jest krajem ekonomicznie biernym w handlu wielkoświatowym. Polska przedstawia ze względu na stosunek swej do Zachodu jednostkę ekonomicznie czynną przez swój spław zbożowy, chociaż co do wschodu rola jej jest jeszcze głównie bierną (przywóz obcy ze wschodu).
Tym sposobem stosunek, jaki się zawiązał w drugiej połowie XVI i pierwszej XVII w. między Rzeczpospolitą a Europą zachodnią, stał się źródłem jej olbrzymiego wzrostu i rozwoju ekonomicznego - co prawda li tylko w zakresie gospodarki rolnej ekstensywnej: wywóz zboża za granicę. Moskwa, aczkolwiek siła ekonomicznie bierna, była groźnym współzawodnikiem dla swego obszaru i bogactw przyrodzonych mniej więcej tej samej natury, które posiadała i Polska. Dlatego otwarcie dostępu dla handlu Europy z Moskwą było ciosem zabójczym dla rozwoju ekonomicznego Polski”.

Skąd odwieczna niechęć Moskwy/Rosji do Rzeczypospolitej? Ważne są kwestię religijne, ale one mają znaczenie niejako doktrynalne, a taktyka opiera się na walce ekonomicznej. Gdzie zatem autor „Z dziejów współzawodnictwa…” widzi moment przełomowy?

„I dlatego moment ów XVI-XVII w. jest tak ważny, gdyż owa rywalizacja gospodarcza dwóch państw na północy Moskwy i Polski ma swój równoważnik w rywalizacji handlowej na zachodzie Anglii i Niemiec. Dzieje tej rywalizacji zahaczają bezpośrednio o dzieje Polski, wyświetlają ową rolę pomocniczą, jaką Polska odegrała w walce ekonomicznej między Niemcami a Anglią, a po wtóre rzucają światło na całkiem nieznane początki ekspansji handlowej Anglii, która się dokonała na morzem Bałtyckim. Wpływ zaś tego zwycięstwa Anglii pod względem ekonomicznym był nieobliczalnej doniosłości, jak o tym świadczą dzieje polityczne Europy w ciągu trzech ostatnich stuleci, gdyż Niemcy straciwszy rynek moskiewski, musiały zrezygnować ze swej przodującej roli pod względem handlowym, a tak samo ustąpiły z areny dziejów Europy, jako czynnik pierwszorzędnej doniosłości na polu międzynarodowym.
Te kwestie handlowe i ekonomiczne torują drogę wielkiej polityce. Moskwę wciągają one po raz pierwszy w zakres spraw europejskich tak dalece, iż na przykładach poselstw kupieckich można by wskazać nawiązanie pierwszych jej stosunków dyplomatycznych z takimi państwami, jak z Anglią, Holandią, Francją, nie mówiąc już o dworach drobnych książątek północno-niemieckich.
Ważniejsze od tego jest, iż w samym zaraniu stosunków z Zachodem Moskwa występuje, jako przedstawicielka Azji i europejskiego Wschodu, dokąd ekspansja Zachodu stara się dotrzeć wszelkimi sposobami, a nie najmniej i drogą na Moskwę.
Turcja, Persja, Armenia, Buchara i Chiwa, nie mówiąc już o dalekich Chinach i starożytnych Indiach - oto cele, dokąd zdąża Europa zachodnia w pogoni za zyskiem kupieckim. Na tej drodze Moskwa staje się od połowy XVII w. przedmiotem rachuby ekonomicznej dla mocarstw zachodnio-europejskich, które z biegiem czasu musiały ją wciągnąć także w swe rachuby polityczne.
Drogi z Moskwy na Wschód pozostały się dla Europy na długo jeszcze zamknięte i niedostępne. Ale problem ekspansji handlowej azjatyckiej mieści się już na progu historii Rosji nowoczesnej. Zamknąwszy tę drogę dla Europy na wschód, Moskwa przygotowuje sobie chwilę i sposobność do ekspansji politycznej w głąb Azji”.

Co oznacza, że Rosja dla Anglii/Brytanii jest tylko celem do wykorzystania lub osłabienia w drodze do bogactw Dalekiego Wschodu.
A co pamiętamy z lekcji historii na których przerabiano tematy z wojen inflanckich lub wypraw Stefana Batorego? Właściwie ogranicza się to tylko do konfliktu polsko-rosyjskiego, który np. Paweł Jasienica nazwałby niepotrzebnym, kierującym na nas agresję Moskwy, zamiast tego powinniśmy się dawniej skupiać na Śląsku. I gdzie w tym wszystkim jest Anglia? Jest, ale u Szelągowskiego a nie u Jasienicy.

„Na miejsce Nowogrodu handel moskiewski biorą w swoje ręce miasta inflanckie. Tutaj też do Inflant związek hanzeatycki przeniósł swoją żeglugę. Ze wszystkich miast inflanckich najbliżej dawnej drogi nowogrodzkiej położony był Rewal (Tallin), port Estonii - i tutaj Hanza na mocy traktatów ze zwierzchnikami kraju, mistrzami zakonu niemieckiego, obróciła swój dawny handel moskiewski. Moskwa musiała odtąd wymieniać swoje towary i zaopatrywać się w obce za pośrednictwem Inflant”.

I dalej:

„Trudno więc nie uznać w walce politycznej, którą Zygmunt August prowadził z Moskwą, także świadomego celu ekonomicznego skupienia w rękach poddanych króla polskiego najważniejszych interesów handlowych na Bałtyku - handlu z Moskwą.
I tutaj stoimy wobec zupełnie nowej, odsłaniającej się dopiero karty dziejów, która przy ogólnym pesymistycznym poglądzie w dotychczasowej historiografii na zaniedbanie handlu, i przemysłu w XVI w. w Polsce rzuca pewien jaśniejszy refleks na wysiłki ostatnich królów z dynastii Jagiellonów w celu popierania interesów miast i stanu kupieckiego.
Terenem tej polityki merkantylnej królewskiej są przede wszystkim Prusy.
W ogólności, mimo sporów o przywileje i zatargów o zwierzchnictwo na morzu, ostatni Jagiellonowie otaczali niezwykłą opieką handel swoich poddanych pruskich.
Polityka ta zresztą Jagiellonów odpowiadała całkowicie ścisłej łączności i zależności, jaka była pomiędzy handlem morskim miast pruskich a interesami ekonomicznymi Rzeczpospolitej. O tym zresztą obydwie strony, tj. i król i miasta pruskie, były jak najlepiej przekonane i niejednokrotnie dawały temu wyraz.
Tak też w zatargu o ową żeglugę narewską z królową angielską Elżbietą, broniąc zakazu tej żeglugi względami na swoje państwo oraz inne sąsiednie, przylegające do oceanów północnego i zachodniego, król oświadcza, iż otwarte są w zamian za to porty pruskie.
W Prusach właśnie leżał punkt ciężkości rozwoju ekonomicznego Rzeczpospolitej od połowy XVI w. nie tylko więc sama inkorporacja Prus w 1454 r., ale i dalsza ich polityka handlowa musiała rozstrzygać o przyszłości ekonomicznej Polski. A ta polityka właśnie wyraziła się w zatargu między mocarstwami północnymi o handel morski i o żeglugę narewską”.

„Jeżeli jednak od połowy XVI w. Prusy dla Polski, zwłaszcza dla Korony, nabierają szczególnego znaczenia, a handel pruski - zwłaszcza gdański-przeważa nad dawnym śródlądowym, to dzieje się to skutkiem pewnej właściwości, którą przybrał handel Rzeczpospolitej w tych czasach. Tą właściwością jest spław wiślany. On to głównie wytwarzał węzeł ekonomiczny między Polską a Prusami. On też podrywał zupełnie nici, łączące Prusy z Hanzą i skierowywał je na drogę uzależnienia od Polski nie tylko handlowego, ale i politycznego, a pod koniec także narodowego (…).

(…) Wobec powszechnie uznanego znaczenia Prus, jako pośrednika w wymianie bogactw między Rzeczpospolitą, a ściślej biorąc, Koroną a zachodnią Europą, traktat toruński r. 1466, zabezpieczający przynależność Prus do Polski, uchodzi za okres przełomowy nie tylko w dziejach politycznych, ale i w historii handlu Rzeczpospolitej (…).

A czego dowiadujemy się z kart książki o roli Anglików i ich działalności na całym terenie państwa moskiewskiego? Choćby w okresie tzw. wielkiej smuty?
„W takiej chwili, kiedy Polacy zajmowali Kreml a wódz szwedzki De la Gardie w imieniu Karola IX opanował Nowogród - zguba państwa moskiewskiego wydawała się nieuniknioną.
Wtedy - rzecz niezmiernie charakterystyczna i dotąd nie podniesiona w nauce - zgłasza się po spadek moskiewski także inne państwo, mające z nim niezaprzeczalnie najszersze stosunki handlowe przez Archangielsk. Państwem tym jest Anglia”.

Adam Szelągowski nie gubi z pola widzenia cały czas sytuacji i losów Rzeczypospolitej, wyjaśniając, że jej upadek nie był spowodowany jeno „swarami i odwieczną anarchią”.

„Pierwszym ciosem dla handlu zamorskiego Rzeczpospolitej był upadek Rygi. Ryga stanowiła taki sam główny port przy ujściu Dźwiny, jak Gdańsk przy ujściu Wisły. Była ona główną arterią spławu dla najurodzajniejszej części Inflant wraz z Kurlandią, Żmudzi, a także ziem ruskich i części Litwy (Upity). Reszta Litwy posługiwała się Królewcem, jako portem handlowym. Przez Rygę szło zboże i żywność wszelaka za morze i na odwrót przywożono sól, której tamte kraje głównie potrzebowały (…).
(…) Już w drugiej połowie XVI wieku mężów stanu w Polsce uderzyła zmiana na niekorzyść w stanowisku mocarstwowym Polski w stosunku do Moskwy”.

O roli Anglii w stosunkach polsko-rosyjskich tak otwarcie nie pisał chyba nikt. Tu zaprezentowano tylko fragmenty oddające całość zagadnień opisanych przez profesora Adama Szelągowskiego. Tę książkę naprawdę warto mieć na półce, po to by przeczytać ja niejeden raz. Całości dopełnia doskonała okładka autorstwa Tomasza Bereźnickiego, uwspółcześniona polszczyzna, nie utrudniająca lektury archaizmami. Książka zapomniana, wydobyta z niebytu przez Klinikę Języka. Warto przez jej pryzmat spoglądać na inne okresy dziejów ojczystych, i pod tym kątem wertować inne lektury. Polecam!

Spis treści.

 

Do kupienia tutaj:

https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/z-dziejow-wspolzawodnictwa-anglii-i-niemiec-rosji-i-polski/



tagi: rzeczpospolita  rosja  handel  anglia  bałtyk  adam szelągowski 

rotmeister
27 marca 2019 14:34
7     828    9 zaloguj sie by polubić
komentarze:
Maryla-Sztajer @rotmeister
27 marca 2019 14:59

Adam Szelagowski to dla mnie fantastyczne odkrycie. Pisze on we wstępie że zaniedbana jest historia handlu w badaniach i opisach. A to najważniejsza część dyplomacji i stosunków międzynarodowych. 

Słowa o zaniedbaniu napisane ponad sto lat temu dalej aktualne. 

A nas się uczy dzień po dniu, że najważniejsze dla nas w relacjach międzynarodowych jest- by nas lubili. 

Niech idą stąd z taką narracją. 

A temu kto odszukał Szelągowskiego stukrotne dzięki. 

.

Jak ważne dla handlu było morze śródziemne, wiedziałam od lat kilkudziesięciu. 

A tutaj mamy rozpracowany Bałtyk. 

:)

 

zaloguj się by móc komentować

rotmeister @Maryla-Sztajer 27 marca 2019 14:59
27 marca 2019 15:39

Rozpracowany Bałtyk plus pół Rosji.

zaloguj się by móc komentować


Paris @Paris 27 marca 2019 18:19
27 marca 2019 18:25

Pardon...

... ale swietna recenzja ksiazki,  a sprawy w niej poruszone na szeroka skale  praktycznie  NIEZNANE... nic dziwnego, ze i Angole i Holendry  pilnuja Polski  jak zrenicy w oku... takze zegluga morska i srodladowa w Polsce  z tegoz wlasnie powodu jawi sie w arcyciekawym swietle...

... dz.b.

zaloguj się by móc komentować

Tytus @rotmeister
28 marca 2019 09:01

Wielki Plus, na Lubimyczytać.pl również.

Pozdrawiam

zaloguj się by móc komentować


rotmeister @Tytus 28 marca 2019 09:01
28 marca 2019 16:22

Dzięki. Ta książka jest warta kupienia, oceniania i czytania. Gdyby w tym stylu były pisane podręczniki szkolne świat byłby lepszy.

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować